Rocznica powstania Instytutu Matki Dobrej Rady

18 grudnia wypada rocznica odejścia z FSSPX czterech włoskich kapłanów, którzy założyli Instytut Matki Dobrej Rady. Z tej okazji przedstawiamy tłumaczenie artykułu wstępnego nru 66 pisma „Sodalitium”, ale warto jeszcze dodać to, co wspomniane jest na s. 49 nru 33 włoskojęzycznego wydania tego pisma:

Kto pamięta te lata (1985 r.) dobrze wie, że ks. Schmidberger postawił kapłanów włoskiego dystryktu przed koniecznością opuszczenia Bractwa z powodu ich sprzeciwu wobec Stowarzyszenia Una Voce, indultu[1] i tych, którzy chcieli z niego korzystać. Dziś (1992-1993) to samo Bractwo jest już po zerwaniu z Una Voce, Lepanto, Anti-89, Gricigliano[2], etc. Wszyscy mogą jednakże stwierdzić, kto miał wówczas rację i kto, przeciwnie, mylił się i szkodził samemu Bractwu. Jeśli chodzi o nas, dziękujemy Bogu za łaskę, której nam udzielił siedem lat temu i za światło, które nam następnie dał dla głębszego zrozumienia rozdźwięku zachodzącego między doktryną Bractwa a doktryną Kościoła.

Historia Instytutu niech posłuży tym, którzy stracili nadzieję na poprawę sprawy katolickiej w Polsce jako dowód tego, że szczerze i wytrwale trzymającym się prawdy, sprawiedliwości i wiary Bóg w swej Opatrzności dopomaga. Nawet jeśli są mało liczni i brak im środków materialnych, jak wówczas, gdy czterech włoskich księży opuściło FSSPX w 1985 r.

Ad multos annos i oby Instytut doczekał się wreszcie polskich powołań.

Redakcja „Myśli Katolickiej”

Artykuł wstępny

Trzydzieści lat temu. 18 grudnia 1985 roku czterech (wtedy) bardzo młodych kapłanów Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X opuściło zgromadzenie założone przez arcybiskupa Lefebvre’a. Jeden opuścił przeorat św. Karola w Montalenghe, niedaleko Turynu. Inny przeorat świętego Piusa X w Albano Laziale, blisko Rzymu. Jeszcze inny zostawił paryski kościół św. Mikołaja du Chardonnet… Aby dokąd pójść? Nawet nie wiedzieliśmy, ale chcieliśmy pójść tam, gdzie pragnął Bóg i podążać za Jego wolą. Nie mieliśmy domu (to babcia jednego z nas przyjęła nas w swym mieszkaniu w Turynie). Nie mieliśmy także ołtarza, gdzie moglibyśmy bezpiecznie odprawiać (z powodu prób wydalenia nas z kaplicy przy Via Verdi, w tym i przed sądem, przeciwko właścicielowi lokalu, który nas gościł). Przez krótki czas byliśmy nawet pozbawieni pisma, które założyliśmy niewiele wcześniej (tak, to, które teraz Państwo czytają i które do Państwa dociera: „Sodalitium”). Nadeszło Boże Narodzenie, odprawiliśmy Pasterkę u osób prywatnych.

Jak nie dziękować tym wiernym, którzy nam zaufali, którzy nam pomogli, którzy nas wówczas wspierali? Jak nie wspominać tych, którzy przynosili nam żywność, którzy ofiarowali meble, którzy coś podarowali. 10 numer „Sodalitium”, pierwszy po założeniu naszego Instytutu, mógł pojawić się dopiero 5 miesięcy później, w maju 1986 roku. Lista [miejsc] celebracji Mszy przypomina nam o małej liczbie ludzi, którzy nas wtedy gościli: Nichelino (mieliśmy w końcu dom), Turyn, Valmadrera, Trydent, Maranello. Lecz naszym największym ubóstwem nie było to materialne, z powodu którego niejeden prorokował nasze prędkie zniknięcie ze sceny, ale inne.

Pierwszy dom Instytutu Matki Dobrej Rady w Nichelino

Przekonani odtąd o nieuleczalnych sprzecznościach Bractwa Świętego Piusa X (któremu dotychczas wierzyliśmy, aby wytrwać w wierze katolickiej), nie mieliśmy jednak żadnej pewności odnośnie tego, co będzie najlepszą odpowiedzią na nasze wątpliwości. Nie wiedzieliśmy także jakie dać wytłumaczenie, zgodne z prawdą, sytuacji, w której znajdował się (i znajduje) Kościół katolicki. Ale postanowiliśmy lepiej przestudiować sprawy bieżące, jak i kwestie wiary. Oddaliśmy się więc opiece Matki Bożej Dobrej Rady, by doradziła nam w wątpliwościach życia. 6 stycznia pojawił się komunikat dla wiernych (19 stycznia w Montalenghe abp Lefebvre zajął surowe stanowisko przeciwko nam).

12 marca w Bardonèche zostały zredagowane statuty, które miał rządzić naszym życiem wspólnotowym. 25 kwietnia w Genazzano (sanktuarium Matki Dobrej Rady – przyp. tłum.) przedstawiliśmy nasze statuty i poświęciliśmy nasz Instytut Matce Dobrej Rady. Tak, ale jaką drogę obrać? Co było prawdą? Pomogły nam modlitwa i studium, lecz szczególnie, jesteśmy tego pewni, pośrednictwo Maryi, podczas gdy słyszeliśmy bardzo różnorodne głosy tych wszystkich, którzy chcieli nas przekonać do dołączenia do jednych lub drugich.

W końcu nadeszła decyzja odnośnie tego, który, przeciwnie, nas nie szukał. Poznać lub znaleźć bpa Guérard des Lauriers. Ks. Munari i ks. Ricossa pojechali więc, w imieniu wszystkich, 24 września 1986 roku w święto Matki Bożej od Wykupu Niewolników do Raveau, by spotkać się z dominikańskim zakonnikiem, wiernym biskupem, opuszczonym prawie przez wszystkich. Podczas tej podróży spotkaliśmy innych kapłanów, prosząc o radę, chcąc poznać ich argumenty i na końcu powróciliśmy do owego biskupa: nasza decyzja została podjęta. Oto teraz mieliśmy odpowiedź na wszystkie nasze pytania. Z tej okazji Instytut dokonał wyborów, które utrzymuje po dzień dzisiejszy, od trzydziestu lat, i których upływ czasu nie podważył, lecz przeciwnie, niestety potwierdził, wraz z pogorszeniem się sytuacji Kościoła, rozprzestrzenieniem się herezji, słabością oporu wobec błędu (nie tylko Bractwo pogodziło się już z modernistami, lecz sam biskup Williamson, moralny przywódca „oporu”, kilka razy powiedział, że wolno uczestniczyć w nowej „mszy”) a z drugiej strony odchylenia „konklawistyczne” lub eschatologiczne pewnego „sedewakantyzmu”.

Instytut, omijając wszystkie razem i każdą z tych pułapek z osobna, dokonał swego wyboru i podtrzymuje aż do dziś swe stanowisko. Z punktu widzenia doktrynalnego, teza teologiczna, którą ojciec Guérard des Lauriers opublikował przed 26 marca 1978 roku i następnie w „Cahiers de Cassiciacum” („Zeszytach z Cassiciacum”) w numerze z maja 1979 roku (w niniejszym numerze [„Sodalitium”] Czytelnik znajdzie inną refleksję – zrodzoną z lektury pewnych pism Augustyna Trionfo i świętego Antonina – dotyczącą tezy dominikańskiego teologa). Z punktu widzenia praktycznego, zdecydowaliśmy się zająć przygotowaniem do kapłaństwa młodych powołań: w ten oto sposób narodziło się seminarium (przynajmniej de facto[3]) w Orio Canavese, pod wezwaniem św. Piotra Męczennika.

Ten wybór był także utwierdzony przez studia bpa Guérard des Lauriers dotyczące biskupstwa, które rozwiały nasze wątpliwości odnośnie sakr biskupich wspominanych wtedy przez abpa Lefebvre’a, nie wiedzącego, jak uzasadnić tak ciężkiej wagi akt (ciężka waga, która zdaje się umykać niektórym: mówimy o niej ponownie w tym numerze). Tak doszliśmy do numeru 13 „Sodalitium”, można rzec numeru historycznego, z którym nasze poszukiwanie dobiegło końca. Coś rzadkiego, jeśli nie wyjątkowego, bowiem ten numer zaczynał się od „Publicznego wyrzeczenia się” (Amende honorable publique) błędów, których nauczaliśmy w okresie naszej przynależności do FSSPX[4]. Zaprezentował on następnie „Ważny wywiad” z bpem Guérard des Lauriers, który jest czymś więcej, niż zwykłym wywiadem[5]. Po dokładnym wyjaśnieniu swego teologicznego stanowiska odnośnie sytuacji autorytetu w Kościele i konieczności kontynuowania Missio, którą Chrystus otrzymał od Ojca, in primis uwieczniając składanie Ofiary, Oblatio munda, która nie istniałaby bez kapłaństwa, bp Guérard des Lauriers podsumował wzruszającymi, po dziś dzień, słowami o naszym Instytucie, które kończyły się w ten sposób: „Instytut Matki Dobrej Rady został poczęty i zrodzony w Miłości Prawdy. Dominus incipit. Ipse perficiat”.

Tak, Nasz Pan rozpoczął to dzieło. Nie wszyscy wytrwali, nikt nie jest pewny wytrwania bez Jego pomocy i bez pomocy Matki Dobrej Rady. A więc „Ipse perficiat”: niech wiedzie do dobrego końca to, co za sprawą swej łaski zechciał rozpocząć.

Tłumaczył z języka francuskiego Giuseppe di Varsavia. Źródło: „Sodalitium”, nr 66 ze stycznia 2016 roku (wersja francuskojęzyczna), ss. 2-4. Przypisy „Myśli Katolickiej”:

[1] Ogłoszony listem Kongregacji Kultu i Dyscypliny Sakrementów Quattuor abhinc annos z 3 X 1984 r.

[2] Są to różne organizacje „konserwatywne” i „tradycjonalistyczne”, a Gricigliano oznacza Instytut Chrystusa Króla Najwyższego Kapłana, który ma seminarium właśnie w Gricigliano, nieopodal Florencji.

[3] De facto, ponieważ nie de iure: seminarium IMBC, podobnie jak IMBC i inne zgromadzenia oraz seminaria sedewakantystyczne nie istnieją de iure, czyli nie zostały kanonicznie erygowane z powodu braku autorytetu w Kościele w obecnej sytuacji.

[4]Amende honorable publique można przeczytać tutaj.

[5] Tłumaczenie tego wywiadu dostępne jest tutaj.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s