Liturgia Bożego Narodzenia

Tradycjonaliści są znani z tego, że co najmniej wolą liturgię tradycyjną od liturgii sprofanowanej przez Montiniego, lecz ci, którzy zwyczajowo czy nawet wyłącznie uczęszczają na Msze tradycyjne niestety często mało interesują się publiczną modlitwą Kościoła. Po prostu chodzą i tyle. Przybliżenie jej wiernym jeszcze przed Soborem Watykańskim II było jednym z celów dzieła pt. Rok Boży w liturgji i tradycji Kościoła świętego (pod red. ks. Franciszka Marlewskiego). Jest to dlatego znakomite dzieło nie tylko dla poszerzenia wiedzy o liturgii Kościoła, ale także, a nawet przede wszystkim, dla modlitwy i rozważania, razem z Kościołem, tajemnic, które Mistyczne Ciało Chrystusa obchodzi w roku kościelnym.

Oto wyjątek z tego dzieła omawiający liturgię Bożego Narodzenia. Często będziemy wracać do tej księgi na łamach „Myśli Katolickiej” i polecać ją naszym Czytelnikom, zwłaszcza w okresach większych świąt kościelnych.

E.O.

Uroczystości Bożego Narodzenia w kościele

Każdemu kapłanowi wolno dziś odprawiać trzy msze św. Zwyczaj ten przypomina nam nietylko potrójne narodzenie Pana Jezusa, lecz także obowiązek wdzięczności względem wszystkich osób Trójcy świętej za przyjście na świat Syna Bożego. Dziękować winniśmy najpierw Bogu Ojcu, że „Syna Swego Jednorodzonego dał”, Synowi, że przyjął naturę ludzką, i wreszcie Duchowi św., że przez Jego działanie Pan Jezus stał się człowiekiem. Przez potrójne narodzenie Chrystusa Pana rozumiemy: odwieczne pochodzenie od Boga Ojca, czasowe narodzenie z Najświętszej Marji Panny, i duchowe w sercach naszych.

Chrystus pochodzi od wieków od Boga Ojca. Tę prawdę wiary przypomina nam pierwsza msza święta, której introit rozpoczyna się od słów:

„Tyś jest Synem Moim, Jam dziś od wieków zrodził Ciebie” (Ps. 2).

A w graduale tej samej mszy św. czytamy słowa o podobnem znaczeniu: „Z łona przed jutrzenką zrodziłem Ciebie” (Ps. 109).

Pierwsza msza św. nazywa się anielską, albo w mowie potocznej pasterką[1]. Jej bowiem ewangelja opisuje nam zjawienie się aniołów niebieskich na polach betleemskich, zwiastujących pastuszkom narodziny Pana. Odprawia się ona o północy, niekiedy wczesnym rankiem, by przypomnieć nam, że Chrystus przyszedł na świat w nocy, aby „(jako światłość świata) zaświecił tym, którzy w ciemności i cieniu śmierci siedzą” (Łuk. 1, 79). Jak stosowna do tej mszy św. jest rzewna kolęda:

Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi:
Wstańcie Pasterze, Bóg się wam rodzi,
Czymprędzej się wybierajcie,
Do Betleem pośpieszajcie
Przywitać Pana.

W drugiej mszy św. ewangelja opowiada nam o hołdzie, złożonym przez pastuszków nowonarodzonemu Dzieciątku (stąd nazywa się pasterską). Kościół święty pragnie nas zachęcić do rozważania i uczczenia Wcielenia (czyli narodzin w czasie) Pana Jezusa, które stało się jutrzenką naszego zbawienia. Dlatego odprawiają kapłani tę mszę św. przy blaskach porannej zorzy.

Rozpoczyna się ona słowami Izajasza proroka: „Światłość zabłyśnie dzisiaj nad nami: albowiem narodził się Pan: i nazwany będzie: Przedziwny, Bóg, Książę pokoju, Ojciec przyszłego wieku, a Królestwu Jego nie będzie końca”. W tej mszy św. śpiewany pieśni pastuszków jak: „Przybieżeli do Betleem pasterze”, „Pasterze bieżeli, gdy głos usłyszeli”, „Powiedźcie pasterze mili” i inne.

W drugiej mszy świętej czci Kościół także pamiątkę świętej Anastazji, zamożnej matrony rzymskiej, która, znosząc cierpliwie w więzieniu przez długi czas wyszukane katusze, otrzymała wreszcie w dzień Bożego Narodzenia wiekuistą nagrodę. Ongiś odprawiał w Rzymie, w kościele na jej cześć wzniesionym, tę drugą mszę św. sam Ojciec święty.

W czasie przedpołudniowym odprawia się bardzo uroczyście suma. W kościołach katedralnych celebruje ją zwykle biskup. Ta trzecia msza św. (zwana królewską) ma nam przypomnieć duchowe narodzenie Pana Jezusa, który, gdy szczerze jesteśmy przygotowani, do serc naszych wstępuje. Jej introit brzmi: „Dzieciątko nam się narodziło i Syn nam jest dany, którego panowanie stało się na ramieniu Jego, i nazwą Imię Jego: wielkiej rady Anioł” (Iz. 9).

Prawdziwie wspaniale wysławia epistoła godność Boskiego Dzieciątka. Syn Boży jest „jasnością chwały Jego i wyrażeniem istoty Jego”, a chociaż stał się człowiekiem, jednak przewyższa nieskończenie aniołów. „Stał się On tem wyższym od aniołów, im osobliwsze nad nich odziedziczył imię. Bo do któregoż kiedy z aniołów powiedział Bóg: Tyś Mój Syn, Jam dziś zrodził Ciebie? A innym razem: Ja Mu Ojcem będę, a On Mi będzie Synem?… Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków: berło sprawiedliwości, berło Królestwa Twego” (Lekcja pierwszej mszy św. – Żyd. 1).

Graduał pragnie w natchnionych słowach wzbudzić radość w sercach naszych i zachęcić nas do wielbienia Syna Bożego: „Ujrzały wszystkie krańce ziemi zbawienie Boga naszego: wykrzykujcie Panu wszystkie ziemie! Objawił Pan zbawienie Swoje: przed oczyma narodów oznajmił sprawiedliwość Swoją. Alleluja, Alleluja. Dzień święty zajaśniał nam: pójdźcie, narody, i oddajcie pokłon Panu, albowiem światłość wielka zstąpiła dziś na ziemię. Alleluja!”

Ewangelja przedstawia nam Pana Jezusa jako Słowo, które się Ciałem stało i raczyło wśród nas zamieszkać – „światło prawdziwe, które oświeca każdego człowieka”[2].

Nabożeństwo popołudniowe

(Nieszpory Bożego Narodzenia)

Znowu nawołuje głos dzwonów do świątyni, byśmy w świętych uczuciach wzniosły dzień zakończyli. Naturalnie słońce chyli się ku wieczorowi, lecz słońce sprawiedliwości nie zgaśnie już w sercach, w których raz zaświeciło. Chodźmy na nieszpory i razem z Kościołem św. głośmy pieśniami króla-poety szczęście ziemi, która wydała swego Zbawcę, wysławiajmy wielkość Nowonarodzonego i łaski, które nam przynosi. Niechaj nie ziębną już serca nasze, bo Chrystus się w nich narodził. Usta nasze niechaj Go wielbią, a modły, których uczy nas w swej liturgii Kościół św., niechaj z serc nieskalanych wznoszą się do tronu Jego.

Zakończenie kościelnych uroczystości Bożego Narodzenia

Dzień uroczysty się kończy. Zbliża się noc, a sen ma pokrzepić utrudzone modlitwą i czuwaniem członki. Lecz zanim pójdziemy na spoczynek, wróćmy raz jeszcze myślami i sercem do szczęśliwej stajenki betleemskiej. Raz jeszcze złóżmy hołd Boskiemu Dzieciątku i wyprośmy sobie Jego błogosławieństwo.

Św. Bonawentura nader subtelnie opisuje uczucia chrześcijanina, który zostaje dopuszczony do żłóbka Dzieciątka Jezus. Tak się wyraża: „I Ty, któryś tak długo zwlekał, zegnij kolana, oddaj pokłon Bogu, Panu swemu, uczcij, Jego matkę, i pełen szacunku pozdrów św. Józefa. Potem ucałuj nożyny Dzieciątka, które spoczywa w swem ubogiem łóżeczku, i proś Najśw. Dziewicę, by ci Je podała. Weź Je w swoje ręce, kołysaj, wpatruj się w Jego miłe oblicze; ucałuj Je i wesel się, że możesz Je tak poufale pieścić. A możesz to uczynić, boć przecie przyszedł Chrystus na świat dla grzeszników i ich zbawienia; przestawał z nimi i wreszcie dał się im na pokarm. W swej życzliwości pozwala ci się dotykać, i nie uważa tego za zuchwałość, tylko za miłość”.

Przepisał Z.L. Źródło: Ks. Franciszek Marlewski (pod red.), Rok Boży w liturgji i tradycji Kościoła świętego, Wyd. św. Stanisława, Katowice, 1932, ss. 68-71. Przypisy „Myśli Katolickiej”:

[1] To pokazuje, że niekiedy do pobożności ludowej wkradają się nieścisłości. Liturgia rzymska mówi o drugiej Mszy jako pasterskiej, a w Polsce mało kto to wie, bowiem u nas potocznie Mszę pierwszą nazywa się „pasterką”. Jeśli któryś z Czytelników będzie nam w stanie wyjaśnić źródło tej nazwy w Polsce, będziemy wdzięczni.

[2] Jest to ostatnia Ewangelia, czytana w prawie wszystkich Mszach roku po błogosławieństwie.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s