Katolicyzm integralny a sedewakantyzm: przeciwko dalszym wypaczeniom [Komunikat SKG]

W swych poglądach i w swej akcyi katolik rzymski integralny trzyma się przedewszystkiem punktu widzenia katolickiego, t. j. powszechnego, bądź co do czasu – poprzez różne momenta historyczne, bądź co do przestrzeni – poprzez wszystkie kraje. Wie on, że w walkach chwilowych i miejscowych jest zawsze, przynajmniej w gruncie rzeczy, wiekowa i wszechświatowa walka między dwiema wielkiemi siłami organicznemi: jedynym Kościołem Bożym, Katolickim Rzymskim integralnym – z jednej strony, a przeciwnikami jego zewnętrznymi i wewnętrznymi – z drugiej. Przeciwnicy zewnętrzni (sekty żydowsko-masońskie i ich bezpośredni sojusznicy) znajdują się w rękach centralnej władzy tajemnej; przeciwnicy wewnętrzni (moderniści, demokraci katoliccy, liberałowie katoliccy, etc.) służą jej, wiednie czy bezwiednie, za narzędzia infiltracyi i rozkładu wśród katolików.

Punkt 6 programu Sodalitium Pianum (podkreślenie MK)

Jesienią 2013 r. rozpoczęły się przygotowania do założenia katolickiego stowarzyszenia biorącego sobie za ideał katolicyzm integralny. Bezpośrednią inspiracją do tego była lektura numeru specjalnego pisma „Sodalitium” z 2007 r. (który w całości przetłumaczony jest na łamach naszej strony – tu artykuł wstępny) oraz zrozumienie konieczności łączenia katolików, konieczność zrzeszeń katolickich w obliczu panoszącego się wszędzie indywidualistycznego dyletantyzmu, powodującego tyle szkód dla sprawy katolickiej w Polsce.

Niestety, a może opatrznościowo na szczęście, prawie wszyscy niedoszli założyciele stracili wiarę i rozum, oddając się przewrotnym sofizmatom poszukiwaczy „ukrytych Papieży”. Niestety, ponieważ pierwsze tego rodzaju i konieczne stowarzyszenie wówczas nie powstało. Na szczęście, ponieważ najwyraźniej nie był to jeszcze czas, trzeba było pogłębić formację doktrynalną i czekać na kolejnych chętnych, poważniejszych i pewniejszych od tamtych.

Nieszczęście było jednak pogłębione najzwyklejszą kradzieżą nazwy „katolicyzm integralny” przez tych, którzy o tym mieli nikłe pojęcie (i nadal mają). Ale nie o nich tutaj.

Nieszczęście bowiem z czasem się pogłębiło, gdy w ubiegłym roku pewni sedewakantystyczni aktywiści prowadzący strony wątpliwej jakości również przejęli to szczytne hasło, wypaczając jego znaczenie z powodu prezentowanych na nich poglądów, które nijak się mają do katolicyzmu integralnego. Niektórym po prostu pomylił się on z sedewakantyzmem, jak gdyby między nimi istniała tożsamość.

Sedewakantyzm to po prostu uznanie faktu, jakim jest obecnie trwający wakat Stolicy Apostolskiej, fakt wymagany przez spójność wiary. Lecz i wśród sedewakantystów są antyklerykałowie, jak pewien słynny świecki we Francji czy pewna grupa od „świeckiej ambony” w USA. Są też i liberałowie, których i u nas też jest trochę, niewielu co prawda, ale są niestety najgłośniejsi przez co wyrządzają nieproporcjonalnie największe szkody. W każdym razie nie każdy sedewakatysta to katolik integralny.

Naszym czytelnikom nie musimy wyjaśniać czym jest katolicyzm integralny, ponieważ na naszej stronie umieściliśmy już sporo tekstów dotyczących tego tematu, choćby wspomniane wyżej tłumaczenie całego numeru specjalnego „Sodalitium” z 2007 r. Są też artykuły z „Myśli Katolickiej”, pisma polskich katolików integralnych współpracujących z ks. prał. Benignim na początku ubiegłego wieku.

Lecz na łamach naszej strony doskonale można się zapoznać z tym tematem nie tylko historycznie, ale i doktrynalnie. Istotę katolicyzmu integralnego najlepiej oddaje program Sodalitium Pianum, organizacji założonej przez ks. prał. Benigniego w tym celu, aby pomagać Papieżowi Piusowi X w walce z modernizmem wewnątrz Kościoła. Czyniono to między innymi tropiąc różne przejawy modernizmu, międzywyznaniowości, areligijności związków społecznych i zawodowych, minimalizmu religijnego w życiu publicznym, liberalizmu katolickiego, etc. Rzetelny i bardzo obszerny opis tej działalności można przeczytać w książce Emila Poulat Sprawa Sapiniery. Integryzm i katolicyzm integralny (tytuł oryginału: L’affaire de la Sapinière. Intégrisme et catholicisme intégral). Ponieważ książka ta jest w posiadaniu naszej redakcji będziemy przybliżać te ciekawe i aktualne sprawy naszym Czytelnikom.

Podobnie jak ówcześni katolicy integralni i my siłą rzeczy zostaliśmy zmuszeni tropić przejawy katolicyzmu liberalnego oraz różne działania nie do pogodzenia z katolicyzmem. Nie jest to trudne, wystarczy kilka chwil w Internecie, gdzie tak aktywni są podszywający się od roku pod „katolików integralnych”, wypaczając i nawet ośmieszając wiarę swą działalnością i swoimi słowami publicznie. Czynią tak, co prawda, nie ze złej woli, jak mniemamy, lecz głównie z braku formacji umysłowej i przerostu aktywistyki nad myśleniem. Jednakże szkody swoje wyrządzają i dlatego przed nimi ostrzegamy. Opublikowaliśmy już dwa komunikaty, jeden bezpośrednio ich dotyczący, drugi w sprawie ich duszpasterza bliżej współpracującego z nimi, niż się nam jeszcze wtedy wydawało[1].

I podobnie jak Sodalitium Pianum czy częstochowska „Myśl Katolicka” zostaliśmy niewybrednie zaatakowani, oczywiście bez żadnych rzeczowych argumentów (przy okazji: ubocznym skutkiem naszych wcześniejszych komunikatów było to, że się wszyscy ujawnili i pokazali, do czego są zdolni).

Zamiast bronić swego stanowiska czy postępowania, wykazując, że jest katolickie, roztropne, czy w ogóle właściwe, liberałowie i pseudointegralni aktywiści zareagowali perfidią i nienawiścią. Czas, który mogliby przeznaczyć na uświadomienie swoich zwolenników i czytelników o tym, w jaki sposób ich działania odzwierciedlają idee katolicyzmu integralnego przeznaczają na pisanie grafomańskich paszkwili zawierających obrzydliwe kłamliwe „rewelacje” o agenturalnym działaniu członków SKG. Nasze poważne i udokumentowane argumenty nie staną się ani na jotę mniej prawdziwe przez odwracanie od nich uwagi kłamstwami na nasz temat.

Mało tego, nawet jedna szumowina, która dziś (śmiechu warte!) mówi o „groźbie karalnej stosowanej do Redakcji [Tenete Traditiones]” groziła nam pobiciem po publikacji naszego drugiego komunikatu ws. współpracującego z nim księdza:

I nie był to jedyny taki przypadek: inni Facebook’owi znajomi duszpasterza tej grupy uczynili podobnie. Co niestety nas już nie zdziwiło, na te groźby nie było żadnej reakcji duszpasterza owych pseudointegralnych działaczy (dziś ks. Trytek nie reaguje na publiczne pogróżki płynące wobec nas ze swojego otoczenia, ale być może jeszcze pamięta kto ponad trzy lata temu bronił księdza wobec pewnego biskupa przed zarzutami o faszyzm z powodu zadawania się z tym właśnie środowiskiem, z którym ponadto ów biskup polecił księdzu zerwać).

Wrocławscy liberałowie wezwali do interdyktu (a kto im udzielił władzy duchownej?), a za nimi gliwickie szumowiny, kopiując „ogłoszenie” (o czym wspomnieliśmy tutaj). Dowody na „pomówienia” czy „oszczerstwa” nie pojawiły się nigdzie a „ogłoszenie” wrocławian zniknęło. Taka to panuje wśród nas, Polaków-katolików (pseudointegralnych), odpowiedzialność za słowa…

Bogu dzięki w Krakowie liberałów praktycznie nie ma, oprócz ewentualnych przejezdnych lub różnych turystów liturgicznych (chodzących raz tu, raz tam, więc interesujących się nie doktryną, lecz wygodą), więc nie doszło do żadnej eksmisji członków Stowarzyszenia im. Ks. Goliana. Okazałoby się, że gliwicko-wrocławska klika potrzebuje posiłków ze strony swych znajomych, neopogan i prezentujących się jak sataniści (po ubiorze i zainteresowaniach), by usunąć wszystkich członków SKG i sympatyków z krakowskiego oratorium.

Wypaczenia idei we Włoszech

No nic, to walka „nie na browningi lub noże, nie na oszczerstwa i bluzgania” („Myśl Katolicka”, rok I [1908], nr 3-4, s. 13), więc nie o siłowanie fizyczne nam chodzi, lecz o idee i sprawiedliwość wobec tego szlachetnego pojęcia, jakim jest „katolicyzm integralny” nadal wypaczany przez niektórych sedewakantystów w Polsce. I dlatego dziś znowu podnosimy głos, tym razem przeciwko wypaczeniom katolicyzmu integralnego przez pseudointegralnych liberałów, rasistów i po prostu wulgarnych prymitywów (wulgaryzmów ich nie będziemy tu jednak publikować).

Otóż, podobna sytuacja zachodzi we Włoszech, gdzie w latach 2012-2013 powstało tradiekumeniczne stowarzyszenie o nazwie Radio Spada, które chce łączyć, a nie dzielić, ludzi o różnych poglądach „tradycjonalistycznych”, sedewakantystycznych, lefebrystycznych, motupropriowo-estetycznych, a nawet zupełnie niekatolickich. Nim przejdziemy do naszych realiów warto przytoczyć w całości piąte pytanie oraz odpowiedź ks. Ricossy z wywiadu udzielonego przez przełożonego Instytutu Matki Dobrej Rady w ubiegłym roku:

5. Jeszcze kilka lat temu nikt nie mówił o prał. Benignim. Przedsięwzięte przez Księdza Instytut z Verrua Savoia, przez pismo „Sodalitium” i centrum księgarskie, przez ośrodki studiów jak „Davide Albertario” z Mediolanu i „Giuseppe Federici” z Rimini, dzieło rozpowszechniania pozwoliło zapoznać z nim coraz większe rzesze ludzi. Niestety jednak niektórzy powołują się na nazwisko ks. prał. Benigniego w kontekstach zdecydowanie nie do pogodzenia z linią autentycznego katolicyzmu integralnego, bronioną przez perugiańskiego prałata. Co Ksiądz o tym myśli?

Jestem tym zdegustowany. Dla niektórych „katolicyzm integralny” stał się pewną przypinką, jakąś etykietką pozbawioną treści, którą się stosuje do wszystkiego i jego przeciwieństwa. Wieczni młodzieńcy, bawiący się rzeczami, które ich przerastają. Są tacy, którzy mówią o „katolicyzmie integralnym” czy nieustępliwym a propos niemoralnych autorów dekadentyzmu, którzy nie mają nic wspólnego z walką przeciwko modernizmowi; są tacy (to ci sami), którzy umieszczają obok siebie portrety abpa Lefebvre’a i bpa Guérard des Lauriers, nie zdając sobie sprawy (?), że umieszczanie razem przeciwników jest praktykowaniem tego ekumenizmu i liberalizmu, który chcą, przynajmniej słowami, zwalczać. W pewnym sensie lepsze było zapomnienie i niewdzięczność.

(źródło)

W ostatnim czasie na łamach „Sodalitium” i strony internetowej Instytutu Matki Dobrej Rady pojawiło się kilka tekstów na temat tych „wiecznych młodzieńców” we Włoszech. Zaznaczymy dwa komunikaty: „’Radio Spada’: opinia i rada” z 12 czerwca 2015 r. oraz „Astrolog dla Radio Spada” z 26 czerwca 2017 r., opublikowany w tym roku. Spośród krytyki na łamach „Sodalitium” zwracamy uwagę na artykuł ks. Piotra Fraschettiego w numerze 68 (s. 36 włoskojęzycznej wersji). Całkiem niedawno Centro Librario Sodalitium wydało również książkę ks. Ricossy, Hańba tradycji, której urywki można przeczytać w ostatnim numerze pisma „Sodalitium” (którego artykuł wstępny przetłumaczyliśmy tutaj).

Najnowsze przykłady w Polsce

Między innymi dlatego, że w Polsce katolicyzm integralny również stał się taką „przypinką” bez znaczenia opublikowaliśmy nasze dwa komunikaty. Za główny przykład jawnej sprzeczności podaliśmy „bezprecedensowe” wydarzenie o charakterze ekumenicznym, czyli tzw. I Sympozjum Tradycji (czekamy na kolejne, tym razem z udziałem motupropriowego modernisty, lefebrysty i sedewakantysty). Wspomnieliśmy tam również o tym bardzo niebezpiecznym włoskim stowarzyszeniu Radio Spada. Pomimo prywatnego zwracania uwagi w przeszłości na te problemy, pomimo naszych publicznych komunikatów, które były ostatecznością rozważaną od kilku miesięcy, sytuacja nie uległa zmianie i nasi podwórkowi pseudointegralni świeccy dalej prowadzą swą dyletancką aktywistykę wystawiając katolicyzm integralny na pośmiewisko. Choć tłumaczenie wywiadu z ks. Ricossą istnieje w polskojęzycznym Internecie od półtora roku, na stronie „Tenete Traditiones” nadal wisi wprowadzająca w błąd fotografia, o której mówi przełożony IMBC:

Ta sama klika założyła grupę na Facebooku o nazwie „Katolicy Rzymscy Integralni” gdzie bez wątpienia treści zamieszczane przez członków mają tyle samo wspólnego z ideą, na którą się powołują, co treści publikowane przez tych ludzi na ich blogach (rzymskie saluty, „śmierć wrogom ojczyzny”[2], „separatyzm rasowy”, etc.). „Raz sierpem, raz młotem” a nawet racami tak oto szerzy się u nas „katolicyzm integralny”:

Ponadto, okazuje się, że u nas w Polsce mamy kilku wiernych czytelników Radio Spada i to właśnie wśród tych, o których traktowały nasze komunikaty. Trudno zatem przypisać im niezawinioną ignorancję:

 

 

 

 

 

 

 

 

To tylko dwie niedawne ilustracje: pierwsza jest z 14 VII 2018 a druga jest z 12 VIII 2018, więc po tym, jak ostrzegliśmy przed Radio Spada.

W takich przypadkach, jeśli przytacza się nieszkodliwą treść z wątpliwego źródła, zasady teologii moralnej wymagają zaznaczenia, że źródło jest szkodliwe (chodzi o proporcję szkody i dobra, które może wyniknąć z takiego postępowania – temat jest poważny, więc będziemy o tym jeszcze pisać). Dla katolika integralnego to rzecz oczywista. My zaś, podobnie jak księża Instytutu Matki Dobrej Rady przestrzegamy otwarcie przed Radio Spada, Trzecią Drogą, Ruchem Christus Rex (o czym niżej) i innymi uprawiającymi ekumenizm organizacjami.

Jednym z pierwszym przejawów tzw. modernizmu społecznego była międzywyznaniowość, oparta na relatywizmie i prowadząca do apostazji. Późniejszą formą międzywyznaniowości jest ekumenizm, potępiony przez Piusa XI w Mortalium animos. Katolicy integralni zwalczali wszelkiego rodzaju współpracę z heretykami i w ogóle z ludźmi o poglądach niekatolickich czy „semikatolickich”, wzywając katolików do zrzeszania się na katolickich zasadach, jak tego chciał św. Pius X[3]. Tej myśli wierne jest Stowarzyszenie im. Ks. Goliana i dlatego występuje przeciwko wszelkim przejawom bratania się z niekatolikami, neopoganami, a także modernistami, nawet „z dobrą intencją”, ponieważ prowadzi to do relatywizmu, obojętności religijnej, a w końcu nawet do apostazji. Właśnie najgorsze jest czynienie zła i wprowadzanie zamieszania „z dobrą intencją” bowiem jest się wtedy bardziej przekonywującym[4].

U nas w tradiekumenicznej aktywistyce prym wiedzie magister teologii, który, znowu, pomimo naszych komunikatów, dalej zaprasza na wspólne z modernistami różańce:

http://kin-rchristusrex.blogspot.com/2018/08/gliwice-zapraszamy-na-publiczny-rozaniec.html

My zatem ponownie przestrzegamy przed wprowadzającą zamieszanie w materii religijnej działalnością P. Jazłowskiego. Brzydzi nas to jednak tym bardziej, że na swojej drugiej stronie („Katolik. Głos Tradycji”) od niedawna regularnie umieszcza wydarzenia związane z apostolatem Instytutu Matki Dobrej Rady, który, jak wiemy, stanowczo sprzeciwia się tradiekumenizmowi i tym bardziej ekumenizmowi z modernistami oraz wprost przestrzega przed Radio Spada[5].

P. Jazłowski będzie się (znowu) bronił, że tu prowadzi działalność religijną, a tam polityczną. Ale czy sama nazwa „katolika integralnego” do czegoś nie zobowiązuje? Czy katolicyzm integralny nie polega na wyznawaniu i praktykowaniu całej wiary katolickiej we wszystkich przejawach życia, jednostkowego, społecznego, politycznego? Czy katolicyzm ogranicza się tylko do „dziedziny religijnej”, a już nie politycznej?

I jeszcze jeden przykład. W naszym drugim komunikacie wspomnieliśmy, że w ubiegłym roku ks. Franciszek Ricossa, przełożony tegoż Instytutu, w kazaniu na niedzielę w oktawie Wniebowstąpienia skrytykował zorganizowane przez stowarzyszenie Radio Spada tradiekumeniczne „zadośćuczynienie” za paradę sodomitów (uczynił to również ks. Fraschetti w wyżej wspomnianym artykule). Niezależnie od doktryny, ponad podziałami, wezwano do łączenia się. Był to dowód ekumenizmu intra muros, coś z punktu widzenia katolicyzmu integralnego niedopuszczalne.

Właśnie niedawno temu omawiani tu polscy aktywiści pseudointegralni brali również udział w Częstochowie w akcji o charakterze religijnym, chyba po to, aby dać upust aktywistyce, zostawiając „katolicyzm integralny” ponownie co najwyżej w kieszeni:

http://kin-rchristusrex.blogspot.com/2018/07/8-lipca-wszyscy-na-jasna-gore.html

Oraz na blogu od roku „poświęconemu katolicyzmowi rzymskiemu integralnemu”:

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2018/07/8-lipca-obrona-jasnej-gory-ad-2018.html

Wcześniejsza jego nazwa, „bloga poświęconego szeroko rozumianemu ruchowi tradycji” bardziej by pasowała do tego rodzaju treści[6].

Podsumowanie

Nie twierdzimy, że wspomniane wyżej osoby nie są sedewakantystami. Nie wzywamy do żadnych interdyktów, jak owa klika, choć naprostowanie jej ze strony kapłana byłoby minimum, którego można się domagać, choćby dla dobrego imienia sedewakantyzmu w Polsce. Nie twierdzimy też, że mamy monopol na katolicyzm integralny. W imię tej wiary wyznawanej i praktykowanej całościowo przez dawnych katolików integralnych, w imię sprawiedliwości i zwykłej ludzkiej uczciwości, twierdzimy jednak, że powoływanie się na to pojęcie do czegoś zobowiązuje. Wymienione i zilustrowane wyżej przykłady nijak nie licują z katolicyzmem integralnym, przez co to pojęcie w rękach tych „wiecznych młodzieńców” stało się tylko „pewną przypinką, jakąś etykietką pozbawioną treści”.

Tym bardziej, że grupa skupiona wokół ks. Trytka robi dokładnie to samo, co Radio Spada oraz promuje treści z ich strony bez ostrzegania przed nią, zwykła uczciwość wymaga, aby chociaż nie informować jednocześnie o wydarzeniach związanych z apostolatem prowadzonym przez Instytut Matki Dobrej Rady. Żaden uczciwy człowiek nie może mieć najmniejszej wątpliwości, że gdyby jakikolwiek kapłan Instytutu znał język polski ostrzegałby przed działalnością tych ludzi i przestrzegał przed zrzeszaniem się z nimi.

Ks. Ricossa ostrzegał przed Radio Spada publicznie w 2015 r. i przestrzegał przed należeniem do tej organizacji. Ale Radio Spada kontynuuje swoje wypaczanie katolicyzmu integralnego w 2017 r. (i dziś), więc ks. Ricossa przypomina: errare humanum est, perseverare diabolicum.

Dlatego i my, pomimo prywatnego zwracania uwagi przez kilka lat i pomimo naszych publicznych komunikatów, widząc dalsze wypaczanie katolicyzmu integralnego przypominamy: errare humanum est, perseverare diabolicum. Albo człowiek powołujący się na ideały katolicyzmu integralnego żyje podług nich, albo rezygnuje z tej pustej „etykietki” i żyje po liberalnemu, nacjonalistycznemu, etc. etc. Wtedy przynajmniej nie ma wypaczeń.

Stowarzyszenie im. Ks. Zygmunta Goliana
W święto św. Bernarda, 20 VIII 2018 r.

P.S. Znowu bez wątpienia zostaniemy zaatakowani w sposób personalny przez liberałów i różne typy. Znaleźli sobie oni kukłę do bicia (nie tylko symbolicznie, jak już dowiedliśmy), jednakże Stowarzyszenie im. Ks. Goliana to grupa ludzi liczebniejsza od redakcji „Katolika” i „Tenete Traditiones” razem wziętych[7] oraz ma swoich sympatyków wśród zwykłych wiernych, którzy po prostu chcą żyć w spokoju po katolicku i mają dość aktywistyki pseudointegralnej, rasistowskiej, nacjonalistycznej, zwykle po prostu tragikomicznej, która nie ma nic wspólnego z katolicyzmem, a często nawet ze zwykłą ludzką uczciwością. Nam oraz wszystkim zwykłym wiernym, szczerze przekonanym katolikom, od wielu lat bezradnym wobec tej sytuacji, przeszkadza jednak ciągłe poparcie udzielane przez jedynego sedewakantystycznego kapłana temu szemranemu towarzystwu i ciągłe milczenie, gdy sytuacja wymaga reakcji, niekiedy pilnej, czy to w Internecie, czy to w świecie rzeczywistym…

[1] Ostatnio niektórzy członkowie SKG z niewielkim wysiłkiem prześwietlili co nieco działalność całego tego środowiska tradiekumeniczno-liberalno-nacjonalistycznego. Okazało się m.in. że ks. Trytek jest moderatorem-duszpasterzem tradiekumenicznej grupy Facebookowej „Tradycja Katolicka”, więc widać, czy reaguje na niekatolickie treści, paszkwile i wezwania do pobicia, czy nie. Przekonać się można też o istnieniu liberalnej kliki o sekciarskim myśleniu (jeśli się nie zgadzasz: „puknij się w czoło”, „coś nie tak ze zdrówkiem”, etc.). Całościowy obraz Facebookowego sedewakantyzmu polskiego nie maluje się zbyt powabnie i nie dziw, że po prostu odpycha uczciwych ludzi…

[2] Przykład pierwszy z brzegu takiej „poezji” na łamach tradiekumenicznej grupy Facebookowej:

[3] Np. w przemówieniu na ostatnim konsystorzu w maju 1914 r. M.in. taki był też cel potępienia Sillonu i „chrześcijańskiej demokracji” Murriego przez tego świętego Papieża.

[4] Dzieje się tak ogólnie w różnych środowiskach skupionych wokół tradycji katolickiej, nie tylko w Polsce. I w ten sposób wróg działa: korzystając z głupoty ludzkiej, zwłaszcza ludzi nieroztropnych i naiwnych. Por. artykuł „Zarządzanie opozycją” w: „Sodalitium”, nr 68 włoskojęzycznego wydania, ss. 52-53 (tutaj polskie tłumaczenie tego artykułu).

[5] Niektórzy widzą tu też próbę „małpowania” „Myśli Katolickiej” z powodu braku pomysłu na sensowną akcję katolicką…

[6] Tak już na marginesie, w lipcu ks. Trytek padł ofiarą ataków organizacji LGBTQZ. Wydawało się nam, że związane jest to z ogłoszoną w czerwcu przez Radio Spada kolejną listą „sedewakantystów”, w której jedni wyróżniają się tym, że mają wielu kapłanów i biskupów, inni, że mają szkoły, siostry zakonne, inni, że ostentacyjnie palą teksty Soboru Watykańskiego II. Ks. Trytek natomiast został tam „wyróżniony” za wzywanie do palenia na stosie i gazowania (w imię sprawiedliwości sprostowaliśmy tę sprawę w komentarzu, każąc usunąć wzmiankę o gazowaniu sodomitów, choć i co do tego, co zostało rzeczywiście wypowiedziane mamy co najmniej poważne zastrzeżenia w porządku roztropności). Podobno ks. Trytek sam uważa, że te ataki mogły być spowodowane tym, że został skojarzony z aktywistami uczestniczącymi w niedawnym częstochowskim „wydarzeniu o charakterze religijnym”…

[7] I to niezależnie od tajemniczych roszad w tych redakcjach.