Fideizm i modernizm – myśli z pewnego kazania

Prawdziwa wiara nie jest ani fideistyczna ani modernistyczna (tu: przedstawiający wiarę fragment obrazu Sandra Botticelliego i P. del Pollaiola Cnoty kardynalne i teologalne (Galeria Uffizi, Florencja)

Swego czasu trafiłem na wyjątkowo trafnie wyrażone pokrewieństwo między modernizmem, potępionym przez św. Piusa X, a fideizmem, potępionym m.in. na Soborze Watykańskim I. Pochodzi ono z książki ks. Piotra Ostaniewicza i ks. Stanisława Gajewskiego pt. Wierząca niewiara. Krótka rozprawa o modernizmie:

„Charakterystyczną jest ta okoliczność, że moderniści, którzy i w dziedzinie wiary głoszą hasła postępu, ewolucji itp., zupełnie odrzucają działanie rozumu, umysłu ludzkiego w tej dziedzinie. Św. Tomasz zgodnie z nauką Kościoła głosi, że ‘wiara jest aktem rozumu’ i że wiara jest ‘in intellectu sicut in subiecto’; moderniści zaś, którzy tak wynoszą rozum ludzki i nic ponad nim nie widzą, zaprzeczają tutaj udziału rozumu i twierdzą, że wiara ma swoje siedlisko tylko w uczuciu i stąd wpadają w sprzeczność i z tego labiryntu różnych przeciwieństw i kontrastów wyjść nie mogą” Czytaj dalej

Katolicka doktryna dotycząca kary śmierci (kazanie ks. Franciszka Ricossy)

Św. Józef Cafasso, patron więźniów i skazanych na śmierć, formator kapłanów, doradca św. Jana Bosco

Na początku sierpnia w tzw. środowiskach konserwatywnych podniosła się wrzawa z powodu zmiany jednego z punktów modernistycznego katechizmu, wprowadzonego przez Jana Pawła II „konstytucją apostolską” Fidei depositum w 1992 r. Za sprawą decyzji Jerzego Bergoglio kara śmierci została uznana za niedopuszczalną bez względu na okoliczności. Orzeczenie niedopuszczalności stosowania tej kary jest ukoronowaniem zmierzających do tego celu wysiłków ostatnich 50 lat.

Tak jak w przypadku innych punktów doktryny, zmiany przebiegały stopniowo. Brak definitywnego potępienia kary śmierci we wspomnianym katechizmie nie przeszkadzał Karolowi Wojtyle wzywać wiernych na całym świecie do wysiłków na rzecz całkowitego jej zniesienia. Czytaj dalej

Artykuł wstępny najnowszego numeru pisma „Sodalitium” (nr 69 włoskojęzycznego wydania)

Jak widać, Ratzinger sam przyznaje, że nowej doktryny (począwszy od Jana XXIII) nie da się pogodzić z nauczaniem Kościoła i jest to oczywiste, co przecież głoszą niektórzy katolicy od wielu dekad i na podstawie tej konstatacji odrzucają (fałszywy) autorytet głoszący nową doktrynę. Mimo to modernistyczna metoda jest ciągle skuteczna, raz „po katolicku”, raz po heretycku, i kolejne lata pokazują, jak nieugruntowany jest opór wielu „tradycjonalistów”, którzy porzucają dobry bój. Zamiast oprzeć swe działanie na zasadach pewnych i dobrze sformułowanych (o czym przypominał np. o. des Lauriers w słynnym kazaniu z 1977 r.), opór tradycjonalistów opiera się często na błędnych opiniach, fałszywej roztropności, nadziejach na szerszy zasięg apostolatu, a nawet na czysto estetycznych preferencjach (akurat tego rodzaju estetów mamy niemało w Polsce). Jedynym jednak rozwiązaniem jest całkowity sprzeciw wobec wszystkich błędów neomodernistycznych i zupełne oddanie się na usługi prawdzie i Temu, który jest Prawdą. Czytaj dalej

Komunikat Instytutu Matki Dobrej Rady i refleksje dotyczące motu proprio Summorum pontificum (z 2007 r.)

Pomimo motu proprio Benedykt XVI ani razu nie pomodlił się w sposób „nadzwyczajny” z „tradycjonalistami”. Za to niejednokrotnie modlił się w sposób zwyczajny (dla agnostyka i modernisty) z żydami i muzułmanami

Generalnie „tradycjonaliści” i różni „konserwatyści” całego świata odpowiedzieli na motu proprio Benedykta XVI „uwalniające” mszał Jana XXIII wdzięcznością, radością, ulgą, a nawet euforią. Z czasem oczywiście przybyło miejsc, gdzie taka Msza się odprawia, więc różni „tradycjonaliści” zaczęli święcić tryumfy. Mówiono o kolejnych „znamiennych wydarzeniach dla powrotu tradycji łacińskiej w Kościele”, nawet hucznie otwierano szampana.

Jest to jednak bardzo powierzchowne patrzenie na sprawę, na pewno nie spojrzenie, w którym głównym kryterium jest wiara integralnie wyznawana i praktykowana. Znacząca większość dzisiejszych katolików trzymających się tradycji patrzy na wszystko ilościowo, stopniowo, ich spojrzenie jest silnie zabarwione naturalizmem (biorąc pod uwagę wpływ tylu dekad modernistycznej „katechezy” zupełnie to nie dziwi). Liczy się liczba „tradycyjnych celebracji”, udzielonych „tradycyjnych święceń”, użycie pięknych szat liturgicznych, takich czy innych akcesoriów. Każdy hierarcha Novus Ordo ma już swój licznik i tak zwłaszcza indultowcy-motupropriowcy naliczają kolejne „celebracje”. Czytaj dalej

Nowa „msza”, Krótka analiza krytyczna i o. Guérard des Lauriers OP

W rocznicę Krótkiej analizy krytycznej, datowanej symbolicznie na 5 VI 1969 r. (Boże Ciało)

Garrigou-Lagrange2

O. Reginald Garrigou-Lagrange, jeden z najprzenikliwszych krytyków neomodernizmu w latach ’50 i na początku lat ’60

Pomimo potępienia przez Piusa XII błędów nowoczesnych w Humani generis (12 VIII 1950) w latach ’50 rozpętała się już dość otwarcie burza doktrynalna w Kościele. Potomkini modernizmu, tzw. „nowa teologia” („la nouvelle theologie”), wychylała się z różnych szpar i dziur katolickich uniwersytetów i seminariów i zaprowadzała spustoszenie w umysłach zwłaszcza młodego kleru. Polemikę podejmowali z nią wielcy teologowie, jak na przykład dominikanie o. Garrigou-Lagrange (†15 II 1964) i o. Guérard des Lauriers.

Ten ostatni prowadził wówczas wykłady na uczelni swojego zakonu nieopodal Paryża, w Le Saulchoir, skąd też zgłaszał swych współbraci, Congara i Chenu, do Świętego Oficjum (gdzie podobno nic o ich błędach nie wiedziano!). Od 1961 r., na zaproszenie ks. prał. Antoniego Piolantiego, nauczał na Lateranie, Uniwersytecie Papieża. W Rzymie mieszkał przy Angelicum, u swego wieloletniego przyjaciela i współbrata, wspomnianego o. Garrigou-Lagrange. Czytaj dalej

Nowa „msza” „bękartem”, czyli czy Paweł VI „nielegalnie promulgował” Novus Ordo Missae

Bugnini, architekt Novus Ordo Missae z Montinim, który usilnie pragnął jego wdrożenia

Wielu katolików jeszcze przed Soborem Watykańskim II, zwłaszcza w Kurii Rzymskiej[i], odczuło nowy powiew w Kościele, którego rzeczywistym sprawcą był Jan XXIII, wielki otwieracz okien (ipse dixit). Jednakże „ruch tradycjonalistyczny” skierowany przeciwko tym nowinkom modernistycznym ukształtował się na dobre jako wyraz sprzeciwu wobec nowej „mszy”, którą Paweł VI ogłosił 3 kwietnia 1969 r. i faktycznie narzucił światu katolickiemu od pierwszej niedzieli Adwentu tego samego roku. Sprzeciw ten opierał się nie tyle na „przywiązaniu” do starszych obrzędów czy zwyczajów, ale na teologicznych przesłankach, które swój precyzyjny i publiczny wyraz otrzymały w Krótkiej analizie krytycznej Novus Ordo Missae. Nowa „msza” niezgodna jest z teologią katolicką i dlatego nie tylko do zachowania starej, ale też i do zniesienia nowej wzywał ten tekst teologiczny opracowany w głównej mierze przez dominikańskiego teologa wykładającego wówczas na Lateranie, o. Michała Ludwika Guérard des Lauriers. Czytaj dalej

Artykuł wstępny pisma „Sodalitium” z dwudziestej rocznicy śmierci biskupa Guérard des Lauriers (2008 r.)

Przykro, gdy trzeba się powtarzać. A jednak „Sodalitium” nie może nie wrócić do tego, co zostało już powiedziane w artykule wstępnym z numeru 59 poświęconego wyborowi Józefa Ratzingera na Papieża.

Nadzieja, że ten wybór mógł przedstawiać zmianę, początek końca triumfu modernizmu, trwała tylko dwadzieścia cztery godziny, tyle czasu, by przeczytać pierwsze oświadczenia Benedykta XVI, które pokazywały jego stanowczą wolę wdrażania w pełni Soboru Watykańskiego II. Nasza nadzieja nie była podyktowana powodami ludzkimi, tym mniej curriculum Józefa Ratzingera (jednego z głównych przedstawicieli „nouvelle théologie” i jednego z najbardziej wytrwałych architektów soboru), ale słowami Pana Jezusa: portae inferi non praevalebunt adversus eam: bramy piekielne nie przemogą Kościoła Chrystusowego (to Objawienie jest przedmiotem naszej wiary, nigdy tego nie zapomnijmy, a nie wątpliwe „objawienia” prywatne). Czytaj dalej