O braku solidarności wśród katolików, do naszego obozu

Po raz kolejny przedstawiamy nader ważny tekst z „Myśli Katolickiej” zamieszczony w dziale „do naszego obozu”, czyli do katolików, zwykle traktujący o ich zaniedbaniach i wadach oraz środkach zaradzenia im.

Artykuł ten faktycznie wzięty jest z założonego przez ks. prał. Benigniego pisma integralnie katolickiego (nie udawanego, jak „Radio Spada”, „Katolik” czy „Tenete Traditiones”). Widać w nim niestrudzonego ducha organizatorskiego perugiańskiego duchownego, jego gorliwość o sprawę Kościoła i Papieża, jego zrozumienie sytuacji, w jakiej znajduje się obóz katolicki, jego przenikliwość w podawaniu środków zaradczych.

Znając nasze polskie wady narodowe, spośród których jedną z głównych jest właśnie indywidualizm paraliżujący czy uniemożliwiający wręcz powstanie dzieł wspólnych, tekst ten moglibyśmy sami napisać, dziś, tu i teraz, „do naszego obozu”. Ten brak solidarności, umiejętności zdyscyplinowanej i wielkodusznej pracy pod kierownictwem mądrzejszych dla celów wspólnych jest naszym narodowym „upośledzeniem umysłowym lub moralnym”. Gdybyśmy my to jednak napisali, nie powołując się na „Myśl Katolicką”, zaraz masa zarozumiałych prostaczków zarzuciłaby nam „pychę” i „wywyższanie się ponad innych” (!!!). Tymczasem niestety właśnie w naszym obozie obserwujemy ów „wąski egoizm” prostaczków ograniczający się tylko do własnych potrzeb duchowych, do własnego domostwa, partykularyzm niezdolny spojrzeć szerzej i pojąć potrzeb akcji katolickiej, ślepy na wieloletnie zaniedbania na tym polu, w tym własne.

Dlatego nie będziemy ustawać w przypominaniu, że koniecznie i pilnie trzeba „wyrobić w sobie tego ducha solidarności i starać się wyrobić go w innych”, zarówno w ludziach prostych jak i inteligentach. Każdy bowiem może przyłączyć się do akcji katolickiej, nie sposób jednak tego dokonać bez „ducha solidarności”, dyscypliny, wielkoduszności.

E. Ostrzyhomski

Do naszego obozu

Solidarność

(Z „Correspondance de Rome”)

Gdyby katolicy robili rachunek sumienia z win swoich w dobie obecnej, za jedną z wad głównych musieliby uznać brak ducha solidarności.

Jest to fakt, którego oczywistości zaprzeczyć niepodobna. Nie mówiąc już o katolikach tylko z imienia, weźmy np. katolika wierzącego, pełniącego dokładnie obowiązki religijne. Ileż to razy bywa, że człowiek taki, wzorowy pod wielu względami, najzupełniej jednak nie interesuje się rozgrywającą się tuż pod jego bokiem akcyą Kościoła, ani zmiennemi jej kolejami, ani jej potrzebami, ani wogóle tem, co się gotuje na korzyść lub na niekorzyść dusz ludzkich.

Takie nieinteresowanie się graniczy z obojętnością, gdyż dowodzi, że człowieka takiego nie obchodzi nic prawie poza jego własną osobą, poza progiem jego własnego „home”. Najznamienniejsze fakty i najdonioślejsze dla Kościoła wypadki kolejno rozgrywają się w jego oczach; nie wzrusza go to bynajmniej, gdyż nie dotyczy wprost jego osoby.

To też obojętność tego rodzaju słusznie nazwać można pewnem upośledzeniem umysłowem lub moralnem. Istotnie, nie można powiedzieć, by człowiek taki cieszył się, przyklaskiwał, słowem, brał jakikolwiek udział w pomyślnych dla Kościoła wypadkach, w rodzaju np. ustania prześladowań, zwycięstwa nad indyferentyzmem i bezbożnością, etc. Nie można tembardziej powiedzieć, by współczuł bólom Kościoła, odczuwał Jego obelgi, powstawał przeciwko zniewagom, biegł mu na ratunek.

Fakt to bardzo znany i bardzo ogólny, niestety, że katolikom brak tej podstawowej cnoty odczuwania łączności z duszą katolicyzmu, brak po prostu ducha solidarności. Katolik, dotknięty tym brakiem, jest ciałem, mającem pozory piękności, ale poza tem nic więcej: nie ma on duszy, nie ma życia; a ciało bez życia – to maryonetka albo trup.

Brak ducha solidarności – zły to znak! To cecha wązkiego egoizmu, który siebie tylko widzi, dla którego granicami świata katolickiego są progi domu, co najwyżej, progi ojczystej wioski lub miasta. A co gorsza, kto nie umie współczuć ani współcierpieć z cierpiącymi, albo daje dowód złego serca, albo też zdradza stan patologiczny, co jest również bardzo smutne. Członki ciała wtedy przestają odpowiadać na bodźce czucia, gdy są dotknięte paraliżem. Katolik jest członkiem wielkiego ciała Kościoła: gdy jego moralna istota traci wrażliwość czuciową, znak to także paraliżu.

Jakąż to klęską jest paraliż taki! Czyni on z katolików prawdziwe manekiny, ludzi zupełnie wzajem sobie obojętnych, żyjących w pojedynkę i tylko dla siebie, a co za tem idzie, ludzi słabych i niedołężnych, których nawet najszlachetniejsze poszczególne wysiłki, choćby uwieńczone powodzeniem, dla ogółu katolickiego są najzupełniej bezowocne. Ma to podobieństwo do kropli wody, oddzielonej od masy wód: wartość jej, jako siły dynamicznej, sprowadza się do zera, podczas gdy w połączeniu z tą masą staje się ona potężną dźwignią i siłą. Taktyka powyższa sprawia, że, mimo objawy najwznioślejszego zapału i najszlachetniejszego męstwa, wszystkie walki kończą się przegraną po naszej stronie.

Jakaż na to rada? Oto przedewszystkiem zmienić siebie samych, wyrobić w sobie tego ducha solidarności i starać się wyrobić go w innych, by tym sposobem całemu ciału Kościoła nadać tę cechę.

Znaczy to, że każdy katolik winien być odbiciem i odzwierciedleniem duszy katolicyzmu wogóle i dusz katolickich w szczególności.

Każdy wysiłek, dążący do rozwoju i rozszerzenia Kościoła, winien w katoliku znaleźć echo; wszystkiem w tym względzie interesować się, wszystkiemu dopomagać jest jego obowiązkiem.

Katolik odczuwać winien każdą radość i każde zwycięstwo Religii, a bóle i smutki Kościoła mają w nim budzić miłość i szlachetną gotowość obrony.

Każda zniewaga wyrządzona Kościołowi, czy to w osobie Jego Dostojnej Głowy, czy też w osobie najskromniejszej katolickiej organizacyi, powinna go dotykać; a w miarę sił w potrzebie winien stawać do apelu, jak stają synowie wspólnej ojczyzny, gdy wróg zuchwały znieważyć ją się ośmieli.

Przy takim stanie rzeczy garstka sekciarzy nie będzie mogła ubliżać godności i dobroci Papieża bez wywołania olbrzymiego protestu, przypominającego tym, co za honor swego kraju są odpowiedzialni, a odpowiedzialność tę zapoznają, że nie wolno im tolerować takiej ohydy, która pozbawia szacunku wobec całego cywilizowanego świata te narody, gdzie takie rzeczy uchodzą bezkarnie.

Przy takim stanie rzeczy nie powtórzy się względem Papieża i Kościoła gwałcenie naturalnych i międzynarodowych praw bez jednogłośnego potężnego veto całego katolickiego świata. Żaden zamach na katolicyzm, żadna krzywda, żadne prześladowanie nigdzie i nigdy miejsca mieć nie będą bez wzbudzania we wszystkich krajach odpowiednich energicznych wystąpień, z któremi gwałciciele sprawiedliwości i prawdy liczyć się będą musieli.

Sekciarze, zwalczający Kościół, znają wybornie skuteczność tej taktyki. To też za najmniejszym cieniem obrazy lub pod najmarniejszym jakimś pretekstem podnoszą nieopisaną wrzawę, a nawet wywołują gwałty moralne lub materyalne z niesłychaną jednomyślnością. Za jednego niegodziwca, skazanego za zdradę kraju i cywilizacyi, potrafili wzniecić wszędzie dziką walkę przeciw Kościołowi. Jeden stracony rewolucyonista, podpalacz i morderca, Ferrer, był przyczyną wybuchu wściekłej sekciarskiej nienawiści we wszystkich naraz krajach, a jednocześnie powodem do zamanifestowania wszechświatowej solidarności Braci Δ z ich Bratem Δ z Barcelony.

Ci mają ducha solidarności i dlatego skuteczność ich akcyi jest często wprost przerażająca. Czyż to nie hańba, że synowie ciemności są roztropniejsi od synów światłości? Czyż to nie najwyższe upokorzenie, że synowie zbrodni dają katolikom naukę, co jest ich obowiązkiem w tak tragicznej dla Kościoła chwili?

Kiedyż nadejdzie dzień, w którym, wyrobiwszy w sobie ducha solidarności, katolicy staną się naprawdę godni swego imienia, imienia, które oznacza powszechność, a co za tem idzie, powszechną solidarność synów Bożych? Dzień ten będzie dla katolików dniem zwycięstwa. Nim to nastąpi, katolicy ponosić będą zawsze same klęski, w których wszystko, nie wyłączając nawet czci własnej, utracić mogą.

Przepisała A.P. Źródło: „Myśl Katolicka”, rok III (1910), nr 23, ss. 226-227. Podkreślenia nowej „Myśli Katolickiej”.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s