Fideizm i supernaturalizm – myśli z pewnego kazania

Trzej mędrcy rozpoznali znaki wiarygodności bóstwa Tego, Który przyszedł na ziemię w postaci dziecięcia i przyjęli wiarę, którą głosił

O ile dobrze pamiętam, w swej znakomitej książce przeznaczonej dla inteligencji katolickiej, Katolik i Kościół katolicki, ks. Wiktor Cathrein zauważa, że chłop kierujący się katechizmem w uprawie roli nie tylko wystawia się na pośmiewisko, ale i po prostu na straty materialne, a nawet na głód. Katechizm nie jest bowiem podręcznikiem uprawy pola, lecz zawiera podstawowy wykład nauki chrześcijańskiej. Czytaj dalej

Kazanie ks. Arnolda Traunera o dwóch porządkach, przyrodzonym i nadprzyrodzonym, i związanych z nimi błędami

Ks. Trauner podczas święceń ks. Madiego (1 X 2016)

Jak zauważa ks. Trauner, pomieszanie porządków (przyrodzonego z nadprzyrodzonym) jest powszechne wśród katolików, a wiadomo, że i „tradycjonaliści” nie są od tego wolni. Brak kultury umysłowej i chęci pogłębienia swej wiedzy religijnej to pierwsza tego stanu przyczyna. A prowadzi to do poważnych błędów, jak naturalizm i supernaturalizm, które z kolei mają różne inne szkodliwe konsekwencje. U ludzi bardziej światowych, zwłaszcza liberałów, to naturalizm jest częstszym zjawiskiem, choć dotyczy on również, co do błędnego pojęcia Kościoła, zwłaszcza lefebrystów, indultowców i wiernych Novus Ordo. Przeciwny błąd, supernaturalizmu, częstszy jest u ludzi prostszych, zarówno wśród modernistów, gdzie kompletnie zatarto rozróżnienie porządków, dzięki m.in. dziełu takich heretyków jak wspomniany w poniższym kazaniu de Lubac (Wojtyła „kreował” go na kardynała w 1983 r.), ale i wśród „tradycjonalistów”, którzy często poważnie zaniedbują obowiązki stanu i sprawy przyrodzone leżące w zasięgu ich zdolności na rzecz niezliczonych praktyk pobożnych. W ten sposób cnota wiary sprowadza się często do cnoty religii (wykrzywionej przez brak umiaru), a inne cnoty legną w gruzach. Mając na względzie to, co najważniejsze, zaniedbują to, co podstawowe, z czego każdy będzie zdawał sprawę przed Bogiem. Czytaj dalej

Ks. Hugon Carandino wyjaśnia w liście do wiernych z 2001 roku dlaczego opuścił FSSPX

Wspominaliśmy już o ks. Carandino na łamach „Myśli Katolickiej”, m.in. tłumacząc artykuł wstępny z „Opportune Importune” z 2003 roku, w którym włoski kapłan przypomina o okolicznościach swego odejścia z FSSPX w 2001 roku. Poniżej przedstawiamy tłumaczenie jego listu do wiernych, którym wcześniej posługiwał, a w którym przedstawia swe powody odejścia z Bractwa Św. Piusa X i przyjęcia tezy z Cassiciacum, co później skutkowało wstąpieniem do Instytutu Matki Dobrej Rady. Każdy wierny FSSPX, ale i kapłan, powinien przeczytać ten list, nie tylko by poznać ówczesne warunki, ale także zrozumieć sytuację dzisiejszą. Czytaj dalej

Rzekome herezje i błędy Papieży (Liberiusz, Honoriusz et al.)

W dobie posoborowej apostazji odgórnie zaprowadzanej wielu „tradycjonalistów” nie od razu uporządkowało sobie wszystkie pojęcia, od najważniejszych począwszy. Odnosi się to nie tylko do tych, którzy podczas samego soboru i zaraz po nim sprzeciwiali się jego doktrynom i reformom, ale także tych, którzy w następnych dekadach zorientowali się, że to, co prawie powszechnie podaje się za katolicyzm jest niczym innym jak „ściekiem wszystkich herezyj”, czyli wskrzeszonym modernizmem, a raczej neomodernizmem. Nic w tym dziwnego, ponieważ już sam człowiek z natury poznaje z trudem, najpierw niejasno i ogólnie, a z czasem dopiero, i to zazwyczaj nie bez pomocy mądrzejszych i bardziej uczonych, dochodzi do dokładniejszego poznania. Tak się dzieje w dziedzinie poznania ogólnie, tym bardziej więc w sprawach religii, gdy sam autorytet w Kościele został zachwiany. Bowiem obecny kryzys w Kościele to kryzys autorytetu. Czytaj dalej

Missio i sessio oraz autorytet biskupa: za pośrednictwem Papieża czy wiernych?

Władza biskupa od Papieża się bierze (św. Stanisław, biskup i męczennik, obraz wiszący w krużgankach klasztoru franciszkanów w Krakowie)

Gwoli wstępu trzeba wyjaśnić dwa terminy użyte w poniższym artykule przez ks. Ricossę, a które ukuł o. Guérard des Lauriers w kontekście rozważań na temat słuszności w ogóle i warunków udzielania sakr w obecnej sytuacji Kościoła, Kościoła pozbawionego autorytetu (w artykule wspomnianym w przypisie tłumacza nr ii).

By je wyjaśnić, trzeba najpierw przytoczyć podstawowe rozróżnienie, jakie czyni o. Guérard des Lauriers między missio a sessio. Missio, czyli misja, odnosi się do misji powierzonej przez Zbawiciela Apostołom, a w nich Kościołowi, misji nauczania i uświęcania ludzi (Mt XXVIII, 19-20). Kontynuowana jest ona przez (ważną) władzę święceń. Sessio odnosi się natomiast to jurysdykcji, czyli zasiadania na stolicach biskupich, z rzymską włącznie, z władzą (autorytetem) związywania i rozwiązywania i z odpowiadającym jej obowiązkiem posłuszeństwa podwładnych (wszystkich Papieżowi a niższego kleru i świeckich biskupom). Wszelka władza od Boga pochodzi, ale w Kościele zawsze za pośrednictwem Papieża. W czasach normalnych te dwie rzeczy, missio i sessio, są złączone w osobach Papieża i biskupów podporządkowanych Papieżowi. W sytuacji obecnej są one niestety rozłączone, missio posiadają i kontynuują wszyscy duchowni wierni Wierze katolickiej i przekazujący ważne sakramenty, podczas gdy sessio znajduje się w stanie zawieszenia, w możności, nie jest obecnie sprawowana w akcie. Ich złączenie nie jest możliwe, póki ci, którzy mają tytuły do stolic biskupich nie powrócą do integralnego wyznania wiary. Czytaj dalej

O domniemanej herezji czy apostazji św. Piotra przeciwko nowożytnym protestantom i gallikanom

Jak ongiś protestanci i gallikanie, tak i dziś niektórzy moderniści, indultowcy i lefebryści (z FSSPX i z tzw. ruchu oporu) podnosząc przykład św. Piotra, pierwszego Papieża, który wyparł się Zbawiciela (Mat. XXVI, 57-75, Mar. XIV, 53-72, Łuk. XXII, 54-62, Jan XVIII, 14-27) a także został skarcony przez św. Pawła (Gal. II, 11), twierdzą, że pierwszy Papież popadł w herezję, a nawet apostazję. Dlatego należy mieć się zawsze na baczności, gdy przemawia Papież i w razie potrzeby przesiewać jego nauczanie, odrzucać pewne słowa i czyny, a nawet stawiać opór, jak to ponoć miał zrobić św. Paweł. W ten sposób stanowisko nowożytnych gallikanów miałoby mieć swe biblijne oparcie.

Nic bardziej mylnego, a to dlatego, że całe to podejście opiera się na błędnych założeniach i najzwyczajniejszych przekłamaniach. Czytaj dalej

Natura teologii i „tradycjonalizm teologiczny”

Mikołaj Antoine, Św. Tomasz Akwinata, Źródło mądrości (ok. 1648 r., Paryż, katedra Notre-Dame)

Temat ten jest bardzo ważki, dotyczy wręcz samej natury teologii. Omawia ją św. Tomasz z Akwinu w swej Sumie teologicznej, na samym początku części I, w kwestii I. Sacra doctrina (święta doktryna, czyli teologia) jest jedną nauką, nie wieloma (art. 3), w przeciwieństwie do filozofii, gdzie w sensie ścisłym mamy do czynienia z wielością nauk (kosmologia jako nauka o bycie ruchomym, psychologia jako nauka o duszy, metafizyka jako nauka o bycie jako bycie, filozofia praktyczna, etc.). Teologia jest zarówno praktyczna, jak i spekulatywna, ale bardziej spekulatywna niż praktyczna, bowiem przede wszystkim omawia rzeczy Boże (principalius agit de rebus divinis), a dopiero drugorzędnie czyny ludzkie (quam de actibus humanis), dzięki którym człowiek dochodzi do doskonałego poznania Boga, na czym polega wieczna szczęśliwość (art. 4). Termin „spekulatywny” jest przeciwieństwem „praktycznego”. Święta doktryna jest spekulatywna, to znaczy badająca, jak jest, patrząca (speculor po łacinie to patrzyć) na Boga, który jest przedmiotem teologii i na wszystko inne, o ile odnosi się do Boga (sub ratione Dei; secundum ordinem ad Deum) (art. 7). Jest też praktyczna, choć w drugiej kolejności, to znaczy dotycząca czynów ludzkich prowadzących do poznania Boga. Czytaj dalej