O niektórych podstawowych środkach doprowadzenia do tego, by Chrystus królował

Dziś, w święto św. Ignacego Loyoli, warto zapoznać się z żywotem i duchowością tego baskijskiego rycerza, który za sprawą łaski Bożej oddał się całkowicie na służbę Chrystusowi Królowi, „któremu dana jest wszystka władza na niebie i na ziemi (Mt. XXVIII, 18).

Średniowieczne królestwa Europy, pozostające w ścisłym zjednoczeniu z Kościołem, były najbliżej urzeczywistnienia Jego panowania we wszystkich dziedzinach życia. Obecnie, po tym jak porządek rewolucyjny wyparł Boga z całego życia publicznego, a okupujący struktury kościelne moderniści zdetronizowali Go w swoim heretyckim nauczaniu, wierni Kościoła rzymskiego nie są zwolnieni z obowiązku dążenia do odbudowania królestwa Chrystusa na ziemi. Początkiem tego dzieła jest ustanowienie Jego panowania w duszach poszczególnych wiernych oraz w ich rodzinach. O środkach prowadzących do tego celu pisze w swoim biuletynie ks. Hugon Carandino.

I tak pierwszym krokiem do oddania się na usługi Bogu jest oderwanie się od zbytniego umiłowania rzeczy ziemskich i rozpalenie w duszy gorliwości o chwałę Bożą i zbawienie dusz przez kontemplację prawd wiary, co Kościół od wieków umożliwiał swoim wiernym, zalecając i organizując rekolekcje wedle metody wspomnianego świętego. Nie wszędzie warunki pozwalają na ich przeprowadzenie, wobec czego z tym większą gorliwością winno się dziękować Panu Bogu za otrzymane łaski i prosić o te potrzebne na przyszłość, biorąc jak najregularniejszy udział we Mszy św. i przystępując do sakramentów świętych. Możność doskonalenia się w tym zakresie dostępna jest każdemu. Zacząć trzeba oczywiście od rzeczy podstawowych, jak przygotowanie się do spowiedzi, strój odpowiadający świętości miejsca oraz punktualne przybycie do kościoła. Ta wierność w małych rzeczach, tak niedoceniana i zaniedbywana przez wielu, stanowi podstawę, bez której wysiłki ukierunkowane na rozszerzenie wiary skazane są na niepowodzenie.

Jan Wielopolski

„Opportune Importune” nr 21

Artykuł wstępny

Często spostrzega się upływ czasu jako gorączkowy wyścig, w trakcie którego człowiek jest oniemiałym świadkiem natarczywego następowania po sobie tygodni, miesięcy, lat. Czas ucieka nam z rąk (tempus fugit) i wieczność nieuchronnie wychodzi nam naprzeciw. Problem polega na tym, że w całym tym ogólnym zawrocie głowy spowodowanym przez zeświecczałe społeczeństwo myśl o wieczności nie wzbudza szczególnej uwagi, co najwyżej rozmytą ciekawość. Być może więcej sukcesu odnosi „proroctwo Majów” dotyczące hipotetycznego końca świata w 2012 roku (dziwni ci Majowie: mieliby zapowiedzieć nasz koniec, a nie swój własny…!), bowiem pustka pozostała po religii zostało zapełnione zabobonem.

Trzeba zatem powrócić do Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Alfy i Omegi, Króla czasu i wieczności, aby nadać sens ziemskiemu istnieniu i przygotować to wieczne. Jednym z najdoskonalszych środków dla prowadzenia życia po chrześcijańsku jest uczestnictwo w ćwiczeniach duchowych według metody św. Ignacego Loyoli. Ta metoda rekolekcji duchowych, tak wiele razy zalecana przez najwyższą władzę Kościoła, jest dziś prawie nieodzownym narzędziem dla zapewnienia duszy szczerego i owocnego nawrócenia. Prawda, nie wystarczy uczestniczyć w rekolekcjach jeśli nie podejmie się i następnie nie utrzyma się dobrych postanowień. Jednakże większość rekolektantów zachowuje płomień miłości Bożej, staranie się o świętość, lęk przed grzechem.

Św. Ignacy Loyola, w swej książce do ćwiczeń zawarł wiele rzeczy, które mogą pouczyć również człowieka naszej epoki, łudzącego się, że wie wszystko, ponieważ przypomina mu prawdy odwieczne, dzięki którym wyodrębniają się dwie wielkie formacje historii: dusze sprawiedliwe i dusze potępione. Nikt nie rodzi się sprawiedliwym ani potępionym, ale staje się nim poprzez własne dzieła: życzyć sobie trzeba coraz większej liczby osób, które dzięki rekolekcjom ignacjańskim głoszonym w Verrua Savoia będą poważnie pracować nad tym, co św. Alfons Liguori nazywa „wielką sprawą naszego zbawienia”.

Rekolektanci, którzy wytrwają w łasce Bożej, czyniąc starania by żyć zgodnie z nauczaniem Jezusa Chrystusa z pomocą sakramentów Kościoła, umożliwiają Panu naszemu sprawowanie Jego królewskości, bowiem Pan Jezus króluje w duszach w stanie łaski i w chrześcijańskich rodzinach. Jest to aspekt królowania Chrystusowego zbyt często zaniedbywany: być może rozpala nas rozważanie społecznego wymiaru tego królowania, dziś negowanego przez tych, którzy utożsamiają się z „crucifige” (łac. „ukrzyżuj [Go]” – przyp. tłum.) Kajfasza, ale lekceważy się drugi aspekt królowania Pana naszego, ten „domowy”, nad jednostkami i rodzinami. Społeczność złożona jest z wielu jednostek i z wielu rodzin i w takiej mierze, w jakiej te osoby i te ogniska domowe są głęboko religijne, królestwo Chrystusowe będzie mogło się rozszerzać na ziemi.

Powiedziałem o wierności łaskom otrzymanym podczas ćwiczeń: otóż uczestnictwo we Mszy św., z częstą Komunią św., jest z pewnością najskuteczniejszym sposobem osiągnięcia tego celu. Zaskakujące jest więc podejście tych, którzy choć kierują się dobrymi zasadami, bez słusznej przyczyny nie spełniają obowiązku niedzielnego, czując zobowiązanie do uczestnictwa w niektórych Mszach niedzielnych w miesiącu, ale nie we wszystkich. Jeszcze oczywistsza jest ta tendencja, gdy jakieś święto obowiązkowe wypada w tygodniu: w tym przypadku oratorium będzie zapełnione z tego powodu, ale półpuste w następną niedzielę… W ten sposób powstaje ryzyko popadnięcia w subiektywizm religijny, tak powszechnie obecny wśród zwolenników soboru. Znaczne odległości lub porządek nabożeństw nie powinny być brane jako usprawiedliwienie nieuczestniczenia w nich, jeśli pomyślimy o tym, że pierwsze pokolenia obrońców Mszy rzymskiej, znajdując się przecież w sytuacjach jeszcze trudniejszych, gdy już wybrali obóz, zawsze odznaczali się wiernością.

Inna myśl dotyczy tych, którzy choć uczestniczą we Mszy, nie dbają o to, by znaleźć się w stanie odpowiednim dla przyjęcia św. Eucharystii, wykazując się niekiedy małą ofiarnością w zachowywaniu postu eucharystycznego, lub niekiedy z powodu zawinionych spóźnień, które uniemożliwiają im wyspowiadanie się przed Mszą. A jednak Komunia św. jest jednym z najpiękniejszych wyrazów królewskości Chrystusa: Pan króluje w sercach, które pobożnie przyjmują Jego Najświętszy Sakrament, znajduje w nich tron, z którego został zdetronizowany w społeczności (we Włoszech przez risorgimento, które tak się podoba P. Napolitano i kard. Bagnasco). Na inną okazję odkładam przemyślenia dotyczące opłakanego ubioru (i w każdym razie nieodpowiedniego dla świętości rytu), które niekiedy (zbyt często) celebransi (i sam Pan Jezus, w którego rzeczywistą obecność w Hostii wierzymy!) są zmuszeni oglądać podczas nabożeństw.

Podsumowując, czas przemija naprawdę szybko i dlatego trzeba go rozumnie używać w najlepszy sposób dla wypełniania zobowiązań chrzcielnych i tak zapewnić sobie zbawienie duszy. Wierne i ofiarne życie chrześcijańskie pozwala Jezusowi Chrystusowi królować przynajmniej w naszych duszach, w oczekiwaniu na Jego powtórne królowanie w społeczności. „Jakie będą najbliższe wydarzenia [duszpasterskie]?” jest jednym z najczęściej zadawanych mi pytań. Mam nadzieję, w świetle tego, co tu napisałem, że odpowiedź będzie odpowiadała oczekiwaniom: „W najbliższą niedzielę Msza św. i spowiedź pół godziny wcześniej…”.

ks. Hugon Carandino

Tłumaczył z języka włoskiego Wezuwiusz. Źródło: „Opportune Importune” nr 21 ze święta św.św. Piotra i Pawła 2010 roku, ss. 1-2.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s