„Pismo katolickie powinno śmiało podnieść swój sztandar i wypowiadać w całości swe przekonania”

Pierwotna „Myśl Katolicka”, od której wzięliśmy nazwę, rzadko zawierała teksty wstępne od Redakcji. Niniejszy pochodzi z drugiego podwójnego numeru (3-4) z połowy marca 1908 r. Widzimy w nim jasno wyłożony program katolicyzmu integralnego, któremu i my wierni chcemy pozostać, śladami tych, którzy nas poprzedzili w tym zaszczytnym boju o całkowite i nieustępliwe wyznawanie i praktykowanie zasad katolickich. Bez kompromisu z fałszerzami wiary i jej jawnymi wrogami, bez bierności wobec napaści na nią i wypaczania jej, zwłaszcza w naszym własnym obozie. Wykładając wiernie prawdę i jawnie przy niej stojąc.

Redakcja (nowej) „Myśli Katolickiej”

Od Redakcyi.

Pismo katolickie powinno śmiało podnieść swój sztandar i wypowiadać w całości swe przekonania.

Poco lawirować i pokazywać światu tylko pół duszy, pół przekonań i pół zasad swoich?

Mówić prawdę i stać przy niej jawnie i śmiało–to wzniosłym, a tak prostym jest obowiązkiem!

Przeciwnicy narazie może zadziwią się, drgną wstrętem przesądów swoich, ale spojrzą na nas, usłyszą, co my kochamy, a wtedy może spostrzegą, że nas niesłusznie sądzili! Może przekonają się wtedy, że katolicyzm, pod którego sztandarem walczymy, – to nie obskurantyzm, to nie bezmyślne wstecznictwo i ciemnota, ale przeciwnie, że to pochodnia, oświetlająca i prowadząca po drodze prawd nieomylnych i dobra niezawodnego! Może dojrzą przecież, że jesteśmy też ludźmi nowymi, ludźmi naszych, tylko inaczej pojętych, niż oni je pojmują czasów, że potrafimy kochać gorąco wszystkie najszczytniejsze ideały ziemi, ale że nam tego za mało! że sama ziemia starczyć nam nie może i serca nam po brzegi wypełnić nie zdolna! że wreszcie tylko tem różnimy się od nich, że ziemię, na całym obszarze życia, ogniwem Kościoła chcemy spoić z niebem!

Ale aby to spostrzegli, zmuśmy ich spojrzeć na nas i liczyć się z nami! – W walce umiejętnej, rycerskiej zetrzyjmy się z nimi, a wtedy, jeśli nie zdołamy ich przekonać, wywalczmy przynajmniej, by nam prawa do życia zaprzeczać przestali!

Ocknijmy się, katolicy! Zjednoczmy duchem i wyjdźmy razem do walki o najdroższe nam ideały!

To walka nie na browningi lub noże, nie na oszczerstwa i bluzgania! Nie – to walka szlachetna przekonań z przekonaniami, walka zasady z zasadą!

W walce tej niechaj nikt nie zostanie skrzywdzony, niech tylko wszyscy wiedzą, że my tolerancyi nie możemy posunąć aż do postawienia prawdy z błędem narówni, ani też do biernego zachowania się, gdy nam skarby nasze najdroższe depczą i rozpraszają!

Stójmy wytrwale na straży zasad Kościoła!…

Bądźmy harfą Eola, na najlżejszy powiew opinii niekatolickiej czułą, harfą, co zaraz dźwiękami swymi słuchaczy o złym powiewie ostrzega!

Niechaj struny tej harfy, napięte i naprężone, nigdy fałszywego nie wydadzą tonu! Niechaj potęga życiowych wichrów i burz o nie się rozbija i w harmonijne przeradza się dźwięki.

Szarpana i wstrząsana nawałnicą świata, harfa ta niechaj brzmi jednak wytrwale, dopóki burza lub ręka złowroga ostatniej jej struny nie starga!

Przepisał Adamus Andegavensis. Źródło: „Myśl Katolicka”, rok I (1908), nr 3-4, s. 13. Podkreślenia (nowej) „Myśli Katolickiej”.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s