„W Kościele człowiek zaczyna być ważniejszy od Chrystusa”? Zapytaliśmy Montiniego

Ten, który zaprowadził kult człowieka w Kościele

Niedawno temu na „konserwatywnym” skrzydle polskojęzycznego Internetu powstał program P. Stanisława Krajskiego o nazwie „Brzytwa, czyli ostro na każdy temat”. Jak to zwykle u nas jednak bywa, ostrość zaczyna się i kończy na ostrości obrazu, a brak jej zupełnie w treściach wypowiedzi…

W pierwszym programie P. Krajski gości ks. abpa Jana Pawła Lengę (program tutaj), który w ostatnich czasach stał się jedną z twarzy niezbyt wyrazistego oporu przeciwko obecnemu etapowi rewolucji w Kościele i jej kierownikowi Bergoglio. Były „ordynariusz” Karagandy w Kazachstanie jest typowym przykładem tego właśnie oporu: niezachwiane przekonanie o świętości Soboru Watykańskiego II, Jana Pawła II, a nawet Benedykta XVI oraz mętny i niepewny opór przeciwko obecnemu okupantowi Watykanu. Takich przykładów jest kilka nawet w Polsce (sam abp Lenga już rezyduje w Licheniu). Czytaj dalej

Niepopularność „Myśli Katolickiej”

Od samego powstania Stowarzyszenie im. Ks. Goliana w swej działalności, m.in. na łamach (nowej) „Myśli Katolickiej”, trzyma się wiernie zasad katolicyzmu integralnego, biorąc sobie za wzór m.in. prasę integralnie katolicką z czasów pontyfikatu św. Piusa X. W Polsce była to oczywiście wydawana w latach 1908-1914 „Myśl Katolicka”. Czytaj dalej

Kardynalny błąd naszej akcji wczoraj i dziś

Teksty z dawnej „Myśli” noszą niezwykłe podobieństwo do naszych dzisiejszych spostrzeżeń i uwag. Czytając te sprzed stu lat można odnieść wrażenie, że zostały napisane wczoraj, a nie u progu XX wieku. Gdybyśmy my jednak napisali poniższy artykuł, zarzucono by nam, że „nie mamy władzy duchownej” albo że „w moralizatorskim tonie pouczamy wszystkich sedewakantystów”… Czytaj dalej

My, połowiczni katolicy

W wielu przytoczonych już przez nas cytatach można było wyczytać krytykę naszych narodowych wad. Trudno nam, Polakom, przychodzi czytać twarde słowa, tym trudniej, że rzadko traktowani jesteśmy, na arenie międzynarodowej oraz krajowej, z sympatią i wyrozumiałością. Domagamy się więc, by mówiono nam „same miękkie, pocieszające rzeczy” (S. Brzozowski, który widział problemy naszego narodu, choć był daleki od naszego obozu). Od miękkich i pocieszających rzeczy będziemy, co prawda, pokrzepieni na duchu, ale nie będziemy ani lepszymi ludźmi, ani lepszym narodem. Należy odróżnić krytykę pochodzącą z miłości ojczyzny i narodu od atakowania wynikającego z niechęci i pogardy. Czytaj dalej