O. Józef Chiaudano T.J.: „Dziennikarstwo katolickie” (recenzja)

Niejednokrotnie już pisaliśmy, czym ma być prasa integralnie katolicka, głównie opierając się na artykułach z „Myśli Katolickiej”, a także podając przykłady artykułów z początkowego okresu rewolucji posoborowej (np. „Il tempo di Roma” czy „Vigilia Romana”). Od dawna jednak prasa mniej lub bardziej katolicka uprawiała różne flirciki z błędami nowożytnymi, pomniejszając błędy i zło, zwłaszcza ustępując przed liberałami i moderantami różnych odcieni. Ponad sto lat temu ganiła to prasa szczerze katolicka. Trudno się zatem dziwić, że dziś jest jeszcze gorzej, skoro ludzie nie są wychowywani już nawet nie tylko w wierze, ale w ogóle. Liberalizm wśród katolików jest powszechny, a jego podstawą ustępliwość i zniewieściałość społeczna, o której mówi autor artykułu „Na czem polega prawdziwy pokój?” („Myśl Katolicka”, rok V [1912], nr 21, ss. 162-163).

Nie ma miejsca by tu omówić obszernie odpowiednie antidotum na ten opłakany stan prasy katolickiej wczoraj i dziś. Uczynił to już jednak w mistrzowski sposób ponad sto lat temu o. Józef Chiaudano SI[1] w znakomitej broszurce „Dziennikarstwo katolickie” (Il giornalismo cattolico, Turyn, 1910; II wyd.: Il giornalismo cattolico. Criteri e norme, Siena, 1913). Autor skorzystał ze starożytnej formy literackiej jaką jest dialog. Rozmowa odbywa się między don Euzebiuszem a jego dwoma synowcami, inteligentnymi i wykształconymi młodymi ludźmi (adwokat i inżynier), ciekawymi tego, jak powinno wyglądać dziennikarstwo katolickie.

Poniżej przedstawiamy recenzję dziełka o. Chiaudano z „Myśli Katolickiej”, która krótko acz treściwie ujmuje jego przesłanie: dziennikarz katolicki winien być mężem doktryny i rycerzem prawdy, dbającym o dobro ogółu (a więc nie o partykularne interesy takiej czy innej osoby, instytucji, etc.). W najbliższych dniach zaczniemy publikację całego dziełka w częściach, po jednej rozmowie na raz. Niech nieuprzedzonym Czytelnikom lektura ta pomoże ocenić, które pisma i strony internetowe są autentycznie katolickie, a które „rzekomo katolickie”.

Euzebiusz Ostrzyhomski

Notatki Bibliograficzne

O. Józef Chiaudano: „O dziennikarstwie katolickiem”

Szczególnej uwadze dziennikarzy katolickich polecam broszurkę O. Józefa Chiaudano, włoskiego jezuity: „O dziennikarstwie katolickiem”. Dzieło to, jeszcze w rękopisie przedstawione Ojcu Świętemu, zasłużyło sobie na Jego najwyższą aprobatę, wyrażoną w kilku gorących słowach adnotacyi do rękopisu, oraz w nader pochlebnym liście Kardynała Sekretarza Stanu. Zdaniem Kardynała Merry del Val, dziełko to winno być „podręcznikiem” i „kodeksem” dla prasy, szczerze posłusznej dyrektywom Rzymu, a zastosowanie się do zasad, w niem wyłuszczonych, „uczyniłoby każdego publicystę katolickiego prawdziwym apostołem”.

Dwie zwłaszcza cechy dziennikarza katolickiego zdają się dominować w broszurze, i one to chyba w szczególny sposób zjednać musiały autorowi cenne odznaczenie papieskie: dziennikarz katolicki, według O. Chiaudano, winien być mężem doktryny i rycerzem prawdy. Doktryna katolicka winna przejawiać się w pracy jego przy każdej sposobności, czysta i całkowita, czerpana u źródła-Rzymu, wolna od błędu, ustępstw, przemilczeń i tym podobnych usterek, które, częstokroć wciskając się prawie niepostrzeżenie, zawsze w gruncie rzeczy są zdradą.

Niepodobna nie zgodzić się z autorem. Wśród tylu hipotez obalonych i tylu systemów zachwianych czyż prawda nie jest jedyną siłą, jedyną dźwignią ludzkości? Lecz potęga prawdy jest nierozłączna od jej absolutyzmu. Prawda umniejszona nie jest już w gruncie rzeczy prawdą.

Bądźmy więc wierni doktrynie! Lecz bądźmy też rycerzami, by jej bronić! Niech każdemu dziennikarzowi katolickiemu nieustannie brzmią w duszy słowa Kardynała Sekretarza Stanu, wyrażone w liście do O. Chiaudano: „W czasach tak zaciekłej walki religijnej, jak czasy nasze, niezbędnem jest, by każde pismo katolickie nietylko nigdy nie schylało swego sztandaru przed wrogiem, lecz nadto było rycerzem, zawsze gotowym do walki w jego obronie!”

A jeśli kto powie, że ten animusz rycerski nie zgadza się z miłością, niech odpowiedzią mu będzie omawiana broszura dzielnego Jezuity, który w rozdziale IX doskonale wyjaśnia obowiązki, jakie miłość bliźniego wkłada na dziennikarzy katolickich. Miłość ta – to przedewszystkiem dbałość o dobro ogółu, a dobro ogółu wymaga koniecznie, by prasa katolicka podawała swym czytelnikom prawdę nieskalaną i w obronie tej prawdy walczyła niezłomnie, nie wahając się odsłaniać i demaskować jej wrogów jawnych czy ukrytych.

Tu również niepodobna nie przyznać autorowi racyi. Gdy wre walka, nie czas na utopie! Czy dobrzeby zrobił ten, kto, widząc wojsko uzbrojone dla obrony kraju przed gwałtownie nacierającym nieprzyjacielem, w chwili najgorętszej doradzałby temu wojsku rozbroić się? A cóż lepszego robią ci, którzy dziś, gdy nieprzyjaciel, bardziej może niż kiedykolwiek, atakuje Kościół, nawołują katolików do pokoju, mającego być nie owocem zwycięstwa, lecz haniebnej ucieczki z pola walki? Nie, nie czas teraz na pokój! Nieprzyjaciel otacza nas ze wszech stron, ciemięży nasze sumienia, obala ołtarze, deprawuje dzieci nasze! Walka wre na całej linii, i wiemy, że nieprzyjaciel nie ustąpi, dopóki nie zgnębi nas lub sam nie zginie. Prawda, że między nim a nami stoi tłum obojętny i chwiejny, gotowy, jak chorągiewka, pójść za każdym podmuchem wiatru. Lecz aby tłum ten pozyskać i zbawić, przedewszystkiem trzeba zdemaskować przed nim fałszywych proroków i fałszywych dobrodziejów, którzy go zwodzą i dyskredytują nas w jego oczach. Nie, nie, jeśli trzymamy w ręku miecz obrony duchowej, nie czas teraz chować go do pochwy!

Taki to ideał dziennikarza katolickiego przedstawia nam O. Chiaudano. Nie potrzeba dodawać, że tylko pisma, ożywione takim duchem, godne są poparcia czytelników katolickich.

Przepisał Z.L. Źródło:„Myśl Katolicka”, rok III (1910), nr 44, ss. 441-442.

[1] Biografii o. Chiaudano być może poświęcimy odrębny artykuł. Tymczasem choć krótki rys życia tu przedstawię. Józef Chiaudano urodził się 20 grudnia 1858 r. Silny wpływ na jego wychowanie od najmłodszych lat miało nieustępliwie katolickie stanowisko matki, która m.in. nie pozwoliła, by Józef uczęszczał do szkoły „publicznej”, czyli laickiej. W 1877 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, następnie odbył studia z literatury, której potem uczył w kolegium jezuickim w Monaco. Po ukończeniu studiów z filozofii i teologii na rzymskim Gregorianum został wyświęcony na kapłana w Genui w 1888 r. Współpracował z „La Civiltà Cattolica”, na łamach której prowadził polemiki m.in. z darwinistami i pozytywistami. Zajmował się naukami społecznymi z punktu widzenia katolicyzmu nieustępliwego, przeciwnego zarówno socjalizmowi jak i „demokracji chrześcijańskiej” (więc różnił się mocno od bardziej ustępliwego J. Toniolo, a bliski był Paganuzziemu – vide „Krótkie notki biograficzne włoskich katolików nieustępliwych i integralnych”). W latach 1903-1910 był przełożonym turyńskiej prowincji Jezuitów. Od 1913 r. kierował redakcją „La CiviltàCattolica”, nominowany na to stanowisko przez Papieża Piusa X (na decyzję niewątpliwie wpłynęło omawiane tu dziełko o dziennikarstwie katolickim). Zwalczał modernizm, bezwyznaniowość i inne błędy liberałów i „chrześcijańskich demokratów”. Był niezłomnie wierny przesłaniu Papieża: „odnowić wszystko w Chrystusie” i jego trosce o czystość wiary. Gdy wybuchła I wojna światowa publicznie bronił neutralności Stolicy Apostolskiej przeciwko tym, którzy chcieli wciągnąć ją do wojny. Zmarł w Rzymie 3 kwietnia 1915 r.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s