Od Redakcji (wrzesień 2018)

Pół roku minęło od założenia Stowarzyszenia im. Ks. Zygmunta Goliana i naszej strony. Nie jest to, co prawda, wiele czasu, ale była to okazja pozwalająca nam na pewne podsumowanie, ogólną ocenę sytuacji, rachunek sumienia.

Jak wiemy z pierwszej „Myśli Katolickiej”, poziom katolicyzmu w Polsce był już wtedy marny. Powszechnemu liberalizmowi i brakowi tego „zmysłu katolickiego” w słowie i w postępowaniu sprzyja nasza polska natura: bierna, spokojna raczej (choć skłonna do wybuchów i „czynów bohaterskich” – zwykle nieprzemyślanych i za podszeptem naszych nieprzyjaciół). „Jakoś to będzie” i cenienie sobie nade wszystko „świętego spokoju” trafnie wyrażają nasze główne wady narodowe.

W istocie dziś niestety nie jest inaczej, ale z racji okoliczności jest jednak gorzej. Modernizm sieje coraz głębsze i trwalsze spustoszenie w umysłach, a przebiegające od dekad „kaznodziejstwo” zarażonego błędem kleru wydaje swoje zgniłe owoce: trudno dziś spotkać nawet wśród starszych wiekiem Polaków człowieka, od którego można by się nauczyć wiary. Nawet ludzie blisko stuletni mawiają, na przykład:

– że świat się zmienia, więc i Kościół zmieniać się musi (co nie jest wprost heretyckie, ale tak wieloznaczne, że zwykle rozumiane po heretycku przez przeciętnego wiernego Novus Ordo),

– że przez inne religie Bóg również przemawia (kłania się wprost Sobór Watykański II i zwłaszcza Wojtyła),

– że nie liczy się aspekt zewnętrzny, jak kto co robi, ale liczy się intencja i serce (znowu, wieloznaczna uczuciowość modernistyczna rozumiana zwykle wprost po protestancku przez przeciętnego wiernego Novus Ordo),

etc. etc.

Ale i wśród wiernych należących do „szeroko rozumianego ruchu tradycji katolickiej”, nie wyłączając sedewakantystów, często widać błędne mniemania, stawianie osobistych poglądów nad doktrynę i praktykę Kościoła, niezrozumienie lub błędne zrozumienie kwestii zupełnie podstawowych, po prostu brak zmysłu katolickiego. I nie mamy tu wyłącznie na myśli straszliwego w skutkach wpływu kaznodziejstwa (prasy, etc.) lefebrystycznego, który w „wierności Tradycji” przeciwko Autorytetowi widzi swoją główną misję do spełnienia. Starając się rzekomo zachować Tradycję przeciwko Autorytetowi FSSPX logicznie popada w błędy przeciwko wierze, które szerzy wśród swych wiernych i pogłębia u duchownych[1].

Tym błędom zaradzić można tylko pracując usilnie nad zaszczepianiem całkowicie, czyli integralnie, katolickiego spojrzenia na wszystko, w porządku prywatnym i publicznym, przyrodzonym i nadprzyrodzonym. Trzeba wrócić do podstaw i od nich zacząć. I po to powstało nasze skromne Stowarzyszenie.

Choć dołączyło do SKG czy do Redakcji „Myśli Katolickiej” kilka osób, wciąż to mało[2]. Widać u nas, Polaków, ten brak chęci do pracy wspólnej oraz brak zainteresowania sprawami religii, sprawami najświętszymi. Bolała nad tymi dwiema sprawami pierwotna „Myśl Katolicka”[3], boleje i „nowa”, pracując bez szczędzenia wysiłków nad religijnym podniesieniem siebie i swych Czytelników i nad uwrażliwieniem na pilną konieczność działania wspólnego.

Sam fakt, że liczba naszych Czytelników stopniowo wzrasta jeszcze nie świadczy o niczym. Internet bowiem, jako narzędzie sam w sobie może i neutralny, jest jednak z racji upadłej natury ludzkiej i obecnie tak daleko posuniętego zepsucia charakterów wychowawczo znacznie częściej szkodliwy niż pożyteczny. Zwykłą ciekawość łatwo zaspokoić jakimś głupim „memem” czy hasełkiem (niestety i tu zły przykład idzie z góry), można przeczytać sobie jeden artykuł na stronie katolickiej, inny na niekatolickiej lub nawet antykatolickiej… i nic z tego nie wynika. Większość stron, posiadających w nazwie słowo „katolicyzm”, a nawet „katolicyzm integralny” jest usiana błędami albo co najwyżej charakteryzuje się półkatolickim spojrzeniem na rzeczy. Tak łatwo bowiem założyć sobie dziś stronę internetową o zasięgu światowym, zwykle jednak bez należytego przygotowania, a szkody wyrządzane w ten sposób są o wiele większe, niż szkody pism antykatolickich, akatolickich i półkatolickich z czasów dawniejszych. Sama łatwość w przekazywaniu informacji utrudnia pogłębioną refleksję i by była wykorzystana z pożytkiem wymaga nie lada dyscypliny, tak rzadkiej wśród współczesnych, nie tylko świeckich.

Wracając do naszego Stowarzyszenia i jego pierwszego półrocza, poznaliśmy kilku naszych Czytelników, również zza granicy. Widać, że istnieje pewne stałe grono Czytelników nie tylko w Polsce, i Bogu dzięki! Choć nie dla tej ludzkiej pociechy czy pochwały pracujemy, lecz dla Pana Boga i jego Kościoła, dziękujemy i ludziom za miłe słowa zachęty do dalszej pracy, przypominając jednocześnie o konieczności działania wspólnego. W Polsce jest tak wiele do zrobienia, a tak wiele już lat stracono na głupie czy niepoważne inicjatywy, Facebookowy apostolat bez żadnych owoców, etc. etc. etc.

Dlatego głównym zadaniem ad intra naszego Stowarzyszenia jest formacja doktrynalna. Nie może być inaczej, ponieważ nie można działać skutecznie bez odpowiedniego przygotowania[4]. Oprócz osobistej lektury dzieje się to przede wszystkim poprzez spotkania formacyjne, co najmniej jedno w miesiącu, na którym wygłoszony jest wykład, po czym następuje dyskusja w przyjacielskim gronie. Temat jest zawsze uprzednio zakomunikowany wszystkim uczestnikom, ewentualnie przesyłane są materiały pomocne tak, aby każdy mógł się sumiennie przygotować do tych spotkań i by dyskusja była jak najbardziej owocna.

Omówiliśmy najpierw oczywiście cnoty wielkoduszności i ofiarności, sprawności tak podstawowe w pracy wspólnej (na podstawie tego wykładu powstał artykuł). Przedmiotem jednego z pierwszych wykładów była teza z Cassiciacum, aby wszyscy członkowie SKG dobrze rozumieli nasze stanowisko teologiczne w sprawie Autorytetu w Kościele, zwłaszcza że przez niektórych polskich „tezistów” temat ten jest nadal błędnie przedstawiany (i pomimo naszych uwag nie ma sprostowań!). Innym z pierwszych był również wykład o historii oporu wobec tak zwanej „nowej mszy”, ze szczególnym uwzględnieniem głównych protagonistów tego okresu, takich jak o. Guérard des Lauriers i abp Lefebvre, zupełnie błędnie uważany za bezkompromisowego (i z tych materiałów powstał artykuł). Historia magistra vitae est i w tym, co dotyczy historii oporu wobec soborowego neomodernizmu.

Św. Pius X, wielki pogromca modernizmu

Następnie przeszliśmy do magisterium Kościoła, rozpoczynając oczywiście od Pascendi Dominici gregis, by dokładniej poznać szatańską doktrynę modernistów, którzy w latach sześćdziesiątych przejęli struktury Kościoła. Temat ten jest niezwykle ważny, ponieważ wielu tradycjonalistów nie jest w stanie dobrze określić głównego wroga katolicyzmu a z racji wpływu, jaki wywarła na wielu ta heretycka doktryna głoszona powszechnie w kościołach niejeden sam przyjmuje, wiednie czy bezwiednie, ten czy inny błąd modernistyczny, nawet uczęszczając od lat na Mszę tradycyjną.

Św. Pius X świadom był doskonale zagrożenia, jakie stanowił ten „zbiór wszystkich herezji”, to „niebezpieczeństwo [które] ma swoje siedlisko niejako w samych żyłach i wnętrznościach Kościoła” (Pascendi) i zwalczał je nie tylko doktrynalnie, ale i dyscyplinarnie.

W tym miesiącu swe łamy oddamy szczególnie tematyce związanej z tym świętym Papieżem, naszym Patronem, do którego nowenny dziś dzień przedostatni odprawiamy, oraz jego dziełu odnowienia wszystkiego w Chrystusie (E supremi apostolatus).

Lecz wierność temu naprawdę wielkiemu Papieżowi to nie tylko walka z modernizmem. Do tego ogranicza się lefebryzm, który całkowicie zapoznaje, odrzuca wręcz, wezwanie Papieża do całkowitego i bezwzględnego podporządkowania się i posłuszeństwa Papieżowi, Wikariuszowi Chrystusa, „słodkiemu Chrystusowi na ziemi” (św. Katarzyna Sieneńska). To jest zaś postawa, jakiej wielokrotnie wyraźnie wymagał Pius X od katolików [5] a jest ona jedyną słuszną i zgodną z nauczaniem Kościoła postawą, jaką każdy syn i córka Kościoła winien przyjąć[6].

Jest to postawa katolików nieustępliwych, ultramontanów, katolików integralnych.

Dziś, w obliczu modernistycznej destrukcji przeprowadzanej przez Bergoglio indultowcy-motupropriowcy i lefebryści kontynuując swoje przesiewanie „magisterium” „papieża” wydali jednocześnie wyrok śmierci na ultramontanizm, mówiąc, że nawet jeśli kiedykolwiek był możliwy, dziś na pewno tak nie jest…

My zaprzeczamy temu, słowem i życiem, i przypominamy nauczanie naszego świętego Patrona, Piusa X, którego dziwnym trafem owo bractwo kapłańskie sobie przywłaszczyło, tylko połowicznie trzymając się tego, czego nauczał.

Do nich więc kierujemy słowa „Myśli Katolickiej”, która z okazji pięćdziesięciolecia kapłaństwa Papieża Sarto tak zwracała się do swych czytelników:

Tak, katoliku! Jeśliś na ten obchód jubileuszowy, którym Polska dziś czci Piusa X, przyniósł serce przewrotne, serce, które własnych widoków tu szuka, serce, co nie waha się urągać Papieżowi lub palić kadzidła tym, którzy Go znieważają i rozkazów Jego słuchać nie chcą; jeśliś przyniósł tu umysł, co krytykuje jego wyroki i w posłuszeństwie Jemu samowolnie granice zakłada; jeśliś przyniósł taki umysł i serce, – to odejdź… bo jubileusz Namiestnika Chrystusowego – rzecz święta jest i frymarczyć nią się nie godzi.

Idź! Pierwej oczyść serce twoje, daj mu intencyę prostą, poddaj bez żadnych zastrzeżeń rozum swój i wolę orzeczeniom Papieża, a wtedy dopiero przyjdź śmiało na jubileuszowe gody, bo Ojcu Świętemu przyniesiesz najszczytniejszy i najdroższy Mu hołd…

Źródło: „Myśl Katolicka”, rok I (1908), nr 40, s. 315.

Sancte Pie X, ora pro nobis!

Redakcja „Myśli Katolickiej”

[1] Np. negowanie nieomylności powszechnego magisterium zwyczajnego, nieomylności kanonizacji, obowiązku podporządkowania się Papieżowi i przyjęcia magisterium autentycznego, etc.

[2] Te słowa, zamykające artykuł pt. „Nasza młodzież. (głos młodego o młodych)” moglibyśmy i dziś my napisać: „Poczciwiec jaki, kończąc ten artykuł, napisałby: ‘Jest źle, lecz, chwała Bogu, mamy grupę młodzieży katolickiej’… i t.d. i t.d.; ale ja nie pocieszam czytelników, lecz konkluduję bez komentarzy: ‘Jest źle’!” („Myśl Katolicka”, rok IV [1911], nr 2, s. 14). Po prostu jest źle, znacznie gorzej niż 100 lat temu.

[3] Cytaty już przytaczaliśmy, lub całe artykuły i dalej posiłkować się będziemy tekstami z „Myśli Katolickiej”, by wykazać, jak niska jest świadomość religijna w naszym społeczeństwie, jak głęboko zakorzeniony jest w nas indywidualizm oraz jak ważna, by temu zaradzić, jest sensowna, zorganizowana, nieustępliwa w zasadach akcja katolicka.

[4] Przytaczaliśmy już te słowa, przytaczać je będziemy wielokrotnie. Powinni sobie je wziąć do serca, głęboko przemyśleć i wprowadzić w życie zwłaszcza ci, którzy sami powołują się na polskiego dominikanina: „Kto chce przodować, innych uczyć i nimi kierować, ten musi najpierw nad sobą̨ popracować i odpowiednio się wykształcić, aby nie być ślepym wodzem. U nas, gdzie wykształcenie religijne tak nisko stoi, ci wszyscy, którzy w akcji katolickiej udział biorą, powinni nieraz poważnie zapytać samych siebie, czy w dziedzinie nauki wiary posiadają̨ dostateczne przygotowanie do tej pracy, jakiej się podjęli; a jeśli odpowiedź nie wypadnie na ich korzyść, powinni choćby kosztem największych wysiłków odebrać na własne potrzeby trochę tego czasu, który nieraz tak wspaniałomyślnie oddali na potrzeby innych; powinni też i na przyszłość zawsze nieco czasu dla siebie zarezerwować, aby móc dopełnić w wykształceniu to, czego w niem brakuje, i pracować nad ciągłym jego rozwojem. Choć w ten sposób na swą pracę społeczną mniej czasu będą mogli poświęcać, praca ta będzie jednak stokroć owocniejsza i trwalsza. Jednym z najważniejszych rezultatów gruntowniejszego przygotowania się do akcji katolickiej naszych pracowników na tem polu, będzie zachęcenie do niej wielu jednostek dobrej woli i nieraz może nieźle przygotowanych, które dotąd trzymały się na uboczu, zrażone bezpłodnym miotaniem się tylu katolickich działaczy, nie posiadających gruntownego wykształcenia i przygotowania” (o. Jacek Woroniecki OP, Przewodnik po literaturze religijnej i pokrewnych dziedzinach filozofji i nauk społecznych, wydanie II, Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań, 1927, s. 15, podkreślenie nasze). U nas bowiem, tu i teraz, wykształcenie religijne stoi tak nisko, że akcja katolicka pod przywództwem niedokształconych ludzi kompromituje sprawę i odpycha ludzi poważnych.

[5] Np. do kapłanów Unii Apostolskiej, 18 listopada 1912 roku (AAS 1912, s. 695, polskie tłumaczenie ustępu na stronie Ultramontes) czy podczas przemówienia na ostatnim konsystorzu kardynalskim kilka miesięcy przed swą śmiercią, 27 maja 1914 r. (AAS 1914, ss. 260-262). Historyk E. Poulat łączy zresztą te przemówienia ze sobą (L’affaire de la Sapinière, Les Editions de l’Oeil du Sphinx, Paryż, 2012, s. 458). Natomiast abp Lefebvre twierdził: „Jesteśmy przekonani, że postępując w ten sposób, z pomocą łaski Bożej, Najświętszej Maryi Panny, św. Józefa i św. Piusa X zachowujemy wierność Kościołowi katolickiemu, wszystkim następcom św. Piotra i pozostajemy fideles dispensatores mysteriorum Domini Nostri iesu Christi in Spiritu Sancto – wiernymi szafarzami tajemnic naszego Pana Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. Amen” (źródło: news.fsspx.pl). Czytając słowa św. Piusa X łatwo dojść do wniosku, że ten Papież zupełnie nie poparłby działania założyciela Ecône, lecz by je potępił. Sam wielokrotnie podkreślał ciągłość ze swym poprzednikiem, Leonem XIII, który w Satis cognitum ogłosił: „’Nie może być nic bardziej niebezpiecznego od tych heretyków, którzy prawidłowo wszystko przedstawiając, jednym słowem, jakby kroplą jadu, zatruwają czystą i prostą wiarę Pańskiej, a stąd i apostolskiej tradycji’ (Tractatus de fide orthodoxa contra arianos). Taki był zawsze zwyczaj Kościoła i taki sąd za zgodą świętych Ojców, zgodnie z którym wydalano ze społeczności katolickiej i nie dopuszczano do Kościoła kogokolwiek, kto odstąpił nawet w najmniejszym stopniu od nauki podawanej w autentycznym nauczaniu”.

[6] Katolicką doktrynę o papiestwie i obowiązkach katolików wobec Papieża w sposób bardzo przystępny zebrał i streścił ks. Franciszek Ricossa w drugiej części artykułu polemicznego z „La Tradizione cattolica”.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s