Od Redakcji (październik 2018)

Hubert van Eyck, Chrystus Król (w ołtarzu katedry św. Bawona w Gandawie, Holandia)

W ostatnią niedzielę października wypada ustanowiona przez Ojca świętego Piusa XI uroczystość Chrystusa Króla. Ogłoszona w grudniu 1925 r. encykliką Quas primas uroczystość miała przypominać doktrynę o powszechnym panowaniu Chrystusa nad jednostkami, rodzinami, narodami i wszystkimi innymi grupami ludzi, by w ten sposób stanowić skuteczny środek zaradczy na wielkie nieszczęścia nawiedzające ten świat. Chrystusowe królowanie na ziemi obejmować winno wszystkich, jednostki, rodziny, narody, państwa, bowiem tylko wtedy pokój na ziemi będzie oparty na fundamencie prawdziwym i trwałym. Przeciwko temu fundamentowi występuje laicyzm (zeświecczenie) i liberalizm, który poprzez teoretyczną negację i praktyczne odrzucenie praw Chrystusa Króla nad światem doprowadził do tylu nieszczęść w czasach nowożytnych.

Dzieło obalania słodkiego panowania Chrystusowego rozpoczęto, jak naucza Pius XI, od zepchnięcia Kościoła z pierwszorzędnego miejsca, jakie zajmował w organizacji społecznej. Naturalnie doprowadzono w ten sposób do indyferentyzmu, relatywizmu a nawet ateizmu:

[…] odmawiano Kościołowi władzy nauczania ludzi, wydawania praw, rządzenia narodami, którą to władzę otrzymał Kościół od Chrystusa Pana, aby prowadził ludzi do szczęścia wiekuistego. I wtedy to zaczęto powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi religiami fałszywymi i stawiać ją bezczelnie w tym samym rzędzie; następnie podporządkowano ją pod władzę świecką i wydano ją prawie na samowolę rządu i panujących; dalej jeszcze poszli ci, którzy umyślili sobie, że należy zastąpić religię Bożą jakową religią naturalną, naturalnym jakimś wewnętrznym odruchem. A nie brakło i państw, które sądziły, że mogą się obejść bez Boga i że ich religią to – bezbożność i lekceważenie Boga. (Quas primas)

Środkiem zaradczym na ten proces obalania porządku Bożego jest oczywiście przywracanie go, co ma być dziełem nie kogo innego, jak katolików:

Byłoby – oczywiście – rzeczą katolików, aby ten powrót swoją pracą i działalnością przygotowali i przyspieszyli; jednakowoż wielu z nich nie zajmuje w tzw. życiu społecznym tego stanowiska ani niema takiego znaczenia, jakie mieć powinni ci, którzy niosą pochodnię prawdy. To niekorzystne położenie należy może przypisać opieszałości i bojaźliwości dobrych, którzy nie chcą się sprzeciwiać lub zbyt łagodnie się opierają, wskutek czego przeciwnicy Kościoła z większym zuchwalstwem i hardością występują. Lecz, jeżeliby wszyscy wierni zrozumieli, że pod sztandarem Chrystusa – Króla dzielnie i zawsze walczyć powinni, wówczas z apostolskim zapałem usilnie starać się będą, aby dusze zbłąkane i nieoświecone pojednać z Panem i staną na straży, by prawa Boże nienaruszone zostały. (Quas primas, podkreślenie MK)

Ojciec św. Pius XI nie bał się przypisać dużej winy za katastrofalny stan rzeczy samym katolikom. Jest to bowiem prawidło sprawdzające się zbyt często, na co narzekali ultramontanie jak Ludwik Veuillot i o czym pisaliśmy też kilka dni temu. Opieszałość ta, pobłażliwość, miękkość wynikają oczywiście w głównej mierze ze skażonej grzechem pierworodnym natury ludzkiej, lecz są szczególną cechą rozpoznawczą katolików liberalnych.

Papież Pius XI w 1922 r. w Ubi arcano Dei wyłożył istotę oraz zadania Akcji Katolickiej a w 1925 r. w Quas primas ogłosił uroczystość Chrystusa Króla

Dlatego w tym miesiącu na łamach „Myśli Katolickiej” przypominać będziemy o konieczności powrotu do porządku ustanowionego przez Boga w tym, co dostępne dla zwykłych katolików (skoro tak mało się o tym u nas mówi). Zaczynać trzeba jednak od podstaw, m.in. tych, o których pisał ks. Carandino w „Opportune Importune” nr 21. W tym miesiącu na łamach „Myśli Katolickiej” będzie więc o katolickim wychowaniu i wykształceniu, dziedzinie, z której liberałowie i masoneria wyrzucili bezprawnie Kościół. Jest to tym donioślejsze, że niestety większość zwących się katolikami (nie wyłączając „tradycjonalistów”) przyjęła zasady antykatolickie w tej materii albo jest zupełnie obojętna na katolickie wychowanie dzieci i młodzieży. Opierać się tu będziemy oczywiście na nauczaniu Kościoła i autorach katolickich, którzy przypominali w czasach dawniejszych czy przypominają obecnie, jakie są obowiązki katolików w tej materii.

Bez katolickiego wychowania dzieci i młodzieży nie można mieć nadziei na katolików dorosłych i dojrzałych, mężnie wyznających wiarę w dzisiejszym zgniłym świecie (czy to w stanie duchownym, czy świeckim). Lecz tych, którzy jednak żyją zgodnie z wiarą trzeba organizować, bowiem skuteczna praca nad przywracaniem panowania Chrystusowego na ziemi nie jest możliwa bez organizacji, czyli akcji katolickiej. O tym, że również świeccy powinni i muszą wręcz współdziałać z Kościołem hierarchicznym w szerzeniu Ewangelii przypominali Papieże zwłaszcza czasów najnowszych: od Leona XIII do Piusa XII. To, że w tej chwili brak hierarchii Kościoła (w akcie) nie zwalnia katolików z tego dzieła, do którego wezwał ich w przeszłości niejednokrotnie Najwyższy Urząd kościelny. Warto zauważyć, przy okazji, że nauczanie tych Papieży zadaje kłam powszechnemu przesądowi, szerzonemu zwłaszcza przez katolików liberalnych, że świeccy nie powinni się zajmować sprawami doktryny czy religii na zewnątrz (jedynie w swoim własnym, prywatnym kąciku, jednostkowym czy rodzinnym).

Akcja katolicka odbywa się jednak w konkretnych okolicznościach i czasie. Pisał o tym św. Pius X rozwijając w encyklice Il fermo proposito (11 VI 1905) plan chrześcijańskiej akcji ludowej wyłożony już w motu proprio Fin dalla prima (18 XII 1903), gdzie po raz pierwszy nazwał ją „akcją katolicką”. Wiemy jednak, że tę dobroczynną chrześcijańską akcję wśród ludu rozpoczęli nie katolicy liberalni, lecz nieustępliwi (za Piusa IX i Leona XIII), a rozwinęli integralni (za Piusa X)[1]. Dlatego, jako że Stowarzyszenie im. Ks. Goliana powołuje się na te postacie i nie jest kolejnym ugrupowaniem narodowo-katolickim, monarchiczno-liberalnym, półkatolickim, czy pseudokatolickim, lecz integralnie katolickim o celach zarówno wewnętrznych (zwł. formacja religijna) jak i zewnętrznych (szerzenie zmysłu katolickiego wśród bliźnich i organizacja akcji katolickiej w Polsce), w specjalnym tekście przedstawimy naszą analizę sytuacji obecnej oraz wyjaśnimy metodę odpowiednio do niej dostosowaną (i nie znaczy to bynajmniej, że stawiamy się na miejscu Papieża czy uzurpujemy sobie władzę duchowną!).

Naszym bowiem celem jest nic innego, jak stosowanie nauki Kościoła oraz dyrektyw papieskich tu i teraz, w tych czasach w Polsce, co jest możliwe (z pomocą łaski) i czego muszą się podjąć katolicy, jeśli kolejne nieszczęścia nie mają na nas spaść jako naturalny skutek naszej religijnej ignorancji oraz ogólnej obojętności.

„Gens et regnum quod non servierit tibi, peribit; et Gentes solitudine vastabuntur”[2].

Redakcja „Myśli Katolickiej”

[1] Omawia ten temat artykuł wstępny numeru specjalnego pisma „Sodalitium” o włoskich katolikach nieustępliwych i integralnych.
[2] „Naród i królestwo, które by tobie nie służyło, zginie, a narody spustoszeniem spustoszone będą” (piąta antyfona Laudesów z uroczystości Chrystusa Króla wzięta z Iz. LX, 12).

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s