Corneliu Zelea Codreanu wzorem dla katolików integralnych?

Pewien czas temu na łamach „Myśli Katolickiej” pojawiło się wprowadzenie w tematykę podstaw ideologii pewnych narodowo-radykalnych aktywistów, którzy jednocześnie podają się za „katolików integralnych”. Niniejsze opracowanie powstało w ramach rozwinięcia tematu i poświęcone zostało przywódcy rumuńskich nacjonalistów z lat 30., czyli Corneliu Zelea Codreanu, oraz założonemu przezeń Legionowi Michała Archanioła, którego zbrojnym ramieniem stała się z czasem Żelazna Gwardia. Z informacji zamieszczonych na stronie Ruchu Christus Rex wynika, że postać inicjatora „narodowej rewolucji legionowej” stanowiła jedną z inspiracji dla założycieli wspomnianego ruchu, w tym dla redaktora strony Tenete Traditiones, na której to również pojawiały się artykuły poświęcone Codreanu.

Zanim omówiony zostanie rewolucyjny charakter Legionu oraz sprzeczność jego ideologii z zasadami katolickimi, przyjrzyjmy się bliżej historii jego wodza, okolicznościom powstania samej organizacji, a także losom legionistów po śmierci jej założyciela.

Życiorys Codreanu oraz historia Legionu Michała Archanioła

Codreanu urodził się w 1899 r. w Huși, mieście leżącym na terenie dzisiejszej Mołdawii. Jego ojciec wywodził się z rodziny Zielińskich, która przybyła do Rumunii z Bukowiny, natomiast przodkowie matki pochodzili z Niemiec. W młodości uczęszczał do liceum wojskowego. W czasie I wojny światowej postanowił zaciągnąć się do armii, co uniemożliwił mu ostatecznie jego młody wiek. W 1918 r. ukończył szkołę wojskową w Botoszanach, uzyskując stopień podoficera. W tym samym roku podjął studia prawnicze na uniwersytecie w Jassach. Tam poznał profesora Alexandru Cuzę, znanego pisarza politycznego oraz twórcę Partii Narodowo-Demokratycznej. Codreanu ukończył studia w 1922 r., a rok później został jednym z założycieli Ligi Obrony Narodowo-Chrześcijańskiej (Liga Apărării Național Creștine – LANC), powołanej z inicjatywy wspomnianego prof. Cuzy. Działalność w organizacji pociągnęła za sobą pierwsze aresztowania młodego nacjonalisty. Podczas drugiego pobytu w więzieniu miał on doświadczyć wizji św. Michała Archanioła, której następstwem było złożenie ślubowania poświęcenia życia dla odrodzenia narodu rumuńskiego. W 1925 r. wyjechał do Grenoble celem kontynuowania studiów.

Dwa lata później, po powrocie do kraju, wskutek rozczarowania działalnością LANC powołał do życia Legion Archanioła Michała, wzorowaną na średniowiecznych zakonach rycerskich organizację, której główną misją miało być wykształcenie „nowego Rumuna”, a w konsekwencji odbudowa „wielkiej Rumunii”. Środkami do urzeczywistnienia tych celów miało być surowe życie, ćwiczenie się w karności oraz gotowość poświęcenia życia dla ojczyzny. Symbolem ruchu stała się swastyka, zastąpiona później przez więzienną kratę. Przywódca ruchu przyjął odtąd miano Kapitana.

W 1929 r., po dwuletnich przygotowaniach kadr Legionu, podzielonych na tzw. gniazda, organizacja rozpoczęła działalność publiczną. Wkrótce potem liczba członków Legionu zaczęła gwałtownie rosnąć, m.in. na skutek przyłączenia się do niej młodzieży z Bractwa Krzyża, grupy kierowanej przez Michaila Stelescu, „w późniejszym okresie zamordowanego, za zdradę, toporami przez komando legionowe, któremu towarzyszył pop udzielający mu przedśmiertnego rozgrzeszenia” (z artykułu prof. Bartyzela, zamieszczonego na stronie Ruchu Christus Rex). Kolejny rok przyniósł przeniesienie kierownictwa organizacji z Jassy do Bukaresztu oraz utworzenie formacji paramilitarnej o nazwie Żelazna Gwardia, wyróżniającej się charakterystycznym umundurowaniem w postaci zielonych koszul.

W 1931 r. Legion i Gwardia zostały zdelegalizowane z powodu oskarżenia o przygotowania do zamachu stanu, jednak decyzją Sądu Apelacyjnego decyzję te odwołano. W 1933 r. nowy rząd, na którego czele stanął Ion Duca, dokonał ponownej delegalizacji ruchu kierowanego przez Codreanu, czego następstwem było aresztowanie ok. 20 tys. legionistów. W ramach odwetu członkowie specjalnego oddziału Legionu, tzw. Nicadori, zamordowali premiera Rumunii, przeprowadzając na niego zamach na dworcu w Sinala.

W następnych latach szeregi legionistów nadal się powiększały, co w połączeniu z silnym niezadowoleniem ludności z rządów liberałów przyczyniło się do osiągnięcia względnego sukcesu w wyborach w 1937 r. Dalszy wzrost wpływów Codreanu i jego towarzyszy, spotęgowany przez zawarcie sojuszu z Partią Narodowo-Chrześcijańską ówczesnego premiera Octaviana Gogi, spowodował reakcję króla Karola II. Parlament został rozwiązany, wprowadzono stan wyjątkowy, a sam przywódca zielonych koszul został aresztowany za szpiegostwo oraz „obrazę królewskiego doradcy” po tym, jak zwrócił się o wstawiennictwo do prof. Nicolae Iorgi. W dniu 27 maja 1938 r. Codreanu, wraz z 13 innymi legionistami, w tym zabójcami Stelescu, został skazany na 10 lat ciężkich robót. Wszyscy skazani zostali jednak wkrótce potem zamordowani w czasie transportu do więzienia w Jilavie.

Po śmierci Kapitana

Nowym przywódcą Żelaznej Gwardii po śmierci Codreanu został Horia Sima, działający w Legionie od 10 lat nauczyciel z Siedmiogrodu. Zdecydowane działania monarchy Rumunii skłoniły Simę do szukania oparcia w III Rzeszy. Starania te okazały się skuteczne, wkrótce udało się uzbroić znaczną część szeregów Legionu. Rozprawa między ludźmi Simy a władzami kraju przyjmowała coraz krwawszy obrót. Rozstrzelano kilka tysięcy członków Legionu, na co ci ostatni odpowiadali zamachami na funkcjonariuszów państwowych oraz starciami z policją. We wrześniu 1939 r. zamordowali w zamachu kolejnego premiera Rumunii Armanda Călinescu.

W kolejnym roku koniunktura polityczna zmusiła Karola II do nawiązania porozumienia z Żelazną Gwardią. Z czasem zaczęto zwalniać z więzień członków Legionu i wypłacać odszkodowania rodzinom poległych. Poparcie dla króla stale malało, szczególnie po utraceniu 1/3 terytorium państwa na rzecz sojuszników III Rzeszy. Miał on również świadomość, że lada dzień może podzielić los zamordowanych premierów. Ostatecznie uciekł z Rumunii przekazując władzę generałowi Ionowi Antonescu. Członkowie Żelaznej Gwardii weszli w skład nowego rządu, a Sima został wicepremierem. Członkowie organizacji ogłosili nastanie „narodowej rewolucji legionowej”. Z czasem zaostrzał się antagonizm między gwardzistami a stronnictwem Antonescu. Przestraszone wizją oddania całej ziemi w ręce chłopów, do czego nawoływał Legion, wyższe sfery poparły bardziej zachowawczo nastawionego generała Antonescu. Pomimo tego w kraju utrzymywał się oficjalny kult założyciela Legionu, który wsparła nawet Rumuńska Cerkiew Prawosławna, ogłaszając Codreanu „Męczennikiem za Wiarę i Ojczyznę”. Rumuńska narodowa rewolucja nabierała rozpędu.

Przesilenie nadeszło 10 listopada (1940 r. – przyp. red.) nad ranem. Bukareszt zaskoczyło wtedy wielkie trzęsienie ziemi. Całe osiedla zostały zamienione w gruzy. Wstrząsy zniszczyły też prawie całe więzienie Dostana, w którym niegdyś przebywał Codreanu. Prawie, bo jedynym ocalałym pomieszczeniem była jego cela! Dla legionistów był to jasny znak z niebios – Kapitan domagał się zemsty. Naciskany przez podwładnych Sima dał znak do rozprawy. 26 listopada kilkuset z nich wdarło się do więzienia Jilava i zmasakrowało przebywające tam 64 osoby winne śmierci Codreanu i jego 13 towarzyszy. Nie był to jednak koniec, represje trwały nadal. Z czasem legionowe bojówki zaczęły wymykać się spod kontroli, a ofiarami padały osoby niewinne. Cieniem na historii Legionu kładzie się przede wszystkim sprawa zabójstwa profesora Nicolae Iorgi. (…). Mimo, że stary profesor nie ponosił bezpośredniej winy za śmierć Codreanu, a podobno miał nawet wyrzuty sumienia z powodu przebiegu sprawy, legioniści uznali go za jednego z winowajców masakry swojego przywódcy. (…)

Podobnie sytuacja przedstawia się z mordem na czołowym polityku narodowo-chłopskim Virgilu Madgearu, zabitym tej samej nocy. Wykonywanie wyroków trwało przez cały grudzień 1940 roku. Jak widać, niektóre bojówki legionowe stawały się coraz bardziej bezkarne, momentami wydawało się, że sam Sima traci nad nimi kontrolę, czemu starał się zapobiec akceptując radykalizm ich działań. Sytuacja rozwijała się po myśli generała Antonescu. W razie dalszej destabilizacji systemu Conducător mógł przed Hitlerem zaprezentować się, jako oaza zdrowego rozsądku w zrewoltowanym kraju.

(z artykułu P. Siemiątkowskiego opublikowanego na stronie Ruchu Christus Rex, podkreślenie moje)

Członkowie Legionu podjęli nieudaną próbę obalenia władzy Antonescu. Eskalacja konfliktu nastąpiła po zabójstwie niemieckiego majora Döringa. Obie strony, rywalizujące o przychylność Hitlera, próbowały wzajemnie przerzucać na siebie winę. Tak doszło do rozprawy między uzbrojonymi legionistami a wojskiem Antonescu, walki rozpoczęły się w Bukareszcie w dniu 21 stycznia 1941 r. Po zdobyciu początkowej przewagi ludzie Simy musieli uznać wyższość armii Antonescu – zaczęto mówić o zawieszeniu broni. Generał zyskał ponadto przychylność III Rzeszy. Wkrótce na ulicach stolicy pojawiły się pierwsze niemieckie czołgi. Miesiąc później Antonescu wydał dekret znoszący Narodowe Państwo Legionowe. Te wydarzenia doprowadziły do kresu realnych wpływów Legionu na losy Rumunii, wielu z jego członków zbiegło do III Rzeszy, a następnie wstąpiło do Rumuńskiego Pułku Grenadierów SS. Po wojnie nowa komunistyczna władza postanowiła ostateczne rozwiązać kwestię Legionu, likwidując ostatnie gniazda w 1952 r.

Katolicyzm rzymski integralny a działalność Legionu Michała Archanioła

Jak informowaliśmy już naszych Czytelników w poprzednich tekstach, redaktorzy stron Tenete Traditiones, Katolika oraz Christus Rex od pewnego czasu zaczęli określać się jako katolicy integralni. Ze strony redaktora Tenete Traditiones pojawiła się nawet zapowiedź utworzenia „inicjatywy stowarzyszeniowej” i podjęcia się organizacji Akcji Katolickiej w Polsce.

Doprawdy, ciężko pojąć, w jaki sposób zamierzają oni pogodzić ideały katolików integralnych z promowaniem postaci rumuńskiego schizmatyckiego fanatyka oraz utworzonej przez niego formacji. Już samo zapoznanie się z historią Legionu Michała Archanioła pozwala dostrzec wypaczone pojęcie prawa, które cechowało Corneliu Codreanu i jego towarzyszy. Do wykonywania wyroków śmierci nie potrzebowali oni ani decyzji sądu, ani podporządkowanego prawowitej władzy organu. Wydawał je Codreanu, inni przywódcy struktur legionowych, a w późniejszym okresie także i szeregowi członkowie organizacji, co szczególnie uwidoczniło się w walkach z siłami generała Antonescu. Do podejmowania decyzji o pozbawieniu życia swoich przeciwników miały skłaniać legionistów „natchnienia Michała Archanioła”. W rzeczy samej, przesiąknięci ideologią opartą o mieszankę prawosławia i pogańskiego kultu przodków, uważali się za narzędzie w ręku Boga.

Tak było w istocie – Legion wytworzył niesamowity klimat duchowy wśród swoich aktywistów, którego fundamentem było mroczne, męczeńsko pojmowane prawosławne chrześcijaństwo, skrzyżowane z wątkami neopogańskimi. Był w tym kult słońca, fascynacja śmiercią, skomplikowane, poruszające wyobraźnię rytuały, uwielbienie dla ziemi przodków, akceptacja przemocy oraz wizja legionisty działającego jako przedłużenie boskiej sprawiedliwości w świecie doczesnym.

(artykuł P. Witczaka ze strony Organizacji Monarchistów Polskich, podkreślenie moje)

Warto przyjrzeć się także wewnętrznym aspektom funkcjonowania Legionu Michała Archanioła. Jak wynika z powyższego fragmentu, organizację tę, obok nawiązywania do tradycji rumuńskiego prawosławia, cechowało także czerpanie z elementów kultów pogańskich. Na potwierdzenie tej opinii sięgnijmy jeszcze do cytowanego wcześniej artykułu P. Siemiątkowskiego.

Chrześcijaństwo łączono nieraz z rytuałami przywodzącymi na myśl czasy pogańskie, z których zaczerpnięto kult dackiego boga Zalmoxisa (będącego dla Legionistów „największym prekursorem Chrystusa”) i przysięgi pieczętowane piciem krwi towarzyszy. Gwardziści na szyjach nosili woreczki z ziemią z pól bitewnych starożytnych Daków, średniowiecznych i nowożytnych hospodarów mołdawskich i wołoskich, w oddziałach przeznaczonych do likwidowania wrogów (Komanda Śmierci) obowiązywał celibat.

(podkreślenie moje)

Z wypowiedzi Kapitana Legionu oraz innych jego działaczy jasno wynika, że ich celem było przeprowadzenie narodowej rewolucji. Ostrzegaliśmy już wcześniej o środowiskach, z których wywodzą się gliwiccy aktywiści. Obaj byli w przeszłości członkami Narodowego Odrodzenia Polski – organizacji, która w żaden sposób nie kryje się ze swoimi rewolucyjnymi zamiarami, o czym można przeczytać w deklaracji zamieszczonej na stronie NOP. I choć w deklaracjach ideowych obu działaczy rewolucja została z czasem zastąpiona przez kontrrewolucję, to po artykułach popularyzujących takich rewolucjonistów narodowych, jak Codreanu, widać, że nie wyzbyli się jeszcze dawnych sympatii i sposobu myślenia.

Gliwiccy redaktorzy niejednokrotnie stronili od rzeczowej polemiki z „Myślą Katolicką”, uciekając od odpowiedzialności za swoje słowa i maskując swoją bezradność zarzucaniem nam braku pokory i miłości bliźniego. Zastanawiające jest jednak, w jaki sposób sami chcą pogodzić te cnoty z inspirowaniem się tradycją Legionu. Spójrzmy z jakich powodów cieszył się on tak wielkim uznaniem w szeregach ich dawnej organizacji:

Wzorem dla NOP pozostaje Żelazna Gwardia Codreanu, który „w swojej wizji chrześcijaństwa nie pozostawia miejsca dla ckliwego humanitaryzmu, pokory, bierności, przebaczenia” (Kozieł 1995c). Z czego się to brało? Zdaniem zafascynowanego legionaryzmem badacza „[…] w przypadku Legionu mamy do czynienia z wiarą chrześcijańską mocno przetworzoną, nasyconą głębokim mistycyzmem, zawierającą silny pierwiastek ezoteryczny, daleko odbiegający od oficjalnego prawosławia rumuńskiej cerkwi” (która dystansuje się zresztą od Gwardii). Jest to „[…] prawosławie ludowe, chłopskie, w którym pod powłoką religii chrześcijańskiej dochodziły do głosu pradawne wierzenia Daków, Scytów, Gepidów, Gotów”. Jako kryptopogańskie elementy w ideologii Legionu Bogdan Kozieł wymienia kult słońca, kult przodków, mistykę krwi, wreszcie zagubiony przez chrześcijaństwo kult poświęcenia, walki i śmierci (tamże).

(Jarosław Tomasiewicz, Narodowe Odrodzenie Polski i jego wizja „Katolickiego Państwa Narodu Polskiego” jako uwspółcześniona wersja narodowego radykalizmu, ss. 197-198, podkreślenie moje)

Przykład legionistów przeprowadzających zamachy na przeciwników politycznych skłania również wielu polskich nacjonalistów do gloryfikowania innych postaci, które dopuściły się morderstw politycznych, rzekomo poświęcając się „dla sprawy”. Jedną z nich jest Eligiusz Niewiadomski, zabójca prezydenta Narutowicza, upamiętniany kilkukrotnie na stronie Ruchu Christus Rex. Niektórym nacjonalistom w wychwalaniu tego „heroicznego czynu” nie przeszkadza nawet fakt, że przywódcy przedwojennego obozu narodowego surowo potępili zbrodnię dokonaną przez Niewiadomskiego, który prawdopodobnie działał z podpuszczenia sił wrogich Polsce celem zdyskredytowania narodowców. O zaślepieniu owych nacjonalistów można się także przekonać czytając wypowiedzi na licznych forach lub grupach facebookowych, które pojawiają się najczęściej w rocznicę wspomnianego zabójstwa, tj. 16 grudnia.

Promowanie Legionu a „specjalne względy” dla prawosławia

Szacunek, jakim darzą prawosławny Legion Michała Archanioła polscy nacjonaliści, w tym ci podający się za katolików integralnych, wpisuje się w istniejący od dawna prąd szukania porozumienia z ośrodkami prawosławnymi, które mają rzekomo spełnić rolę sojusznika w starciu z zepsutym Zachodem. Niektóre polskie organizacje estymą darzą wprost całe „chrześcijaństwo prawosławne” i nawet bliżej niesprecyzowane dziedzictwo pogańskich Słowian, o czym wspomniano już wcześniej na łamach „Myśli Katolickiej”:

Wielka Polska – katolicka. Uważamy, że wielkość duchowa Narodu polskiego była i jest nierozerwalnie związana z wiarą katolicką. Odrzucamy jednak wszelkie formy klerykalizmu uznając, iż współcześnie demoliberalna degrengolada przeniknęła również w struktury Kościoła powszechnego, którego najwyżsi hierarchowie dają ku temu najlepsze dowody. Pozostajemy wierni ideałom uniwersalizmu chrześcijańskiego, z szacunkiem spoglądamy również na chrześcijaństwo prawosławne, a także kulturę i dziedzictwo przedchrześcijańskiej słowiańszczyzny.

(„Dziesięć haseł polskiego falangizmu”)

Tak natomiast opór przeciwko zepsuciu szerzonemu przez struktury Unii Europejskiej wyobrażał sobie Robert Larkowski, za życia bliski współpracownik Prezesa Ruchu Christus Rex:

Z punktu widzenia katolika-tradycjonalisty duchowym jądrem oporu przeciwko Europie Unii Brukselskiej, może być połączenie wysiłków przedsoborowego Kościoła i bezkompromisowego prawosławia – czyli głównie Cerkwi Rosyjskiej.

(za: strona Ruchu Christus Rex)

Prawosławno-katolicki ekumenizm szerzą także niektóre portale informacyjne. Na szczególną uwagę w tym kontekście zasługuje strona Wolna Polska. Pojawiające się na owej stronie artykuły poświęcone zagadnieniom religijnym zostały nawet przypisane do zakładki „Kościół i Cerkiew”. Nazwa ta w pełni odzwierciedla jej zawartość, gdyż obok wartościowych tłumaczeń tekstów autorstwa duchownych sedewakantystycznych znaleźć tam można liczne „proroctwa” prawosławnych „mistyków” i wyznania „konwertytów na prawosławie”. Szkodliwość tej strony wynika również z faktu nieustannego wałkowania tematyki końca świata. Na problem obsesyjnego podejścia do tego tematu zwrócił uwagę JE Bp Donald Sanborn w Dyrektoriach Instytutu Rzymskokatolickiego.

Nie sposób pominąć przy tej okazji faktu promowania na łamach Wolnej Polski strony Tenete Traditiones, której redaktor naczelny podziękował za pomoc w osiągnięciu wyniku 100 000 „lajków” na Facebooku. Logo i link do Wolnej Polski znalazły się także wśród dziesiątek kolorowych obrazków na stronie Ruchu Christus Rex.

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2016/08/100-tysiecy-odwiedzin-strony-tenete.html

Mirażom połączenia wysiłków z prawosławiem ulegają także „tradycjonaliści” w tzw. ruchu oporu FSSPX, czego przykładem jest stowarzyszenie związane z Gajowym Maruchą, które okazuje wschodnim odszczepieńcom szczególne względy, przymykając w ich przypadku oczy na magisterium papieskie dotyczące zgubnych skutków zrzeszania się ze schizmatykami heretykami i innowiercami.

Każda Prawdziwie Prawosławna Strzecha, każda Tradycyjnie Katolicka Strzecha jest Nas Polaków Twierdzą

(za: gajowka.wordpress.com)

Z kolei na innej związanej z owym stowarzyszeniem stronie zmieszczono odnośnik do prawosławnego monasteru w Ujkowicach. W jednym z zamieszczonych tam artykułów przedstawione zostały rady mające uchronić dzieci przed działaniem szatana. Rodzicom doradzono m.in., aby w domu znalazła się prawosławna ikona. Inna z rad brzmiała natomiast następująco:

Zanurzajcie wasze dzieci w prawosławiu i nie dopuszczajcie w ich pobliże nikogo i niczego, co nie przyjmuje i nie kocha tej wiary.

(za: zascianekporusza.wordpress.com)

Tak oto redaktorzy strony opierającej się pojednaniu FSSPX z ich własnym „papieżem” i rzekomo zwalczającej modernizm nawołują jednocześnie do przyjęcia schizmy. Jest to kolejny przypadek, w którym dobre intencje idące w parze z ignorowaniem doktryny Kościoła i kierowaniem się osobistymi sentymentami doprowadziły do zaistnienia tak rażących sprzeczności.

Redakcja strony Ruchu Christus Rex nie przejawia co prawda takich tendencji, niemniej okazuje pewne szczególne względy inicjatywom organizowanym przez środowiska tzw. prawicy soborowej. Najświeższym tego przykładem jest reklama wykładu prof. Jacka Bartyzela, organizowanego przez klub Polonia Christiana. Nie chodzi tu ściśle o samą postać prelegenta i treść wykładu – szkodę dla sprawy katolickiej w Polsce stanowi przede wszystkim promowanie wydawnictwa i portalu Polonia Christiana, które za autorytety obrały sobie postaci wspomniane przed redaktorów Sodalitium w artykule o zarządzaniu opozycją. Wśród nich najgorliwszym szerzycielem mitów tradycjonalistycznych jest chyba profesor Robert de Mattei, uparcie przypisujący herezję Janowi XXII i wielu innym Papieżom w historii Kościoła. Sięga on tym samym po zarzuty liberałów obalone na I Soborze Watykańskim.

Magisterium Kościoła a współpraca katolików ze schizmatykami

Współczesne zapędy do przedstawiania prawosławnych w roli obrońców cywilizacji i wysłanników niebios, a także łączenia się z nimi w ramach obrony „wartości chrześcijańskich”, wynikają z liberalnego podejścia do katolickich zasad ogłoszonych w Magisterium.

Zgubne skutki takiej działalności ilustruje przypadek Sillonu, ruchu polityczno-religijnego powołanego, jak twierdził jego założyciel M. Sangnier, w celu uchronienia warstw robotniczych przed wpływem komunistów. Jak czytamy w encyklice Notre charge apostolique Piusa X, Sillon początkowo:

głosił pogląd, że demokracja będzie katolicka albo nie będzie jej wcale. Nadszedł jednak moment, kiedy zmienił zdanie. Pozostawił wówczas każdemu człowiekowi jego religię i filozofię, sam przestał uważać się za katolicki i sentencję: „demokracja będzie katolicka” zastąpił inną: „demokracja nie będzie antykatolicka”, zresztą tak samo, jak nie będzie antyżydowska i antybuddyjska.

Tak jak w przypadku Sillonu, współdziałanie katolików z prawosławnymi, motywowane koniecznością połączenia sił w obronie chrześcijaństwa, jest dla katolików o wiele bardziej niebezpieczne niż kooperacja o celach czysto politycznych.

Stwierdziwszy powyższe, wypada zapytać, co należy sądzić o trudnym do zniesienia sąsiedztwie, w jakie uwikłani zostaną młodzi katolicy razem z różnowiercami i wszelkiej maści niewierzącymi w tego rodzaju dziele? Czyż nie jest ono dla nich tysiąc razy bardziej niebezpieczne niż stowarzyszenie neutralne?

(tamże)

Przypomnijmy w tym miejscu także fragmenty encykliki Mortalium animospotępiającej ekumenizm:

Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one zasadzają się na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i krok po kroku popadają w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii, przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera. […]

Ponieważ więc miłość wspiera się na fundamencie nietkniętej i prawdziwej wiary, przeto więc uczniowie Chrystusa muszą być przede wszystkim spojeni węzłami jedności wiary. Jakżeż można sobie wyobrazić chrześcijański „związek”, w którym członkowie, nawet wówczas, gdy chodzi o wiarę, mogliby zachować własne zdanie, choćby ono sprzeciwiało się zdaniu innych? Jakżeż ci, którzy są przeciwnego zdania, mogliby należeć do jednego i tego samego związku wiernych? Jakżeż np. należeć by mogli do niego ci, którzy temu przeczą?

(podkreślenie moje)

Zakończenie

Powyższa charakterystyka Legionu Michała Archanioła w jasny sposób wykazuje niemożność pogodzenia „idei” tej organizacji z wiarą katolicką. Absurd podjęcia tej próby przez redakcję strony Tenete Traditiones i Ruch Christus Rex wynika przede wszystkim z oparcia Legionu na „duchowości” prawosławnej i to wątpliwej jakości, gdyż była ona świadomie mieszana z obrzędami wywodzącymi się z pogaństwa. Przekonanie o godziwości stosowania wszelkich środków dla stworzenia „Wielkiej Rumunii”, w tym terroryzmu, usprawiedliwianego przez przywódców Legionu, a także wielu jego współczesnych apologetów, prowadzi do wypaczenia pojęcia sprawiedliwości, a także godzi w same podstawy katolickiej doktryny politycznej. To przyczynia się dziś z kolei do niebezpiecznego zjawiska, jakim jest gloryfikowanie innych morderców przez licznych nacjonalistów, także tych polskich. Kolejną sprzeczną z katolicyzmem cechą Legionu oraz innych ruchów narodowo-rewolucyjnych lat 30. jest wyraźnie zarysowany bunt przeciw autorytetowi, który prowadził nieraz nawet do fizycznej eliminacji dawnych nauczycieli i mistrzów.

Celem niniejszego opracowania nie jest przypisanie gliwickim redaktorom intencji wiernego naśladowania metod oraz ideologii ruchu stworzonego przez Codreanu. Nie sposób jednak nie zauważyć demoralizującego wpływu, jaki ta obca nam cywilizacyjnie organizacja wywiera zwłaszcza na osoby deklarujące poglądy narodowe. Autorzy stron takich jak Tenete Traditiones czy Ruch Christus Rex, którzy w swoich deklaracjach piszą o kontrrewolucji w duchu rzymskiego katolicyzmu, jako wzór podają jednocześnie rewolucjonistów działających w duchu prawosławno-pogańsko-pseudomistycznym. Nic więc dziwnego, że zaprzyjaźnione z nimi organizacje, np. Trzecia Droga, pozwalają sobie na jeszcze luźniejsze podejście do deklarowanego przez nie katolicyzmu, trzymając się od lat „wizji państwa świeckiego” i innych koncepcji wykutych w lożach masońskich.

Krytyka, jaką przedstawiono w niniejszym tekście, nie jest w żadnej mierze wyciąganiem czyichś potknięć, lecz wykazaniem jednego z niekatolickich źródeł ideologii, na której opierają się działacze przedstawiający się jako „katolicy integralni”. Zapowiedź krytyki Legionu nie przyniosła bowiem rezultatu – na ich stronach nadal widnieją treści z nim związane. To opracowanie jest również próbą otwarcia oczu wszystkim tym, którzy dopatrują się w świecie prawosławnym zaczynu będącego w stanie zapoczątkować odrodzenie europejskich narodów. Przenoszenie prawosławno-pogańskich wzorców na grunt polski doprowadzić może jedynie do kolejnych wypaczeń i zaprzepaszczenia potencjału, jaki drzemie w potomkach dumnego katolickiego narodu, którego kultura przeniknięta prawdziwą Ewangelią promieniowała niegdyś na setki mil od granic jego państwa. Rzeczpospolitą rządzoną przez Sobieskiego sławili niegdyś w rumuńscy pisarze, upatrując w niej potęgi, która wyzwoliła ich od tureckiego jarzma. Jeśli te wpływy nie zostałyby zaprzepaszczone w XVIII w., z pewnością podjęto by starania o nawrócenie ludności wołoskich i mołdawskich krain i przywrócenie jej na łono Kościoła. Czerpmy zatem inspirację do pracy społecznej z naszych katolickich dziejów, a nie z jednego z przejawów europejskiej rewolucji.

W historii naszego narodu znaleźć możemy dziesiątki, jeśli nie setki wspaniałych Polaków, tak wśród duchowieństwa, jak i świeckich, którzy zdołali podnieść nasz naród poprzez wytrwałą pracę wychowawczą i nade wszystko wierność Kościołowi świętemu. To właśnie ich sylwetki przypominamy czytelnikom „Myśli Katolickiej” i będziemy dalej przedstawiać w przyszłości. Tymczasem, w ramach prostowania pojęć i  naprawienia zaniedbań, z których jednym był brak publicznej krytyki postaci Codreanu ze strony polskich sedewakantystów, zachęcamy do refleksji nad przedstawionymi faktami i pytaniem postawionym w tytule artykułu.

Nie można mieć wątpliwości, iż schizmatycki fanatyk – nie pierwszy, który usiłował pogodzić Ewangelię z duchem rewolucji – nie jest wzorem dla katolików integralnych. Na pewno też nie był wysłannikiem św. Michała Archanioła. Nie jest jednak wykluczone, że owe słynne przeżycie mistyczne, jakiego miał doświadczyć Codreanu na dwa lata przed utworzeniem Legionu, było udziałem tego anioła, który zbuntował się przeciw samemu Bogu i z którego podszeptów buntują się dziś przeciwko Stwórcy całe narody.

Casimirus

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s