O życie zgodne z wiarą (a propos Mszy trydenckich w jedności z modernistami)

Nasze czasy są miękkie pod każdym względem: wobec błędu, wobec zła, wobec trudności, wobec wdrażania w życie zasad. Spójność i męstwo to rzecz rzadka, również wśród „tradycjonalistów”.

Jedną z głównych trudności, z jaką borykają się katolicy chcący dziś żyć zgodnie z wiarą jest praktyka sakramentalna. Jakże łatwo po prostu pójść na Novus Ordo w okolicznej parafii, zwłaszcza, że w Polsce mamy ich tak wiele. Już nieco trudniej, ale również względnie łatwo jest udać się na jakąś Mszę trydencką, odprawianą w jedności z modernistami czy to zgodnie z zaleceniami motu proprio Summorum pontificum, czy to w kaplicy czy kościele FSSPX. Nawet ci, którzy przekonani są do wakatu Stolicy Apostolskiej ulegają tej słabości (jakże wielu jest zwłaszcza w Polsce „fejsbukowych sedewakantystów”, a jak wielu z nich nigdy nawet nie było na Mszy non una cum).

Jak jednakże mówi ks. Carandino, wyrażając się w sposób do złudzenia przypominający niektóre teksty pierwotnej „Myśli Katolickiej”:

„miłość do prawdy i dusz sprowadza konieczność pisania rzeczy, których, mówiąc po ludzku, wolałoby się nie pisać, żeby żyć spokojnie oraz nie tracić zgody i przyjaciół. Ale prawda musi być nauczana i pamiętana, opportune, importune [w porę i nie w porę]… Osobiście wolę lekarza, który ostrzega mnie w razie choroby, niż tego, który milczy z powodu ludzkich kalkulacji”.

W porę i nie w porę zatem i (nowa) „Myśl Katolicka” będzie przypominać o tym, czego wymaga wiara od katolików.

Z.D.T.

„Opportune Importune” nr 6

Artykuł wstępny

W ostatnich miesiącach świat „tradycjonalistyczny” przeniknął pewien optymizm. Msza trydencka odprawiona przez kardynała Hoyosa w bazylice Santa Maria Maggiore w Rzymie została przedstawiona przez wielu jako zwycięstwo. W różnych miastach na północy, szczególnie w regionie Triveneto, popularnością cieszą się Msze św. Piusa V odprawiane za zgodą biskupów; przełożeni najbardziej znanego „tradycjonalistycznego” bractwa kapłańskiego napisali słowa pochwały dla encykliki Jana Pawła II o Eucharystii i twierdzą, że w „Rzymie” (co w ich języku oznacza Świętą Stolicę Apostolską) sprawy zmieniają się na lepsze. Krótko mówiąc, po tylu latach goryczy, wydaje się, że nadeszła wreszcie godzina rewanżu.

Optymizm mógł jeszcze następnie wzrosnąć za sprawą audiencji udzielonej przez Jana Pawła II w środę 6 sierpnia, w której ze czcią wspomniał postać św. Piusa X. Jednak, kilka chwil później, ten sam Wojtyła wspomniał, z równą czcią, postać Pawła VI…

To jednoczesne upamiętnienie św. Piusa X, Papieża, który potępił modernizm, i Pawła VI, który pozwolił modernizmowi zapanować podczas Soboru, powinno gasić ten nadmierny optymizm.

Dla tych, którzy walczą tylko o kwestię liturgii, problem oczywiście nie istnieje. Od 1984 r. Jan Paweł II tolerował odprawianie przez niektórych księży przyjmujących Sobór Mszy dla grup wiernych, którzy przejawiali „nostalgię” za starym rytem. Te Msze, zwane „indultowymi”, albo Msza kardynała Hoyosa lub te, które mogłyby być odprawiane, gdyby Jan Paweł II przyjął prośbę biskupa Fellay’a (tzn. pozwalając całemu duchowieństwu używać mszału św. Piusa V), stanowią integralną część „Kościoła Soboru”. W rzeczywistości doktryna wyznawana przez tych, którzy wydają pozwolenia na te Msze, i tych, którzy je odprawiają, jest doktryną soborową, a więc akceptacją wolności religijnej, kolegializmu, ekumenizmu, etc. Zresztą najgorsi teologowie modernistyczni, aż do Adwentu 1969 r., odprawiali w rycie trydenckim.

Dlatego problem nie jest po prostu liturgiczny, lecz zasadniczo doktrynalny, związany z wyznawaniem wiary (co również pociąga za sobą potępienie błędów). Rezygnację z boju o wiarę celem ograniczenia się do zachowania rytu oddzielonego od wyznawania Prawdy można przypisać po prostu zadowoleniu gustu estetycznego, swego rodzaju wrażliwości.

Msza jest jednym z najważniejszych wyrazów Wiary katolickiej, tej Wiary zaciemnionej i zatrutej przez modernizm. Jak ksiądz, który przyjmuje Sobór, a więc i wszystkie jego błędy, mógłby w tym samym czasie głosić autentyczną wiarę odprawiając Mszę trydencką? Wracamy do wydarzenia, które potwierdziło się 6 sierpnia: relatywizowanie Wiary poprzez umieszczenie na tym samym poziomie św. Piusa X i Pawła VI, a więc prawdy i błędu.

Dalej pojawia się problem delikatny, ale rzeczywisty, a więc poważny, ważności nowych konsekracji biskupich i nowych święceń kapłańskich, ważności zakwestionowanej przez to samo Bractwo św. Piusa X. Nie ma sensu chowanie głowy w piasek w tak poważnej sprawie: uważna ocena nowych rytów prowadzi do uznania ich za co najmniej wątpliwe. W materii sakramentów Kościół naucza, że trzeba trzymać się najściślejszego i najbezpieczniejszego stanowiska, nie po to, aby wywoływać skrupuły sumienia, lecz aby nie narażać sakramentów na nieważność, a zatem nie pozbawiać dusz łaski uświęcającej.

A w przypadku, w którym Msza „indultowa” jest odprawiana przez kapłana ważnie wyświęconego przed reformą, jakie hostie wykorzysta do Komunii św.? Hostie przez kogo konsekrowane? Te same, które zostaną umieszczone w tabernakulum i będą rozdane na rękę w czasie nowych mszy, które odbędą się później (skoro w tym samym kościele odprawia się Msze w obu rytach)? Albo wykorzysta hostie przechowywane już w tabernakulum, a zatem „konsekrowane” na nowej mszy? W tym przypadku, poza problemem ważności, występuje także problem uczestnictwa, poprzez Komunię, w heterodoksyjnym obrzędzie, którego chciało się uniknąć, idąc na mszę „indultową”. Jakby mało było szkód, dochodzi jeszcze pośmiewisko!

Widoczny powszechnie na naszym obszarze optymizm w rzeczywistości skrywa ogromną naiwność i, w pewnych przypadkach, głęboko złą wiarę. Przypomnijmy jeszcze raz audiencję z 6 sierpnia, kiedy to Jan Paweł II akceptuje św. Piusa X pod warunkiem zaakceptowania także Pawła VI. Ale jeśli Wojtyła, przesiąknięty filozofią subiektywistyczną i teologią relatywistyczną, może pogodzić wiarę katolicką z herezją modernistyczną, katolik tego zrobić nie może. Kto akceptuje dwa ryty i dwie doktryny, tak naprawdę akceptuje przerwanie przekazu samej Wiary, realizowane przez Sobór i mszę narodzoną na Soborze, a zatem akceptuje to, co jest przeciwieństwem Tradycji, to znaczy obalenie wiary i Mszy.

Droga indultowa wydaje się wygodniejsza i prostsza. Rzeczywiście, można uczestniczyć w starym rycie zwykle w pięknych kościołach, w dogodnych porach, ze stosowną oprawą liturgiczną (muzyka organowa, pieśni chórowe…), a zwłaszcza bez konieczności otrzymywania hańbiącego oskarżenia o bycie schizmatykami, pozostawanie poza Kościołem.

Istotnie, drodzy Czytelnicy, nie móc odprawiać – w większości przypadków – w prawdziwym kościele, nie móc – bardzo często – sprawować Świętej Ofiary z oprawą liturgiczną, której by się chciało, jest bolesnym niedostatkiem, zarówno dla kapłana, jak i wiernych. Nie tylko: liczne podróże, do których zobowiązani są duchowni i wierni, niedogodne pory i nieregularność celebracji tak samo przedstawiają trudności. Ale wszystkie te poświęcenia, niedostatki czy niedogodności przyjmuje się dobrowolnie, ponieważ w grę wchodzi uświęcenie duszy dla zbawienia wiecznego. A potem wszystkie te trudności ustępują miejsca głębokiej duchowej radości, najbardziej intensywnemu zjednoczeniu z Boską Ofiarą, w której uczestniczymy.

W tym sensie gratuluję wiernym, którzy podjęli drogę, być może wąską, ale chwalebną, integralnego przylgnięcia do wiary i modlę się, aby podążyło za nimi wielu innych. Oczywiście, czasami trzeba zerwać umocnione przez lata przyjaźnie, porzucić zwyczaje związane z miejscami i porami, przezwyciężyć względy ludzkie, wystawić się na krytykę „konformistów”, ale stawka gry jest konieczna dla osiągnięcia wiecznego przeznaczenia duszy. W modlitwie i praktyce cnót trzeba znaleźć siłę, aby móc święcić święta bez kompromisów z wrogami wiary i bez zmieniania samej wiary (np. za pomocą nowej, lefebrystycznej teologii dotyczącej Papieży, którzy mogą się mylić w materii wiary).

Można, być może, łudzić się posiadaniem czystego sumienia, ponieważ w niedziele uczestniczy się [we Mszy] w rycie trydenckim, za pozwoleniem modernistycznego biskupa lub dzięki najbliższemu „przeoratowi” (i, w obu przypadkach, zawsze w łączności z Janem Pawłem II, a więc i jego błędami; symbolicznym przykładem jest ten w Weronie, gdzie w tym samym kościele odprawia się Msze „indultowe” i Msze Bractwa. Ecce quam bonum et jucundum habitare fratres in unum… [Oto jak dobrze i miło, gdy bracia mieszkają razem]). Ale wiara wymaga świadectwa prawdy, która nie zależy od samego rytu. Póki się trwa w komunii z „papieżami” Soboru, a więc z herezjami modernistycznymi, nie jest się w porządku wobec Wiary Papieży Kościoła.

Jezus Chrystus wzywa nas dziś do praktykowania z większym heroizmem tych cnót, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu można było praktykować z mniejszą trudnością. Chrześcijański heroizm jest owocem zjednoczenia duszy z Bogiem: Niebo wzywa nas do świętości, ponieważ tylko łaska uświęcająca może przezwyciężyć niezliczone współczesne błędy, czasami skryte pod pozorami dobra.

Stanowiska doktrynalnego przedstawionego na tych stronach nie należy interpretować jako niechęci do tych, którzy zajmują inne stanowiska. Jest wręcz przeciwnie: miłość do prawdy i dusz sprowadza konieczność pisania rzeczy, których, mówiąc po ludzku, wolałoby się nie pisać, żeby żyć spokojnie oraz nie tracić zgody i przyjaciół. Ale prawda musi być nauczana i pamiętana, opportune, importune [w porę i nie w porę]… Osobiście wolę lekarza, który ostrzega mnie w razie choroby, niż tego, który milczy z powodu ludzkich kalkulacji.

Dziś bardziej niż kiedykolwiek Pan Jezus wzywa nas do walki duchowej i doktrynalnej: odpowiedzmy na to wezwanie w sposób wielkoduszny, nie dając się oczarować i zakuć w łańcuchy syrenom kompromisu i za bardzo ludzkiej roztropności. Królowo Różańca świętego, módl się za nami!

Ks. Hugon Carandino

Tłumaczył z języka włoskiego Władysław Ostrowski. Źródło: „Opportune, Importune”, nr 6 z uroczystości Chrystusa Króla w 2003 roku, ss. 1-3.

2 thoughts on “O życie zgodne z wiarą (a propos Mszy trydenckich w jedności z modernistami)

  1. Laudetur Iesus Christus!

    Pragnąłbym regularnie wspierać środkami pieniężnymi działalność Stowarzyszenia im. Ks. Goliana. Czy mógłbym prosić o kontakt w tej sprawie?

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s