O „dumnych z bycia hańbą tradycji” i ich polskiej reklamie [Komunikat Stowarzyszenia im. Ks. Goliana]

I. Wstęp

Gdy trwały bliższe przygotowania do założenia Stowarzyszenia im. Ks. Goliana nie przypuszczaliśmy zupełnie, że zajdzie potrzeba wypowiedzieć się w tym temacie na łamach „Myśli Katolickiej”. Wydawało się nam, że zjawisko to ograniczone jest tylko do Włoch. Nie znaliśmy jeszcze zakrojonego na szeroką skalę promowania treści włoskiego stowarzyszenia i wydawnictwa o nazwie Radio Spada przez praktycznie wszystkich czołowych sedewakantystycznych działaczy internetowych w Polsce.

Ponieważ od samego początku istnienia rzeczonego stowarzyszenia księża Instytutu Matki Dobrej Rady (IMBC) doskonale zaznajomieni są z tematem zaczniemy od pierwszego komunikatu tegoż Instytutu ws. Radio Spada, który wyjaśnia istotę rzeczy. Następnie omówimy pokrótce późniejsze słowa przestrogi księży Instytutu wywołane dalszą niepokojącą działalnością całego tego środowiska, by następnie powiedzieć coś o ich popularności w Polsce. Bo to właśnie ta ich popularność wymusiła na nas napisanie tego tekstu.

II. „Opinia i Rada” – komunikat Instytutu Matki Dobrej Rady z 12 VI 2015 r.

Wielu wiernych poprosiło nas o informacje na temat Radio Spada i jego ocenę.

Radio Spada przedstawia się jako katolicka „strona kontrinformacyjna” (od 2012 r.) i wydawnictwo (od 2013 r.); w rzeczywistości jest czymś więcej, gdyż mówi się o „duchu radiospadycznym” oraz o „wizji i misji” Radio Spada, która tak naprawdę jest stowarzyszeniem, do którego można dołączyć, stając się członkiem poprzez opłacenie składki.

Instytut Matki Dobrej Rady nie miałby powodu zajmować się i niepokoić działalnością Radio Spada (w niektórych przypadkach nawet zasługującą na poparcie) bardziej niż działalnością wielu innych stron lub wydawnictwami powstałymi w ostatnich latach w wielobarwnym świecie „tradycjonalistycznym”, gdyby nie pewna specyfika Radio Spada. Omawiane stowarzyszenie ma, wśród założycieli i najbardziej aktywnych współpracowników, wielu przyjaciół, którzy, co jest publicznie znane, podzielają stanowisko Instytutu Matki Dobrej Rady dotyczące aktualnej sytuacji autorytetu w Kościele (Teza zwana z Cassiciacum o. M. L. Guérard des Lauriers OP). Ta współpraca sprawiła, że wielu uwierzyło i nadal wierzy, że między Radio Spada i naszym Instytutem może istnieć współpraca, przyjaźń lub tożsamość poglądów. Niedawny artykuł Radio Spada postawił zresztą publicznie problem „wewnętrznej współpracy w «ruchu oporu» wobec neomodernizmu”, współpracy, która nie powinna wykluczać obrońców Tezy z Cassiciacum jak również, wśród „sedewakantystów”, tych nieprzychylnych Tezie o. Guérard des Lauriers.

W celu uniknięcia wszelkich możliwych nieporozumień i udzielenia rady tym wiernym, którzy ufają naszemu Instytutowi (zarówno tym, którzy dołączyli do Radio Spada, jak i tym, którzy mogliby to zrobić w przyszłości), po wielokrotnych próbach skierowanych prywatnie do zainteresowanych osób, doszliśmy do wniosku, że stosownym i koniecznym stało się zajęcie publicznego stanowiska.

Instytut Matki Dobrej Rady oświadcza zatem, że nie ma nic wspólnego z Radio Spada, że nie podziela jego zasad, a zatem odradza tym, którzy podzielają nasze stanowisko, członkostwa w Radio Spada lub współpracy z tym samym stowarzyszeniem.

Główny powód tej decyzji stanowi sam program Radio Spada, zarówno jako katolickiego wydawnictwa, jak i strony kontrinformacyjnej:

„Ten projekt wydawniczy narodził się ze współpracy grupy młodych ludzi, z polifonicznego związku różnych sił i wrażliwości, celem obrony i rozpowszechniania wspólnej im wiary katolickiej, zasad i wartości cywilizacji chrześcijańskiej” (z prezentacji Wydawnictwa Radio Spada).

Radio Spada nie wyraża jednego punktu widzenia, ale jest kierowane przez wiele osób – więcej głosów, które chcą reprezentować różne kościelne wrażliwości, zawsze w ramach dwutysięcznej Tradycji Kościoła. Kto czyta RS, widzi to wyraźnie: jest to szczęśliwy i udany eksperyment (i mamy nadzieję, że dalej tak będzie). Wówczas wszyscy – każdy we własnym środowisku kościelnym – działają iuxta propria principia (według swoich własnych zasad). Nie chodzi o pluralizm, ale o różnorodność: więcej głosów, które chcą dążyć do jednego Celu, większej chwały Bożej i zbawienia dusz” (z prezentacji zamieszczonej na stronie Radio Spada).

Przedstawiciel rady kierowniczej Radio Spada w ten sposób zobrazował tzw. program, w kontekście hipotetycznej koordynacji katolickich stron:

Radio Spada jest kierowane przez wiele osób i nie wyraża jednego punktu widzenia. Piszą do nas „niesprecyzowani” tradycjonaliści różnych obediencji, wolni strzelcy, przyjaciele Motu Proprio, ratzingerianie, lefebryści, sedewakantyści et ultra. Kto je czyta, widzi to wyraźnie: jest to szczęśliwy i udany eksperyment i mamy nadzieję, że dalej tak będzie. Wówczas wszyscy we właściwych im środowiskach kościelnych działają iuxta propria principia (z bloga Messa in Latino, 10 stycznia 2013 r.).

Na pierwszy rzut oka, cel wyrażony przez Radio Spada wydaje się godny uwagi, zachęca on do zgody, współpracy i przyjaźni wszystkich katolików wrażliwości „tradycjonalistycznej” w ramach dążenia do wspólnych celów. Przy przeprowadzeniu uważnej analizy rzuca się jednak w oczy metoda, której nie zawahalibyśmy się uznać „ekumeniczną” i „modernistyczną”, gdyby współpracownicy Radio Spada nie deklarowali się właśnie jako przeciwnicy ekumenizmu i modernizmu. Co do ekumenizmu, trzeba patrzeć na to, co łączy, a nie to, co dzieli, również w sprawach wiary; co do modernizmu, różnice doktrynalne są kwestią wrażliwości i uczuć religijnych. Podziały, które dotyczą wiary i moralności sprowadzają się do samej kwestii wrażliwości, tak jakby kwestią wrażliwości było, dla katolika, uznawanie lub nieuznawanie danej osoby za Papieża rzymskiego, przyjmowanie lub nieprzyjmowanie jego magisterium, uczestniczenie lub nieuczestniczenie w liturgii przez niego promulgowanej. W polifonicznym związku zorganizowanym przez Radio spada grać może sedewakantysta, lefebrysta, ratzingerianin, a nawet (dawny) działacz dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego, który (obecnie) nie wypiera się niczego ze swojej przeszłości. Nie należy też mieć zastrzeżeń do tego, że po skończonym koncercie radiospadzistów wszyscy mogą z powrotem wrócić do „właściwych im środowisk kościelnych” i działać wedle swoich własnych zasad (iuxta propria principia). Nie chcąc przeprowadzać nieuzasadnionych porównań, również w lożach masońskich bracia mogą zachować swoje własne zasady religijne, pod warunkiem, że będą szanowali zasady innych.

Ponieważ jednak każda społeczność ma przyczynę swojej jedności w autorytecie, a każda istota ma swoją precyzyjną celowość, również Radio Spada nie może uciec od tych praw. Programowa „polifonia” Radio Spada stałaby się anarchiczną kakofonią, bez sprecyzowanego celu, przy nieobecności „dyrygenta”, który, poza różnymi członkami orkiestry, dyryguje różnymi współpracownikami w dobrze sprecyzowanym kierunku. Jaką muzykę grają tak różni członkowie orkiestry pod batutą dyrygenta? Nie wiemy tego na pewno: może to być muzyka ruchów Ecclesia Dei-Summorum Pontificum lub Bractwa św. Piusa X (która jest taka sama po tym, jak Bractwo zostało kanonicznie uznane przez „biskupa” Buenos Aires), którego są zadeklarowanymi wiernymi, innego podmiotu lub samego Radio Spada, którego celem jest samo Radio Spada. Jedna rzecz jest pewna: ta „muzyka” nie jest muzyką naszego Instytutu, który od samego założenia niezbędną podstawą wspólnej pracy uczynił wspólną dla wszystkich swoich członków doktrynę.

Radzimy zatem tym wiernym, którzy w przeszłości okazali przyjaźń i zaufanie naszemu Instytutowi i którzy wspierają obecnie Radio Spada, aby nie podążali dalej drogą, która – po następującej powoli, lecz pewnie „przesiadce ideologicznej” – niesie ze sobą ryzyko doprowadzenia ich, jak również wielu innych przed nimi, na brzeg przeciwny temu, z którego wyruszali.

Verrua Savoia 12 czerwca 2015,
w święto Najświętszego Serca Jezusowego

(Tłumaczył z języka włoskiego członek SKG. Źródło: pismo „Sodalitium”, nr 67 z grudnia 2015 roku (wersja włoskojęzyczna), s. 63. Artykuł pojawił się również na stronie Instytutu Matki Dobrej Rady.)

III. Po komunikacie

Ten pierwszy komunikat Instytutu Matki Dobrej Rady omawia istotę problemu stowarzyszenia i wydawnictwa Radio Spada z katolickiego punktu widzenia. Jest zrozumiały sam w sobie i nie wymaga komentarza. Późniejszy rozwój wydarzeń zmusił duchownych IMBC do napisania kolejnych tekstów, ostrzeżenia wiernych przed RS w artykułach, w kazaniach, a ks. Ricossa nawet wydał książkę na temat tych, którzy „są dumni z tego, że są hańbą tradycji”.

Radio Spada stara się wyjść z getta „tradycjonalizmu” (zwłaszcza „sedewakantyzmu”) i poprzez swą działalność, również na polu literatury i szeroko pojętej kultury, przyciągnąć więcej ludzi. Najwyraźniej z tego to powodu, w dziale poświęconym kulturze, Radio Spada promuje autorów bardzo wątpliwego pochodzenia i prawowierności. Różnych notorycznych homoseksualistów, pederastów, astrologów, ezoteryków i dekadentystów, praktykujących lub tych, którzy nie odżegnali się nigdy tych błędów i niemoralnego (grzesznego) życia przedstawia jako godnych polecenia autorów, a nawet jako „katolików integralnych” (z zgrozo!). Czyni to na swojej stronie internetowej, profilu fejsbukowym, fejsbukowych profilach swych czołowych działaczy (zwłaszcza Piergiorgio Seveso, Luca Fumagalli) i w wydawanych przez siebie książkach. Dzieje się to w sposób bardzo przewrotny, przy pomocy niewiarygodnej ekwilibrystyki intelektualnej, czy też poprzez minimalizowanie ich zboczeń.

Do głównego zarzutu braku jasno określonego kierunku oraz metody ekumenicznej, czyli szukania tego, co łączy, przy jednoczesnych różnicach w sprawach zasadniczych (dotyczących prawd wiary), doszedł jeszcze jeden: promowanie bardzo złych autorów wśród katolików i przedstawianie ich jako wzorów katolickich, a nawet integralnie katolickich czy „papistycznych”.

Wymienimy tu najważniejsze (czyli nie wszystkie) interwencje IMBC ws. Radio Spada, które nastąpiły po powyższym komunikacie z 12 czerwca 2015 r.:

1. Kazanie ks. Ricossy wygłoszone 28 maja 2017 r. w kaplicy w Modenie i Ferrarze (dostępne w serwisie Youtube), w którym przełożony IMBC potępia ekumeniczną procesję publicznego zadośćuczynienia za „Gay Pride” w Reggio-Emilia. Wraz z modernistami i innymi „tradycjonalistami” Radio Spada[1] zorganizowało spotkanie w katedrze o charakterze religijnym, w formie liturgicznej procesji, pomimo różnic doktrynalnych, jako publiczne zadośćuczynienie za publiczną manifestację grzechu sodomskiego. W istocie ks. Ricossa potępił sprzeciw wobec czegoś złego nieoparty na jedności prawdy, lecz na mglistości przekonań dotyczących wiary. Potępione zostało tu szerzenie relatywizmu w tym, co najważniejsze.

Za to kazanie ks. Ricossa został ostro skrytykowany przez niektórych „tradycjonalistów” z otoczenia Radio Spada i środowisk motupropriowych (niektóre ich „argumenty” przypominają „argumenty” liberałów sprzed stu lat przeciwko katolikom integralnym).

2. „Gnostyk w Reggio Emilia (życie pozagrobowe według Maurycego Blondet)”, komunikat IMBC opublikowany 12 czerwca 2017 r. na stronie Instytutu oraz w „Sodalitium” włoskojęzycznym nr 69 z lipca 2018 na s. 65. Przestrzega się tam przed gnostycką doktryną dotyczącą życia po śmierci głoszoną przez pewnego konferansjera, którego chętnie zapraszają Radio Spada i Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X na swoje sympozja we Włoszech. Jego błędne poglądy są tam pokrótce przedstawione i zbite z punktu widzenia katolickiego.

3. „Astrolog dla Radio Spada” – artykuł ks. Ricossy z 26 czerwca 2017 r., opublikowany z komentarzem wstępnym dopiero wiosną 2018 r. (dostępny na stronie Instytutu oraz w „Sodalitium” włoskojęzycznym nr 69 z lipca 2018 na ss. 56-60). Wcześniejszy komunikat o opiniach głoszonych przez M. Blondet mocno zdenerwował środowisko skupione wokół Radio Spada. Jednak jeśli błądzenie jest rzeczą ludzką, trwanie w błędzie jest diabelską. W czerwcu 2017 r., w serii „Miecz Archanioła”, Radio Spada wydało książkę Aleksandra Guzziego pod tytułem Przeobrażenie Zła (tyt. oryg. La Trasformazione del Male). W tekście „Astrolog dla Radio Spada” ks. Ricossa przestrzega przed autorem tej książki, rzucając nieco światła na źródła jego inspiracji (astrologia i okultyzm) oraz zwracając uwagę, że jest nie tylko pisarzem, ale przede wszystkim malarzem, którego „dzieła” nie spełniają warunków chrześcijańskiej czystości. Wiosną 2018 r. ks. Ricossa czuł się zmuszony opublikować tekst z 26 czerwca 2017 r., ponieważ Radio Spada wydało kolejną książkę Guzziego, pod tytułem Astrologia: „bipolarny niepokój” katolików (tyt. oryg. Astrologia: il ‘disturbo bipolare’ dei cattolici). W niej autor błędnie przedstawia dotychczasowe magisterium Kościoła odnoszące się do astrologii, minimalizując potępienia magisterium oraz wyolbrzymiając prywatne błędy niektórych Papieży, co ks. Ricossa prostuje. Tekst ten jest interesujący, być może zostanie przetłumaczony przez Redakcję „Myśli Katolickiej”.

Co ciekawe, Radio Spada wydało już 20 sierpnia 2014 r. książkę Guzziego zatytułowaną Królowanie Antychrysta i inne pisma (Il Regno dell’Antichristo e altri scritti), w której autor przedstawiał bardzo wieloznaczne pojęcie „tradycji”, plasujące się raczej w nurcie masońsko-ezoterycznym niż katolickim. Książka została zaprezentowana wówczas w Rzymie przez pewnego świeckiego i ks. Mauro Tranquillo z Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X. Widzimy zatem, że nawet tradycjonalistyczni kapłani niekiedy, niestety, nie są odpowiedzialni i dostatecznie czujni i zamiast przestrzegać, sami swym autorytetem udzielają poparcia szemranym autorom, działaczom, dziełom i pismom. Akurat ów świecki wyraził swój żal za wzięcie udziału w prezentacji tej książki i niewiele później opuścił Radio Spada (domyślamy się, kim jest ów człowiek). Ks. Tranquillo nie było stać na taki krok.

4. Hańba Tradycji (La vergogna della tradizione), książka ks. Franciszka Ricossy, w której Autor omawia anglokatolickich dekadentystycznych „artystów” i pisarzy (wręcz zboczeńców, okultystów, satanistów, etc.), którym Radio Spada poświęca swój dział kulturalny (artykuły, książki) oraz inne postacie z tych kręgów (m.in. F. Rolfe, R.H. Benson, B. Sewell, S. Houédard, O. Wilde, Lord Acton, M. Summers, M.A. Raffalovich, W. Blake, G. Gasparro, E. Gill, A. Burgess, J.K. Huysmans i A. Crowley).

Tytuł książki odnosi się do słów ks. Ricossy, który nazwał Radio Spada „hańbą tradycji”, po czym samo Radio Spada, na swym fejsbukowym profilu[2] 18 października 2017 r. napisało: „Jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy ‘hańbą tradycji’” (cf. s. 3 książki ks. Ricossy).

We wstępie Autor omawia kontekst swej książki, podkreśla, że zwracał uwagę prywatnie na różne aspekty związane z promowanymi przez Radio Spada postaciami, określa swój cel. W kolejnych rozdziałach omawia poszczególnych autorów, artystów i ich związki oraz analizuje ich dzieła i życiorysy z punktu widzenia katolickiego.

Rozdział XIII dotyczy wprost włoskiego stowarzyszenia i wydawnictwa: „Radio Spada: skąd się bierze i dokąd zmierza”. Omawia on nieco historię założenia tego egalitarystycznego i ekumenicznego ugrupowania. Książka kończy się retorycznym pytaniem:

Radio Spada zostało założone w 2012 r. Tylko nasz Instytut ostrzegł przed niebezpieczeństwem, które może zhańbić cały ‘świat tradycjonalistyczny’. Czy pozostaniemy jedynymi wołającymi na pustyni wspólnictwa? (s. 154)

Książka ta ma 173 stron i można ją kupić w wydawnictwie IMBC za 10€ (znajduje się już ona w posiadaniu naszej Redakcji – postaramy się napisać jej recenzję). W zasygnalizowanym już wyżej najnowszym numerze włoskojęzycznego wydania „Sodalitium” na ss. 28-54 można przeczytać krótką prezentację książki z jej tylnej okładki, jej spis treści oraz obszerne fragmenty (po polsku artykuł wstępny i spis treści tego numeru „Sodalitium” można przeczytać tutaj). Niedawno temu pojawiło się francuskojęzyczne wydanie „Sodalitium” (nr 68). W nim na ss. 72-73 znajduje się również tłumaczenie krótkiej prezentacji książki oraz jej spis treści (po włosku). Oto polskie tłumaczenie tej prezentacji z oryginału włoskiego:

Hańba tradycji

„Jego literacka wrażliwość – pisze Hanson (w: Decadence and Catholicism, s. 330, cyt. w: Baron Corvo, sentymentalna podróż Fryderyka Rolfe [tyt. oryg. Baron Corvo, il viaggio sentimentale di Frederick Rolfe[3]], s. 125, przyp. 370) – była mieszanką estetyzmu, pederastii i katolicyzmu”. Właśnie ta mieszanka napawa nas wstrętem.

Katolicki świat „tradycjonalistyczny” (‘tradycja’ z tytułu) jest mały, ale żywotnej wagi dla Kościoła, Gdy, między 2012 a 2013 r., powstało Radio Spada (strona i wydawnictwo), przyjęło ambitny program: odnowa świata „tradycjonalistycznego”, „opuszczająca” zajmowane dotychczas ciasne przestrzenie. „Opuszczająca” doktrynalne podziały związane z powodami Wiary, bez wątpienia, przedstawiając tematy i boje zdolne uzyskać zgodę wszystkich, propagując na przykład procesje zadośćuczynienia przeciwko marszom homoseksualistów. Ale „wychodząca” także w teren literatury i sztuki. Stronice Radio Spada poświęcone kulturze przedstawiają i proponują czytelnikowi i katolickiemu aktywiście ów dekadentyzm, któremu Mario Praz poświęcił książkę, która naznaczyła epokę: Ciało, śmierć i diabeł w literaturze romantycznej (La carne, la morte e il diavolo nella letteratura romantica). Za ostrzeżenie przed tą nierozważną otwartością w dziedzinie kultury autor niniejszej książki został nazwany przez Radio Spada „zatwardziałym kamienującym o bardzo złym celu”. Niech więc Czytelnik oceni, po lekturze tych stron, czy cel był rzeczywiście chybiony, czy też raczej trafiliśmy w tarczę. Tarczę, którą nie są dla nas ludzie (nie jesteśmy kamienującymi), lecz tylko idee.

(Tłumaczył z języka włoskiego członek SKG.)

Jako dodatek do książki zamieszczony jest tekst ks. Ricossy z 26 czerwca 2017 r. wraz z wprowadzeniem. Całość nosi tytuł: „Radio Spada inicjuje swych czytelników w astrologię i teozofię i rzecz mija niezauważona. Dlaczego nie jestem wcale spokojny”. Drugie zdanie jest grą słów i może również być tłumaczone: „Dlaczego nie mam nic wspólnego z ks. Tranquillo”, bractwowym kapłanem, który prezentował w Rzymie wcześniejszą książkę Radio Spada.

5. Niedawno temu na stronie Corrispondenza Romana, której redakcja należy do motupropriowo-ratzingeriańskiego nurtu „konserwatystów” i „tradycjonalistów”, pojawiła się przychylna recenzja książki Hańba tradycji. Choć oczywiście panuje istotna niezgoda między stroną C.R. a Instytutem Matki Dobrej Rady co do kryzysu w Kościele, „motupropriowec” E. Barbieri dobrze zrozumiał cel książki. Jego recenzję, zatytułowaną „Czy istnieje niebezpieczeństwo ‘tradycjonalizmu’ gay-friendly?”, można przeczytać na stronie IMBC.

IV. Radio Spada w Polsce i osobliwa negacja

Pierwszy raz na łamach „Myśli Katolickiej” wspomnieliśmy o Radio Spada w trzecim przypisie komunikatu ws. ks. Trytka (26 V 2018). Zaznaczyliśmy ten sam tradiekumenizm, praktykowany i szerzony przez Radio Spada, którego dopuścili się uczestnicy I Sympozjum Tradycji w Krakowie w 2015 r.

Celowo nie wszystko zawsze publikujemy, by nie obciążać już zbytecznie i tak skompromitowanych osób. Nie wspomnieliśmy tam wtedy, na przykład, że ks. Trytek szerzy na fejsbuku treści Radio Spada. Lecz pomimo tego naszego komunikatu ks. Trytek nadal to robił, co poddaliśmy krytyce w naszym komunikacie „Katolicyzm integralny a sedewakantyzm: przeciwko dalszym wypaczeniom” (z 20 VIII 2018). Widać tam też, że treści Radio Spada szerzy mgr teologii T. Jazłowski, Prezes Ruchu Christus Rex i Red. Naczelny strony Katolik. Głos Tradycji w jednej osobie. Zdarza się to również Redaktorowi Naczelnemu strony Tenete Traditiones. Nie wiedzieliśmy wtedy, że również zarządca wrocławskiej kaplicy sedewakantystycznej (mgr teologii od wyrzucania ludzi z kaplic na całym świecie) również to czyni na fejsbuku.

W tym komunikacie z 20 sierpnia 2018 r. celowo pominęliśmy współpracownicę strony Ultramontes[4], która również, i to od lat, o ile da się zaobserwować intensywniej niż ks. Trytek i gliwiccy aktywiści razem wzięci, promuje treści Radio Spada w Polsce. Od kilku miesięcy jeden z członków Stowarzyszenia im. Ks. Goliana starał się przemówić do P. Iwony Joanny, prywatnie (mejlowo, jako że Pani ta jest niedostępna w świecie rzeczywistym), wzywając ją do większej roztropności w działaniu, nie tylko internetowym. Na próżno, niestety. Dlatego jej brak odpowiedzialności za słowa został wspomniany w tekście „Kopista kopiście nierówny oraz aprobata władzy duchownej dziś” (6 XI 2018). Zapowiedzieliśmy tam napisanie tekstu o odpowiedzialności za słowa, który również będzie dotyczył dziennikarstwa autentycznie katolickiego.

Lecz zdarzyła się rzecz zagadkowa i zupełnie niespodziewana. P. Iwona Joanna, nie odpowiedziawszy wcale na ostatnie wiadomości (z 5 VIII i 13 X) ciągnącej się od kilku miesięcy korespondencji[5], 6 listopada napisała do tego członka SKG, który z nią tę korespondencję prowadził między innymi to, co następuje[6]:

Jeżeli w ciągu 24h nie usuniesz bezczelnego kłamstwa pod moim adresem, iż rzekomo od lat jestem główną szerzycielką treści Radio Spada, które to pomówienie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością – możesz spodziewać się w najbliższym czasie wezwania do sądu! Potraktuj to bardzo poważnie, nie żartuję i nie pozwolę sobie na szkalowanie mojej opini i dobrego imienia! Jeżeli wydaje Ci się, że bezkarnie możesz kogoś znieważać, rozsiewać żałosne kłamstwa, a doktryna katolicka, którą podobno tak dobrze znasz, nie przekonuje Cię, że tak być nie powinno, to może świecki sąd Cię przekona!

Znakomicie zdaję sobie sprawę czym jest Radio Spada i to od wielu lat – kiedy Ty jeszcze tkwiłeś w głębokich ciemnościach lefebryzmu; i na długo zanim ks. Ricossa napisał artykuł potepiający to środowisko.

(pisownia i podkreślenia jak w oryginale)

Wiadomość zatytułowana była „odpowiedź na inwektywy”.

Nie wierząc własnym oczom oraz aby przypadkiem dowody nie zostały usunięte z fejsbuka[7], w kilka chwil niektórzy członkowie SKG zebrali niemało przykładów „szerzenia treści Radio Spada” przez P. Iwonę Joannę. W międzyczasie zainteresowana zmieniła fejsbukowy pseudonim z Iwona Joanna (Iwona od Jezusa) na Scholastique Marie, chyba nie po to, by wziąć odpowiedzialność za swoje postępowanie.

Ponieważ jest tego dość sporo, więc żeby tu nie zajmować miejsca, odsyłamy do galerii temu celowi poświęconej.

P. Iwona Joanna otrzymała te zrzuty drogą mejlową jeszcze tego samego dnia (6 XI 2018). Oto fragment towarzyszącej im wiadomości, którą przytaczamy zwłaszcza z myślą o tych, którym się może wydawać, że jesteśmy „agentami” masonerii czy lefebrystów, niszczącymi „apostolat katolicki” w Polsce, „uderzającymi w jedność wierzących”:

Dziękuję, że chociaż nie pokasowałaś tego.

Znowu, nie chodzi o żadne animozje, żadną wrogość, nie ma się tu o co kłócić.

Postępujesz bardzo głupio i o tym Ci pisałem prywatnie. Niejednokrotnie.

Postępujesz bardzo głupio dalej i inni teraz też zastanawiają się, czy to normalne, co robisz. Mi to nie wygląda normalnie.

Naprawdę zastanów się, co robisz i czy ten fejsbuk jest Ci potrzebny. Lepiej zadawać się z normalnymi ludźmi, żywymi, jak to jest w normalnych kaplicach, […].

Na tę wiadomość nie było odpowiedzi.

Nie wiadomo jednak, gdzie w tekście o „kopistach i władzy duchownej” znajdują się „inwektywy”, „bezczelne kłamstwo”, „pomówienie”, „szkalowanie opinii i dobrego imienia”, „bezkarne znieważanie”, „rozsiewanie żałosnych kłamstw”… ale do tego rodzaju pustych zarzutów wywodzących się z naszego własnego środowiska już przywykliśmy w tych kilku miesiącach naszego istnienia.

Lecz przyznanie się do świadomości, czym jest Radio Spada tylko pogrążyło P. Scholastique Marie.

18 listopada jeden z członków SKG poinformował zainteresowaną o gotowym komunikacie ws. Radio Spada oraz o tym, że przestrzeżemy w nim przed polskimi szerzycielami tej organizacji. Jeszcze raz P. Iwona Joanna zaprzeczyła, że ma cokolwiek wspólnego z Radio Spada. Napisała również, że nie wiedziała, iż Piergiorgio Seveso należy do Radio Spada (łatwo można się dowiedzieć, czy ta ignorancja jest uzasadniona patrząc na wspomnianą galerię). Po raz kolejny wyraziła „ogólną zgodę” z naszym Stowarzyszeniem co do sytuacji sedewakantyzmu w Polsce. W geście dobrej woli, przed publikacją niniejszego komunikatu chcieliśmy dać jeszcze jedną szansę na poprawę i obiecaliśmy sprawiedliwość. Zmienimy jego treść, w tym, co dotyczy głównej szerzycielki Radio Spada w Polsce, lecz poprosiliśmy ją o usunięcie treści Radio Spada ze swojego publicznie dostępnego konta na fejsbuku oraz o odcięcie się od tej organizacji i napisanie przeprosin za wprowadzanie w błąd przez promowanie od lat Radio Spada. Niestety, znowu padły różne „zarzuty” o „bezpodstawne oszczerstwa”, „plugawienie czyjegoś dobrego imienia”, a korespondentowi SKG zarzucono chorobę psychiczną.

V. Zakończenie

Sama w sobie sprawa Radio Spada nie jest rzeczą błahą, przedmiotem zainteresowań „nadgorliwców” „chorobliwie węszących wszędzie herezje”, „rozbijackich fanatyków o mentalności sekciarskiej” skoro Instytut Matki Dobrej Rady wydał już w tej sprawie kilka komunikatów, ks. Ricossa napisał całą książkę, a także w kilku innych artykułach i kazaniach księża IMBC przestrzegają przed tym zjawiskiem i tą mentalnością (bo Radio Spada jest też mentalnością: ss. 9-10 książki Hańba tradycji). Przytaczają ich wypowiedzi, książki, artykuły, a także wpisy fejsbukowe.

Lecz z powodu ograniczenia tego problemu do Włoch nigdy nie przypuszczaliśmy, że przyjdzie nam o tym mówić. Tym bardziej, że mamy bardzo wiele zajęć a wciąż za mało rąk do pracy.

Jednakże roztropność, czyli rozważenie sytuacji, tu i teraz, zmusiła nas do wyjaśnienia tej sprawy na łamach „Myśli Katolickiej”. Wstyd nam, że w Polsce Radio Spada jest tak popularne, a tym bardziej, że swą popularność zawdzięcza właśnie sedewakantystom, i to nie byle jakim.

Ktoś jednak powie, że czołowi sedewakantyści w Polsce szerzą w Internecie ładne obrazki, „memy”, promocje książek wydawanych przez Radio Spada, które nie sprzeciwiają się wierze, a nie te, które są wieloznaczne lub niemoralne. Przypuśćmy jednak, że ci sami sedewakantyści promowaliby zdania zgodne z wiarą głoszone przez księży FSSPX czy ładne obrazki modernistycznych biskupów. Czy byłoby to roztropne? Wprowadzałoby to poważne zamieszanie, zwłaszcza gdyby działo się to na tak szeroką skalę. Właśnie szerzenie treści Radio Spada jest niebezpieczniejsze z tego powodu, że niektórzy założyciele i członkowie Radio Spada są sedewakantystami. Zwykli wierni polscy patrzą i dzięki „autorytetowi” czołowych polskich sedewakantystów utwierdzać się mogą w przekonaniu, że to włoskie stowarzyszenie to dobra rzecz. Jest zupełnie przeciwnie.

Dlatego niezależnie od innych poczynań polskich promotorów Radio Spada, sam fakt szerzenia tych treści mówi wiele o ich przygotowaniu do publicznego działania, o ich roztropności i odpowiedzialności za bliźniego. Bardzo wiele.

Pragniemy jeszcze zwrócić uwagę na podobieństwo sytuacji włoskiej z sytuacją polską. Z tych samych powodów i my odcięliśmy się od praktycznie wszystkich działaczy, stron i organizacji sedewakantystycznych w Polsce (po wielokrotnym uprzednim zwróceniu uwagi):

– Radio Spada promuje ekumenizm, nie tylko z „tradycjonalistami”. Niektórzy polscy sedewakantyści, zwłaszcza działający w Internecie czynią podobnie poprzez uczestnictwo lub zachęcanie do uczestniczenia w wydarzeniach takich, jak: I Sympozjum Tradycji, „Różaniec do granic”, wydarzenie o charakterze religijnym na Jasnej Górze w lato 2018 r.[8]

– Radio Spada i jego główni działacze powołują się na „katolicyzm integralny” i przedstawiają go przewrotnie w sposób wręcz sprzeczny z tym pojęciem. Dokładnie tak samo czynią od ubiegłego roku niektórzy działacze sedewakantystyczni. Do tej pory nie wiadomo, co doktrynalnie i historycznie oznacza to pojęcie wg. niektórych polskich aktywistów sedewakantystycznych. Wyraźnie widać, że dla nich też katolicyzm integralny „stał się pewną przypinką, jakąś etykietką pozbawioną treści, którą się stosuje do wszystkiego i jego przeciwieństwa. Wieczni młodzieńcy, bawiący się rzeczami, które ich przerastają” (wywiad z ks. Ricossą z 2017 r.).

– Radio Spada promuje autorów i postacie, które nie są dobrymi wzorami dla katolików, a w niektórych przypadkach nie miały nawet nic wspólnego z katolicyzmem, tym bardziej integralnym. Często są to postacie, które prowadziły bardzo niemoralny żywot i stanowiły zgorszenie dla uczciwych ludzi, nie tylko katolików: pederaści, okultyści, obrońcy pornografii, etc. etc. Dokładnie tak samo czynią niektórzy polscy działacze sedewakantystyczni, choć czynią to mniej „wytwornie” i „intelektualnie” (zob. nasz wstęp do omówienia niektórych źródeł ich ideologii, po którym nastąpią artykuły omawiające poszczególne źródła ich „wybuchowej” ideologii).

– Radio Spada trwa w uporze co do swych błędów. Ks. Franciszek Ricossa zwracał im prywatnie uwagę wielokrotnie, o czym mówi na początku swej książki Hańba tradycji, we wstępie (ss. 7-8). I to nawet jeśli ścisły obowiązek nie zachodzi, gdy mowa o faktach publicznych. Braterskie upomnienie jest jednakże aktem miłości, miłości prawdy. Otóż na różne szkodliwe aspekty publicznego postępowania (nie tylko internetowego) przez kilka lat zwracano prywatnie uwagę ks. Trytkowi, Red. Nacz. Katolika i Prezesowi Christus Rex w jednej osobie (a Red. Nacz. Tenete Traditiones, z niezrozumiałymi przerwami, od lat mu podlega jako współpracownik redakcji Katolika; był także założycielem i członkiem Ruchu Christus Rex). Przez kilka miesięcy w tym roku także P. Iwonie Joannie z redakcji Ultramontes. Wszystkim bezskutecznie niestety. Errare humanum est, perseverare diabolicum. Zwłaszcza gdy dziedzina roztropności poważnie szwankuje lepiej albo zaprzestać wszelkiej działalności publicznej, albo ograniczyć ją do niezbędnego minimum wymaganego przez obowiązki stanu.

Na koniec, choć podobno istnieją kapłani, którzy są bliscy założycielom Radio Spada i poważają ich pracę[9], kapłani IMBC ostrzegają przed tą organizacją i jej działalnością. Nasze Stowarzyszenie ufa ocenie tych ostatnich, lecz bynajmniej nie stawia się na miejscu duchownych i nie przypisuje sobie żadnej władzy kościelnej. Lecz taki jest obowiązek katolickiego publicysty: przestrzegać przed błędem, a nawet wieloznacznością i prowadzić konieczne polemiki. Opportet allatrare canes[10]. I dlatego przestrzegamy przed Radio Spada i ich polskimi promotorami. Ostrzegamy „przed niebezpieczeństwem, które może zhańbić cały ‘świat tradycjonalistyczny’”, by duchowni IMBC nie byli „jedynymi wołającymi na pustyni wspólnictwa”. Ani z Radio Spada, ani z ich promotorami nasze Stowarzyszenie nie chce być kojarzone.

Stowarzyszenie im. Ks. Zygmunta Goliana
Święto Ofiarowania NMP
21 XI 2018

Przypisy:

[1] A właściwie Komitet Błogosławionej Joanny Scopelli, który jest emanacją RS.

[2] Dla każdego uczciwego człowieka jasne jest, że fejsbuk nie jest sferą prywatną, lecz publiczną. Przeciwnie wydają się uważać polscy sedewakantystyczni aktywiści, piszący i promujący lekkomyślnie treści także niekatolickie (np. separatyzm rasowy). O ich braku odpowiedzialności innym razem.

[3] Jest to książka Łukasza Fumagalliego, jednego z prowodyrów Radio Spada, o „integralnie katolickim” pederaście.

[4] Ujawniamy Redakcję, ponieważ Redakcja Ultramontes solidaryzuje się z publiczną działalnością swej współpracownicy na fejsbuku. Czy to rzecz słuszna, Czytelnik sam się przekona z niniejszego komunikatu.

[5] Trzeba koniecznie zaznaczyć, że ta korespondencja nie polegała wyłącznie na upominaniu, ze strony członka SKG, lecz na ogólnej wymianie spostrzeżeń co do kondycji sedewakantyzmu w Polsce, w której to kwestii obie osoby się w większej mierze zgadzają, zwłaszcza co do przyczyny.

[6] Nieupublicznianie prywatnej korespondencji nie jest zasadą absolutną. Tak samo jak mówienie o cudzych prywatnych grzechach czy występkach. Obmowa jest wtedy, gdy robi się to ze złą intencją, w celu poróżnienia ludzi, zaszkodzenia innym, ujawniania rzeczy, co do których lepiej, by zostały ukryte. Ujawnianie ich dla wyższego dobra, jak to, by utrudnić lub uniemożliwić komuś wyrządzenie większych szkód nie jest moralnie złe. Słusznym powodem może być na przykład poinformowanie władz, przełożonego albo szerszego grona, które doznaje szkody z powodu cudzych wad czy błędów rzutujących na szerszą społeczność. Podobnie z listem prywatnym. P. Iwona Joanna jest główną szerzycielką treści Radio Spada w Polsce, a razem z innymi „fanami” Radio Spada w Polsce należy do czołowych „wizytówek” sedewakantyzmu w Polsce. My się od takiego „sedewakantyzmu” dystansujemy. Ponadto zarzuca się nam kłamstwo i straszy sądem. To nie są błahostki i prywatne sprawki. Tym bardziej, że P. Iwonie Joannie przesłaliśmy dowody z jej własnego konta fejsbukowego, a ona upiera się przy swoim i nie zamierza odcinać się od Radio Spada i brać odpowiedzialności za swoje czyny i słowa.

[7] Za przykładem innych czołowych sedewakantystów, którzy zwykle usuwają kompromitujące treści dopiero po publicznym zwróceniu na nie uwagi. Oto powszechnie panujące w naszym środowisku pojęcie odpowiedzialności za słowa.

[8] Ten ekumeniczny (nie tylko w granicach „tradycji”) aspekt polskiego sedewakantyzmu poruszyliśmy w naszych komunikatach z 13 kwietnia, z 26 maja i z 20 sierpnia. Tu inny przykład:

[9] Jak twierdzi jeden z ich założycieli. Cf. ks. Ricossa, Hańba tradycji, s. 149.

[10] Ks. Sarda y Salvany, Liberalizm jest grzechem, WERS (Poznań, 1995), Roz. XXXII. Liberalizm i autorytet w konkretnych przypadkach, s. 131.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s