Ks. Carandino o ubiorze do kościoła

W ramach cyklu tekstów o odpowiednim, godnym i skromnym, ubiorze do kościoła oddajemy tym razem głos ks. Carandino z Instytutu Matki Dobrej Rady. Do argumentów zawartych w naszym tekście o podstawach, ale i w radach dotyczących dobrego smaku co do stroju męskiego jak i stroju damskiego, dodać należy to, co o czym mówi tu włoski kapłan: o przykładzie, jaki dają wierni innym i ich wkładzie w dobro wspólne. Gdy większość, albo co najmniej znaczna część ludzi ubiera się nieodpowiednio (niegodnie, niechlujnie, nieskromnie) trudniej przekonać innych (nowych, ale i stałych bywalców) do zadbania o ten zewnętrzny wyraz wewnętrznego usposobienia. Gdy sytuacja jest odwrotna znacznie łatwiej wpłynąć pozytywnie na innych, przynajmniej na tych, których cechuje dobra wola. Widać to wyraźnie na dawnych zdjęciach katolików w niedzielę (jak te, które umieściliśmy we wspomnianych artykułach). Czy to w Polsce, czy to za granicą, czy to prosty lud wiejski, czy to mieszczanie, inteligencja, arystokracja, widać zawsze, że wszyscy są katolikami i że należą do tej samej chrześcijańskiej cywilizacji opartej na godziwych zwyczajach i tradycjach ludów. Dziś częstszy jest niestety obraz „mieszanki cywilizacyjnej”, czyli światowego proletariatu, który cechuje bylejakość, niedbalstwo i przeciętność dalekie od obrazu, jaki malowali nasi przodkowie w wierze.

Redakcja „Myśli Katolickiej”

„Opportune Importune” nr 7

Artykuł wstępny

Polecam uwadze Czytelników tekst ogłoszenia, które znalazłem wywieszone kościele:

Kościół jest miejscem świętym.

Uprasza się wszystkich wiernych, aby je szanować i przez to nie obrażać Pana Jezusa. Kilka ważnych zasad, których należy przestrzegać:

1) Do kościoła należy wchodzić ubranym w odpowiedni sposób. (Również latem należy unikać krótkich spódnic lub spodenek, dekoltów, przeźroczystych i obcisłych sukni, itd.)

2) Nie można wchodzić do kościoła z obojętnym i lekceważących stosunkiem wobec Chrystusa eucharystycznego, stale obecnego w Tabernakulum.

3) Należy zachować najwyższe skupienie podczas czynności liturgicznych, które przedstawiają ośrodek życia chrześcijańskiego.

4) Na Mszę świętą należy przychodzić przynajmniej dziesięć minut przed jej rozpoczęciem, aby przygotować się do lepszego uczestnictwa w modlitwie i skupieniu. Po zakończeniu obrzędów dobrze jest spędzić trochę czasu w ciszy na pobożnym dziękczynieniu Panu Jezusowi.

5) Nigdy nie wolno przyjmować Komunii świętej w sposób powierzchowny lub nie będąc w nieodzownym stanie łaski koniecznym do zbliżenia się do świętej Eucharystii.

Pierwszy punkt ogłoszenia („Do kościoła należy wchodzić ubranym w odpowiedni sposób”) skłania mnie do zajęcia się tym tematem i pogłębienia go.

Kapłan, omawiając ten temat, nie zapomina, że w sytuacji, w której się znajdujemy, sam fakt uczestnictwa we Mszy świętej według starożytnego rytu (i bez komunii z tym, który okupuje obecnie tron św. Piotra) może wiązać się z pewnymi niedogodnościami praktycznymi (takimi jak odległości geograficzne i niedogodne godziny) i przede wszystkim trudnościami w relacjach międzyludzkich (podziały w rodzinie, spory z bliźnim, ryzyko izolacji, itd.). Ktoś mógłby zatem uznać, że całkowicie niestosownym jest naleganie na pewne kwestie, uważając je za drugorzędne w odniesieniu do tego, co istotne. W tym sensie obserwacje na temat ubioru wiernych byłyby wyrazem niepotrzebnego formalizmu, a w pewnych przypadkach nawet szkodliwe, biorąc pod uwagę, że w niektórych sytuacjach rodzinnych, charakteryzujących się brakiem zgody między rodzicami a dorastającymi dziećmi, ten, kto wymaga zbyt wiele, ryzykuje, że nie uzyska niczego.

Biorąc pod uwagę, że zdrowy rozsądek i roztropność muszą zawsze panować nad decyzjami katolika, pragnę doprecyzować, że następujące rozważania dotyczą głównie ubioru dorosłych. Rzeczywiście, nie da się zaprzeczyć, że w ostatnich latach nawet do niektórych z naszych miejsc kultu wkradło się rozluźnienie w ubiorze, które jest sprzeczne ze świętością miejsca i świętością obrzędów religijnych.

Jeśli prawdą jest, że do uczestnictwa we Mszy świętej nie jest wskazane ubranie zbyt okazałe, wyszukane i nacechowane przesadnym przepychem, prawdą jest również, że należy zdecydowanie zganić niechlujny, nadmiernie sportowy, a w niektórych przypadkach nawet nieskromny sposób ubierania się.

Panująca mentalność ma tendencję do usprawiedliwiania każdego ustępstwa w dziedzinie dobrego smaku i chrześcijańskiej skromności: dlatego z naszej strony musimy odwoływać się do zasad katolickich wskazanych w tekście, który zaproponowałem. Chodzi zatem o to, by prezentować się w kościele ubranym we właściwy sposób: właściwy w odniesieniu do miejsca świętego, do świętych obrzędów, do świętości w święceniu dnia Pańskiego. Mszy nie można uważać za spotkanie, takie jak wiele innych, lub co gorsza, mniej ważne od innych okazji, a przez to pokazywać się ubranym z niestosowną swobodą.

Szczególnie w sezonie letnim zbyt często, nawet w naszych kaplicach, zaniedbuje się bądź relatywizuje obowiązek skromności, tym samym zapominając o (prawie ironicznym) ostrzeżeniu Piusa XII: „ubrania służą do zakrywania ciał […]”. Z pewnością nie chodzi o złą wiarę lub umyślny brak szacunku ze strony wiernych, ale raczej o konsekwencje zarazy, która niepostrzeżenie, jak i skutecznie, zatruwa także tych, którzy dokonują wielu ofiar, aby uczestniczyć we „właściwej Mszy”.

Dlatego te refleksje, zamiast opierać się na niestosownym moralizatorstwie, są kierowane do naszych drogich przyjaciół, aby pomóc im lepiej przemyśleć kwestię ubioru, który wybiera się do uczestnictwa w świętych obrzędach.

Niektórzy mogliby wysunąć zarzut, że istnieje tu ryzyko stworzenia formy faryzeizmu: na Mszy wszyscy doskonali, a potem, gdy tylko wrócą do domu, wszyscy … rozpasani! Oceniłbym tę sprawę w inny sposób i powiedziałbym raczej: przynajmniej do kościoła, na Mszę świętą, trzeba ubrać się odpowiednio, mając nadzieję, że także gdzie indziej przyzwoitość i skromność będą zawsze szanowane.

Ponadto nie powinniśmy zapominać o tym, co można nazwać (bez przyjmowania ducha progresywizmu) elementem „wspólnotowym”: w rzeczywistości, w ramach społeczności, takiej jak ta, która łączy wiernych na niedzielnej Mszy, konieczne jest, aby każdy członek wniósł wkład, także w sposób zewnętrzny, do dobra wspólnego samej społeczności. Tym, którzy dołączają do społeczności, w której większość ludzi ubiera się w odpowiedni sposób, łatwiej będzie pomóc bez potrzeby… takich artykułów.

Zresztą, czyż to nie sami nasi wierni nie protestują – słusznie – przeciwko modernistycznym księżom, którzy porzucili strój duchowny? Dlatego też jest pożądanym, aby księża ubierali się jak księża, a katolicy ubierali się jak katolicy!

Kolejną niespójność można by uchwycić wśród tych, którzy wytykają zepsucie narodów europejskich dokonane przez globalizm, a następnie noszą ubiór, który jest nieszczęsnym wyrazem tego rewolucyjnego procesu. Nie zapominajmy, że moda jest bardzo często kontrolowana przez pewne osoby, które bawią się ubierając chrześcijan („gojów”) w sposób śmieszny, a także ubierają, a raczej rozbierają, katoliczki według niezbyt pochlebnych kryteriów kobiecych.

Podsumowując, ducha Tradycji Kościoła starajmy się odnaleźć także w ubiorze wybieranym do uczestnictwa we Mszy świętej. W tym zakresie przypominam również dyscyplinę kościelną pochodzenia apostolskiego, która wymaga od pań i panien uczestnictwa w obrzędach z nakryciem głowy (mantylką, chustą lub kapeluszem). Niektóre młode wierne, które dołączyły w ciągu ostatnich kilku lat, nie mogą znać tej zasady, zatem ten głos będzie mógł pomóc im dostosować się, także w tej szczególnej kwestii, do autentycznej praktyki Kościoła.

Oczywiście ubiór nie wystarcza, abyśmy byli sprawiedliwi w oczach Boga. Zanim nakryjemy w odpowiedni sposób nasze ciała, musimy starać się przybrać nasze dusze w cnoty chrześcijańskie. Ale czyż jednym ze skutków cnotliwego chrześcijańskiego życia nie jest może umiarkowanie, skromność i uległość wobec ducha Kościoła? Jeśli kalwinista uwzględnia tylko wygląd zewnętrzny, to katolik koncentruje się na życiu wewnętrznym, które nieuchronnie będzie przejawiało się również na zewnątrz zgodnie z uczuciami wewnętrznymi.

Ten biuletyn pojawi się w domach (jeśli poczta na to pozwoli…) w okresie wielkanocnym: dlatego też życzę wszystkim Czytelnikom błogosławionych Świąt Wielkanocnych, mając nadzieję, że większość z nich będzie mogła znaleźć w Mszach celebrowanych przez Instytut Matki Dobrej Rady duchową pomoc dla uświęcenia siebie i wzrastania w miłości zmartwychwstałego Pana Jezusa.

Ks. Hugon Carandino

Tłumaczył z języka włoskiego Władysław Ostrowski. Źródło: „Opportune Importune”, nr 7 z Wielkanocy 2004 roku, ss. 1-2.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s