O dobrej sławie

Na stronie Ultramontes pojawił się w ostatnich dniach tekst o dobrej sławie wzięty z Katechizmu Lwowskiego. Ponieważ jest to temat bardzo na czasie, w związku z różnymi zarzutami kierowanymi pod adresem „Myśli Katolickiej”, stanowi on okazję do odniesienia się do tego ważnego tematu.

Dobra sława jest związana z ósmym przykazaniem boskim (nie mów fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu), ale też z cnotą wielkoduszności, o której był wykład na pierwszym spotkaniu formacyjnym naszego Stowarzyszenia.

Człowiek szlachetny, inteligent czy prostaczek, wie, że należy postępować honorowo oraz że dobre imię należy do najważniejszych dóbr, jakie posiadać może człowiek. Nie trzeba przy tym przesadnie przywiązywać uwagi do opinii ludzkich, zwłaszcza ludzi nikczemnych czy niecnotliwych, szczególnie zaś nieroztropnych (którzy nie są w stanie „rozsądzić”), jednak podstawą stosunków międzyludzkich jest ufność (a nie nieufność), której najważniejszymi czynnikami są: dobre imię czy dobra sława oraz prawdomówność. Na nich opiera się wzajemna ufność.

Trzeba zatem dbać nie tylko o własne dobre imię, ale i o dobre imię drugiego, swego bliźniego. Tego wymaga prawo miłości bliźniego, a także cnota sprawiedliwości, polegająca na traktowaniu każdego odpowiednio. O bliźnim trzeba przede wszystkim mówić prawdę.

Wspomniany tekst na stronie Ultramontes podaje listę grzechów przeciwko dobrej sławie: przesadną krytykę, obmowę, oszczerstwo, szerzenie plotek, łamanie tajemnicy, obrażanie.

Prawie wszystkie te grzechy zarzucono „Myśli Katolickiej”, a nie są to grzechy błahe.

„Myśl Katolicka” i wszyscy członkowie jej redakcji też dbają o swoją dobrą sławę.

Nadmierną krytykę zarzucają nam regularnie ci, którzy twierdzą, że czepiamy się „niedoskonałości”, „potknięć”, etc. Myślę, że tego nie trzeba brać na poważnie, ponieważ to, co zostało przedstawione na naszej stronie to nie rzeczy błahe.

Obmowa polega na rozgłaszaniu błędów drugiego bez proporcjonalnej potrzeby. Trzeba zwrócić uwagę, że teologia moralna (czy też po prostu etyka) nie jest ślepym doktrynerstwem i że często czyny zazwyczaj niedozwolone stają się dozwolone, gdy zajdzie proporcjonalna przyczyna. Tyczy się to tych czynów, które same z siebie nie są złe[1]. Np. zabicie człowieka: samo w sobie nie jest złe, jeśli zabija się na wojnie albo złoczyńcę po wydaniu wyroku przez sąd. Zabicie niewinnego jest bezwzględnie zakazane. Lecz samo zabijanie nie jest czynem złym samym w sobie. Podobnie jest z upublicznianiem błędów drugiego.

Niektóre rzeczy, które pojawiły się w przeszłości na naszej stronie po to właśnie były upublicznione: by odciąć się od w zasadzie całego środowiska sedewakantystycznego w Polsce (imiennie: ks. Trytka i redaktorów naczelnych stron, które popiera: Katolik i Tenete Traditiones, a także Ruchu Christus Rex) oraz po to, aby ostrzec przed niektórymi ludźmi.

Gdy chodzi o rzeczy prywatne, w zasadzie zawsze, o ile pamiętam, uwaga była zwracana najpierw prywatnie i czekano na poprawę. Redaktorowi Naczelnemu Katolika zwrócono niejednokrotnie uwagę na nieroztropność i są na to dowody w postaci mejli. Były też rozmowy prywatne.

Ks. Trytkowi zwracano uwagę m.in. na to, z kim się zadaje i że to rzutuje źle na jego reputację i autorytet. I czyniły to różne poważne osoby, zupełnie nawet niezależnie od siebie.

Współpracownicy strony Ultramontes zwrócono uwagę na to, że postępuje bardzo nieroztropnie, m.in. na fejsbuku. Nim pojawił się ostatni komunikat o Radio Spada poproszono ją o usunięcie treści Radio Spada z jej profilu oraz o przeproszenie za szerzenie zamętu przez promowanie niebezpiecznej organizacji. Odmówiła.

Upubliczniliśmy więc niektóre rzeczy, by ostrzec innych, ale także po to, by może, w jakiś sposób te osoby się opamiętały, skoro prywatne uwagi nie przynosiły żadnych rezultatów. Wiadomą jest rzeczą, że wstyd jest niekiedy jedynym sposobem na opamiętanie się błądzącego.

Niektórzy jednak nie mają wstydu i wolą brnąć, niż się wycofać z błędu i poprawić.

Oszczerstwo jest czymś jeszcze gorszym, niż obmowa, ponieważ nie mówi się tu już prawdy, ale kłamie, przypisując rzeczy fałszywe i złe bliźniemu.

Oszczerstwo zarzucili „Myśli Katolickiej” kilka razy liberałowie, lecz nigdy nie było ani jednego konkretu. Były to puste zarzuty, by odstraszyć od nas „maluczkich”.

Lecz dwa dni temu, 5 grudnia, pojawił się konkretny zarzut o oszczerstwo na stronie ks. Trytka (choć tekst datowany jest na 3 grudnia). Tekst jest krótki:

Ks. Trytek twierdzi, że „Myśl Katolicka” oskarżyła go o współpracę z satanistami[2]. Nigdzie tak nie napisaliśmy. Napisaliśmy, że katolickie przedmioty kultu niszczą poganie, heretycy i sataniści. Zadaliśmy w tytule pytanie, czy to może sataniści ks. Trytka i zadajemy je ponownie: który z Księdza „obrońców” poważył się na zniszczenie księgi do śpiewu liturgicznego tylko i wyłącznie z szatańskiej wręcz nienawiści do jej właściciela? Czy święte księgi niszczą wierni katolicy, czy sataniści, heretycy, poganie i psychopaci? Z kim Ksiądz współpracuje?

Żaden więc z członków Stowarzyszenia im. Ks. Goliana ani ze współpracowników strony „Myśl Katolicka” nie twierdzi, ani nie powtarza, że ks. Trytek współpracuje z satanistami. Faktem jest bezsprzecznym, że współpracuje i popiera ludzi szemranych, od których uczciwi ludzie stronią. I jeden z tych ludzi przysłał jednemu z członków SKG obrzydliwego anonima, w którym zapowiadał, że „śpiewanie się wkrótce skończy”. Było to 22 października, a ks. Trytkowi natychmiast przesłano tego anonima. Z treści łatwo wywnioskować kto go napisał.

Dwie dodatkowe rzeczy przykuwają jednak uwagę: nasz „sprawiający wrażenie katolickiego” portal oraz kłamstwo ks. Trytka[3].

Jeśli nasza strona „sprawia wrażenie katolickiej”, to jako strona sedewakantystyczna powinna być przedmiotem ostrzeżeń ze strony dbającego o dobro duchowe swoich wiernych kapłana. Funkcjonuje od 21 lutego b.r. Jeśli nie jest katolicka, a tylko „sprawia wrażenie katolickiej”, to na pewno znajdą się na to dowody. Lecz czy nie jest zaniedbaniem ze strony ks. Trytka ostrzeżenie przed naszą stroną dopiero teraz? Tym to dziwniejsze, że ks. Trytek popiera podejrzane strony Katolika i Tenete Traditiones, które już omówiliśmy na naszej stronie podając konkretne dowody.

Druga rzecz: wielu wiernych z kaplicy przy ul. Sarego na pewno rozpoznała zniszczony Liber usualis po charakterystycznym wyglądzie oprawy i zakładek. Wielu wiernych widziało, kto używał tego Libra w każdą niedzielę i wiele świąt przez kilka lat. Niektórzy wierni oraz ksiądz wiedzą doskonale, że ten Liber cały tydzień leżał w mieszkaniu ks. Trytka w miejscu znanym nielicznym: wysoko na szafce w jednym z pomieszczeń.

25 listopada był jeszcze używany na Mszy o 10:00. Zostawiony został jak zawsze w kaplicy. 2 grudnia został wzięty stamtąd przed innego wiernego i przy wielu świadkach (było nas wtedy prawie dziesięć osób) został przekazany właścicielowi w torbie. Po otwarciu go tego samego dnia w obecności innej osoby, okazało się że jest w środku podarty, podpalony i zalany w kilku miejscach, a był już zupełnie suchy.

Stało się to zatem nie w niedzielę 2 grudnia, ale w tygodniu poprzedzającym 2 grudnia.

Ks. Trytek najzwyczajniej w świecie kłamie, że podpalona książka jest niewiadomego pochodzenia. Sam wie doskonale, czyja ona jest i gdzie leżała cały tydzień jak każdego innego tygodnia od kilku lat[4].

Gdyby ks. Trytek w ogóle rozumiał powagę sytuacji, zamiast oskarżać nas o oszczerstwo, w trosce o dobre imię swojej kaplicy powinien wszcząć dochodzenie, by dowiedzieć się, kto zniszczył ów Liber i surowo napiętnować takie zachowanie. Tym bardziej, że wydaje mi się, że iż nie jest to trudne zadanie.

Szerzenia plotek i łamania tajemnicy jeszcze nie zarzucono „Myśli Katolickiej”, ale na to pewnie przyjdzie czas, gdy zabraknie innych tego rodzaju pustych „argumentów”.

We wszystkich polemikach na łamach „Myśli Katolickiej” staramy się zachować umiar i nikogo nie obrażać, tylko podawać prawdę, czy to aby ostrzec, czy to aby wzbudzić wolę poprawy. Niektórzy jednak, a wynika to z powszechnego liberalizmu i miękkości, mylą „vis polemica”, o której pisze ks. Carandino w „Opportune Importune” nr 22, z obrażaniem. Np. nazwanie „szumowinami” osoby, które piszą obrzydliwe paszkwile, atakują nawet kobietę, wymyślają innym życiorysy, interesują się życiem płciowym drugiej osoby, podważają publicznie ważność czyjejś spowiedzi, nie jest żadną obrazą. Są na to inne terminy, a Redakcja „Myśli Katolickiej” wybrała słowo „szumowina”. Gdzie był zaś ks. Trytek, gdy w ten sposób osoby najbliżej z nim związane atakowały ludzi związanych z „Myślą Katolicką”? Gdy zwracano się do niego osobiście, nie reagował. Gdy pisano do niego mejle czy na fejsbuku, nie reagował. Gdy pokazywano mu pogróżki wobec nas był obojętny. Choć nie zgadzamy się z ks. Trytkiem od lat, gdy trzeba było broniliśmy jego imienia niejednokrotnie.

Począwszy od aktywistów narodowo-radykalnych, a na ks. Trytku skończywszy nikomu nie zależy na dobrej sławie ani swojej osobistej, ani bliźniego, ani sedewakantyzmu. Nas interesuje prawda, ale zależy nam także na dobrej sławie „sedewakantyzmu” w Polsce.

Dlatego, złożywszy kłamstwo, mówcie każdy prawdę z bliźnim swoim, ponieważ jesteśmy członkami jeden drugiego (Ef IV, 25 – lekcja z XIX niedzieli po Ziel. Św.)

E. Ostrzyhomski

[1] Pod względem dobroci lub zła czyny dzielą się na pięć kategorii: 1) działania z istoty dobre, które zawsze (we wszystkich okolicznościach) są dobre, np. miłość Boga i bliźniego. 2) Czyny z istoty niegodziwe, które zawsze (we wszystkich okolicznościach) są złe, np. nierząd, cudzołóstwo. 3) Czyny, które same z siebie nie dotyczą wprost porządku moralnego i w zależności od okoliczności, a zwłaszcza intencji (celu) działającego mogą być dobre lub złe, np. chodzenie, mówienie. 4) Czyny z reguły dobre, które jednakże w niektórych okolicznościach mogą stać się złe, np. cześć oddawana Bogu (cnota religii), która może być zabobonna i wtedy jest grzechem. 5) Czyny, przeciwnie do kategorii czwartej, które z reguły są złe, mają w sobie coś niegodziwego lub nieuporządkowanego, ale w niektórych okolicznościach stają się dobre, np. pobicie lub zabicie złoczyńcy na mocy prawa lub w obronie własnej. Kategoria 4 i 5 są kategoriami pośrednimi, 1, 2 i 3 podstawowymi. Mówi o tym o. Jacek Woroniecki w: O narodzie i państwie, Fundacja Servire Veritati IEN, Lublin 2004, ss. 35-36. Doktrynerzy i skrupulanci tego nie rozumieją, a podstawą jest, jak często w sprawach tyczących się moralności, niedomiar formacji umysłowej.

[2] Podobne nieporozumienie wywołał list otwarty o. Guérard des Lauriers do abpa Lefebvre’a z 12 kwietnia 1979 r. Ojcu des Lauriers, odrzucającemu haniebny kompromis proponowany przez założyciela FSSPX, zarzucono, że utożsamia francuskiego arcybiskupa z Piłatem. Dominikanin odpowiedział na to w trzecim liście z 19 grudnia 1979 r. I „Myśl Katolicka” nie wie, czy przy ks. Trytku kręcą się sataniści odprawiający czarne Msze, ale pewne jest to, że szatańska nienawiść kierowała niszczycielem, którego na pewno zna ks. Trytek oraz to, że ks. Trytka aktywiści zadają się z neopoganami, o czym świadczą zdjęcia umieszczane przez nich samych w Internecie.

[3] Nie tylko mi się wydaje, że autorem notki o oszczerstwie jest jeden z aktywistów ks. Trytka, ale jednak ks. Trytek się pod nią podpisał.

[4] Jak sekciarska mentalność panuje w kaplicy świadczy też fakt, że nawet osoba, która umieszcza teksty na stronie ks. Trytka wie, że to kłamstwo i że wielu wiernych bez trudu rozpozna tę książkę. Ale na prośbę ks. Trytka kłamstwo umieściła ta osoba na stronie internetowej. Nie wolno powtarzać kłamstwa, nawet gdy duchowny o to prosi.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s