Bp Sebastian Pelczar o grzeczności i dobrym wychowaniu jako obowiązujących każdego chrześcijanina

Bp Sebastian Pelczar (1842-1924), ordynariusz przemyski

W odpowiedzi na skargi odnośnie niedostatków wychowania, nieodpowiedniego ubioru itp. najczęściej można dzisiaj usłyszeć, że liczy się serce, że nie szata zdobi człowieka, a savoir vivre dawno się przeżył. Komu dzisiaj potrzebna wiedza o tym, jak układać palisadę ze sztućców wokół talerza, czy według jakich zasad precedencji usadzić przy stole asesora i rejenta, żeby nie dopuścić się towarzyskiej gafy?

Taka wiedza to jednak tylko mniej istotna część savoir vivre’u. Wielu ludzi rzeczywiście nie skorzysta z tego rodzaju wiadomości, ponieważ brak ku temu okazji. Podobnie, jak większości kierowców nie przyda się szczegółowa znajomość budowy dróg, którymi dojeżdżają do pracy. Ale już bez znajomości zasad kodeksu drogowego, ich podróż może się źle skończyć.

Savoir vivre, w najprostszym ujęciu, jest niezbędnym kodeksem, który podpowiada, jak płynnie oraz w przewidywalny dla innych sposób poruszać się po drogach życia unikając „kraks”. Wszystkie mniej i bardziej szczegółowe prawa w tym kodeksie opierają się na podstawowej zasadzie miłości bliźniego oraz szacunku do tradycji. Przez miłość rozumiemy nie tylko szacunek, uwagę, uprzejmość, czy chęć pomocy, ale również np. przewidywanie jak inni odbiorą nasze słowa, zachowanie lub ubiór, tak by nikogo niepotrzebnie nie zranić, nie obrazić, nie zgorszyć. Doskonale podsumowuje to św. Franciszek Salezy w Filotei:

„[…] nic się nie traci na życiu szlachetnym, uprzejmym i wspaniałomyślnym, prowadzonym według prawego i rozumnego umysłu. Nie omieszkaj więc, Filoteo, często wglądać w twoje serce, czy jest ono dla bliźniego takie, jakim byś chciała, by jego serce było dla ciebie, gdybyś ty była na jego miejscu. To jest bowiem miara prawego rozumu”. (Filotea, cz. III, roz. XXXVI)

Wracając do powiedzenia, że liczy się serce, człowiek nie składa się z samego serca, lecz z duszy i ciała, zatem należy odpowiednio starać się o harmonijne doskonalenie całego człowieka. Bywa, że osoby pobożniejsze czują się zwolnione ze starań w dziedzinach innych niż ściśle pojęte życie duchowe, a dzieje się tak m.in. z powodu fideizmu i supernaturalizmu (błędu wywyższającego porządek nadprzyrodzony do tego stopnia, że zaniedbuje się przyrodzony). Przeczy temu bp Sebastian Pelczar, który wydając książeczkę o zwyczajach towarzyskich dla duchownych, daje do zrozumienia, że dobre wychowanie jest istotnym dopełnieniem pobożności, a nie, jak chcieliby niektórzy, balastem przyziemnego, światowego życia, który należy odciąć.

Ktoś może zapytać w jaki sposób świeccy mogliby praktycznie skorzystać ze słów biskupa skierowanych do kapłanów? Uwagi zawarte w poniższym fragmencie są na tyle ogólne, że każdy może odnieść z nich pożytek. Dodatkowo, czcigodna osoba Autora daje gwarancję przedstawienia tej tematyki w odpowiednim, katolickim świetle z zachowaniem właściwych proporcji.

Żeby nauczyć się savoir vivre’u, tak jak wspomnianego kodeksu drogowego, trzeba poświęcić mu nieco czasu i wysiłku. Mało komu w domu czy w szkole wpojono zasady życia między ludźmi tak, aby „stały się jakby drugą naturą” (czyli sprawnością, usposobieniem stałym). Jednak nic straconego, bp Pelczar zachęca, żeby wziąć sprawy w swoje ręce i uzupełnić braki. Pewne jest, że nie wystarczy raz przewertować podręcznik dobrych manier. Praca nad sobą zawsze jest trudna i czasochłonna, a jedyne, co można mieć szybko i łatwo to… chęci do postawienia pierwszego kroku na drodze do stawania się coraz lepszym człowiekiem. Dalej już trzeba wiele męstwa, wytrwałości, długomyślności, ale i roztropności, dbałości, uwagi.

A. Potocka

O grzeczności wogóle. Podstawowe cnoty i przymioty dobrego wychowania

Ks. Biskup Pelczar

Grzeczność jest to dyskretne i baczne staranie się, aby w całem zewnętrznem zachowaniu okazywać ludziom szacunek i życzliwość. Nie ogranicza się jednak ona do zewnętrznych tylko form, ale jest wyrazem usposobienia pełnego miłości, pokory, skromności i dobroci; to też słusznie nazwano ją wonią tychże cnót. Grzeczność, pojęta jako cnota i z cnoty wypływająca, jest konieczną spójnią życia towarzyskiego i poniekąd obowiązkiem wszystkich chrześcijan, a tem więcej wszystkich kapłanów. Kapłan bowiem powinien przedewszystkiem odznaczać się pokorą, skromnością, uprzejmością i dobrocią, by jużto być naśladowcą Boskiego Mistrza, który „wszystkim dobrze czynił”, i świętych sług Jego, którzy bez wyjątku temi cnotami jaśnieli, – jużto by zająć w społeczeństwie miejsce, jakiego stan jego wymaga. Nadto, jako człowiek wykształcony i mający wywierać wpływ zbawienny na wszystkie sfery społeczne, powinien posiadać także ogładę towarzyską, czyli znać i stosować dobrze formy grzeczności, nie jakoby to stanowiło główną jego zaletę, ale że kapłan bez ogłady i bez taktu nie zdobędzie sobie w warstwach oświeconych i dobrze wychowanych tej czci i powagi, jaka mu się słusznie należy, ani potrafi wpływać skutecznie na te warstwy. Nawet świetne talenty nie zastąpią całkowicie tego braku u kapłana; będzie to wprawdzie diament, ale nie oszlifowany, a stąd mniejszej nierównie ceny w oczach wielu ludzi.

A jakże nabyć prawdziwej grzeczności i dobrego tonu?

Służą i pomagają ku temu odpowiednie prawidła i przepisy.

Jedne prawidła pod tym względem są ogólne i obowiązujące wszystkich chrześcijan. Głównym tu kodeksem jest Ewangelja, pierwszy zaś paragraf tak opiewa: Kochaj Boga nadewszystko, a bliźniego jak siebie samego. Miłość życzliwa, uczynna i sprawiedliwość, nakazująca oddać każdemu co mu się słusznie należy, – to są prawdziwe podstawy dobrego tonu.

Aby przyswoić sobie te podstawowe prawidła, trzeba z jednej strony unikać wad im przeciwnych, jak pychy, samolubstwa, drażliwości, lenistwa, uporu, szorstkości, przywiązania do wygód, kaprysów, dziwactw i t.p., z drugiej – ćwiczyć się w tych cnotach, których grzeczność i uprzejmość są wykwitem a mianowicie: w miłości, dobroci, pokorze, zaparciu się i roztropności.

Człowiek dobrze wychowany jest grzeczny, stara się o piękne formy nie dla pozoru, lecz dlatego, że je uważa za najistotniejsze przejawy wewnętrznej dobroci, uprzejmości i szacunku, jaki żywi dla swych bliźnich. Całem pięknem i powabem grzeczności jest to, że jej początkiem jest miłość dla ludzi, obawa ubliżenia im i zrobienia przykrości. Naturalnie, że grzeczność powierzchowna wcale nie wystarcza; od tego np. kto kłania się wytwornie, zachowuje się z pozoru jak człowiek prawdziwie dobrze wychowany, a zdradza się mimo to ze swoją złośliwością, każdy się usunie a wszyscy pocichu będą go niecierpieli.

Człowiek dobrze wychowany jest dla wszystkich życzliwy, przychylny, uprzejmy i szlachetny; nikogo nie obraża, znosi nawet pewne napaści. Nie nosząc się wciąż z myślą dokuczania drugim, nie podejrzewa też innych o złe zamiary i myśli, pragnie ludzkość całą znać tylko z pięknej strony. Jego bronią i siłą – sumienie, prawo i dobro, któremi kieruje się przez całe życie. Zachcianki swe i żądze umie poskramiać, błędy wykorzeniać, a dążyć do coraz większej szlachetności, ceniąc przytem siebie niżej od innych, a nie odwrotnie.

Człowiek dobrze wychowany jest przedewszystkiem człowiekiem prawdziwie zacnym; ma przytem odwagę w wypowiadaniu swych poglądów, zasad i uczuć; wie też, że dla każdego człowieka zacnego bije choć raz w życiu godzina ofiary i poświęcenia się dla drugich; stąd też nie cofa się nigdy przed żadną przysługą czy to kapłańską, czy obywatelską.

Człowiek dobrze wychowany nie powoduje się nigdy przywidzeniami lub kaprysami; nikt też lepiej od niego nie umie wywiązać się z tych drobnych, codziennych powinności wobec innych, bo nikt nie pragnie silniej od niego uszczęśliwić wszystkich wkoło siebie. Prawda, że to wszystko wymaga wyrzeczenia się wielu własnych upodobań, wygód, ale któż więcej, jeżeli nie kapłan, ma obowiązek na to się zdobywać?…

Rozumie się, że nie wszystkie formy, czy zwyczaje towarzyskie, mają dla kapłanów tę samą wartość; są nawet takie, do których kapłan stosować się nie może bez uchybienia własnej godności lub narażenia się na pośmiewisko; np. nie wolno mu całować w rękę pani domu, chociaż świeccy tak czynią. To atoli jest i dla niego obowiązkiem, aby był uprzejmy życzliwie i to zawsze, wszędzie i względem wszystkich, tak względem przełożonych i wyższych, jak względem równych i niższych, nie wyłączając nawet sług.

2.

Są prócz tego pewne prawidła szczegółowe czyli tak zwane formy towarzyskie. O ile one są powszechnie przyjęte, nie można ich lekceważyć; po pierwsze dlatego, że one tworzą niejako kodeks, związkę i ozdobę życia towarzyskiego, które bez nich byłoby nieraz nieznośne, a powtóre, że one nadają człowiekowi pewną ogładę i stanowią zewnętrzną cechę dobrego wychowania.

Znajomość form towarzyskich i dobre posługiwanie się niemi jest to umiejętność i sztuka życia – savoir vivre – jak mówią francuzi, której się długo trzeba uczyć.

Otoż przedewszystkiem powinni rodzice, wychowawcy i nauczyciele wpajać te formy zawczasu dzieciom i młodzieży, aby się im stały jakby drugą naturą. Jeżeli jednak ktoś z domu i ze szkoły, czy z zakładu ogłady towarzyskiej nie wyniósł, niech później stara się ją zdobyć przez baczne wzorowanie się na innych poważnych i dobrze wychowanych ludziach, czytanie odnośnych książek, bywanie w dobrych towarzystwach, korzystanie z uwag i rad osób starszych i doświadczonych.

Przytem musi się usilnie starać o cnoty powyżej wymienione. Jeśli bowiem uprzejmość ma być ozdobą obcowania towarzyskiego, to duszą jej musi być życzliwa i uczynna miłość. Ona to sprawi, że cała nasza uprzejmość i grzeczność będzie szczera i wolna od nazbyt częstej w zwyczajach towarzyskich obłudy i sztuczności. Z niej też w połączeniu z pokorą wyniknie tak pożądana pełna wdzięku prostota i naturalność całego zachowania, postawy, ruchów, mowy, a nawet uśmiechu.

Duży również wpływ na wyrobienie towarzyskie ma wrodzone czy wykształcone poczucie piękna i dobrego smaku, które kapłana uchronią nieraz od prostactwa i rażącej rubaszności w obcowaniu z ludźmi.

Roztropność wreszcie nada wszystkim formom towarzyskim konieczny umiar i takt wskazujący, które, kiedy, gdzie i jak należy stosować.

Przejdźmy teraz do szczegółów.

Powyższy tekst jest pierwszym rozdziałem broszurki pt. Podręcznik zwyczajów towarzyskich dla osób duchownych autorstwa biskupa Sebastiana Pelczara (wydanie nowe poprawione, Księgarnia Powszechna, Włocławek, 1931). Następne rozdziały bardziej szczegółowo omawiają dziedziny życia wchodzące w zakres tematyki dzieła.

– – –

Tekst pierwotnie pojawił się na blogu Pelagiusza z Asturii.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s