Fideizm i modernizm – myśli z pewnego kazania

Prawdziwa wiara nie jest ani fideistyczna ani modernistyczna (tu: przedstawiający wiarę fragment obrazu Sandra Botticelliego i P. del Pollaiola Cnoty kardynalne i teologalne (Galeria Uffizi, Florencja)

Swego czasu trafiłem na wyjątkowo trafnie wyrażone pokrewieństwo między modernizmem, potępionym przez św. Piusa X, a fideizmem, potępionym m.in. na Soborze Watykańskim I. Pochodzi ono z książki ks. Piotra Ostaniewicza i ks. Stanisława Gajewskiego pt. Wierząca niewiara. Krótka rozprawa o modernizmie:

„Charakterystyczną jest ta okoliczność, że moderniści, którzy i w dziedzinie wiary głoszą hasła postępu, ewolucji itp., zupełnie odrzucają działanie rozumu, umysłu ludzkiego w tej dziedzinie. Św. Tomasz zgodnie z nauką Kościoła głosi, że ‘wiara jest aktem rozumu’ i że wiara jest ‘in intellectu sicut in subiecto’; moderniści zaś, którzy tak wynoszą rozum ludzki i nic ponad nim nie widzą, zaprzeczają tutaj udziału rozumu i twierdzą, że wiara ma swoje siedlisko tylko w uczuciu i stąd wpadają w sprzeczność i z tego labiryntu różnych przeciwieństw i kontrastów wyjść nie mogą” (cytat za: artykuł P. Kluski umieszczony na lefebrystycznym „Forum Tradycji Katolickiej” – nie mylić z tradiekumeniczno-sedewakantystyczną grupą fejsbukową o tej samej nazwie).

Ta sprzeczność modernistów, dokładnie ta sama, jaka istnieje (o ile to oczywiście możliwe) w umyśle fideistów została podkreślona przez pewnego kapłana kilka lat temu w kazaniu na XVI niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego. W lekcji z tej niedzieli św. Paweł modli się, „aby Chrystus mieszkał przez wiarę w sercach waszych [tj. katolików w Efezie – ale i wszystkich katolików wszystkich czasów], żebyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość, i długość, i wysokość, i głębokość, i poznać przewyższającą wiedzę miłość Chrystusową, abyście byli napełnieni wszelką pełnością Bożą” (tekst polski za: mszalik opracowany przez Benedyktynów tynieckich z 1949 r.).

Dokładniejsze poznanie istoty Boga i Jego przymiotów możliwe jest tylko dzięki objawieniu, które jest przedmiotem wiary świętej katolickiej. Jednakże nie oznacza to, iż bez wiary nie można w ogóle poznać Boga, czy tego, że istnieje. Już sam rozum ludzki, oczywiście niepodlegający panowaniu zmysłów, lecz nad nimi panujący, rozwinięty prawidłowo, poucza nas o tym. Tę prawdę rozumu tylko potwierdził mocą swego autorytetu Kościół na Soborze Watykańskim I (konstytucja dogmatyczna o wierze katolickiej Dei Filius, roz. II, kan. 1).

Oto zaś notatki ze wspomnianego kazania:

Duch modernistyczny opiera się na dwóch zasadach:

1. ludzka inteligencja nie jest w stanie powiedzieć czegokolwiek pewnego o Bogu, nawet o jego istnieniu.

2. wiara jest uczuciem, sentymentem, potrzebą.

Z tych dwóch zasad powstaje hipersentymentalny umysł, w którym rozum przepada gdy tylko mowa o Bogu lub religii. To, co się tyczy religii staje się czysto subiektywne (każdy ma swoją religię, każdy może wierzyć w to, co mu się podoba, wszystkie religie są dobre). Zwróćmy uwagę na to, że człowiek nowoczesny idzie za rozumem we wszystkim (zdrowy rozsądek w sprawach codziennych i podziwu godny postęp techniczny)… z wyjątkiem spraw dotyczących Boga i religii!

W prawdzie, i według zdrowego rozsądku ludzka inteligencja z łatwością i pewnością dowodzi istnienia Boga (przechodząc od skutków do przyczyny), swymi własnymi siłami dochodzi do wielu dowodów prawdziwości doktryny katolickiej i autentyczności Ewangelii. Z drugiej strony rzeczywistość jest obiektywna, nie tylko gdy chodzi o rzeczy codzienne (znajdowanie kluczy do domu, chodzenie do pracy, wstawanie na czas, etc.) i nie tylko gdy chodzi o technikę, ale to cała rzeczywistość jest obiektywna, włącznie z najważniejszą: Bogiem i sprawami odnoszącymi się do religii. Wskutek tego może istnieć tylko jedna prawdziwa religia, tak, jak tylko jedna jest prawda, jedna obiektywna rzeczywistość, która mnie otacza. Uczucia, sentymenty są bardzo ludzkie, bardzo dobre, ale pod warunkiem, że pozostają na swoim miejscu, które jest niższe od pozostałych władz człowieka. Bóg dał nam naszą inteligencję, by nas prowadziła, dlatego kształtujmy ją, uczmy się myśleć prawidłowo, nie dając się wpływowi uczuć. (tłumaczenie własne)

Dlatego też tak ważna jest formacja umysłowa, poważna, systematyczna, proporcjonalna do naturalnych i nabytych zdolności każdego. I dlatego wielokrotnie na łamach „Myśli Katolickiej” podkreślać będziemy jej zupełnie fundamentalną rolę dla akcji katolickiej.

„et in captivitatem redigentes omnem intellectum in obsequium Christi” (II Cor. X, 5)

„crescentes in scientia Dei” (Col. I, 10)

Cor Iesu, in quo sunt omnes thesauri sapientiae et scientiae, miserere nobis.

E. Ostrzyhomski

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s