Damski ubiór do kościoła: kilka rad praktycznych z klasycznej elegancji

Litewscy katolicy w USA: chór parafialny w 1956 r. (źródło: http://www.lithspringfield.com)

Wymagania odnośnie ubioru kobiet w kościele budzą u liberalnych tradycjonalistów politowanie. „Kto normalny mierzy dekolty?”, „Jak ktoś się rozprasza odkrytym kolanem, to ma problem sam ze sobą”, tak i jeszcze bardziej grubiańsko bronią „umiarkowania” i zagrożonej rzekomo damskiej swobody ubioru.

Jeśli się nad tym chwilę zastanowimy, to jednak nie kobieta jest szczelnie zasłonięta ubraniem, ale… mężczyzna. Tam, gdzie u kobiety byśmy „wyliczali” dekolt, u mężczyzny nie ma żadnego wyliczania – kołnierz koszuli ozdobionej obowiązkowym krawatem (lub muszką) sięga do połowy szyi, bez negocjacji. O ile u kobiety byśmy zaakceptowali rękaw za łokieć, mężczyzna ma być ubrany po nadgarstek. O ile kobieta może pozwolić sobie na spódnicę za kolano, o tyle mężczyzna nie ma wyboru – bezwzględnie spodnie do kostek. Na koniec buty, o ile kobiecie wypada wystąpić w wyciętych czółenkach, byle zasłaniały palce i piętę, o tyle mężczyzna zakłada zawsze pełne obuwie (wizytowe).

Kto więc jest obowiązkowo zakryty od stóp do głów? Przy wyśrubowanych wymaganiach dla mężczyzn, wymagania wobec kobiet są naprawdę łagodne. Aż dziwi, że nawet do takich reguł tak trudno się wielu kobietom dostosować.

Znane zalecenia odnośnie skromnego ubioru kobiet, do których nawiązano powyżej, a które zostały wyszczególnione w artykule o podstawach i zasadach ubioru do kościoła, warto uzupełnić o kilka dodatkowych uwag.

I. Obowiązkowe nakrycie głowy

Kobieta, która przebywa w kościele, według apostolskiej tradycji (potwierdzonej przez drugiego Papieża, św. Linusa) i prawa kanonicznego z 1917 r., jest obowiązana założyć nakrycie głowy. Dotyczy to nie tylko tych kobiet, które chcą i lubią nakrywać głowę lub tych, które przystępują do Komunii św. czy tylko podczas nabożeństwa czy Mszy św. Dotyczy to wszystkich kobiet przebywających w miejscu świętym, przed, podczas i po celebracjach. Nie ma żadnych wymagań odnośnie tego, jakie powinno być nakrycie głowy: może to być kapelusz, chusta lub mantylka, a w zimie to nakrycie, w którym kobieta przyszła do kościoła (o ile nie jest to niepoważna kolorowa wełniana czapa z pomponami – takich nakryć głowy dorosły człowiek nie nosi, chyba że w góry). Opaska czy okulary przeciwsłoneczne nie spełniają warunków nakrycia głowy.

II. Krój i kolorystyka

Formalny ubiór kobiet jest mniej ograniczony od męskiego pod względem kroju i kolorystyki. Siłą rzeczy mężczyzna ma do wyboru ograniczoną ilość fasonów i wzorów oraz bardziej stonowaną, zgaszoną paletę barw. Kobieta ma natomiast szeroki wybór krojów i kolorów sukienek, spódnic, bluzek, sweterków czy żakietów. Byle nie raziły jaskrawością, pstrokatością czy napisami. Najbardziej elegancko wygląda się w ubraniu jednolitym, nie wzorzystym. Stąd na wielkie uroczystości dobrze mieć w pogotowiu choć jeden stonowany ubiór z gładkiej tkaniny, natomiast na zwykłe niedziele odpowiednie będą również materiały wzorzyste. Dobrą starą, ale wciąż aktualną, zasadą jest także, by w zestawie ubrań na daną okazję nie pojawiały się więcej niż trzy kolory – unika się tym samym wyglądu pstrego, a uzyskuje harmonijny. Ale to szczegóły.

III. Przejrzyste tkaniny wymagają kryjącej podszewki

Letnie ubrania ze zwiewnych tkanin czy koronek muszą być zaopatrzone w nieprześwitującą podszewkę, która całkowicie zasłania skórę. Przykładowo, jeśli chcemy założyć koronkową sukienkę, podszewka musi sięgać za kolano. Jeśli zakładamy koronkową narzutkę zamiast żakietu, musimy pamiętać o bluzce, która zasłoni nam ręce przynajmniej do łokci, nie wspominając o plecach.

IV. Spódnice i sukienki

Kolejną rzeczą, na którą trzeba uważać są rozcięcia w spódnicach. Bywają spódnice, które na pierwszy rzut oka wyglądają odpowiednio, ale mają z tyłu czy z boku rozcięcie, które je dyskwalifikuje. Skoro spódnica ma sięgać poniżej kolan, to nie nadaje się do noszenia, jeśli posiada rozcięcie odsłaniające nogi powyżej kolan. Rozcięcia same w sobie są nieeleganckie, bo w niekontrolowany sposób odsłaniają więcej ciała niż wynika to z długości danej spódnicy. Lepsza jest więc spódnica za kolano niż spódnica do połowy łydki z wysokim rozcięciem. Zamiast rozcięcia odpowiednia będzie np. kontrafałda.

Spódnice i sukienki sprawiają czasem przykre niespodzianki. Ta, którą się mierzyło w sklepie przed lustrem i miała dobrą długość za kolano, przy pierwszym wyjściu okazuje się za krótka – gdy siadamy podchodzi 20 cm do góry. Takie psikusy robią spódnice ołówkowe i szyte ze skosu. Dlatego, żeby mieć pewność jak dana spódnica zachowa się na naszej sylwetce w różnych sytuacjach, najlepiej w przymierzalni sprawdzić jak będziemy wyglądać np. kiedy usiądziemy itp.

Jeszcze o jednej rzeczy warto pamiętać zakładając spódnicę lub sukienkę. Jeśli nie ma podszewki (jak większość odzieży dzisiaj, szczególnie z popularnych sklepów), będzie się wspinać po naszej sylwetce do góry, zmuszając nas do poprawiania jej co krok. Jedynym rozwiązaniem jest dokupienie lub wszycie podszewki.

V. Inne uwagi

Kobiecie, szczególnie w mieście, nie wypada przyjść do kościoła bez rajstop. Nie przystoi także pokazywać stóp, zresztą ani bez rajstop, ani w rajstopach (dlatego buty powinny zakrywać palce i piętę). Gołe nogi są synonimem wsi, ciężkiej pracy w polu oraz beztroskiej wiejskiej swobody. Jak byśmy tego nie tłumaczyli, kulturalna kobieta w kościele (czy ogólnie, w sytuacjach formalnych, w pracy np. w banku) nie pojawia się bez rajstop. I tak, jak mężczyzna nie narzeka na konieczność założenia długich spodni w lecie do kościoła, tak kobiecie nie wypada tłumaczyć się z braku rajstop wysoką temperaturą.

VI. Co dla kogo

Św. Franciszek Salezy w swej Filotei, w rodziale XXV na temat ubioru pisze, że

„Co do rodzaju i formy ubiorów, przyzwoitość [chodzi o stosowność – przyp. MK]ich jest względna, stosownie do czasu, wieku, dostojeństwa, rodzaju zgromadzenia i uroczystości. Dniom świątecznym należy się strój bardziej wytworny, na miarę uroczystości święta”.

Nie jest tak, że wszystkie kobiety mają się ubierać tak samo. Kobiecie starszej, której nie zdobi już młodość wolno nosić ubiór bardziej wytworny. Kobiecie zamężnej przystoi ubrać się bardziej elegancko niż kobiecie niezamężnej, która nie zamierza wychodzić za mąż. Pannie, która szuka męża, wolno wyróżniać się pięknym strojem, byle z umiarem. Kobiecie zamożniejszej przystoi nosić ubiory wysokiej jakości uznawane za drogie. Wobec Boga wszyscy jesteśmy równi, ale życie ziemskie tak jest urządzone, że różnimy się stanem, wiekiem czy majątkiem i nie można patrzeć krzywym okiem na to, że ktoś ubiera się stosownie do swojego miejsca w społeczeństwie. Hierarchia wśród stworzeń jest z boskiego ustanowienia a to rewolucje ją zawsze chciały zniszczyć (francuska, marksistowska, proletariacka).

VII. Podsumowanie

Prawidłowe zasady ubioru powinny przeniknąć życie chrześcijańskiej kobiety. Tu nie chodzi tylko o to, żeby do kościoła w niedzielę zakładać swojego rodzaju mundurek, a w dni powszednie chodzić w podartych szortach, japonkach i bluzkach na ramiączkach. Chodzi o to, żeby w ciągu całego tygodnia nasz ubiór odpowiadał wymaganiom chrześcijańskiej skromności. Nie daje o nas dobrego świadectwa jeśli na Mszę św. przychodzimy w koronkowej bluzce zasłoniętej chustą, a po Mszy zdejmujemy chustę i po mieście spacerujemy w czymś, przez co prześwituje bielizna. Albo na Mszę zakładamy żakiet na sukienkę na ramiączkach, a po Mszy zdejmujemy żakiet i zostajemy z gołymi plecami i ramionami.

Ubiór odzwierciedla serce. Jeśli nasze serce jest chrześcijańskie, to i nasz ubiór jest po chrześcijańsku skromny i godny w każdy dzień tygodnia, a nie tylko przez godzinę w niedzielę.

Redakcja „Myśli Katolickiej”

2 thoughts on “Damski ubiór do kościoła: kilka rad praktycznych z klasycznej elegancji

  1. Co do punktu V. Nie wiem czy gdzieś nie czytałem, że należy ubierać rajstopy nie w kolorze skóry ani prześwitujące. Tzn. białe albo czarne ? Dawniej jakie były w użyciu, białe ? Nie wiem jak to z barwnikami było. A co do wsi to chyba nie używano wogóle rajstop.

    Punkt VI. rewolucja proletariacka to nie rewolucja marksistowska ?

    Jak to było z pływaniem kobiet np. w stawach, rzekach czy jeziorach ? Wiadomo, że basenów nie było. Może nie było takich rozrywek albo wypoczynku ? Nie wiem jak patrzeć w takim razie na możliwość udania się na plaże lub basen w obecnych czasach. Chrześcijanin nie powinien z nich korzystać – tak chyba wychodzi.

    • Co do rajstop, nie zamierzamy się zgłębiać w temat.
      Ale powiedzmy tak: oczywiście jaskrawego koloru rajstopy wyglądają śmiesznie i przyciągają uwagę. Więc zostają inne kolory, odcienie beżu, brązu, czerń.

      Odróżniając rewolucję proletariacką od marksistowskiej autorka miała na myśli raczej rozdział czasowy: rewolucja marksistowska minęła, odciskając swe piętno na mentalności mas a dzisiejsza rewolucja proletariacka (pochód proletariatu w bezklasowym społeczeństwie, dyktatura przeciętności, brzydoty, etc.) to już nasza codzienność. Jest to coś więcej niż dawna rewolucja marksistowska, ale oczywiście w dużej mierze opiera się na tej ostatniej. Nasza dzisiejsza „cywilizacja” ma różne źródła ideowe: marksizm, modernizm, ewolucjonizm, liberalizm, ale ogólnie też brak charakteru i brak prawdziwych elit.

      Co do sprawy trzeciej, trzebaby zbadać źródła.
      Bez wątpienia w czasach nowszych (ale nie zupełnie współczesnych) chodzono na przykład nad rzekę, aby się wykąpać. Raczej tylko na wsi. Można sobie wyobrazić, że mężczyźni chodzili osobno, kobiety osobno. Oczywiście trzeba by zadbać o to, aby płeć przeciwna i dzieci nie miały przystępu do takiego rodzaju „rozrywki”. Znowu, trzebaby zbadać źródła. Choć może nie pisano o tak prozaicznych sprawach. Nie ma zresztą o czym.

      Na pewno jednak gdy przyszła moda na stroje kąpielowe i wspólne występowanie w nich na płażach (przy basenach, jeziorach, etc.) potępiane to było przez duchownych katolickich. O tym zdaje się mówić m.in. kard. Siri w notyfikacji, którą wkrótce opublikujemy. W dzisiejszych czasach oczywiście niemoralne jest udawanie się na plażę, na basen, gdzie obecna jest płeć przeciwna. Nie chodzi oczywiście tylko o dzieci. Skoro koedukacja została potępiona przez Papieży, to co w ogóle można myśleć o tej sprawie łatwo wywnioskować.

      Niestety nie jest to stanowisko podzielane przez wszystkich tradycjonalistów, nawet sedewakantystów. Niektórzy chodzą na płażę i nie widzą w tym nic zdrożnego… sroga kara nas czeka za te i inne rzeczy. Nas, „tradycjonalistów”, bo modernistów już Bóg osądził.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s