Leon Degrelle wzorem dla katolików integralnych?

Jak wiedzą Czytelnicy „Myśli Katolickiej”, jednym z przyświecających jej zadań jest zwalczanie rozpowszechnionych dziś błędów, w tym promowania różnych niedających się pogodzić z katolicyzmem postaci. Przykłady takiego zacietrzewienia znajdujemy także w obozie sedewakantystycznym. W tym kontekście opublikowaliśmy wprowadzenie do podstaw ideologii pewnych narodowo-radykalnych i „integralnie katolickich” aktywistów, a następnie opracowane poświęcone Corneliu Zelea Codreanu i powołanemu przezeń Legionowi Michała Archanioła. Poniższy artykuł omawia z kolei postać znaną w kręgach narodowo-radykalnych w całej Europie, w tym także w Polsce. Jest nią Leon Degrelle, założyciel ruchu Rex, do którego tradycji odwołał się powstały przed 5 laty Ruch Christus Rex.

Życiorys

Leon Degrelle urodził się w 1906 r. w Bouillon, małym miasteczku położonym w Walonii. Wywodził się z francuskiej katolickiej rodziny, miał ośmioro rodzeństwa. W 1924 r. podjął naukę na uniwersytecie w Lowanium. W czasie studiów zasilił szeregi Belgijskiego Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej (BSMK). Tam zdobył swoje pierwsze dziennikarskie szlify. W 1930 r. wyjechał jako korespondent do Meksyku, gdzie obserwował zbrojny opór meksykańskich Cristeros przed prześladowaniami ze strony masońskiego rządu Plutarcha Callesa. W ciągu trzymiesięcznego pobytu napisał cykl reportaży, które zyskały dużą popularność w wielu krajach.

Talent młodego dziennikarza został także dostrzeżony przez przedstawicieli belgijskiego Kościoła, którzy powierzyli mu kierownictwo katolickim wydawnictwem Christus Rex. Po kilku latach energicznie prowadzonej działalności dziennikarskiej, w 1933 r. Degrelle przejął wydawnictwo na własność. Rok później zorganizował już swoją własną konferencję prasową, na której pojawiło się wielu jego młodych zwolenników. O posunięciu Degrelle’a dowiedział się biskup Rasneur, ordynariusz Tournai. Polecił poinformować go, iż uważa ten krok za niestosowny, co ten zręcznie obrócił na swoją korzyść, publikując w dwóch swoich pismach artykuł zatytułowany „W służbie Kościołowi katolickiemu”, w którym zapewnił o swoim posłuszeństwie. Wobec kolejnych działań politycznych 28-letniego Degrelle’a kapelan BSMK wyraził prymasowi Belgii Józefowi Ernestowi Van Roey’owi zaniepokojenie jego ambicjami politycznymi, argumentując, że przy ówczesnych niespokojnych nastrojach społecznych jego impulsywność może przełożyć się na podjęcie nieroztropnych działań. Mimo wezwania przywódcy Rex-a przez kurię arcybiskupią w Mechelen, Degrelle kontynuował swoje wystąpienia polityczne.

2 listopada 1935 r. przywódca Rex-a pojawił się na kongresie federacji stowarzyszeń i kół katolickich w Kortrijk. Po tym, jak trzystu jego zwolenników zablokowało wszystkie wyjścia z budynku, rozpoczął swoją mowę oskarżycielską przeciwko członkom rządu belgijskiego, posuwając się do nazwania jednego z ministrów „żywym ekskrementem”. W obliczu tych wydarzeń prymas Van Roey wydał dekret biskupi, potępiający ruch reksistowski. Degrelle odpowiedział w ostrym tonie, nazywając prymasa Belgii „nosorożcem z Mechelen” i „kardynałem Van Grenouille” (co w tłumaczeniu na j. polski brzmi: „Van Żaba”).

Degrelle postanowił uniezależnić się od struktur Partii Katolickiej i powołał ruch, biorąc nazwę od wydawnictwa. Tak powstał Rex. Popularności nowej organizacji przysporzyła kampania przeciwko korupcji, obietnice rozliczenia winnych kryzysu gospodarczego, a także udzielanie pomocy ubogim rodzinom, np. poprzez finansowanie wakacji dla dzieci. Przełomowym momentem w rozwoju ruchu było zdobycie 11,5 % poparcia w wyborach parlamentarnych w 1936 r. Akcja wymierzona w ówczesne elity polityczne nabrała rozpędu, co z kolei przyczyniło się do konsolidacji różnych stronnictw w parlamencie belgijskim, zagrożonych utratą dotychczasowej pozycji.

Warto wspomnieć w tym momencie o zacieśniających się kontaktach z nazistami i włoskimi faszystami. Już 27 lipca 1936 r. po raz pierwszy spotykał się z Benito Mussolinim. Wizyta w Rzymie zaowocowała otrzymaniem znacznego wsparcia finansowego. Miesiąc później w Berlinie Degrelle spotykał się z Hitlerem i Ribbentropem, od których również otrzymał środki pieniężne na rozwój swojego ruchu. W kolejnych latach poznał także Corneliu Codreanu Zeleę, lidera Legionu Michała Archanioła, oraz José Antonio Primo de Riverę, przywódcę hiszpańskiej Falangi.

Kolejny rok upłynął przede wszystkim pod znakiem przygotowań do przedterminowych wyborów, w których Degrelle wystartował jako kandydat na premiera. Podczas kampanii, konkurując z kandydatem większościowej koalicji parlamentarnej, ministrem Van Zeelandem, podjął bardzo ryzykowny krok. Wykorzystał milczenie kardynała Van Roey’a, aby przypisać ruchowi reksistów poparcie Jego Eminencji. Można się tylko domyślać, jak bardzo musiał pożałować tego wybiegu, kiedy 9 kwietnia 1937 r. episkopat belgijski wydał dokument, w którym oświadczono, że ten list biskupi „[…] jest formalnie skierowany do [ruchu] Rex, potępia jego metody i fundamentalne zasady; w odniesieniu do Rex’a jesteśmy przekonani, że stanowi on szkodę dla kraju i dla Kościoła. W związku z tym obowiązek wzięcia udziału w wyborach przez wszystkich wiernych katolików jest jasny, a każde wstrzymanie się od głosu należy potępić”[1]. Kampania ta zakończyła się w rezultacie klęską Degrelle’a z wynikiem zaledwie 19% głosów. Kolejne lata przedwojenne przyniosły dalszy spadek poparcia, którego odzwierciedleniem były wybory z 1939 r., w których procent głosów oddanych na partię Rex spadł do 4,4 %.

Początek wojny na froncie zachodnim oznaczał dla Degrelle’a aresztowanie i wydanie go służbom francuskim z uwagi na podejrzenie próby kolaboracji z nazistami. Po okresie pozbawienia wolności i pobytu w kilkudziesięciu obozach i więzieniach został w końcu uwolniony przez członków Rex’a. Sukces militarny Niemiec skłonił Degrelle’a do opracowania planu, który pozwoliłby uznać Belgię za sojusznika III Rzeszy i utrzymać jej autonomię. Wierzył bowiem w jej ostateczne zwycięstwo w wielkiej wojnie, a flamandzcy separatyści agitowali za przyłączeniem kraju do Niemiec. Po wypowiedzeniu wojny ZSRR przez III Rzeszę złożył dygnitarzom niemieckim propozycje utworzenia legionu walońskich ochotników. Początkowo jego apel o wstępowanie do jednostki spotkał się ze słabym odzewem. Wśród Belgów pamiętających I wojnę światową panowały silne antyniemieckie nastroje, a większość katolickich patriotów była posłuszna decyzjom króla Leopolda III i władz kościelnych przez co zdecydowanie odrzucała myśl o kolaboracji. Ostatecznie jednak udało się zebrać prawie 1000 ochotników, po czym jednostka została wcielona do Wehrmachtu. Wkrótce zaczęły się pierwsze problemy wewnętrzne – wielu żołnierzy nie chciało przysiąc lojalności Hitlerowi. Ostatecznie jednak wyruszyli wraz z 17 Armią na teren Ukrainy, gdzie starli się po raz pierwszy z wojskami radzieckimi. W czerwcu 1943 walońscy ochotnicy zostali włączeni w struktury Waffen-SS. Miesiąc później Degrelle przybył do rodzinnego miasteczka Bouillon. W dniu 25 lipca 1943 r. został wyproszony ze Mszy za zmarłych przez księdza dziekana Ponceleta z powodu przyjścia w mundurze SS, których noszenie na Mszy było zabronione przez władze kościelne. W konsekwencji został ekskomunikowany przez biskupa Namur, jednak ekskomunika została później zdjęta przez kapelanat niemiecki.

Na przełomie lat 1943 i 1944 jednostka została przeorganizowana, zaopatrzona w ciężki sprzęt oraz przyjęła nazwę Sturmbrigade Wallonien. Wzięła następnie udział w słynnych walkach pod Czerkasami. Po ich zakończeniu młodzi Walończycy wrócili do Belgii, gdzie wzięli udział w paradzie, która miała być zachętą do zwerbowania większej ilości ochotników. W czerwcu formacja uczestniczyła w ciężkich walkach w Estonii, a wkrótce potem, po walkach pod Dorpatem, Hitler wypowiedział do Degrelle’a słynne słowa, które dowódca reksistów z dumą powtarzał do końca życia: „Gdybym miał syna chciałbym, żeby był jak pan”. W kwietniu 1945 r. stało się jasne, że radziecka kontrofensywa dotrze niedługo pod sam Berlin. Tam też bronili się przez krótki czas ludzie Degrelle’a, a on sam, dzięki dobrej znajomości z najważniejszymi generałami w III Rzeszy, chcąc uniknąć egzekucji, przedostał się do Norwegii, a stamtąd postanowił podjąć ryzykowną próbę dotarcia samolotem do Hiszpanii. Próba ta okazała się skuteczna, choć z powodu niewystarczającej ilości paliwa jego samolot spadł do Zatoki Biskajskiej, skąd pilot został wyłowiony przez rybaków i przewieziony do szpitala. Spędził w nim kilka miesięcy, spisując w tym czasie wspomnienia z walk na froncie wschodnim. W 1946 r., dzięki ucieczce na hiszpańską prowincję i przyjęciu nowej tożsamości, udało mu się uniknąć ekstradycji. Na emigracji, korzystając z pomocy udzielonej mu przez hiszpańskich falangistów, zaczął prowadzić przedsiębiorstwo budowlane, które realizowało głównie kontrakty publiczne. Wydał również wiele książek poświęconych m.in. tematyce II wojny światowej, w których podejmował coraz bardziej niedorzeczne próby usprawiedliwiania nazizmu. Zmarł w Maladze w 1994 r.

Leon Degrelle a katolicyzm rzymski integralny

Jak wynika z powyższego życiorysu przywódcy ruchu Rex, pomimo dużego zaangażowania w działalność Kościoła, jakie niewątpliwie przejawiał we wczesnej młodości, rosnące ambicje polityczne Degrelle’a z czasem doprowadziły go do otwartego konfliktu z władzami kościelnymi. Pewny odniesienia sukcesu politycznego i zyskania poparcia większości wyborców, stosował wobec swoich przeciwników coraz ostrzejszą retorykę, czerpiąc z wzorów podpatrzonych w faszystowskich Włoszech i w III Rzeszy, oraz starał się stworzyć iluzję posiadania poparcia ze strony belgijskiej hierarchii kościelnej. Jej przedstawiciele w porę dostrzegli jednak niebezpieczeństwo, jakie stwarzał nieprzewidywalny młodzieniec, i w porę ostrzegli o nim wiernych. Sam Degrelle nie miał zresztą zamiaru prowadzić swojej działalności za zaleceniami Kościoła co do akcji katolickiej. Świadczy o tym m. in. fakt, że założony przez niego ruch był „zupełnie niezależnyod Akcji Katolickiej, zrzeszający wierzących i niewierzących”[2]. Nie do pogodzenia z katolicyzmem jest również jego podziw dla narodowosocjalistycznych Niemiec, które zostały zbudowane na zasadach wielokrotnie potępionych przez Papieży, w tym także przez Piusa XI w encyklice Mit brennender sorge. Poniższy fragment napisanej przez Degrelle’a książki Front Wschodni 1941 – 1945 jasno przedstawia wizję Europy, o jakiej urzeczywistnienie walczył, czyli Paneuropę zaprojektowaną wedle koncepcji rewolucjonistów i apostatów. Jak przy tym miałaby wyglądać atrakcyjność III Rzeszy dla podbitych przez nią narodów – tego świadomym historii swojej ojczyzny Polakom tłumaczyć nie trzeba.

Gdyby zwyciężyły narodowosocjalistyczne Niemcy, wtedy stałyby się one na Wschodzie panem cudownie żyznej ziemi, leżącej tuż pod ich bokiem, połączonej z nimi siecią kolejową, rzekami, kanałami, otwartej na niemiecki geniusz organizacji i produkcji. Odradzająca się wielka Rzesza Niemiecka, oparta na doskonałym fundamencie socjalnym, rozciągająca się od Morza Północnego do Morza Czarnego i do Wołgi, stanowiłaby tak wielką potęgę, byłaby tak atrakcyjna, oferując dwudziestu narodom stłoczonym na Starym Kontynencie tak wielkie możliwości rozwoju, że jej terytoria bez wątpienia stałyby się punktem wyjścia dla utworzenia federacji europejskiej, której pragnął Napoleon, o której myślał Renan, którą prorokował Wiktor Hugo.

Wspomniana wyżej książka zawiera o wiele więcej dowodów na wypaczone zapatrywania Leona Degrelle’a. Jednym z nich są opisy samobójstw popełnionych przez nazistów, którym towarzyszą pochwały „rycerskości” i „odwagi”. Oto jeden z przykładów:

Sepp Dietrich stacjonował w białym domu, który stał samotnie na szczycie wioski. Poznałem marszałka Modela. Był to niski, krępy, energiczny mężczyzna, czerwony na twarzy, o wesołym spojrzeniu. Jego odwaga była legendarna. Popełnił samobójstwo w 1945 roku, aby nie oglądać klęski swej ojczyzny.

Czytając wspomnienia z walk toczonych na Rusi można się przekonać, że zachęta do nabożeństw ekumenicznych płynęła nie tylko od modernistów w sutannach:

Bez względu na to jak ciężkie były walki poprzedniej nocy, regularnie uczestniczyłem w prawosławnym nabożeństwie w każdą niedzielę rano, razem ze starcami o zwichrzonych brodach, dzielnymi „babuszkami” i zawszoną dzieciarnią. Po kilkugodzinnych modłach popa, nasz kapelan odprawiał mszę katolicką. Ani jeden Ukrainiec nie opuszczał kościoła. Ci ludzie, spragnieni życia religijnego, klękali wzruszeni, kiedy przyjmowaliśmy komunię. Chętnie pomagałem staremu „dieduszce” z mojej chaty, który stracił prawą nogę na wojnie. Co prawda wracałem do punktu dowodzenia pokryty robactwem, ale i wzruszony wiarą i cudowną prostotą obyczajów tych chłopów.

Poglądy Degrelle’a charakteryzował także kult młodości i lekceważące podejście do ludzi starszych. Widać to wyraźnie w wywiadzie przeprowadzonym z nim w 1936 r. przez Jerzego Walldorfa.

Dobrze pan trafił. Jesteśmy w przededniu zdobycia władzy. Może Pan napisać, że tak powiedziałem. Jeszcze niedawno myślałem o roku, lub dwóch latach przygotowań, ale dziś mam już spreparowane na otwarcie jesiennej sesji Izby takie bomby rewelacyj, że rozsadzą ten przytułek dla starców. Jeszcze w tym roku będziemy panami kraju! Ze sposobu wypowiedzenia ostatniego zdania widzę, że Degrelle jest naprawdę pierwszorzędnym materiałem na dyktatora. Słowa jego, wyrzucane mocnym, gwałtownym, jak gdyby trochę zachrypniętym głosem, są tak sugestywne, iż przez chwilę ja – człowiek obcy – jestem przekonany, że oni będą mieli władzę! Rozumiem teraz zapał jego podwładnych, rozumiem jego wpływ na masy. […]

Tak, na dziś dosyć, resztę zobaczy Pan sam w Gerpines. Chciałbym tylko jeszcze raz podkreślić, że ruch nasz jest ruchem młodych. Starzy okazali nam, że nic zrobić nie potrafią, poza utrudnianiem życia młodej generacji. W mojej przyszłej Belgii człowiek sześćdziesięcioletni będzie musiał zrozumieć, że jego czas się skończył. Będzie miał prawo do szacunku i zasłużonego odpoczynku, ale nic więcej. Świat musi należeć do młodych!

Z uwagi na powyższe fakty, w przeciwieństwie do Prezesa Ruchu Christus Rex, nie polecamy lektury książek Degrelle’a ani na Święta Bożego Narodzenia, ani na żadną inną okazję.

Szkodliwość promowania Leona Degrelle’a w Polsce

Już przytoczone wyżej fragmenty uwidaczniają wizję Europy Wschodniej, jaka wyłania się ze wspomnień dowódcy SS Wallonien. Przyjrzyjmy się kolejnemu ustępowi z Frontu Wschodniego, w którym tym razem rzuca się w oczy pogardliwe przedstawienie Słowian oraz podziw dla rzekomego niemieckiego geniuszu organizacyjnego i technicznego. Motyw ten jest obecny także w innych miejscach książki, gdy opisywane są tereny położone na wschód od Odry, więc także i ziemie polskie.

Pewnego ranka dotarliśmy do rostowskich mostów, chronionych od kry przez potężne izbice, osadzone na filarach. Od czasu przyłączenia Ukrainy do Europy cały ten hinterland zamieniono we wspaniały plac budowy. Tam, gdzie rok wcześniej oglądaliśmy jedynie szyny kolejowe zdewastowane z powodu słowiańskiego niedbalstwa i budynki poczerniałe od pożarów wzniecanych systematycznie przez Sowietów, teraz wznosiły się nowoczesne stacje kolejowe, wyposażone w piętnaście albo dwadzieścia torów, ozdobione wielkimi nowymi budynkami z betonu lub cegły. Przez ciężkie, uchylone drzwi w naszych wagonach z podziwem i niedowierzaniem patrzyliśmy na te niezwykłe przemiany. Na fabrykach i magazynach dumnie wisiały setki tablic z nazwami największych firm niemieckich, prawdziwa lista zwycięzców wojny gospodarczej.

Poniżej widoczny jest kolejny przykład uwielbienia dla Hitlera i przypisywania barbarzyńskiej III Rzeszy cech szlachetnych:

Hitler udekorował mnie Krzyżem Rycerskim ze wstęgą. Walczyłem jak żołnierz. Fuhrer to docenił. Byłem dumny. Jednak tej niezwykłej nocy największą dumą napawał mnie fakt, że moi żołnierze zasłużyli na szacunek w oczach Hitlera. Powiedział mi, że wszyscy moi oficerowie z kotła zostali awansowani o jeden stopień i że przyznał moim towarzyszom sto pięćdziesiąt Krzyży Żelaznych. […] W drewnianej chacie, u boku tego potężnego geniusza, pomyślałem, że jutro cały świat będzie wiedział, czego dokonali Belgowie w Czerkasach. I dowie się, jaki hołd złożyła im Rzesza — kraj rycerski.

Tutaj z kolei widzimy jedno z licznych nawiązań do tradycji Krzyżaków, które pojawiło się przy opisie walk na froncie w Estonii:

Dojechałem aż do Poczdamu. Nigdzie ani śladu grabieży. Ani jednego okrzyku podżegaczy. Na wroga czekali starcy z Volksturmu i dzieciaki z Hitlerjugend, z panzerfaustem w garści, poważni jak wielcy rycerze Zakonu Krzyżackiego.

Ostatni już fragment oprócz kolejnej porcji uczuć do Hitlera dostarcza nam wątpliwej jakości informacji na temat nastrojów panujących w III Rzeszy. Każdy, kto zapoznał się choćby ze wspomnieniami polskich jeńców przebywających w niemieckich obozach, wie doskonale, że w miarę ponoszenia kolejnych klęsk u schyłku II wojny światowej Hitler i członkowie jego sztabu stawali się najbardziej znienawidzonymi osobami w całych Niemczech.

Resztę nocy spędziłem rozmyślając o Hitlerze. Nie wiedziałem co napisano w oświadczeniu admirała Donitza, w gruncie rzeczy fałszywym. Nie miałam więc żadnych wątpliwości co do śmierci Fuhrera. Pamiętałem go jako człowieka prostego, o wrażliwym sercu, krzyczącego o geniuszu i potędze. Jego naród kochał go i pozostał mu wierny do samego końca. Przez całą wojnę nie pojawiła się nawet najmniejsza rysa na wspaniałym gmachu lojalności niemieckich mas wobec człowieka, który był znany ze swej bezinteresowności, uczciwości, troski o społeczeństwo i przywiązania do idei germańskiej wielkości. Fakt praktycznie niespotykany w historii światowej: lud katowany, miażdżony, skazany na najgorsze cierpienia, jakie kiedykolwiek jakikolwiek naród musiał znosić, nigdy nie zbuntował się przeciwko swemu przywódcy, który wprowadził Niemców na tę straszną drogę. Byłem przekonany, że w tej chwili w każdym domu, na każdym wozie na drogach, ludzie płaczą i modlą się za niego. Ale nikt, byłem tego pewien, nie miał do niego żalu. Nikt się nie żalił. To jego żałowano. Zmarł jak zwycięski bóg, przy akompaniamencie donośnego huku końca świata, jak w operach Wagnera. Odejść w ten sposób, to odrodzić się z nadludzką siłą w wyobraźni narodu, w legendzie, która nigdy już nie zgaśnie.

Nie wszyscy wiedzą, że Degrelle w swoich publikacji na emigracji rozpowszechniał obrzydliwą nazistowską propagandę, przypisującą Polakom zmyślone zbrodnie i winę za wybuch wojny w 1939 r.:

Wśród wszystkich zbrodni II wojny światowej nigdy nie słyszy się o masowych masakrach, które zaszły w Polsce tuż przed wojną. Mam szczegółowe raporty w moich aktach dokumentujące te masowe rzezie bezbronnych Niemców w Polsce. Tysiące niemieckich mężczyzn, kobiet i dzieci zostało zmasakrowanych w najbardziej horrendalny sposób przez sprowokowany przez prasę tłum. Zdjęcia z tych masakr są zbyt gorszące, by na nie patrzeć. Hitler zdecydował się powstrzymać tę rzeź i pośpieszył na ratunek.

(Strony źródłowej, z której pochodzi tłumaczenie, nie podajemy ze względu na szkodliwość pozostałych treści)

Podsumowanie

Pod spodem trzeba by dodać: antyklerykał, skłócony z władzą kościelną, hitlerofil…

Zapoznawszy się z życiorysem Leona Degrelle’a, każdy szczery katolik sam dojdzie do wniosku, że nie był on katolikiem integralnym i nie może być w żaden sposób łączony z pojęciem katolicyzmu integralnego. Wychowanie w katolickiej rodzinie, liczne talenty, imponująca pracowitość i determinacja nie wystarczyły do zachowania życia zgodnego z wiarą i z czasem oddaliły przywódcę Christus Rex od Kościoła. Konsekwencją tego stała się współpraca z III Rzeszą i postępująca hitlerofilia, której nie może usprawiedliwić obecny już w pierwszych publikacjach Degrelle’a silny antykomunizm.

Populistyczne hasła, charyzma lidera i energia młodzieży zasilającej szeregi reksistów doprowadziły co prawda do jednorazowego zwycięstwa w wyborach, lecz nieuczciwość, brak należnego poddania prawowitej władzy kościelnej, a nawet obrażanie członków jego hierarchii odebrały z czasem zaufanie w oczach katolickiego społeczeństwa, co skłoniło przywódcę Rex’a do szukania poparcia u przywódców faszystowskich Włoch i III Rzeszy.

Niektórzy wielbiciele tej formacji powiedzą być może, że łatwo jest dokonywać oceny z pespektywy ponad 70 lat, nie musząc stawać w obliczu podjęcia decyzji, od której zależeć miały losy swojego kraju. Należy jednak pamiętać, że Degrelle na refleksję i przyznanie się do błędu miał niemal pół wieku, czego jednak nie wykorzystał, wybierając drogę heroizacji nie tylko swoich najbliższych towarzyszy broni, ale całego zbrodniczego systemu III Rzeszy. Z tego powodu przed postacią tą powinno się ostrzegać szczególnie w Polsce, której społeczeństwo do dziś nie podniosło się po dokonanej przez niemiecką machinę likwidacji naszej elity duchowej, kulturowej i intelektualnej. Dziś także w bardziej bezczelny sposób niż kiedykolwiek przypisuje się narodowi polskiemu zbrodnie popełnione rękoma jego katów, jak również samą winę za rozpoczęcie wojny.

W dziejach naszego narodu nie brakowało ludzi szczerze oddanych Kościołowi. Do najlepszych wzorców należą członkowie Związku Katolickiego, którzy budzącą się energię narodu usiłowali ukierunkować na tory w pełni katolickie, w oparciu o nauczanie i wskazania kierowane ze Stolicy Apostolskiej rządzonej przez św. Piusa X. Dziś sprawy te cieszą się zainteresowaniem zaledwie garstki badaczy i podejmowane są niekoniecznie z troski o sprawę katolicką. Widać tu zatem ogromne pole do działania dla tych, którzy w czasach zamętu trwają przy wierze i którzy nie zamierzają bezczynnie przyglądać się stale postępującej dechrystianizacji narodów. Zgłębianie i popularyzowanie historii katolickich organizacji wyrosłych na naszym polskim gruncie to praca żmudna i nie tak efektowna, jak wszechobecne dziś wiece i marsze, ale z pewnością tworząca solidne podstawy do działań nad podniesieniem społeczeństwa w duchu prawdziwie katolickim, wolnym od naleciałości rewolucyjnych.

Casimirus

Bibliografia:

https://it.wikipedia.org/wiki/L%C3%A9on_Degrelle

Front Wschodni 1941-1941, Leon Degrelle, wyd. Wingert

Political History of Belgium: From 1830 Onwards, Els Witte, Jan Craeybeckx, Alain Meynen, ASP – Academic & Scientific Publishers 1 kwietnia 2010 r.)

Przypisy:

[1] https://it.wikipedia.org/wiki/L%C3%A9on_Degrelle#La_caduta_e_l’estremismo

[2] https://www.universalis.fr/encyclopedie/leon-degrelle/

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s