Katolicka doktryna dotycząca kary śmierci (kazanie ks. Franciszka Ricossy)

Św. Józef Cafasso, patron więźniów i skazanych na śmierć, formator kapłanów, doradca św. Jana Bosco

Na początku sierpnia w tzw. środowiskach konserwatywnych podniosła się wrzawa z powodu zmiany jednego z punktów modernistycznego katechizmu, wprowadzonego przez Jana Pawła II „konstytucją apostolską” Fidei depositum w 1992 r. Za sprawą decyzji Jerzego Bergoglio kara śmierci została uznana za niedopuszczalną bez względu na okoliczności. Orzeczenie niedopuszczalności stosowania tej kary jest ukoronowaniem zmierzających do tego celu wysiłków ostatnich 50 lat.

Tak jak w przypadku innych punktów doktryny, zmiany przebiegały stopniowo. Brak definitywnego potępienia kary śmierci we wspomnianym katechizmie nie przeszkadzał Karolowi Wojtyle wzywać wiernych na całym świecie do wysiłków na rzecz całkowitego jej zniesienia. Najważniejszym argumentem wysuwanym przeciwko tej karze była fałszywa koncepcja godności osoby ludzkiej, której człowiek nie traci nawet wtedy, gdy buntuje się przeciw Bogu poprzez dobrowolne przylgnięcie do błędu i grzechu. Jest to także jeden z trzech argumentów podanych jako uzasadnienie zmian dokonanych przez aktualnego okupanta Stolicy Piotrowej. Ich fałszywość, a także zuchwałą próbę przypisania Kościołowi katolickiemu winy za stosowanie kary śmierci przez władzę świecką w ubiegłych latach omawia ks. Franciszek Ricossa w kazaniu z XI niedzieli po Zesłaniu Ducha Św., wygłoszonym w oratorium pw. św. Piusa V w Modenie.

Władysław Ostrowski

Dwie lekcje z dzisiejszej Mszy przedstawiają nam:

1. Fragment z Ewangelii św. Marka. Pan Jezus uzdrawia głuchoniemego, mógłby zrobić to wyłącznie mocą swojego słowa, lecz woli dodać także gesty, dotyka również swoją dłonią i śliną jego uszu i języka, w ten sposób daje nam do zrozumienia, jaką moc mają sakramenty, które działają przez zewnętrzne elementy ludzkie, ale udzielają łaski, wewnętrznego uzdrowienia i nadprzyrodzonego daru łaski. Ten obrzęd „effetha” – słowa, które wypowiada Pan Jezus – „otwórz się” jest powtarzany przy chrzcie… Pięknym widokiem jest ten gest wykonany przez Pana Jezusa na jeszcze wyższym poziomie, wykonany nie dla uzdrowienia ciała, lecz dla uświęcenia duszy.

2. Fragment z Listu św. Pawła do Koryntian mówi nam wiele rzeczy: opowiada o świadkach objawień Chrystusa, raz jeszcze o znaczeniu łaski, ale nie zatrzymam się nad tym, to byłby trzeci raz z rzędu, następnie pojawiają się te dobrze znane słowa „tradidi quod et accepi”; „przekazuję wam – mówi św. Paweł do Koryntian – to, co sam otrzymałem”. Apostoł, kaznodzieja, kapłan, Papież nie mogą podawać własnej doktryny, ale muszą podawać doktrynę Boga, słowo Boże, tzn. to, co Bóg objawił poprzez swojego Boskiego Syna Jezusa Chrystusa. To, co otrzymałem jest tym, co wam przekazuję. Oto prawdziwe i autentyczne pojęcie tradycji: to objawione słowo Boże przekazywane nieomylnie i integralnie. Z tego, co Bóg objawił, nie można usunąć ani linijki, nie można także żadnej dodać, możemy jedynie dogłębniej dociekać tajemnicy objawionej, a to należy przede wszystkim do Kościoła, który jest jej nieomylnym strażnikiem.

Dotyczy to wszystkich punktów doktryny; oczywiście niektóre z nich są głównymi tajemnicami wiary: Trójca Święta, Odkupienie, Wcielenie, ale nie ma ani jednej prawdy objawionej, która nie ma być przekazywana, ani jednej, która może być zmieniona, zapomniana, zanegowana, pominięta lub dodana.

I tak, w tym tygodniu wy również śledziliście to, co się działo, ponieważ mówiono o tym, nawet jeśli nie tak wiele, na łamach dzienników, w mediach, otóż opublikowano Reskrypt Kongregacji Doktryny Wiary, zatwierdzony przez Bergoglio, któremu towarzyszył list tejże Kongregacji, w którym ten tekst jest objaśniony, w którym wprowadza się zmianę do tak zwanego Katechizmu Kościoła katolickiego – który w rzeczywistości nim nie jest, ponieważ był już katechizmem soborowym, chcianym w rzeczywistości przez Wojtyłę – w sprawie kary śmierci.

Co trzeba teraz powiedzieć na ten temat (mówię to wam nie jako przedmiot pobożności, ale w ramach formacji doktrynalnej dobrego chrześcijanina)?

Zmiana ta wyraża to, co przecież już właściwie przygotowywano poprzez ciągłe ustępstwa trwające od Soboru: oznajmia, że kara śmierci zawsze jest niedopuszczalna. Co to oznacza? Oznacza to, że dla chrześcijanina, z uwagi na słowo Boże, a zatem na podstawie Ewangelii (bez lepszego uściślenia, jak i gdzie), kara śmierci miałaby być zawsze naruszeniem prawa boskiego i boskiej dobroci.

To zostaje stwierdzone. Dalej. W okresach historycznych mogą zaistnieć różne rzeczy, ale jednak kto stosował karę śmierci w przeszłości zawsze naruszał Ewangelię, świadomie czy nie.

Oto sedno tego nauczania, za pomocą którego, podobno, poprawia się katechizm i już w tym jest coś nie tak.

Podaje się trzy powody, dla których kara śmierci miałaby być niedopuszczalna dla chrześcijanina.

Pierwszym jest godność osoby ludzkiej. To powód, który został podany także po to, aby nauczać na Soborze doktryny o wolności religijnej, czyli wolności, którą Kościół i Państwo muszą udzielać wszystkim wyznaniom, a także osobom niereligijnym, aby mogły swobodnie praktykować i szerzyć własny kult i własną wiarę, także te błędne, a nawet tym, którzy nie mają wiary. To jest doktryna o wolności religijnej.

A na czym opiera się ta doktryna? Wyraża to dobrze tytuł dokumentu soborowego Dignitatis humanae personae, godność osoby ludzkiej.

A jaki jest pierwszy argument w tym dokumencie wysunięty na poparcie twierdzenia, że kara śmierci jest zawsze niedozwolona? Godność osoby ludzkiej.

A jaki jest drugi argument? Zmiana w pojęciu prawa: czym jest prawo i czym jest kara. Nastąpiła zmiana, tak, ale trzeba przyjrzeć się przez kogo została dokonana. Zmiana ta jest wyraźnie zatwierdzona: pojęcie prawa i kary, które istniało wcześniej, w minionych wiekach, było błędne; pojęcie prawa i kary, które istnieje obecnie, jest za to słuszne.

Trzeci powód jest natomiast bardziej prozaiczny, konkretny i praktyczny i jest jedyny, choć raczej fałszywy, który dałoby się podtrzymać: to znaczy, przy obecnych metodach pozbawiania wolności nie ma już ryzyka ponownego popełnienia przestępstwa, a więc kara śmierci nie jest potrzebna. Ten argument jest fałszywy, ponieważ ciągle obalają go fakty, jako że jest bardzo wielu przestępców, którzy dopuścili się najcięższych zbrodni i którzy przy współczesnych metodach pozbawiania wolności zostali wypuszczeni i znów popełnili te same najcięższe zbrodnie. Przykładem dla wszystkich, który przychodzi mi do głowy, jest słynny potwór z Circeo, Izzo, który mordował dziewczęta z przerażającym sadyzmem; został wypuszczony na wolność na podstawie tych słynnych metod, które stosuje się obecnie i pierwszą rzeczą, którą zrobił było zabicie dwóch innych. Oczywiście ten argument nie jest zbyt poważny, ale jest najbardziej prozaiczny, a zatem najbardziej dyskusyjny.

Poza tym, w tym dokumencie poruszone jest jeszcze inne zagadnienie, czyli jak pogodzić to stwierdzenie: niedopuszczalność, zawsze i mimo wszystko, kary śmierci oraz praktyka i doktryna Kościoła, który jednak zawsze bronił prawowitości kary śmierci.

Spróbujmy teraz przyjrzeć się – postaram się zbytnio nie przedłużać, nie jest to konferencja – spróbujmy przyjrzeć się krótko tym czterem punktom, to znaczy trzem argumentom oraz temu, co jest najpoważniejsze, czyli pytaniu o pogodzenie tego z doktryną Kościoła.

Przede wszystkim mówi się, że ta nowa decyzja o niedopuszczalności kary śmierci zawsze opiera się na Ewangelii. W Ewangelii nie znajdujemy zaś żadnego słowa Jezusa Chrystusa przeciwko karze śmierci. Jak wiemy, w Starym Testamencie, który jest jednak ciągle słowem Bożym, prawo mojżeszowe, które jest prawem boskim i które służyło zarówno duchowemu kierownictwu dusz, ale także jako tymczasowe prawo do kierowania ludem, nakazywało w wielu przypadkach karę śmierci.

Kim jest ten, który ustanowił karę śmierci w starym prawie? To Bóg. Jeśli więc kara śmierci jest zawsze niedopuszczalna we wszystkich okresach historii ludzkości, ponieważ jest zawsze przeciwna godności osoby ludzkiej, która nie zmienia się na przestrzeni wieków, wówczas pierwszym winowajcą, który naruszył prawo Boże, jest Bóg. I tu od razu widzimy bluźnierczą sprzeczność: jak Bóg może grzeszyć? Jak Bóg może przeciwstawiać się Bogu? Albo Bóg starego prawa jest złym Bogiem, natomiast my musimy uważać, że następnie przyszedł dobry Bóg? To także jest bluźnierstwem.

Oczywiście, przepisy prawne Starego Testamentu już nie obowiązują. Protestanci, którzy zdają się bardziej kochać stare prawo niż nowe i którzy mają jednak błędne pojęcie Pisma św. i Biblii, zachowują się czasami tak, jak gdyby przepisy starego testamentu nadal obowiązywały, i prawdą jest również, że istnieją sekty protestanckie, które mają sobotę, a nie niedzielę, jako dzień świąteczny, właśnie z tego powodu. Nadal są Żydami. I tak, na przykład w Stanach Zjednoczonych, w których kara śmierci jest lubiana przez bardzo wielu, jednym z powodów kulturowych jest właśnie leżący u podstaw protestantyzm. Dla nich Biblia mówi, że musi być kara śmierci, a zatem koniecznie istnieje kara śmierci.

To nie jest prawdą, ponieważ przepisy starego prawa, mimo iż pochodzą od Boga i mimo iż są boskie, były jednak prowizoryczne. Przy nadejściu nowego prawa zanikają (nie przykazania Boże, ale przepisy czysto mojżeszowe) i w konsekwencji przepisy prawne starego prawa już nie obowiązują: nie jesteśmy już zobowiązani do obrzezania się, nie jesteśmy już zobowiązani do świętowania soboty – przeciwnie, nie wolno tego robić – i podobnie nie jesteśmy już zobowiązani do kamienowania cudzołożników i tego typu rzeczy.

Co widzimy w Ewangelii? Widzimy łagodność i dobrość Pana Jezusa. Cudzołożnicy – w przypadku cudzołóstwa – Pan Jezus nie mówi, skoro w tamtym czasie obowiązywało jeszcze prawo mojżeszowe, „Ojciec mój się pomylił” lub „kamienowanie jest zabronione”, lecz mówi „kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień”. „Rzućcie ten pierwszy kamień”. Ale nikt nie miał odwagi go rzucić. Naturalnie widzimy w tym łagodność, miłosierdzie Jezusa Chrystusa, a więc także ducha Ewangelii, dla którego to powodu Kościół, mimo iż mogąc – ponieważ jest społecznością doskonałą – mimo iż mogąc w teorii zastosować karę śmierci, jako Kościół, społeczność religijna założona przez Jezusa Chrystusa, „aborret a sanguine”, brzydzi się rozlewem krwi i nie rozważa jej we własnych prawach karnych. Kiedy poszukacie w Kodeksie, nie znajdziecie kary śmierci.

Powiecie: „Ale w Watykanie i wcześniej w Państwie Kościelnym była kara śmierci”. Oczywiście, że była, ale był to nie Kościół jako Kościół, ale państwo, było to państwo rządzone przez Papieża.

Czym innym jest władza doczesna, nawet jeśli sprawuje ją władza duchowa, a czym innym jest władza duchowa sprawowana przez autorytet duchowy.

Kościół jako Kościół jest miłosierny, wybacza – jak tylko może – czasem też karci, ale nie do tego stopnia, by ogłaszać karę śmierci.

Jednak państwo musi zapewnić doczesne dobro wspólne społeczności i wśród kar może słusznie wymierzać karę śmierci.

Kto powiedział, że w Nowym Testamencie kara śmierci stała się bezprawna? Kto to powiedział? Średniowieczni heretycy: waldensi. Waldensi utrzymywali, że kara śmierci była niedopuszczalna i twierdzili, że opierają tę swoją teorię na Ewangelii. Jednakże z tego powodu i tysiąca innych zostali ekskomunikowani i potępieni przez Kościół; tzn. nie jest prawdą, że Ewangelia zabrania kary śmierci i w rzeczywistości św. Paweł, który był apostołem Jezusa Chrystusa, wybranym przez Jezusa Chrystusa do niesienia wiary całemu światu, nie tylko nie potępił nigdy kary śmierci, a zrobiłby to, gdyby była przeciwna Ewangelii, ale zaaprobował ją, skoro wypowiadając się o władzy świeckiej państwa mówi: „nie bez przyczyny miecz nosi dla pomsty i karania złych”. Miecz to wedle rzymskiego prawa ius gladii, tzn. władza wymierzania kary śmierci przestępcom. Św. Paweł chwali zatem fakt, że państwo karze przestępców także w ten skrajny sposób za najpoważniejsze zbrodnie. Tak więc absolutne potępienie kary śmierci w oparciu o Ewangelię i Nowy Testament jest wystąpieniem przeciw Ewangelii i jest fałszowaniem Nowego Testamentu. Jeśli chce się powiedzieć, że duch chrześcijański skłania się ku miłosierdziu i przebaczeniu, to jest to prawda, a jeśli chce się powiedzieć, że prawo Chrystusa zakazuje kary śmierci, to jest to kłamstwo. Z drugiej strony, oszczercze kłamstwo przeciw Kościołowi, który w ciągu stuleci aprobując karę śmierci, jako państwo przyjmując ją we własnych kodeksach karnych w ten sposób miałby dopuszcić się zła i oddalić się od Ewangelii, co jest niewyobrażalne i bluźniercze, ponieważ Kościół jest święty, nie mógł czekać 2000 lat, aby pojąć to, co było jasno wyrażone w Ewangelii.

Ale jakie są trzy powody, które podano w tym dokumencie, aby poprzeć bezprawność kary śmierci?

Nie jest jasne, czy konieczne są wszystkie trzy, czy wystarcza tylko jeden z nich, ale z logiki rzeczy wynika, że każdy jest ważny sam w sobie, a zatem wystarczyłby tylko jeden z nich.

Pierwszym jest godność osoby ludzkiej. Napisano tam: „godność osoby ludzkiej jest tak wielka, że nie traci się jej nawet przez grzech”. A teraz na czym polega – a jest to prawdą z dziedziny prawa naturalnego – godność osoby ludzkiej? Polega na tym, że osoba ludzka w przeciwieństwie do zwierząt obdarzona jest intelektem i wolną wolą. I na czym polega godność posiadania intelektu i wolnej woli? Na tym, że intelekt przylega do prawdy, a wolna wola przylega do dobra. Człowiek zachowuje zatem własną godność, jeśli intelektem przylega do prawdy, szczególnie Prawdy Pierwszej, którą jest Bóg, i wolą przylega do dobra. Dlatego św. Tomasz wyjaśnia, a Leon XIII powtarza ten argument w swojej encyklice o prawdziwej wolności, w przeciwieństwie do fałszywej koncepcji wolności, że kiedy człowiek poprzez błąd i herezję szerzy fałsz i kiedy przylega wolą do zła i grzechu, traci własną godność.

Oczywiście nie traci własnej natury ludzkiej, która w tym sensie jest niezbywalna, ale traci w akcie własną godność i staje się gorszy od zwierząt: ponieważ zwierzęta, kiedy czynią coś okrutnego, postępują zgodnie ze swoją naturą. Tymczasem człowiek, ściśle rzecz ujmując, mając intelekt i wolę stworzone dla prawdy i dobra, kiedy zamiast tego prostytuuje, że tak powiem, te władze, czyniąc zupełnie coś odwrotnego, fałsz i zło, upada jeszcze niżej, niżej od dzikiego zwierzęcia; jest człowiekiem, który popełnia zbrodnię, a zatem nie ma już zapewnionej godności osoby ludzkiej, więc nie może być dłużej chroniony przed karą, a przede wszystkim także przed karą śmierci. Przeciwnie, heroicznie w ramach pokuty za własne grzechy ponosząc karę śmierci przestępca odzyskuje własną godność.

W istocie dochodzimy do drugiego błędu, który zostaje natomiast przedstawiony jako argument przeciwko karze śmierci: jest nim nowe pojęcie prawa.

W liście towarzyszącym Reskryptowi wyjaśnia się co to znaczy. Nowe pojęcie prawa jest pojęciem illuminizmu, nie Ewangelii, według którego prawo i kara zawsze muszą być wychowawcze, a nie karzące, zadośćczyniące za popełnione zło. Otóż prawdą jest, że kara, jeśli to możliwe, musi być wychowawcza, ale kara nie jest tylko wychowawcza. W porządku sprawiedliwości służy temu, by oddać każdemu to, co mu należne; temu, który czyni zło karę, temu, który czyni dobro nagrodę. Zatem nałożenie kary temu, który czyni zło, nawet jeśli nie ma tam aspektu wychowawczego, przywraca porządek pogwałcony przez winę, przez grzech, przez przestępstwo.

Więc tak, jak ten, który wyrządza zło musi zapłacić odpowiednią pokutą (nie wystarczy powiedzieć, że się zmieniłem, lecz muszę wykonać pokutę), tak też kara jest właśnie karą, która musi powodować cierpienie u tego, który popełnił zło.

Najgorszym przestępstwom może więc, nie musi z konieczności, odpowiadać kara śmierci.

Gdyby kara zawsze miała za cel przywrócenie winnego do stanu sprzed popełnienia występku i nigdy nie była dopuszczalna jako czysta kara za zło, wówczas Bóg byłby, raz jeszcze, przestępcą, ponieważ piekłem karze kogoś, kogo nie da się wychować ponownie.

Potępiony nie zmienia się, będzie zły aż do końca, nie świata, ale wieczności, która nie ma końca. Potępiony pozostaje zatem potępiony, pozostaje zły i pomimo tego jest ukarany, właśnie z tego powodu jest ukarany karą czysto zadośćczyniącą.

Gdyby kary zadośćczyniące były niemoralne, jak mówią illuminiści (Beccaria, Kant, et al.), wówczas piekło byłoby niedopuszczalne, i rzeczywiście dla modernistów piekło jest niedopuszczalne. Jeszcze nie mówią tego wprost, ale przy okazji następnej poprawki Katechizmu pewnie zostanie to powiedziane, w Reskrypcie nr 2.

Trzeci powód: już wyjaśniłem, jak jest to śmieszne i w każdym razie nikłej wartości oraz że temu kłam zadają fakty.

Jak zatem wyjaśnić zmianę doktryny? Powiedziano, że zmiana doktryny nie jest sprzecznością z poprzednim nauczaniem, ani Wojtyły, które praktycznie usuwało karę śmierci, ale nie było na tyle śmiałe, by powiedzieć, że w teorii jest zawsze niedozwolona, ani tym bardziej z nauczaniem katolickim, które, przeciwnie, mówi, że kara śmierci jest słuszna, nawet jeśli nie jest obowiązkowa. Jest słuszna.

I głosiło to jasno, bez problemów. Jak to możliwe, by przejść od mówienia, że kara śmierci jest dozwolona, do mówienia tego, że kara śmierci jest niedozwolona, od tego wręcz, że kara śmierci jest zawsze dozwolona do tego, że kara śmierci jest zawsze niedozwolona. Powiedziano: nie jest to sprzeczność, jest to spójne rozwinięcie doktryny.

Ale rozwinięcie, aby było spójne, nie może prowadzić do negacji punktu wyjścia, może być pogłębieniem: kara śmierci jest dozwolona, lecz w wielu przypadkach nie będzie potrzebna; to jest możliwe z pewnym pogłębieniem: być może w niektórych okrutnych, barbarzyńskich wiekach łatwiej było mieć dość okrutnego ducha, obecnie natomiast nie, nawet jeśli obecnie w szpitalach zabija się dzieci, ale cóż, nikt ich nie widzi, nie jest to kara śmierci. Ale jeśli, przeciwnie, mówimy, że jest zawsze niedozwolona, wówczas nie ma żadnego spójnego rozwinięcia, jest to sprzeczność.

Jedyną możliwość spójności daje modernistyczne pojęcie rozwoju, tj. ewolucji dogmatów. Dla modernistów Pan Jezus coś powiedział, ale prawie nikt nie wie, co powiedział. W istocie, nie wiem, czy Spadaro czy któryś z jezuitów bliskich Bergoglio, czy też przełożony generalny jezuitów powiedział: wcale nie wiemy, co powiedział Pan Jezus, w tamtych czasach nie było rejestratorów dźwięku. Wszystko w porządku! Pan Jezus coś powiedział, ale nie bardzo wiadomo, co. Dalej, rozwój polega na tym, że z czasem Kościół interpretuje to nasienie zasiane przez Pana Jezusa, które rozwija się tak, że oznacza wszystko i jego przeciwieństwo. Oto modernizmu idea ewolucji dogmatów. Dla modernizmu jeśli prawdy wiary nie zmieniają się ciągle, dostosowując się do mentalności człowieka nowoczesnego, wówczas nie ma już życia, ale śmierć. Życie polega na zmianie, zawsze.

Jednakże, idąc za logiką i wierząc, że Pan Jezus jest Bogiem, wiemy to, co Bóg objawił i wiemy, że prawda się nie zmienia, wiemy też, że ta sprzeczna, przeciwna zmiana jest niedopuszczalna.

Inni, jak ja, przede mną, być może lepiej ode mnie krytycznie skomentowali tę decyzję, ten dokument. Ale potem powiedzieli: Papież się pomylił. Tak mówi Bractwo Św. Piusa X. Ale jak Papież, który jest bliższą regułą naszej wiary i tym, który ma nas prowadzić drogą Prawdy i tym, o którym Pan Jezus powiedział: „kto was słucha, mnie słucha; a kto wami gardzi, mną gardzi”, jak Papież może wprowadzać w błąd dusze mu powierzone i zamiast prawdy nauczać błędu prowadząc dusze do otchłani? To niemożliwe. Nie może prawowicie być następcą Piotra i wikariuszem Chrystusa ten, który sprzeciwia się Chrystusowi i prawdzie objawionej przez Chrystusa. I tak, jak Bóg nie może sprzeciwiać się Bogu, tak wikariusz Chrystusa nie jest wikariuszem Chrystusa jeśli sprzeciwia się Chrystusowi. To jest dość jasne i proste, nawet jeśli wielce brzemienne w skutkach. Jednakże ci, którzy, przeciwnie, chcą pogodzić, również w tym punkcie, rzeczy nie do pogodzenia, jak Bractwo Św. Piusa X i podobni, są zdolni do wszystkiego.

Nawet do znieważenia Papiestwa i Kościoła, oskarżając go o porzucenie prawdy, zachowując jednak autorytet, któremu, jak twierdzą, są wierni i oddani, nawet jeśli następnie, w rzeczywistości, trzymając się go tylko wtedy, gdy im wygodnie, tj. gdy udziela im pozwoleń i przywilejów, a nie gdy mówi coś, co im się nie podoba. Nie zgadzamy się z tym i nie możemy się z tym zgadzać i dlatego jesteśmy tutaj.

Trochę zbyt długo się nad tym zatrzymałem, ale myślę, że warto rozjaśnić tę sprawę.

Niech więc Pan Bóg da, byśmy byli wierni doktrynie objawionej i byśmy nigdy nie utracili ani joty, tj. nawet najmniejszego punktu, ponieważ wszystko, co wywodzi się z ust Boga i co nam zostało przekazane, musimy w to wiernie wierzyć. „Przekazałem wam to, co otrzymałem”. Oto prawdziwy apostoł i oto, co w naszym skromnym zakresie mamy robić również my: przekazywać przyszłym pokoleniom tę samą wiarę apostolską, którą otrzymaliśmy od apostołów i którą oni otrzymali od Chrystusa. W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

Tłumaczyli z języka włoskiego Władysław Ostrowski oraz Wezuwiusz. Źródło: strona Instytutu Matki Dobrej Rady.

2 thoughts on “Katolicka doktryna dotycząca kary śmierci (kazanie ks. Franciszka Ricossy)

  1. Kolejny ciekawy tekst

    Proponuję jeśli można, w zdaniu: „Przeciwnie, heroicznie w ramach pokuty za własne grzechy znosząc karę śmierci przestępca odzyskuje własną godność.” słowo ‚znosząc’ zastąpić słowem ‚ponosząc’ bo pewnie o taki sens chodziło.

    Dla tych którzy w miarę dobrze znają angielski można również posłuchać (za darmo) na ten sam temat, rozmowy Bp Sanborna i Ks Cekady (Episode 36: Death Penalty https://novusordowatch.org/2018/08/francis-watch-episode-36/ )

    • Dziękujemy.

      Za słuszną uwagę co do znaczenia tego słowa również dziękujemy, zostało to poprawione.

      Propozycja programu radiowego bardzo dobra, my z kolei polecamy również tekst z bloga biskupa Sanborna w tym samym temacie:
      https://inveritateblog.com/2018/08/23/changing-the-catechism/. Przetłumaczymy, jeśli czas pozwoli, chyba że ktoś spośród Czytelników zechce (lecz trzeba się najpierw zgłosić, przed podjęciem się tłumaczenia, by ewentualnie nie wykonywać tej samej pracy podwójnie).

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s