W rocznicę śmierci ks. Gustawa Delmasure

11 września (1996 roku w Cannes – przyp. tłum.) Bóg wezwał do siebie duszę Swego kapłana, księdza Gustawa Delmasure. Urodzony na północy Francji, spełniał przez długie lata swą kapłańską posługę w Algierii. Zmuszony powrócić do Francji, został proboszczem w Théoule-sur-Mer zachowując, po Soborze Watykańskim II, Mszę swych święceń i wierność doktrynie Kościoła. Od 1982 roku, kiedy to opuścił swą parafię, posługiwał w kaplicy Matki Bożej Zwycięskiej w Cannes i, z wielką gorliwością apostolską, odprawiał Mszę także w Digoin i Bourg-la-Reine (niedaleko Paryża) oraz pomagał ojcu Barbarze w jego duszpasterstwie w Tours. Nawet jako proboszcz zawsze otwarcie dawał świadectwo wierze katolickiej odrzucając herezje neomodernizmu i odpowiedzialnych za nie, stwierdzając, że w konsekwencji nie mógł uznawać autorytetu Pawła VI i Jana Pawła II, ani być w jedności z nimi. Czytaj dalej

Artykuł wstępny najnowszego numeru pisma „Sodalitium” (nr 69 włoskojęzycznego wydania)

Jak widać, Ratzinger sam przyznaje, że nowej doktryny (począwszy od Jana XXIII) nie da się pogodzić z nauczaniem Kościoła i jest to oczywiste, co przecież głoszą niektórzy katolicy od wielu dekad i na podstawie tej konstatacji odrzucają (fałszywy) autorytet głoszący nową doktrynę. Mimo to modernistyczna metoda jest ciągle skuteczna, raz „po katolicku”, raz po heretycku, i kolejne lata pokazują, jak nieugruntowany jest opór wielu „tradycjonalistów”, którzy porzucają dobry bój. Zamiast oprzeć swe działanie na zasadach pewnych i dobrze sformułowanych (o czym przypominał np. o. des Lauriers w słynnym kazaniu z 1977 r.), opór tradycjonalistów opiera się często na błędnych opiniach, fałszywej roztropności, nadziejach na szerszy zasięg apostolatu, a nawet na czysto estetycznych preferencjach (akurat tego rodzaju estetów mamy niemało w Polsce). Jedynym jednak rozwiązaniem jest całkowity sprzeciw wobec wszystkich błędów neomodernistycznych i zupełne oddanie się na usługi prawdzie i Temu, który jest Prawdą. Czytaj dalej

W rocznicę śmierci o. Jerzego Vinson

O. Vinson piszący dla pisma „Valor” w latach pięćdziesiątych

8 lipca (1999 r. – przyp. tłum.), około 3 nad ranem, w otoczeniu swych sióstr zakonnych Chrystusa Króla, spokojnie zmarł w swym Domu św. Józefa, w Serre-Nerpol (Francja), o. Jerzy Vinson. Urodził się w Walencji w 1915 r. (parafia św. Jana). W wieku 10 lat, w 1925 r., wstąpił do niższego seminarium, w 1931 r. do wyższego. Życie jego ulega zmianie dzięki opatrznościowemu przybyciu do diecezji wielkiego apostoła ćwiczeń duchowych, o. Vallet, który otrzymał od biskupa Pica, ordynariusza, dom w Chabeuil w 1934 r. (od nazwy tego miejsca nazywać się będzie przyszłe zgromadzenie „ojcami z Chabeuil”, „les pères de Chabeuil” – przyp. tłum.). Przyszły pierwszy następca o. Vallet, o. Terradas, przyjmował nauki w tym samym seminarium, co ks. Vinson, który po raz pierwszy uczestniczył w ćwiczeniach głoszonych przez o. Vallet w 1935 r. W 1938 r., po odbyciu służby wojskowej, dostał od biskupa Pica pozwolenie na opuszczenie kleru diecezjalnego, by móc wstąpić do nowicjatu CPCR (Parafialnych Współpracowników Chrystusa Króla [Coopérateurs Paroissiaux du Christ-Roi], założonych przez o. Vallet). Czytaj dalej

Komunikat Instytutu Matki Dobrej Rady i refleksje dotyczące motu proprio Summorum pontificum (z 2007 r.)

Pomimo motu proprio Benedykt XVI ani razu nie pomodlił się w sposób „nadzwyczajny” z „tradycjonalistami”. Za to niejednokrotnie modlił się w sposób zwyczajny (dla agnostyka i modernisty) z żydami i muzułmanami

Generalnie „tradycjonaliści” i różni „konserwatyści” całego świata odpowiedzieli na motu proprio Benedykta XVI „uwalniające” mszał Jana XXIII wdzięcznością, radością, ulgą, a nawet euforią. Z czasem oczywiście przybyło miejsc, gdzie taka Msza się odprawia, więc różni „tradycjonaliści” zaczęli święcić tryumfy. Mówiono o kolejnych „znamiennych wydarzeniach dla powrotu tradycji łacińskiej w Kościele”, nawet hucznie otwierano szampana.

Jest to jednak bardzo powierzchowne patrzenie na sprawę, na pewno nie spojrzenie, w którym głównym kryterium jest wiara integralnie wyznawana i praktykowana. Znacząca większość dzisiejszych katolików trzymających się tradycji patrzy na wszystko ilościowo, stopniowo, ich spojrzenie jest silnie zabarwione naturalizmem (biorąc pod uwagę wpływ tylu dekad modernistycznej „katechezy” zupełnie to nie dziwi). Liczy się liczba „tradycyjnych celebracji”, udzielonych „tradycyjnych święceń”, użycie pięknych szat liturgicznych, takich czy innych akcesoriów. Każdy hierarcha Novus Ordo ma już swój licznik i tak zwłaszcza indultowcy-motupropriowcy naliczają kolejne „celebracje”. Czytaj dalej

„Roztropnościowe stanowisko” abpa Lefebvre’a co do nowej „mszy” i pojednania z Watykanem

Nadejście obrad II Soboru Watykańskiego i dokumenty opracowane w ich trakcie zostały przyjęte przez wiernych synów Kościoła z wielkim niepokojem, o czym świadczą reakcje w całym świecie katolickim owej doby. Jeszcze większe poruszenie w tych kręgach wywołały przygotowania do promulgacji nowego rytu „mszy”, który miał uzewnętrznić nową, sprotestantyzowaną doktrynę w publicznym kulcie Kościoła. W obliczu tych niebezpieczeństw wielu duchownych za swój pierwszy obowiązek uznało uchronienie powierzonych im dusz przed błędami, co w praktyce oznaczało opór wobec wprowadzanych reform.  Czytaj dalej

Missio i sessio oraz autorytet biskupa: za pośrednictwem Papieża czy wiernych?

Władza biskupa od Papieża się bierze (św. Stanisław, biskup i męczennik, obraz wiszący w krużgankach klasztoru franciszkanów w Krakowie)

Gwoli wstępu trzeba wyjaśnić dwa terminy użyte w poniższym artykule przez ks. Ricossę, a które ukuł o. Guérard des Lauriers w kontekście rozważań na temat słuszności w ogóle i warunków udzielania sakr w obecnej sytuacji Kościoła, Kościoła pozbawionego autorytetu (w artykule wspomnianym w przypisie tłumacza nr ii).

By je wyjaśnić, trzeba najpierw przytoczyć podstawowe rozróżnienie, jakie czyni o. Guérard des Lauriers między missio a sessio. Missio, czyli misja, odnosi się do misji powierzonej przez Zbawiciela Apostołom, a w nich Kościołowi, misji nauczania i uświęcania ludzi (Mt XXVIII, 19-20). Kontynuowana jest ona przez (ważną) władzę święceń. Sessio odnosi się natomiast to jurysdykcji, czyli zasiadania na stolicach biskupich, z rzymską włącznie, z władzą (autorytetem) związywania i rozwiązywania i z odpowiadającym jej obowiązkiem posłuszeństwa podwładnych (wszystkich Papieżowi a niższego kleru i świeckich biskupom). Wszelka władza od Boga pochodzi, ale w Kościele zawsze za pośrednictwem Papieża. W czasach normalnych te dwie rzeczy, missio i sessio, są złączone w osobach Papieża i biskupów podporządkowanych Papieżowi. W sytuacji obecnej są one niestety rozłączone, missio posiadają i kontynuują wszyscy duchowni wierni Wierze katolickiej i przekazujący ważne sakramenty, podczas gdy sessio znajduje się w stanie zawieszenia, w możności, nie jest obecnie sprawowana w akcie. Ich złączenie nie jest możliwe, póki ci, którzy mają tytuły do stolic biskupich nie powrócą do integralnego wyznania wiary. Czytaj dalej

Reakcje na artykuł o wyborze Papieża i komentarze

Na soborze prawo głosu mają wyłącznie biskupi uczestniczący we władzy, czyli posiadający jurysdykcję (obraz nieznanego autora przedstawia Sobór Watykański I)

Poniższy artykuł jest odpowiedzią na głosy dotyczące artykułu ks. Franciszka Ricossy „Wybór Papieża” z pisma „Sodalitium”. Artykuł ten został przetłumaczony na język polski i jest dostępny tutaj.

Redakcja „Myśli Katolickiej”

Publikujemy tu kilka uwag dotyczących artykułu o wyborze Papieża w obecnej sytuacji Kościoła. Czytaj dalej