Komunikat Instytutu Matki Dobrej Rady i refleksje dotyczące motu proprio Summorum pontificum (z 2007 r.)

Pomimo motu proprio Benedykt XVI ani razu nie pomodlił się w sposób „nadzwyczajny” z „tradycjonalistami”. Za to niejednokrotnie modlił się w sposób zwyczajny (dla agnostyka i modernisty) z żydami i muzułmanami

Generalnie „tradycjonaliści” i różni „konserwatyści” całego świata odpowiedzieli na motu proprio Benedykta XVI „uwalniające” mszał Jana XXIII wdzięcznością, radością, ulgą, a nawet euforią. Z czasem oczywiście przybyło miejsc, gdzie taka Msza się odprawia, więc różni „tradycjonaliści” zaczęli święcić tryumfy. Mówiono o kolejnych „znamiennych wydarzeniach dla powrotu tradycji łacińskiej w Kościele”, nawet hucznie otwierano szampana.

Jest to jednak bardzo powierzchowne patrzenie na sprawę, na pewno nie spojrzenie, w którym głównym kryterium jest wiara integralnie wyznawana i praktykowana. Znacząca większość dzisiejszych katolików trzymających się tradycji patrzy na wszystko ilościowo, stopniowo, ich spojrzenie jest silnie zabarwione naturalizmem (biorąc pod uwagę wpływ tylu dekad modernistycznej „katechezy” zupełnie to nie dziwi). Liczy się liczba „tradycyjnych celebracji”, udzielonych „tradycyjnych święceń”, użycie pięknych szat liturgicznych, takich czy innych akcesoriów. Każdy hierarcha Novus Ordo ma już swój licznik i tak zwłaszcza indultowcy-motupropriowcy naliczają kolejne „celebracje”. Czytaj dalej

List otwarty z 6 lipca 1988 r.

Jak niejednokrotnie już powiedzieliśmy na łamach „Myśli Katolickiej”, warto znać historię katolickiego oporu wobec soborowego neomodernizmu, nie tylko różne doktrynalne stanowiska, które dziś przeciwnicy Soboru Watykańskiego II przyjmują. Jest to bardzo pouczająca historia. Analogicznie do tego, jak prawdziwy wierny syn Kościoła uczy się nie tylko katechizmu (apologetyki, magisterium, etc. wedle swych możliwości umysłowych), ale i historii Kościoła. Czytaj dalej

„Roztropnościowe stanowisko” abpa Lefebvre’a co do nowej „mszy” i pojednania z Watykanem

Nadejście obrad II Soboru Watykańskiego i dokumenty opracowane w ich trakcie zostały przyjęte przez wiernych synów Kościoła z wielkim niepokojem, o czym świadczą reakcje w całym świecie katolickim owej doby. Jeszcze większe poruszenie w tych kręgach wywołały przygotowania do promulgacji nowego rytu „mszy”, który miał uzewnętrznić nową, sprotestantyzowaną doktrynę w publicznym kulcie Kościoła. W obliczu tych niebezpieczeństw wielu duchownych za swój pierwszy obowiązek uznało uchronienie powierzonych im dusz przed błędami, co w praktyce oznaczało opór wobec wprowadzanych reform.  Czytaj dalej

O charakterze, do naszego obozu

Nieznany z nazwiska autor artykułu z „Correspondance de Rome” opiera swoją analizę fatalnego stanu sprawy katolickiej już w tamtych odległych czasach na jednym głównym argumencie: zło pochodzi z braku charakteru u katolików. Ów brak charakteru przejawia się w przyjmowaniu przez katolików łatwej postawy liberalnej, która od prawdy woli „święty spokój”, dobre samopoczucie, zgodę, sympatyczne relacje, nawet z przeciwnikami Kościoła i wrogami wiary. Czytaj dalej

Cztery sposoby na rozeznanie duszy człowieka po jego wyglądzie

św. Korneliusz a Lapide (1597-1637), flamandzki jezuita, komentator Pisma św., egzegeta

Tak, jak łaska buduje na naturze i zaniedbanie cnót przyrodzonych zawsze odbija się niekorzystnie na nadprzyrodzonym życiu człowieka, tak też człowiek lekceważący zupełnie to, jak się prezentuje na zewnątrz, wystawia sobie świadectwo nieuporządkowanej duszy.

Rzecz to tak naturalna, że aż dziw, iż dziś odrzucana lub błędnie rozumiana. Jako istota złożona z duszy i ciała człowiek nie może kierować się wyłącznie „anielskimi” kryteriami w życiu, czysto intelektualnymi czy duchowymi pojęciami. Zwłaszcza dlatego, że jest istotą z natury społeczną. Żyjąc wśród innych, swym postępowaniem zewnętrznym wpływa on na swych bliźnich, czy tego chce, czy nie. To, że katolik ma się kierować zmysłem katolickim, patrzeć na wszystko i robić wszystko przez pryzmat wieczności, do której został powołany przez Stwórcę, nie znaczy, iż miałby mieć za nic to, jak w doczesności dąży do tego celu również w relacji do bliźnich. Czytaj dalej

W rocznicę śmierci ks. Oswalda Bakera

Jedynym, o ile wiemy, duchownym katolickim w całej Anglii, który odmówił zupełnie odprawiania nowej „mszy” i z czasem odciął się również całkowicie od modernistów przyjmując stanowisko sedewakantystyczne, był ks. Oswald Baker, którego wspominamy w jego rocznicę śmierci.

Redakcja „Myśli Katolickiej”

Ks. Oswald Baker – urodził się 1.05.1915 w miejscowości Clowne w hrabstwie Derbyshire. W mieście Great Yarmouth ukończył liceum ogólnokształcące, a następnie w Isleworth w hrabstwie Middlesex uczęszczał do prowadzonego przez jezuitów Campion House. Czytaj dalej

Od Redakcji (lipiec-sierpień 2018)

Honoriusz Bonnet, Drzewo społeczeństwa średniowiecznego (miniatura z XV wieku) (źródło: larousse.fr): na szczycie Papież i stan duchowny, pośrodku król, szlachta i wojsko, na dole mieszczanie i chłopi

Kościół katolicki to nie tylko zespół prawd objawionych i przekazanych wiernie przez Papieża i hierarchię mu podległą, to nie tylko jego boska konstytucja, czyli hierarchia, organizacja, urządzenia, prawa, zarządzenia dyscyplinarne oraz nadprzyrodzona misja zbawcza. Kościół to też wychowawczyni narodów, która z błędu wyprowadziła i pouczyła o prawdzie, która z zabobonów barbarzyństwa i ciemnoty pogaństwa podniosła narody całego świata do kultury i cywilizacji wyższej[i], katolickiej, opartej przede wszystkim na miłości Boga prawdziwego i bliźniego, którym jest każdy człowiek.

Owa wychowawcza rola Kościoła jest oczywiście przede wszystkim przyporządkowana zbawieniu człowieka, pouczeniu go o prawdzie do zbawienia koniecznej, wyrobieniu w nim woli, by żył zgodnie z tymi prawdami, by w każdym ukształtował się i żył sam Chrystus (Gal. IV, 19; Gal. II, 20; Fil. I, 21; II Kor. IV, 11). Czytaj dalej