„W Kościele człowiek zaczyna być ważniejszy od Chrystusa”? Zapytaliśmy Montiniego

Ten, który zaprowadził kult człowieka w Kościele

Niedawno temu na „konserwatywnym” skrzydle polskojęzycznego Internetu powstał program P. Stanisława Krajskiego o nazwie „Brzytwa, czyli ostro na każdy temat”. Jak to zwykle u nas jednak bywa, ostrość zaczyna się i kończy na ostrości obrazu, a brak jej zupełnie w treściach wypowiedzi…

W pierwszym programie P. Krajski gości ks. abpa Jana Pawła Lengę (program tutaj), który w ostatnich czasach stał się jedną z twarzy niezbyt wyrazistego oporu przeciwko obecnemu etapowi rewolucji w Kościele i jej kierownikowi Bergoglio. Były „ordynariusz” Karagandy w Kazachstanie jest typowym przykładem tego właśnie oporu: niezachwiane przekonanie o świętości Soboru Watykańskiego II, Jana Pawła II, a nawet Benedykta XVI oraz mętny i niepewny opór przeciwko obecnemu okupantowi Watykanu. Takich przykładów jest kilka nawet w Polsce (sam abp Lenga już rezyduje w Licheniu).

Ludzkich nadziei nie ma co pokładać w tych wszystkich „konserwatystach”, a skoro łaska buduje na naturze, to nie ma też co pokładać zbyt wielkich nadziei w ogóle. Sprzeciwiają się ci różni duchowni i świeccy różnym obecnym przejawom rewolucji nie pojmując przyczyn. Jest to przede wszystkim problem wiary, ale z punktu widzenia przyrodzonego także problem cnót intelektualnych. Widzą objawy, lecz brak im zdolności spostrzeżenia przyczyn.

Jednym z takich konserwatywnych duchownych, którzy nawet odprawiają Mszę po staremu, jest ks. Tomasz Jochemczyk, wyświęcony w nowym rycie „proboszcz” czterech włoskich parafii, gość drugiego odcinka programu P. Krajskiego (dostępnego tutaj). To na ten program jedna z Czytelniczek „Myśli Katolickiej” zwróciła naszą uwagę a zaintrygował nas tytuł tego odcinka: „W Kościele człowiek zaczyna być ważniejszy od Chrystusa”.

Szukając rozwinięcia tego tytułu przesłuchałem całą audycję. Jej treść, niestety, dla tych, którzy znają osobistą historię gościa nie będzie niczym nowym: jest tam bowiem mowa o… osobistej historii gościa, a mało informacji o tym człowieku, który podobno „zaczyna” być ważniejszy od Chrystusa „w Kościele”. Tylko mimochodem wspomniane są dwa nurty w Kościele: antropocentryczny i Chrystocentryczny.

Dla tych, którzy w tych czasach zamętu spowodowanego nie wybrykami Bergoglio, ale modernizmem i brakiem Papieża, otrzymali łaskę zrozumienia istoty kryzysu hasło o kulcie człowieka w Kościele nie jest jakimś specjalnym odkryciem. Przecież to było hasło naczelne głównego rewolucjonisty, który Sobór Watykański II doprowadził do końca i wdrożył jego główne reformy, czyli niedawno wyniesionego na stoły nowego porządku Montiniego.

Od zagranicznych przyjaciół (którzy chętniej się organizują niż my, Polacy) wziąłem pomysł zebrania niektórych co „lepszych” wypowiedzi Pawła VI na ten intrygujący temat antropocentryzmu „w Kościele”. Oby sprzeciw wobec skutków doprowadził wszystkich „oporowców” do poznania przyczyn, a poznanie przyczyn do przyjęcia właściwego stanowiska w tym kryzysie, teoretycznego i praktycznego.

E.O.

Przemówienie na zamknięcie ostatniej publicznej sesji Soboru Watykańskiego II, 7 grudnia 1965 r.: „Przyznajcie nam chociaż tyle, wy, humaniści współcześni, którzy porzuciliście transcendencję rzeczy najwyższych, uznajcie nasz nowy humanizm: również my, my bardziej niż wszyscy, jesteśmy czcicielami człowieka. […] Czy to wszystko oraz wszystko, co moglibyśmy powiedzieć o ludzkiej wartości Soboru, sprowadziło myśl Kościoła podczas Soboru na niewłaściwe tory antropocentrycznego kierunku nowoczesnej kultury? Skrzywić, nie, nie skrzywiło, ale zwróciło [w antropocentrycznym kierunku nowoczesnej kultury]. […] Nowoczesna mentalność, przyzwyczajona do oceniania wszystkiego pod kątem wartości, tj. użyteczności, niech przyzna, że wartość Soboru jest wielka przynajmniej z tego powodu: że wszystko zostało obrócone na użyteczność człowieka. Niech się więc nigdy nie mówi, że nieużyteczna jest taka religia, jak katolicka, która w swej najbardziej świadomej i najskuteczniejszej formie, czyli tej soborowej, cała się opowiada na korzyść człowieka i na jego służbę” (źródło).

Audiencja generalna, 4 września 1968 r.: „Wydarzenia, które następują po sobie w naszych czasach, prądy umysłowe, które współtworzą nowoczesną mentalność, ruchy polityczne i społeczne, które poruszają nasz świat, kwestie, które dziś w dużej mierze dotyczą spraw religijnych, zarówno katolickich, jak i tych poza Kościołem, to wszystko różnymi drogami schodzi się ku kwestii centralnej, dominującej świadomość myśli współczesnej, a jest nią kwestia człowieka. «Wierzący i niewierzący ogólnie zgadzają się w tej kwestii: wszystko na ziemi musi być przyporządkowane człowiekowi jako jej centrum i szczytowi» (Gaudium et spes, nr 12)” (źródło).

Przemówienie do Sekretarza Generalnego ONZ, 28 kwietnia 1969 r.: „W ostateczności nie ma innego prawdziwego bogactwa niż człowiek, a jeśli aspiruje do posiadania więcej, to po to, aby być czymś więcej (cf. Populorum progressio, nr 6)” (źródło).

Przemówienie do Zgromadzenia Międzynarodowej Organizacji Pracy, z okazji pięćdziesięciolecia jej założenia, 10 czerwca 1969 r.: „Bowiem w ostateczności nie ma innego prawdziwego bogactwa niż człowiek” (źródło).

Audiencja generalna, 28 lipca 1971 r.: „Godność człowieka! Nigdy dostatecznie nie docenimy jej i nie uszanujemy […] dziś «wzrasta świadomość godności osoby ludzkiej, przewyższającej wszystko, i której prawa i obowiązki są powszechne i niezbywalne […]» (Gaudium et spes, 26)” (źródło).

Audiencja generalna z okazji dziesięciolecia wydania „encykliki” Pacem in terris, 11 kwietnia 1973 r.: Pokój ma być czymś „dynamicznym i troszczącym się zawsze o bronienie nade wszystko prymatu człowieka” (źródło).

Przemówienie do nowego ambasadora Hiszpanii, 15 lutego 1974 r.: „nie zapominając, jak Wasza Ekscelencja właśnie słusznie zauważył, że celem ostatecznym jest człowiek, a nie tylko materialne bogactwa” (źródło).

Przemówienie do członków Zgromadzenia Narodowego Stowarzyszenia Komun Włoskich, 4 grudnia 1976 r.: „Ponad wszelkimi partykularyzmami, także terytorialnymi czy regionalnymi, ponad wszystkimi uwarunkowaniami ideologicznymi, jako jedyna wartość, którą trzeba wspierać i bronić wyniesiona musi zostać: wielkość i godność osoby ludzkiej” (źródło).

Przesłanie Urbi et orbi, Boże Narodzenie, 25 grudnia 1976 r.: „Oddajemy cześć ludzkości, upadłej i grzesznej” (źródło).

(tłumaczenia własne za podanymi źródłami)

1 thought on “„W Kościele człowiek zaczyna być ważniejszy od Chrystusa”? Zapytaliśmy Montiniego

  1. Dokładnie tak, jak napisane – różnorodne zgorszenie jest już dziś tak widoczne, że nie sposób dalej tego ukrywać. Widzą to także osoby letnie, bądź nawet nie związane bezpośrednio z Kościołem. W rzeczywistości ten rzekomy ruch oporu to nic innego, jak rozpaczliwa próba dalszego ratowania ohydy spustoszenia, iż jakoby od początku w zamierzeniach i intencjach wszystko było w porządku, ale zostało niewłaściwie zrozumiane, zinterpretowane, a aktualnie jest nadużywane. Pomieszanie z poplątaniem typowym rezultatem częściowo przyjętego w trakcie formacji modernizmu. W rzeczywistości jest to zjawisko nawet groźniejsze niż ten szeroko pojęty modernizm w znacznej mierze świadomie zaakceptowany, gdyż – tj. za J. Ratzingera – poprzez brak jasnego i stanowczego oporu umożliwia dalszy rozkwit zła (pod pozorem oporu przeciw niemu) i pustoszenie Winnicy Pańskiej. W polityce objawia się to tak, że patrioci są tak wyraźnie za suwerenem (narodem), że aż przeciw. W tej myśli rozwiązaniem jest powrót do „tradycyjnych papieży, czyli tych, za których było dobrze”, a więc: św. Pawła VI, a najlepiej św. Jana Pawła II Wielkiego; Ergo karawana jedzie dalej.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s