Dlaczego nie mamy dziś Veuillot’ów? [I]

L. Veuillot w latach pięćdziesiątych XIX wieku

List Ludwika Veuillot do Pana Wiktora Karola Maurycego de Foblant z 8 sierpnia 1843 r. zawiera nader aktualną myśl: „Upokorzenia – pragnę ich dla siebie, Bogu dzięki; ale nie chcę ich dla Pana Jezusa, a to Jego się upokarza” (źródło).

Znosić upokorzenia cierpliwie – to rzecz prawdziwie chrześcijańska, postępowanie wzorujące się na cierpiącym Zbawicielu, lecz pozwalać, by upokarzano Pana Jezusa i Kościół nie ma z tym nic wspólnego. Nie tylko prawdziwi katolicy-liberałowie upokarzają Kościół, a w nim jego Głowę, Pana Jezusa (którego Mistycznym Ciałem jest właśnie Kościół), ale czynią to też katolicy bez charakteru. Ci pierwsi swym pełnym kompromisów ze światem postępowaniem, ci drudzy zaś swą biernością.

Zwłaszcza w dzisiejszych czasach upokorzeń doznaje Kościół i już kilka lat temu zadałem sobie pytanie: dlaczego nie mamy dziś Veuillot’ów? Odpowiedź jest łatwa, choć złożona. Jednakże przed udzieleniem odpowiedzi na to pytanie trzeba powiedzieć, kim był ten wierny syn Kościoła i niezmordowany obrońca papiestwa, a ku temu doskonałą okazją jest rocznica śmierci tego najsłynniejszego XIX-wiecznego francuskiego ultramontanina.

Requiem aeternam dona ei, Domine. Et lux perpetua luceat ei. Requiescat in pace. Amen.

E. Ostrzyhomski

Grób L. Veuillot’a na cmentarzu Montparnasse w Paryżu

Ludwik Veuillot, 1813-1883[1], nie może być pominięty w obecności Montalemberta (dopiero co omówionego przez autora – przyp. tłum.), ponieważ toczył on dobry bój za Kościół, jak on i z nim, lub, gdy trzeba było i okazjonalnie, przeciwko niemu i według innych metod, czynił to z równym pragnieniem służenia sprawie Bożej. Urodził się w Boynes (departament Loiret), był z ludu, swoją własną pracą osiągnął taki poziom kultury, że w młodym wieku działał w dziennikarstwie i administracji. Był wiceszefem (sous-chef) w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, w 1838 r., i pozostał w nim przez trzy lata w Paryżu i w Algierii. Wskutek podróży do Rzymu odkrył na nowo wiarę praktyczną i w Pielgrzymkach po Szwajcarii (Pèlerinages en Suisse), 1839 r., głosił to z taką szczerością, która pozwalała przewidzieć w nim przyszłego polemistę. Rzym i Loreto (Rome et Lorette), 1841 r., opowiada w prostych słowach, jakie drogi, w czasie pielgrzymki do Włoch, doprowadziły go powoli, ale zwycięsko, do czystego chrześcijaństwa. I faktycznie, krótko po swoim powrocie do Algierii zrezygnował ze swego stanowiska, by się całkowicie oddać obronie religii, szczególnie za pomocą dziennikarstwa.

„L’Univers” („Wszechświat”), założony po upadku „L’Avenir” („Przyszłość”) miał bardzo skromne początki. L. Veuillot został jego dyrektorem w 1842 r., w wieku trzydziestu lat i sytuacja szybko uległa zmianie. Organizowała się wówczas wielka partia katolicka zwłaszcza po to, aby uzyskać wolność nauczania a Veuillot był jednym z najlepszych pracowników, obok Montalemberta, który był jej uznanym przez wszystkich przywódcą. Wydarzyły się nawet akty śmiałe, które zaprowadziły dyrektora „L’Univers” do więzienia, w 1844 r., za to, że zanadto okazał poparcie godnemu, ale nieco wybuchowemu duchownemu, ks. Combalot. Podczas wydarzeń z 1848 r., nie ulegając iluzji demokratycznej, opowiadał się za Republiką, nie miał bowiem innej zasady, jak radosne i ochocze podporządkowanie Papieżowi. Szedł w jednym szeregu z Montalembertem, podczas gdy Lacordaire, z „Ere nouvelle”[2], bardziej skupiał się na płaszczyźnie politycznej i w niej pokładał swe religijne nadzieje. Te rodzące się różnice nie stały na przeszkodzie, by katolicy dalej prowadzili swoją kampanię, która w 1850 r. zakończyła się przegłosowaniem prawa Falloux[3].

Dekada 1850-1860 różni się bardzo dla Veuillota od poprzedniej. Francuscy katolicy szybko się podzielą, sami biskupi również, na dwa dość rozbieżne prądy. Z jednej strony ci, którzy wraz z biskupem Pie[4] zwali się szczerze rzymskimi, są z zasady nieustępliwi, ponieważ nade wszystko interesuje ich prawda. Inni, wraz z Dupanloup, choć nie są już gallikanami, mniej im śpieszno do Rzymu niż do Francji i bardziej się troszczą o to, by doktryna była przyjęta niż o jej integralność. Ludwik Veuillot instynktownie i z całej duszy chrześcijańskiej staje w pierwszym obozie i w tym punkcie dość szybko znajdzie się w opozycji do Montalemberta, którego udało się Dupanloup’owi przyciągnąć i który z „Correspondant” uczyni organ grupy, obok „L’Ami de la religion”, pisma całkowicie oddanego Dupanloup’owi. Polemiki rozgorzeją z każdej strony: samo prawo Falloux, pogańscy klasycy, zamach stanu i Drugie Cesarstwo, 1851-1852. Ludwik Veuillot krytykuje biskupa Orleanu, który doprowadził do tego, by biskup Paryża zamknął pismo, ale Pius IX go popiera i „L’Univers” wkrótce wychodzi na nowo. Zwalcza zwłaszcza wrogów religii, a szczególnie tych, którzy zagrażają Państwu Papieża. Pismo jest ponownie zamknięte, tym razem przez cesarza, w 1860 r., i potrwa to lat siedem.

W latach 1860-1867 jest nie mniej płodny. Veuillot zaczyna od zebrania artykułów, które pojawiły się w „Mélanges”, w pierwszej i drugiej serii, 1860-1862[5]. Dalej zresztą pisze notatki czy artykuły okolicznościowe, które wypełnią I tom trzeciej serii. Najsłynniejsze, wraz z trzema pismami na temat kwestii rzymskiej („Papież i dyplomacja”, 1861; „Waterloo”, 1861; „Włoskie gniazdo os”, 1865) to: „Dno Giboyer”, 1863 – satyra przeciwko E. Augier (autorowi „Syna Giboyer”); „Iluzja liberalna”, 1863, s. 352-422, 1866, odpowiedź na przemówienie z Malines i inne pisma o tej samej tendencji[6]; „Pius IX” (s. 451-501), portret naszkicowany synowską ręką; Nędznicy (Les Misérables) są przedmiotem ciętej krytyki, s. 277-296 a Wolter satyry, w której tryumfuje drwina, s. 297-315.

Veuillot ma duszę wojownika a ironia jest jego wielką bronią. Wykazał to w Wolnomyślicielach, 1848; Dialogach socjalistycznych, 1848-1849; Tu i tam[7], 1859. Wraz z Satyrami, 1863, ton staje się jeszcze bardziej cięty, ponieważ forma poetycka dała mu więcej uszczypliwości niż proza[8]. Ale pisze także wielkie dzieła, już nie powieści, jak w swej młodości[9], lecz prawdziwą historię: Żywot Pana naszego Jezusa Chrystusa (1864), pośrednią odpowiedź, najbardziej wszechstronną, na głośny Żywot Jezusa Renana. Człowiek żyjący wiarą, którym jest, w pełni rozwija się na stronach wspaniałych Rzymskich perfum, 1861, a jako przeciwieństwo w 1866 r. wydaje Paryskie smrody, gdzie, podejmując raz jeszcze tematykę z „Wolnomyślicieli”, ośmiesza z niewyczerpaną werwą bezbożność i egoizm.

W 1867 r. „L’Univers” pojawia się na nowo i przez kolejne dziesięć lat Veuillot będzie toczył dobry bój. Artykuły te zapełnią dwie ostatnie serie Mélanges. Zwłaszcza na początku Veuillot jest jeszcze bardziej błyskotliwy niż kiedykolwiek, co jest związane z Soborem Watykańskim. Zwalcza przeciwników nieomylności z mocą, której żywe odbicie widać w Rzymie podczas soboru, 2 tomy, 1872 r. Wojna z 1870 r. przysparza mu nowych obowiązków, które spełnia w artykułach podnoszących  dusze ponad wydarzenia bezpośrednie: Paryż podczas obu oblężeń, 1871 r. Wkrótce inne sprawy wymagać będą wsparcia dziennikarza: wspiera Papieża zamkniętego na Watykanie, pomaga Francji w wyborze ustroju i, nie zmieniając zdania, uważa monarchię za lepszą od innych form rządów. Ale po wielkich wysiłkach tych lat choroba powoli go pokonuje. Po 1877 r. już nie pisze, oprócz jeszcze jednego ostatniego artykułu w 1880 r. o kardynale Pie, który dopiero co umarł. On sam umiera. Gdy umarł, w 1883 r., Leon XIII pochwalił go jako najdzielniejszego rycerza Kościoła[10].

Najwybitniejsze cechy tego wielkiego charakteru to stałość wiary i miłość Kościoła i Papieża. Oto, co stanowiło o jedności tego życia. W czasach, gdy religia stanowiła przedmiot drwin niewierzących, dobrze że pojawił się człowiek zdolny stawić im czoła i umocnić katolików w oporze. Oto misja Ludwika Veuillot i można powiedzieć, że ją spełnił. Odpowiedział dziewiętnastowiecznym wolterianom z werwą, która była równa, jeśli nie przewyższała, werwy samego Woltera a część zasługi za to, że katolicyzm nie doznał wówczas porażki wieku poprzedniego należy przypisać „L’Univers”.

Bez wątpienia Veuillot był przedmiotem nienawiści, ale jej nie stworzył, ściągając ją na siebie. Istniała i bez niego miałaby inne ofiary. Zarzucano mu gwałtowne ataki i trzeba przyznać, że jego uderzenia były mocne a jego pociski penetrujące. Metoda ta nie mogła być przedstawiona jako metoda zwyczajnego apostolatu. Ale dziennik nie jest stroną katechizmu a misją Veuillot nie było powtarzanie kazań. Miał się za żołnierza, miał broń i posługiwał się nią dla dobrej sprawy. Zarzucano mu, że atakował [także] katolików, nawet księży i biskupów. Takie wypadki są nieszczęsne i nie wchodząc nawet w to, kto prowokował, trzeba stwierdzić, że Veuillot zawsze miał dobre towarzystwo, nawet w najwyższych stopniach hierarchii. Wyrzucano mu też, że był jednostronny w swych sympatiach, ale u żołnierza rzecz przeciwna byłaby dziwna. Jednakże trzeba przyznać, że ci, których atakował, zasługiwali na to i że podawał słuszne powody swoich ataków. Zresztą, choć nie troszczył się, tak bardzo jak niektórzy inni, o to, by przyciągnąć niewierzących, wbrew pozorom miał wiele serca i prawdziwą miłość chrześcijańską[11]. Jeśli chodzi o jego zalety pisarskie, są one pierwszorzędne, nie tylko w dziełach polemicznych, ale także w innych dziedzinach, w których się poruszał z równą łatwością. Ten genialny polemista wszystkie swe siły oddał na służbę Kościołowi i należy przyznać, że wspaniale się przysłużyły Kościołowi.

Przypisy (z oryginału, oprócz tych, które zaznaczono):

[1] Eugeniusz i Franciszek Veuillot, Louis Veuillot, 4 tomy, 1899-1913 (tylko czwarty tom został napisany przez Franciszka). G. Longhaye, Le XIXe siècle, t. IV, s. 273-385. A. Albalat, Louis Veuillot. Pages choisies, 1906 (Wprowadzenie, 30 stron).

[2] Dyrektorem pisma był ks. Maret. Ozanam i de Coux współpracowali z nim razem z Lacordairem. W rzeczy samej, zarówno przyjaciele jak i wrogowie „w nowym piśmie widzieli dziennik Lacordaire’a” (E. Veuillot, op. cit., t. II, s. 231-232).

[3] Ustawa dotycząca szkolnictwa podstawowego i średniego, która dała więcej wolności Kościołowi w tej materii. Nazwa ustawy bierze się od ówczesnego ministra oświecenia publicznego i kultów, Fryderyka Alfreda Piotra de Falloux du Coudray.  (przyp. tłum.)

[4] Postać wspomniana już na naszej stronie. (przyp. tłum.)

[5] Pierwsza seria, 6 tomów: artykuły z lat 1842-1856; druga seria, 6 tomów, I i II: artykuły opuszczone w pierwszej serii, III-VI: artykuły z lat 1856-1860. Pojawi się też trzecia seria, w 1876 r., w trzech tomach: artykuły z lat 1867-1872. „Derniers Mélanges”, artykuły z lat 1873 do 1877, zostaną opublikowane przez Franciszka Veuillot w 1908 r. Wiele tych artykułów, nawet w pierwszych seriach, jest bardzo obszernych, jak artykuły pisma. Wydanie wznowione w 40 tomach przez F. Veuillot (wyd. Lethielleux).

[6] Tom ten zamyka artykuł (z 30 lipca 1867 r.), w którym L. Veuillot składa zasłużony hołd Montalembertowi.

[7] O Veuillot, krytyka literacka, zob. Longhaye, op. cit., s. 349-355. Albalat, op. cit., s. XIV.

[8] W 1878 r., Dzieła poetyckie. Zob. ibid.

[9] Pierre Saintyves, 1839; Agnès de Lauvens, 1842; Kobieta uczciwa, 1844. Wiadomości lub powieści skrócone w Historyjkach i fantazjach, 1844 (Nattes, etc.).

[10] W tym samym 1883 r. o. Wincenty a Paulo Bailly zakładał „La Croix” („Krzyż”) i można powiedzieć, że odziedziczył dziennikarski geniusz Veuillota, w tym samym duchu wiary, i to w najwyższym stopniu.

[11] Nie każdy ultramontanin musi oczywiście mieć prawdziwą miłość chrześcijańską, ale to, że polemika nie jest nie do pogodzenia z miłością jasno jest wyłożone we wspaniałej książce ks. Sarda y Salvany, Liberalizm jest grzechem (zwł. rozdziały XIX-XXIII). Gdyby tę książkę naprawdę przestudiowało więcej katolików, zamiast tracić czas np. na próżnowanie w Internecie, mniej byłoby dziś liberałów. (przyp. tłum.)

Tłumaczył z języka francuskiego Euzebiusz Ostrzyhomski. Źródło: F. Cayré, Patrologie et histoire de la théologie, tom III, Desclée et Cie. (Paryż, 1950), ss. 514-517. Podkreślenia jak w oryginale. Trzytomowe dzieło o. Cayré, augustianina, jest znakomitym podręcznikiem doktryny Ojców i Doktorów Kościoła oraz teologii z punktu widzenia historycznego (ale nie historycystycznego).

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s