Artykuł wstępny najnowszego numeru pisma „Sodalitium” (nr 69 włoskojęzycznego wydania)

Jak widać, Ratzinger sam przyznaje, że nowej doktryny (począwszy od Jana XXIII) nie da się pogodzić z nauczaniem Kościoła i jest to oczywiste, co przecież głoszą niektórzy katolicy od wielu dekad i na podstawie tej konstatacji odrzucają (fałszywy) autorytet głoszący nową doktrynę. Mimo to modernistyczna metoda jest ciągle skuteczna, raz „po katolicku”, raz po heretycku, i kolejne lata pokazują, jak nieugruntowany jest opór wielu „tradycjonalistów”, którzy porzucają dobry bój. Zamiast oprzeć swe działanie na zasadach pewnych i dobrze sformułowanych (o czym przypominał np. o. des Lauriers w słynnym kazaniu z 1977 r.), opór tradycjonalistów opiera się często na błędnych opiniach, fałszywej roztropności, nadziejach na szerszy zasięg apostolatu, a nawet na czysto estetycznych preferencjach (akurat tego rodzaju estetów mamy niemało w Polsce). Jedynym jednak rozwiązaniem jest całkowity sprzeciw wobec wszystkich błędów neomodernistycznych i zupełne oddanie się na usługi prawdzie i Temu, który jest Prawdą.

Redakcja „Myśli Katolickiej”

Artykuł wstępny

„Wyłom między stwierdzeniami XIX-wiecznych Papieży a nową wizją, która bierze początek w Pacem in terris jest oczywista i wiele na ten temat przeprowadzono dyskusji. Stanowi to również sedno sprzeciwu Lefebvre’a i jego zwolenników przeciwko soborowi”. To nie pierwszy raz, gdy Józef Ratzinger wyraża swą opinię co do niemożliwości pogodzenia nauczania Kościoła („stwierdzeń XIX-wiecznych Papieży”) z nowoczesnym (Dignitatis humanae albo, jak w tym przypadku, Pacem in terris): mówiliśmy już o tym a propos jego inauguracyjnego przemówienia do Kurii Rzymskiej z 22 grudnia 2005 w „Sodalitium”, nr 59, ss. 41-43[i]. Wyłom (w znaczeniu przenośnym „zerwania”, „rozwiązania ciągłości”) jest więc „oczywisty”, czyli jest bezpośrednio i całkowicie zrozumiały.

Słowa Ratzingera, które przytoczyliśmy są z 29 września 2014 r., ale do tej pory nie były upublicznione (zostały opublikowane przez „Il Foglio” 8 maja 2018 r.) i pochodzą z tekstu przesłanego przez „emerytowanego Papieża” do byłego przewodniczącego Senatu, liberała Marceliego Pery, jako komentarz do jego książki, opublikowanej w 2015 r., pt. Prawa ludzkie i chrześcijaństwo. Kościół poddawany próbie przez nowoczesność. Nie ma więc ciągłości między magisterium Papieży a nową doktryną wolności religijnej, jest to oczywiste: rzuca się w oczy, nie wymaga dowodu; w dwóch wierszach Ratzinger wrzuca do kosza teologii wszystkie beznadziejne próby pogodzenia podjęte przez tych, którzy jeszcze starają się wierzyć w jego magisterium i jego autorytet, jak Dom Bazyli z Le Barroux, o. de Blignières, ks. Lucien i tak dalej[ii]. Ale to nie oznacza, że Ratzinger choćby na chwilę wierzy, że magisterium Kościoła przeciwko wolności religijnej trzeba brać pod uwagę! W rzeczy samej, nie pisze „magisterium”, ale: „stwierdzenia”. Nie mówi, jak my, „Kościoła”, ale: „XIX-wiecznych Papieży”. XIX-wieczni Papieże, dla Ratzingera, nie nauczają, ale stwierdzają i są zamknięci – na miłość boską! – z racji klatki historycyzmu w XIX wieku (biada im, gdyby chcieli z niej wyjść, biada, gdyby mieli nauczać niezmiennej prawdy, a nie tylko zmiennej opinii).

Nigdy jak w tych latach, odkąd Jerzy Bergoglio został wybrany (tylko wybrany, prosimy uważnie czytać) na Stolicę Apostolską, powstają głosy niektórych członków (materialiter) „hierarchii”, które niekiedy mówią nawet o herezji, lub chociaż podają w wątpliwość dokumenty „magisterium”. Po otwarciu frontu przez Amoris laetitia (gdzie w grę wchodzi cała moralność chrześcijańska dotycząca grzechu, małżeństwa, cudzołóstwa, sakramentów pokuty i eucharystii), otwarty został także front udzielania komunii heretykom, który podzielił niemiecki episkopat. Kardynałowie, jak Burke, Brandmüller, zmarli Meisner i Caffarra, kardynałowie Pujats i Eijk, popierani przez biskupów jak trzej kazachstańscy Peta, Lenga i Schneider, włoscy Vigano i Negri, bp  Laun (pomocniczy Salzburga), teolog (również właśnie emerytowany) jak ks. prał. Livi, nie mówiąc już o licznych „synowskich upominaczach”, do których należy, uwaga!, sam bp Fellay, mówili o zerwaniu, niemożliwości pogodzenia z Wiarą i moralnością, a nawet o herezji. Te nieuporządkowane reakcje nie dają, na razie, żadnej nadziei. Przede wszystkim dlatego, że nazywają się właśnie „upomnieniami synowskimi”, widząc w J. M. Bergoglio własnego Ojca i Wikariusza Chrystusowego. To zatem Wikariuszowi Chrystusa chcą się sprzeciwiać, to dokumenty jego Magisterium chcą potępiać i odsuwać na bok, jak gdyby nie istniały. Dokładnie tak, jak to robi Ratzinger ze „stwierdzeniami XIX-wiecznych Papieży”. Dlatego, po drugie, że wszyscy (oprócz bpa Fellay, przynajmniej dotychczas) przyjęli Sobór Watykański II i jego reformy, wolność religijną, kolegializm, ekumenizm, dialog międzyreligijny, reformę liturgiczną, nowy kodeks prawa kanonicznego (który dopuszcza przypadki, w których można udzielać sakramentów niekatolikom: cf. „Sodalitium”, „Nowy kodeks prawa kanonicznego, udzielanie sakramentów i ekumenizm”, nr 57 z lipca 2004 r.[iii]). A więc? Słusznie zatem ten, którego uznają za Wikariusza Chrystusowego odpowiada im, że tylko wdraża sobór, nic innego. A jak można przeciwstawiać moralności małżeńskiej wg. Amoris laetitia „magisterium” Pawła VI i Jana Pawła II, razem z całą ich kanonizowaną „świętością”? Amoris laetitia sprzeciwia się Pawłowi VI i Janowi Pawłowi II? Ale również Pacem in terris i Dignitatis humanae sprzeciwiają się w sposób oczywisty stwierdzeniom XIX-wiecznych Papieży, a ci wszyscy sprzeciwiający się, mający wątpliwości i upominający kardynałowiebiskupi i teologowie nie mieli żadnego problemu z przyjęciem wolności religijnej i puszczeniem w niepamięć XIX-wiecznych Papieży. Również Novus Ordo Missae „świętego” Pawła VI w sposób wyraźny sprzeciwia się, zarówno w całości jak i w szczegółach, katolickiej teologii skodyfikowanej na Soborze Trydenckim (kardynałowie Ottaviani i Bacci), a jednak żaden z tych kardynałów i biskupów i teologów nie uznaje rytu „zwyczajnego”, zreformowanego właśnie przez Pawła VI, za nieprawowity.  To ta sama ręka podpisała Amoris laetitia i udzieliła władzy kapłanom Bractwa Św. Piusa X (którzy z tego powodu są bardzo zadowoleni) do spowiadania i udzielania błogosławieństwa małżeńskiego, a ich biskupom do wyświęcania kapłanów. A jednak stawiający opór biskupowi Fellay, w imię ściślejszej wierności arcybiskupowi Lefebvre’owi (żeby tylko nie dialogować z Papieżem i „rzymianami”), jak bp Williamson i ks. Nitoglia (o quam mutatus es ab illo![iv]) nie mają już, jak się wydaje, większych problemów z reformą liturgiczną, uznawaną za prawowitą, ważną, zaszczyconą boskimi cudami, dla których, niesamowite!, można nawet uczestniczyć we Mszy zreformowanej (nawet ten wielki liberał [w oryg. jest „quel gran liberalone” – przyp. tłum.], bp Fellay, tak jasno nie powiedział jeszcze rzeczy tego rodzaju). Biedny „tradycjonalizm”, do jakiego stanu został sprowadzony! (nie mówiąc już o świeckich, jak to smutno widać wyraźnie w przypadku fenomenu Radio Spada, o którym piszemy po raz kolejny na łamach tego numeru).

My ustawicznie żywimy nadzieję, że okupanci stolic biskupich w końcu dokonają abiuracji wszystkich modernistycznych błędów zaprowadzonych przez Sobór Watykański II i reformy, które z niego wyniknęły: wówczas i tylko wówczas ich działalność będzie pożyteczna dla Kościoła i całego chrześcijaństwa. Póki natomiast różni „synowscy upominacze” dalej będą uznawać prawowitość Pawła VI i jego następców, przypisując sobie w ten sposób misję dowolnego „upominania” tego, który jest dla nich Papieżem, „poprawiania” tego, co dla nich jest magisterium, liturgią czy dyscypliną Kościoła, przyczyniać się tylko będą do powiększenia zamieszania, w którym żyjemy i powagi sytuacji. Oby Matka Dobrej Rady ich oświeciła, oby Chrystus Król nas uratował i królował.

Tłumaczył z języka włoskiego Wezuwiusz. Źródło: pismo „Sodalitium”, nr 69 z lipca 2018 roku (wersja włoskojęzyczna), ss. 2-4. Przypisy tłumacza:

[i] Tu mowa o wersji włoskojęzycznej. W wersji francuskojęzycznej jest to nr 59, ss. 28-30.

[ii] Le Barroux jest słynnym klasztorem benedyktyńskim we Francji, które z popierania arcybiskupa Lefebvre’a jeszcze w dniu sakr przeszło na bezwarunkową akceptację Soboru Watykańskiego II praktycznie na drugi dzień. Zasłynęło potem „doktrynalną” obroną takich doktryn neomodernistycznych, jak wolność religijna. O. de Blignières natomiast i ks. Lucien przyjmowali od końca lat siedemdziesiątych tezę z Cassiciacum, ale następnie doszli do przekonania, że Sobór Watykański II jednak nie sprzeciwia się magisterium Kościoła. Co najbardziej jednak niesamowite, gdy w 1987 r. cały klasztor, którego przełożonym był o. de Blignières, ogłosił tę niemożliwą zgodność sprzecznych doktryn, ks. Lucien stawał w obronie prawdy przeciwko tym, którzy porzucili dobry bój. Sam jednak cztery lata później podzielił ich los, jednając się z modernistami. Ich przypadki wspomina P. Pelagiusz w artykule o polskim pluszaku antysoborowym.

[iii] Chodzi o wydanie włoskojęzyczne, omawiany artykuł znajduje się na ss. 20-26. We francuskojęzycznym wydaniu jest to nr 56, ss. 20-26.

[iv] Łac. „o jakże zmienił się od tego, kim był dawniej”. Ks. Nitoglia był jednym z założycieli Instytutu Matki Dobrej Rady. Po dwudziestu latach, w 2006 r. uznał na podstawie dość słabej argumentacji, że jednak teza z Cassiciacum nie jest prawdziwa (przyznał przy okazji, że miał co do niej wątpliwości od wielu lat!) i przyjął stanowisko „williamsonistyczne”, czyli lefebryzmu do kwadratu… Rzeczywiście nawet najlepsi porzucają dobry bój, tym bardziej za nich należy się modlić.

Spis treści tego numeru:
S. 2. Artykuł wstępny Redakcji
(na s. 4 znajdują się fotografie grobowca ks. prał. Benigniego, odnalezionego przez czytelników „Sodalitium” w Perugii)
S. 5. „Wesele w Kanie, pierwszy cud dokonany przez Pana Jezusa i pośrednictwo Maryi” (ks. Hugon Giugni) – artykuł z egzegezy i mariologii
S. 20. „Gen. Hermann Kanzler” – biografia generała z okazji 130. rocznicy śmierci Ministra Wojsk i Naczelnego Komendanta wojsk papieskich za Piusa IX
Recenzje
S. 28. „Hańba Tradycji” (ks. Franciszek Ricossa) – recenzja w postaci spisu treści oraz obszernych fragmentów niedawno opublikowanej przez Centro Librario Sodalitium książki ks. Ricossy omawiającej dekadentystycznych „artystów” (wręcz zboczeńców, okultystów, satanistów, etc.) z kręgów anglokatolickich, którzy są poniekąd idolami tradiekumenicznego stowarzyszenia włoskiego Radio Spada. Rzecz również nie bez znaczenia w Polsce, ponieważ polscy „tradycjonaliści” (zwłaszcza z pogranicza indultu/motu proprio i lefebryzmu) również lubują się w tych dziwnych autorach angielskich, a nawet niektórzy sedewakantyści podający się błędnie za „katolików integralnych” promują treści Radio Spada, nawet całkiem niedawno.
S. 29. „Baron Corvo. Sentymentalna podróż Fryderyka Rolfe” – jeden z rozdziałów wspomnianej książki ks. Ricossy
S. 51. „Radio Spada: skąd pochodzi i gdzie zmierza” – jeden z rozdziałów wspomnianej książki ks. Ricossy
S. 54. „Historia społeczna Kościoła ks. prał. Huberta Benigniego: tom III” (ks. Franciszek Ricossa) – Centro Librario Sodalitium wydało niedawno temu już czwarty tom monumentalnego (nieukończonego) dzieła Benigniego. To jest recenzja tomu III.
S. 56. „Astrolog dla Radio Spada” (ks. Franciszek Ricossa) – artykuł poruszający sprawę włoskiego stowarzyszenia tradiekumenicznego Radio Spada wdrażającego swych czytelników i sympatyków w astrologię i teozofię – i nikt tego nie zauważa. U nas również niemało tego rodzaju tradiekumenistów-katolików pseudointegralnych nieprzygotowanych umysłowo do działania na polu akcji katolickiej, proponujących treści i podejmujących działania nie do pogodzenia z hasłem, na które się powołują.
S. 60. „Nie wierzę w to, lecz to prawda! (akt II)” (ks. Piotr Fraschetti) – komentarz ks. Fraschettiego (byłego novusordowego księdza, który jest członkiem IMBC) do stanu wiedzy religijnej współczesnej młodzieży „katolickiej” ws. eutanazji. Dochodzi do koniecznego wniosku o wakacie Stolicy Apostolskiej i wobec tego o fałszywości stanowiska tych, którzy stawiają opór „papieżowi” (głównie chodzi o FSSPX). Przytacza przy tym słowa św. Piusa X, którymi powinni się przejąć członkowie zgromadzenia kapłańskiego biorącego od Papieża swą nazwę.
S. 65. „Pewien gnostyk w Reggio Emilia (życie po śmierci według Maurycego Blondet” – komunikat IMBC ws. poglądów pewnego autorytetu „katolickiego”, zapraszanego na wykłady organizowane przez Radio Spada i FSSPX
S. 66. Apostolat ks. Arnolda Traunera – ks. Trauner opowiada o tym, co robi w ostatnich latach
S. 68. Życie Instytutu – kronika, jak w każdym numerze „Sodalitium”, rozpoczynająca się od daty wydania poprzedniego numeru pisma

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s