Droga do świętości Papieża Piusa X

Od ubogiego kleryka do Następcy św. Piotra

Młody Józef Sarto

Józef Sarto urodził się w 1835 r. w Riese, wiosce położonej około 50 km od Wenecji. Był drugim z dziesięciorga dzieci Jana i Małgorzaty, z których do wieku dorosłego dożyło łącznie ośmioro: Józef, jego brat, oraz ich sześć młodszych sióstr. Józef wychowywał się w domu, w którym panowały trudne warunki materialne, ale jednocześnie, za sprawą pobożnych rodziców, był to dom wypełniony prawdziwie katolickim duchem. Od najmłodszych lat pociągała go służba Kościołowi, za sprawą czego zaczął służyć do Mszy św. jeszcze jako mały chłopiec, a mając lat 11 kierował już swoimi małymi towarzyszami przy ołtarzu, stając się mistrzem ceremonii.

W 1850 r., w wieku zaledwie 15 lat, wstąpił do seminarium w Padwie. Rozpoczęcie studiów kapłańskich umożliwiło mu stypendium seminaryjne otrzymane od kardynała Jakuba Monico, patriarchy Wenecji. Nauka trwała 8 lat, a jej uwieńczeniem było przyjęcie święceń kapłańskich.

Przez pierwsze 9 lat kapłaństwa pracował jako wikariusz w parafii w Tombolo w prowincji Padwa. Wszystkie swoje młodzieńcze siły postanowił poświęcić pracy nad zbawieniem powierzonych mu dusz. Zapytany pewnego dnia przez znajomego o długość snu, odpowiedział, że wystarczają mu 4 godziny. Pozostały czas poświęcał na prowadzenie nabożeństw, przygotowanie kazań, katechizację, słuchanie spowiedzi, odwiedzanie chorych oraz wykonywanie swoich podstawowych obowiązków, jak odmawianie brewiarza. Wielką wagę przykładał również do wyuczenia swoich wiernych śpiewu kościelnego.

W 1867 r., po latach dobrodziejstw wyświadczanych mieszkańcom Tombolo, objął probostwo w Salzano w prowincji Wenecja. Także i w tym okresie swojego świętego życia przyciągał do siebie dusze dzięki nieustającej gorliwości, prowadzącej aż do bohaterstwa. Jako dowód, że w określeniu tym nie ma cienia przesady, niech posłuży jego postawa w czasie epidemii cholery, kiedy to, nie chcąc narażać swoich dwóch wikarych, sam udawał się do chorych z sakramentami świętymi, dodawał otuchy, a także doradzał w kwestii leczenia. Będąc odpowiedzialnym za parafię, proboszcz Sarto osobiście prowadził katechezy, zabiegał o jak najwyższą frekwencję w szkole i, poprzez doskonalenie śpiewu chorałowego, uczył swoich parafian wzorowego uczestnictwa we Mszy św.

Po 8 latach zarządzania parafią został mianowany kanonikiem w Treviso. Jeszcze w tym samym roku objął funkcję kierownika duchownego oraz rektora w seminarium, a rok później został kanclerzem w kurii biskupiej i w praktyce administrował diecezją, przejmując obowiązki schorowanego biskupa Zinelliego. Inni profesorowie seminarium zgodnie wyrażali podziw dla pracowitości swojego przełożonego, którego dzień wypełniały liczne obowiązki związane z pełnionymi urzędami. Oprócz przyjmowania interesantów w kurii było to przede wszystkim czuwanie nad rozwojem duchowym kleryków i przygotowywanie dla nich rozmyślań. Pomimo wszystkich tych zajęć zdołał wygospodarować czas na przygotowanie do I Komunii Świętej uczniów z niższego kolegium, które znajdowało się przy seminarium, a także na nauczanie religii młodzieży z wyższych klas. Kanonik Sarto zawsze roztaczał wokół siebie atmosferę wesołości, oraz dawał przykład męstwa w przezwyciężaniu trudności. Jak pisze René Bazin w biografii świętego Papieża „Jedna rzecz tylko wywoływała niecierpliwość i prawie odrazę Monsignora Sarto: to była spotykana czasem u uczniów seminarium gnuśna miękkość i usposobienie płaczliwe, skłonne do żalenia się”[1].

Bp Sarto

W 1884 r. Józef Sarto otrzymał nominację na urząd biskupa Mantui. Wyniesienie go do tej godności zrazu przytłoczyło go i wywołało lęk, wskutek czego skierował pismo do Leona XIII z prośba o zmianę tej decyzji, lecz Papież pozostał nieugięty, a nowy biskup wkrótce pogodził się z wolą Bożej Opatrzności i z właściwą mu gorliwością począł wypełniać swoje obowiązki. Zastał diecezję w złym stanie, szczególnie seminarium, do którego przybywało coraz mniej alumnów, brakowało środków na należyte opłacanie profesorów. W wielu parafiach brakowało księży, szerzyły się poglądy modernistyczne, ludność ulegała propagandzie socjalistycznej. Biskup Mantui chciał osobiście doglądać życia w każdej parafii w obrębie diecezji i zapowiedział wizytacje. Często przywoływanym zdarzeniem z tego okresu życia Józefa Sarto jest lekcja, jaką otrzymał od niego jeden z proboszczów. Ksiądz ten zwykł wstawać dość późno, przez co przed pojawieniem się go w konfesjonale oczekiwała już na niego kolejka parafian. Pewnego razu bardzo zdziwiony dostrzegł, że w konfesjonale tym zasiadł już inny spowiednik, co przyjął z poirytowaniem. Dopiero podejście do konfesjonału i odsunięcie drzwiczek uświadomiło mu, że ubiegł go sam biskup, jego zwierzchnik.

Przemawiając wielokrotnie do swoich wiernych, których większość stanowili ludzie ubodzy, przypominał o miłości, jaką powinni otaczać seminarium w Mantui, a także zachęcał ich do modlitwy w intencji powołań i ofiarności, która dostępna była każdemu: „Nie ma nikogo, kto by nie mógł ofiarować na seminarium czy to chociaż jednego centyma, czy owocu lub jarzyny” – mawiał. Sam biskup doglądał osobiście spraw z nim związanych, potrafił docenić zapał do nauki studentów, osobiście wręczając im nagrody w jednej z sal pałacu biskupiego.

Cechowało go patrzenie na wszystkie wydarzenia z perspektywy wieczności. Z wielkim smutkiem przyjął wiadomość o tym, że 300 osób z pewnej wizytowanej przez niego parafii zamierza wyemigrować za pracą do Ameryki. Podczas kazania przypominał im gorliwie o obowiązkach katolików, zalecał udanie się do swojego proboszcza po rady oraz wyposażenie w postaci katechizmu i książek pobożnych. Wkrótce po tym wystosował list do pozostałych podwładnych mu proboszczów i nakazał przestrzegać wiernych przed wszystkimi grożącymi im niebezpieczeństwami, jakie mogły spotkać ich na emigracji, a nawet nakłaniać ich do zaniechania wyjazdu. Biskup Sarto zajmował ponadto nieprzejednane stanowisko wobec władz państwowych. W dniu urodzin króla Humberta I zapowiedział, że nie przyjmie przedstawicieli państwa w katedrze w Mantui, skoro po nabożeństwie mają zamiar przenieść się do synagogi.

Józef kard. Sarto

Na konsystorzu papieskim w 1893 r. Józef Sarto został mianowany kardynałem, a trzy dni później otrzymał tytuł patriarchy Wenecji. Po akceptacji rządu rozwiał wątpliwości, jakoby miał być stronnikiem państwa ateistycznego, które nie chciało udzielić exequatur aż do 5 września 1894 r. W listach do wiernych ze swojej diecezji stwierdzał, że politycy postawili się na miejscu Boga, którego wygnano z polityki teorią rozdziału Kościoła od państwa. Przypomniał też najwyższy autorytet Chrystusa i Jego namiestnika na ziemi, czyli Papieża:

Gdy się mówi o namiestniku Chrystusowym, to nie jest na miejscu badać Go, tylko być Mu posłusznym; nie mierzyć rozciągłości danego rozkazu, aby zwęzić swe dla niego posłuszeństwo; nie szykanować jego słów, najbardziej nawet jasnych, aby przekręcić ich sens; nie interpretować Jego woli według z góry powziętych uprzedzeń, niszcząc jej istotę; nie ważyć i mierzyć Jego sądów lub poddawać dyskusji Jego rozkazy, jeśli się nie chce znieważyć samego Jezusa Chrystusa… Społeczeństwo jest chore; wszystkie szlachetne jego części są dotknięte chorobą, dosięgła ona nawet źródeł życia… Jedyną ucieczką, jedynym lekarstwem, jest Papież. (Pierwszy list pasterski kard. Sarto, ogłoszony w święto św. Wawrzyńca Justyniana, 5 września 1884 r.)

Kwestią kształcenia przyszłych kapłanów nowy patriarcha pozostawał nie mniej przejęty niż w latach ubiegłych. Organizował comiesięczne konferencje w seminarium lub pałacu arcybiskupim poświęcone teologii, wiedzy biblijnej, historii Kościoła, katolickiej nauce społecznej itd. Jego staraniem przy seminarium powstał fakultet prawa kanonicznego, którego profesorowie byli upoważnieni do nadawania trzech tytułów naukowych, łącznie z doktorem.

Konklawe

Hieronim Maria kard. Gotti

Na konklawe w 1903 r. głównymi pretendentami do papiestwa byli przychylny Francji kardynał Rampolla (sekretarz stanu z pontyfikatu Leona XIII), i kardynał Gotti, uznawany za zwolennika Niemiec. Dzienniki pisały też o kardynałach Vives y Tuto oraz Ferrarim jako o figurach z dalszego planu. W obradach brało udział 62 z 64 kardynałów. W ciągu czterech dni przeprowadzono aż siedem głosowań. Wyniki pierwszego dnia, tj. 1 sierpnia, przedstawiały się następująco: Rampolla – 24, Gotti – 17, Sarto – 5. Drugiego sierpnia kard. Puzyna zgłosił słynne weto w imieniu cesarza Franciszka Józefa. Wynikało ono ze starodawnego prawa do protestu w formie doradczej ze strony mocarstw katolickich. Nie było ścisłego obowiązku uszanować weta, a jednak kardynałowie tak postąpili (prawo weta zniósł ostatecznie sam Pius X w 1904 r. w konstytucji Commissum nobis)[2]. Kolejne głosowanie, 2 sierpnia wieczorem, przyniosło znaczny wzrost głosów oddanych na patriarchę Wenecji: Rampolla – 30, Sarto – 24, Gotti – 3. Kard. Sarto błagał Święte Kolegium, aby go oszczędzono i zapowiadał, że nie przyjmie wyboru. Nazajutrz, 3 sierpnia, głosy rozłożyły się następująco: Sarto – 27, Rampolla – 24, Gotti – 6. Tego samego dnia wieczorem szala przechyliła się na stronę Józefa Sarto, na którego oddano 35 głosów, podczas gdy kardynałowie Rampolla i Gotti otrzymali odpowiednio 16 i 7 głosów. Tuż po zakończeniu głosowania kard. Sarto odmówił przyjęcia wyboru, lecz po namowach niektórych kardynałów cofnął odmowę i ostatecznie, 4 sierpnia, został wybrany 50 głosami, co znacznie przekroczyło wymagane dwie trzecie.

Sytuacja Kościoła na początku XX w.

Kiedy nowy Papież obejmował rządy w Kościele, spoczywał na nim ciężar kontynuowania walki prowadzonej przez jego poprzedników. Minęły już 33 lata od zlikwidowania Państwa Kościelnego przez włoskich rewolucjonistów, co nastąpiło w okresie pontyfikatu Piusa IX. Przejęcie całego Półwyspu Apenińskiego przez siły antykatolickie siłą rzeczy niosło za sobą utworzenie instytucji rządowych, które realizowały stopniowo plan dechrystianizacji całego społeczeństwa. Ówczesny Papież nie ugiął się jednak pod presją zaborców i kierował działalnością oddanego mu kleru i laikatu, wspierając dzieła na polu szkolnictwa i dziennikarstwa, a także inicjatywy gospodarcze, chroniące ubogich Włochów od popadnięcia w zależność wobec ateistycznego państwa. Pius IX potępiał również nieustępliwie błędy charakteryzujące tę epokę, jak racjonalizm, naturalizm, wolność religijną, teorię rozdziału Kościoła od państwa, liberalizm, socjalizm oraz działalność tajnych stowarzyszeń. Skutecznie odpierał zakusy władzy świeckiej, dążącej do ingerowania w sprawy Kościoła, a także położył kres prądom gallikańskim i koncyliarystycznym w Kościele, zwołując Sobór Watykański I, który zdefiniował dogmat o nieomylności Papieża.

Jego następcą został Leon XIII, wytrwale kontynuujący misję swojego poprzednika w egzekwowaniu praw Kościoła, m. in. przez podtrzymywanie skierowanego do katolików zakazu brania udziału w wyborach powszechnych i angażowania się w politykę nowo powstałego państwa (non expedit). Liczne dokumenty magisterium tego Papieża demaskowały coraz śmielsze działanie sekt masońskich, pouczały katolików o zasadach pracy chrześcijańskiej na polu społecznym, a także potępiały poglądy liberalnych przedstawicieli kleru, którzy przygotowywali grunt pod niszczycielską pracę modernistów XX w. Jednocześnie Leon XIII przeciwstawiał wszystkim tym fałszywym pojęciom naukę św. Tomasza z Akwinu jako podstawę studiów filozoficznych i teologicznych w seminariach.

To krótkie przypomnienie sytuacji w Kościele pokazuje, przed jak ciężkim zadaniem miał stanąć Józef kard. Sarto i tłumaczy też jego początkowy opór przed przyjęciem najwyższego urzędu w Kościele. Bóg jednak sprawił, że wybór ten został zaakceptowany, a nowo wybrany Papież, przybrawszy imię Piusa X, rozpoczął realizację programu ogłoszonego w dewizie swojego pontyfikatu i pierwszej encyklice, którego celem było odnowienie wszystkiego w Chrystusie.

Początek pontyfikatu

W pierwszych miesiącach po wyborze papież Pius X zapraszał po kolei parafie rzymskie i objaśniał przybyłym Ewangelię przypadającą na dany dzień. Rzymianie mogli go poznać w ten sposób jako wspaniałego kaznodzieję, którego homilie pogłębiły już wcześniej znajomość prawd wiary wśród tysięcy wiernych.

W swoim pierwszym piśmie do Świętego Kolegium oznajmił o wyborze dwóch kardynałów. Jednym z nich został Rafał Merry del Val, który został także mianowany sekretarzem stanu.

Program nowego pontyfikatu został przedstawiony przez Papieża w inauguracyjnej encyklice E supremi apostolatus, ogłoszonej 4 października 1903 r. Św. Pius X rozwinął w niej ideę, którą usilnie starał się wprowadzać w życie od początku swojego kapłaństwa i która daje się wedle Papieża streścić w haśle: Instaurare omnia in Christo, znanym już z okresu jego posługi biskupiej.

Wprowadzenie odnowy Kościoła w życie

Muzyka kościelna

Jednym z pierwszych działań nowego Papieża było przywrócenie właściwego miejsca muzyce kościelnej, którą niestety zaczynała już wypierać w pewnym stopniu muzyka świecka. Dzieła tego dokonał już jako patriarcha w prowincji weneckiej – teraz wielka odnowa miała objąć cały Kościół. Wykonując ten plan, Pius X potrafił wykorzystać zdolności wielkich chrześcijańskich artystów, zasięgając ich rady. Najistotniejsze funkcje w przeprowadzeniu reformy powierzył jednak zakonnikom, największym znawcom chorału gregoriańskiego, czyli benedyktynom z Solesmes. Najważniejszym dokumentem w tym zakresie było wydane w 1903 r. motu proprio Tra le sollecitudini, które w jasny sposób potępiało wszelkie nadużycia w dziedzinie muzyki kościelnej i zalecało to, co Józef Sarto wykonywał już od początku kapłaństwa – wyuczenie ludu śpiewu gregoriańskiego, aby ten mógł brać w ten sposób czynny udział w nabożeństwach. Starożytny śpiew chorałowy uzyskał pierwszeństwo nad muzyką instrumentalną. Zakazano również korzystania z bębnów, fortepianów i trąb. W późniejszych komentarzach odnoszących się do tego dokumentu, Pius X szczególny nacisk kładł na należyte przygotowanie alumnów w seminariach, którzy w swej przyszłej posłudze kapłańskiej mieliby dopełnić dzieła odnowy śpiewu liturgicznego. Rok później ogłoszono druk ksiąg liturgicznych zawierających nuty chorału gregoriańskiego. Kolejna ważna reforma dotyczyła brewiarza. Dekret Divino afflatu z 1911 r. tak zreformował układ psalmów, by w ciągu tygodnia recytowany był cały psałterz.

Akcja ludowo-katolicka

Wychowując się, a później posługując wśród prostego ludu, Józef Sarto nabrał szczególnej wrażliwości na niedolę klasy pracującej. Z wielkim smutkiem obserwował zwodnicze działania rewolucjonistów, którzy, pracując rzekomo dla poprawy losu robotników, nie tylko przyczyniali się do sprowadzenia na nich ruiny ekonomicznej, ale też wpędzali ich w nędzę moralną. W swoich przemówieniach demaskował zatem doktrynę socjalistów, opartą na negacji grzechu pierworodnego. W motu proprio Fin dalla prima z 18 grudnia 1903 r. przypomniał słynne encykliki Leona XIII traktujące o kwestii społecznej (Quod apostolici muneris, Rerum novaum, Graves de Communi), piętnując między innymi dążenie do zrównania nierównych z natury stanów i jednostek, którego rzeczywistym celem było zniszczenie samych podstaw społeczeństwa. Ponadto Papież bronił prawa własności prywatnej, przypomniał wynikające ze sprawiedliwości wzajemne obowiązki pracodawców i pracowników, zachęcił do tworzenia instytucji dążących do zbliżenia obu klas i przypomniał jedyne możliwe znaczenie terminu „demokracja chrześcijańska” jako katolickiej akcji dobroczynnej wśród ludu.

Obserwując jawne przeciwstawianie się nauce Kościoła, przede wszystkim propagowanie masońskiej idei pochodzenia władzy od ludu, oraz ferment, jaki wywoływały w społeczeństwach postulaty demokratów chrześcijańskich, Ojciec Święty nie zaniechał swojego pasterskiego obowiązku i potępił przywódców tego ruchu. W tych okolicznościach suspendował, a następnie ekskomunikował włoskiego księdza Romulusa Murriego. W liście Notre charge apostolique potępił z kolei francuskiego socjalistę Marka Sangniera oraz błędy głoszone przez założoną przez niego organizację o nazwie Sillon.

Odnowa kultu eucharystycznego

Pius X, w swym pragnieniu odnowienia świata w Chrystusie, postanowił zbliżyć ludzi do Niego, a pierwszym do tego krokiem było wezwanie do częstszego przystępowania do świętych sakramentów, od czego odwiedli wiele gorliwych dusz przewrotni heretycy, jakimi byli janseniści. W tym celu wydany został dekret o częstej Komunii świętej Sacra tridentina synodus (1905 r.). Rok później w dekrecie Świętej Kongregacji Rytów zwolniono chorych z obowiązku postu eucharystycznego, aby mogli przyjmować Komunię św. przynajmniej 2 razy w miesiącu. Kolejny dekret, Quam singulari Christus amore z 1910 r., dotyczył wczesnej Komunii dzieci. Zarządzenia zawarte w tym dokumencie położyły kres rozdzielaniu pierwszej spowiedzi od pierwszej Komunii św., której udzielano często niestety dopiero młodzieży wchodzącej w wiek dojrzewania, a więc narażonej już na najsilniejsze pokusy. Dekrety eucharystyczne Papieża zostały uznane za jedne z największych dzieł papieskich na przestrzeni dziejów, a cały świat chrześcijański przyjął je z ogromną wdzięcznością. Jego następca, Benedykt XV oświadczył, że „nic bardziej nie leży mu na sercu, jak, żeby dekrety Piusa X dotyczące Eucharystii, ogłoszone publicznie na rozkaz jego poprzednika, były obserwowane z nabożeństwem i wiernie”. Jednym z najbardziej ewidentnych przykładów skuteczności rozporządzeń Papieża było częste przystępowanie do Komunii św. żołnierzy walczących na wszystkich frontach I Wojny Światowej. Pontyfikat Piusa X przyniósł ponadto wiele kongresów eucharystycznych, organizowanych w celu podniesienia czci dla Najświętszego Sakramentu. Z inicjatywy papieskiej jeden z nich odbył się w 1905 r. w Rzymie.

Rozdział Kościoła od Państwa

Za pontyfikatu Leona XIII i Piusa X wprowadzono wiele ustaw godzących w prawa Kościoła. We Francji zabroniono nauczania członkom zgromadzeń zakonnych i całkiem wyrzucono naukę religii ze szkół. Wprowadzono ponadto obowiązek służby wojskowej dla kleryków, zakazano modlitw publicznych, a przy uchwaleniu ustawy o wolności stowarzyszeń wyłączono z nich zgromadzenia religijne. Cztery miesiące po objęciu urzędu papieskiego Pius X, zwracając się do władz francuskich, stanowczo oznajmiał, że w razie konieczności „Stolica Apostolska (…) nie zaniedba żadnego ze swych obowiązków, które nakłada na nią jej Boskie posłannictwo i natura okoliczności, pozostawiając innym odpowiedzialność za skutki, jakie mogłyby stąd wyniknąć” (List do prezydenta Republiki Francuskiej Loubeta z 2 grudnia 1903 r.). Francja zerwała stosunki dyplomatyczne z Watykanem 30 lipca 1904 r. Jako powód strona francuska podała wezwanie dwóch biskupów do Rzymu celem przedstawienia odpowiedzi na stawiane im zarzuty. Nastąpiły kolejne uderzenia w Kościół: świątynie uznano za własność państwową i zaczęto użyczać ich duchowieństwu na zasadzie najmu lub dzierżawy. Akt zerwania stosunków dyplomatycznych zwiastował nadejście kolejnego etapu dechrystianizacji Francji. Nastąpił on już w następnym roku, kiedy rząd francuski wypowiedział Konkordat bez jakiejkolwiek próby osiągnięcia porozumienia z Rzymem. Wskutek tego kler przestał otrzymywać pensje, stanowiące dotychczas częściowe odszkodowanie za konfiskatę mienia kościelnego.

Odpowiedź Papieża nadeszła w formie encykliki Vehementer nos z 11 lutego 1906 r., w której stwierdził, że wprowadzone ustawy stanowią zniewagę dla samego Boga, któremu odmawia się czci ze strony całego narodu. Za sprzeczne z Boskim ustanowieniem Kościoła zostało przydzielenie stowarzyszeniom świeckim administracji nad kultem religijnym.

Kolejna encyklika, Gravissimo officii, wydana w sierpniu tego samego roku, ostatecznie odmówiła uznania „stowarzyszeń kultu” („associations cultuelles”) i zakazała katolikom angażowania się w ich działalność, co zaskoczyło opinię publiczną w całej Francji, a wśród niej nawet znaczną część katolików, którzy liczyli na wynegocjowanie korzystniejszych regulaminów owych stowarzyszeń. Choć ten krok wydawał się w oczach świata szaleństwem, które miało ostatecznie przypieczętować ruinę materialną Kościoła, to jednak, ku zaskoczeniu rządzących, tak się nie stało. Wierni wspaniałomyślnie wsparli instytucje katolickie oraz kler, który otrzymywał w ten sposób skromne środki na swoje utrzymanie, a Kościół we Francji zachował w pełni swą wolność i wyszedł z tej walki wzmocniony wewnętrznie.

Troska o czystość doktryny

Józef Sarto, już na początku swojej posługi kapłańskiej dostrzegł niebezpieczeństwo, jakie sprowadzało na Kościół nowinkarstwo w dziedzinie teologii i próby przystosowania Kościoła do świata. Właściwy kurs w zwalczaniu tych działań wskazywało dla niego nauczanie Leona XIII. Poczynania modernistów stawały się już na tyle zuchwałe, że nowo wybrany Papież walkę z nimi uznał za jedno z głównych zadań swojego pontyfikatu. Pierwszym ważnym dokumentem w tej materii był dekret Lamentabili sane exitu z 5 lipca 1907 r., nazywany powszechnie nowym Syllabusem, w którym zacytowanych zostało 65 błędnych zdań wyjętych z prac modernistów. W następstwie tego dokumentu 8 września tego samego roku wydana została jedna z najbardziej znanych encyklik Piusa X, czyli Pascendi Dominici gregisEncyklika ta wyłożyła zasady leżące u podstaw nowej doktryny modernistów (przede wszystkim agnostycyzm, immanentyzm i ewolucjonizm), ukazała przebiegłość, jaką charakteryzowały się używane przez nich metody, a także przedstawiała ich destrukcyjne skutki, prowadzące do ateizmu. Akcja antymodernistyczną Papieża nie ograniczyła się jednak tylko do dokumentów. Wewnętrzni wrogowie Kościoła uderzyli przede wszystkim w egzegezę biblijną, a krytyka biblijna jednego z najbardziej wpływowych modernistów, Alfreda Loisy (ostatecznie ekskomunikowanego w 1908 r.), czyniła spustoszenie w odległym Paryżu. Aby prace nad egzegezą były objęte bezpośrednią pieczą Papieża, Pius X założył w 1909 r. w Rzymie Papieski Instytut Biblijny, którego prowadzenie powierzył Jezuitom. Benedyktynom zlecił natomiast przygotowanie nowego wydania krytycznego tekstów Wulgaty.

Zwieńczeniem wysiłków Piusa X w obronie Kościoła przed zalewem heterodoksyjnej nauki było wprowadzenie przysięgi antymodernistycznej, promulgowanej wraz z motu proprio Sacrorum antistitum z 1 września 1910 r. Był to krok konieczny w obliczu nieustającego podkopywania doktryny Kościoła przez nieco już ostrożniejszych, lecz wciąż zdeterminowanych modernistów. W ten sposób całe duchowieństwo zostało zobowiązane do złożenia przysięgi, której tekst opierał się na wspomnianych wcześniej dokumentach: Lamentabili sane exitu oraz Pascendi Dominici gregis.

W tym samym czasie na wielu polach społecznych działały już liczne stowarzyszenia katolików integralnych, które całą swą pracę opierały na podporządkowaniu się nauczaniu i dyrektywom Papieża (krótkie notki biograficzne włoskich i francuskich katolików integralnych i nieustępliwych zamieściliśmy wśród tekstów podstawowych). Na szczególne wspomnienie zasługuje Sodalitium Pianum. Organizacja ta, kierowana przez ks. prał. Huberta Benigniego i zrzeszająca zarówno duchowieństwo, jak i świeckich, za zgodą Stolicy Apostolskiej śledziła działalność modernistów, umożliwiając w ten sposób szybką reakcję władz kościelnych na pojawiające się niebezpieczeństwa. Pod koniec pontyfikatu, przemawiając na ostatnim konsystorzu kardynalskim 27 maja 1914 r., Pius X opowiedział się wyraźnie za katolikami integralnymi, dając do zrozumienia, że pomimo zdecydowanej walki z modernizmem wciąż nie został on pokonany. Mimo iż apel Piusa X został w przyszłości w dużej mierze zignorowany, czego tragiczne skutki widać zwłaszcza od okresu II Soboru Watykańskiego, to jednak stanowi on drogowskaz dla wszystkich katolików, którzy chcą pozostać wierni doktrynie Kościoła i samemu papiestwu.

Administracja

W 1904 roku Papież polecił rozpocząć prace nad skodyfikowaniem prawa kościelnego. Dzieło to miało posłużyć centralizacji i wzmocnić pozycję hierarchii, tym samym przeciwstawiając się dążeniom odśrodkowym w Kościele. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego, wynik wieloletnich prac i prowadzonych w całym katolickim świecie konsultacji pod kierunkiem Piotra kardynała Gasparriego, ukazał się dopiero po śmierci Piusa X, już za pontyfikatu Benedykta XV, w roku 1917.

Pius X przeprowadził również reformę Kurii Rzymskiej, ogłoszoną w konstytucji Sapienti consilio z 1908 r., w wyniku której wzmocniona została władza Papieża. W skład Kurii wchodziło odtąd 11 kongregacji, 3 trybunały i 5 urzędów. Dla usprawnienia administracji kościelnej i ułatwienia komunikacji z Kościołem na całym świecie Papież polecił w 1909 r. publikację pisma kurialnego „Acta Apostolicae Sedis”.

Wybuch I wojny światowej i ostatnie dni pontyfikatu

Pius X, spełniając swoje obowiązki wynikające z tytułu głowy Kościoła, gościł w Watykanie dyplomatów z całego świata oraz śledził bieżące wydarzenia polityczne. Znajomość stosunków międzynarodowych, w połączeniu z właściwą mu umiejętnością oceny kondycji duchowej świata, pozwoliła mu przewidzieć zbliżającą się katastrofę. Wydarzenia w kolejnych miesiącach 1914 roku tylko potwierdziły przypuszczenia Ojca Świętego, wzmagając tym samym jego cierpienia duchowe. Nie dziwi zatem, że ostatni akt wydany przez świętego Papieża traktował właśnie o wybuchu wielkiej wojny i nosił tytuł „Upomnienie do katolików całego świata” (z 2 sierpnia 1914 r.). Papież w krótkich słowach zwrócił się do wszystkich dzieci Kościoła, polecając im zbierać się na modlitwach publicznych i wznosić duszę „ku Temu, od którego jednego tylko może przyjść pomoc, ku Jezusowi Chrystusowi, Książęciu Pokoju i przemożnemu naszemu Pośrednikowi przed Bogiem”.

Wielki niepokój o zbawienie ludzi dotkniętych wojną przełożył się na pogorszenie stanu zdrowia. Wkrótce po wydaniu wspomnianego aktu podano do wiadomości, że na skutek nieregularnej pracy serca życiu Piusa X zagraża niebezpieczeństwo. Na dwa dni przed swoją śmiercią poprosił o ostatnie sakramenty. Kilku najbliższym przyjaciołom pozwolono wejść do sali, w której przebywał. Był wśród nich oczywiście kardynał Merry del Val, któremu Papież okazał szczególne dowody wdzięczności za wierną służbę, ściskając długo jego dłonie. Pius X odszedł do wieczności 20 sierpnia.

Ciało św. Piusa X w bazylice watykańskiej podczas uroczystości pogrzebowych

Nie sposób wymienić na kilku stronach wszystkich dokonań ostatniego z wyniesionych na ołtarze Papieży. Zapoznanie się z historią całego jego życia pozwala jednak zrozumieć, skąd wynikała doskonałość w wypełnianiu obowiązków Następcy św. Piotra oraz to, w jaki sposób w ciągu 11 lat zdołał on tak skutecznie odnowić życie religijne milionów katolików na całym świecie oraz uchronić Kościół przed wrogiem, który wdarł się już do samych jego wnętrzności. Pontyfikat Piusa X był bowiem kontynuacją jego drogi ku świętości, o czym przypomniał Pius XII w przemówieniu z okazji zaliczenia swojego poprzednika w poczet świętych 29 maja 1954 r. Kanonizacja Piusa X zdjęła maskę z modernistów, którzy w ciągu 40 lat po jego śmierci zdołali zdobyć tak wielkie wpływy w hierarchii i podnieść sprzeciw wobec jej przeprowadzenia. Bóg jednak, przez swojego Namiestnika, dał Kościołowi wzór na czas próby, który miał nadejść niebawem.

Święty Piusie X – módl się za nami!

Jan Wielopolski

Przypisy:
[1] Papież Pius X, Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1935, s. 46.
[2] Szerzej o tym prawie i w ogóle o wyborze Papieża mówi ks. Ricossa w artykule „Wybór Papieża”.

(Artykuł ten jest opracowaniem materiałów z referatu wygłoszonego podczas spotkania Stowarzyszenia im. Ks. Goliana. Główne źródła wykorzystane do jego przygotowania to biografia św. Piusa X autorstwa René Bazin oraz informacje z The Catholic Encyclopedia, szczególnie w części dotyczącej reform przeprowadzonych przez Papieża.)

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s