O. Józef Chiaudano T. J., „Dziennikarstwo Katolickie” (rozmowa dziewiąta)

W ostatniej rozmowie ks. Euzebiusz wyjaśnia kolejne wątpliwości jego rozmówców związane z dziennikarstwem katolickim. Są to również naprawdę istotne problemy: wspaniałomyślna (wielkoduszna) gorliwość, jej związek z roztropnością i miłością, rozróżnienie między naganą prywatną a publiczną i w jakich okolicznościach ta druga jest konieczna (co jest poważnym problemem polskiego sedewakantyzmu). W dziennikarstwie katolickim, jak w każdej działalności publicznej to dobro ogółu powinno być celem nadrzędnym. Ale aby uchwycić, w konkretnych okolicznościach, dobro wspólne i obrać odpowiednie doń środki trzeba posiadać pewien stopień roztropności, o czym też mówi (nie tylko w tej rozmowie) don Euzebiusz. Czytaj dalej

O. Józef Chiaudano T. J., „Dziennikarstwo Katolickie” (rozmowa ósma)

Kontynuując analogię między rzemiosłem wojennym a rzemiosłem dziennikarza katolickiego ks. Euzebiusz dotyka sprawy najwyższej wagi praktycznej: posłuszeństwa, karności i roztropności. Karność i posłuszeństwo władzy kościelnej było szczególnym znamieniem ultramontanów, katolików nieustępliwych i integralnych w porewolucyjnej epoce szerzącej się wszędzie, również w Kościele, anarchii. Stanowisko przeciwne było zawsze znamieniem różnych schizmatyków, sekciarzy, gallikanów, liberałów, modernistów. Gdy się czyta choćby poniższy ustęp o tym mówiący, okazuje się jak na dłoni, czyimi spadkobiercami jest dziś znaczna większość „tradycjonalistów”. Czytaj dalej

O. Józef Chiaudano T. J., „Dziennikarstwo Katolickie” (rozmowa siódma)

Po wyjaśnieniu, że dziennikarstwo katolickie jest wojowaniem (w rozmowie szóstej), ks. Euzebiusz ciągnie dalej analogię między wojną a dziennikarstwem. Chodzi o strategię, bronienie przede wszystkich najważniejszych pozycji, czyli prawd podstawowych, atakowanie punktów słabych wroga, etc. W rozmowie siódmej rozwija, naprawdę pobieżnie, temat najważniejszych prawd, których w owych czasach należało bronić. Podstawą, co podkreślamy na łamach „Myśli Katolickiej” od samego początku, jest zdrowa doktryna katolicka zawarta w dokumentach papieskich i różnych watykańskich dykasterii oraz dogłębne i właściwe ich zrozumienie, przestudiowanie (studium poważne, a nie „ciekawskie”). Gdyby częściej współcześni (jak i ówcześni) dziennikarze katoliccy tak czynili, mniej byłoby dyletantyzmu i w ogóle porażek w polemice z wrogami religii i Kościoła. Czytaj dalej

O. Józef Chiaudano T. J., „Dziennikarstwo Katolickie” (rozmowa szósta)

Cierpliwie krok po kroku don Euzebiusz wyjaśnia swym inteligentnym i wykształconym rozmówcom, czym ma być dziennikarstwo autentycznie katolickie. Zmuszony jest przy tym zbijać różne sofizmaty, wynikające z dobrej woli rozmówców, lecz przez to nie mniej błędne. Poniższa rozmowa po raz kolejny dowodzi, że nawet cytaty świętych należy mądrze wyjaśniać tym, którzy ich w pełni nie rozumieją, zwłaszcza gdy chodzi o dziedzinę postępowania ludzkiego, dziedzinę przede wszystkim roztropności. Czytaj dalej

O. Józef Chiaudano T. J., „Dziennikarstwo Katolickie” (rozmowa czwarta)

W czwartej rozmowie znowu mowa o tym, czego dziennikarz katolicki nie może pochwalać. Tym razem mowa o stowarzyszeniach, organizacjach, wydarzeniach, a także relacjonowaniu różnych wydarzeń moralnie ujemnych czy wprost szkodliwych.

Raz jeszcze na pierwszy plan wysuwa się rola cnót roztropności (rozeznania okoliczności) oraz męstwa: „katolików mężnych, umiejących stanąć w obronie zasady, jest zaledwie garstka wśród całej masy miernot”. Dziś nie może być lepiej, z uwagi na wychowanie, a raczej jego brak, u mas mniej lub bardziej katolickich. Czytaj dalej

O. Józef Chiaudano T. J., „Dziennikarstwo Katolickie” (rozmowa trzecia)

Kolejna, trzecia rozmowa dotyczy stanowiska jaką dziennikarz katolicki powinien zająć w sprawie złych autorów, ich dzieł i czynów. Ks. Euzebiusz wyjaśnia, że nie można im pobłażać jak również szczególnie chwalić u nich tego co czasami wygląda na dobre. Bowiem zło które jest tam zasiane wystarcza do ogólnego potępienia całości ich dzieł. Pisarze niemoralni i bezbożni nie mają prawa do tego aby dziennikarze katoliccy rozgłaszali ich zasługi literackie, naukowe lub artystyczne – generalnie lepiej w takich sytuacjach milczeć. Czytaj dalej