Jak się ubierać do kościoła? Podstawy, zasady, przykłady

Wydawałoby się, że jest to kwestia dla katolika tak oczywista, że nie trzeba się nad nią nawet zatrzymywać. Świętowanie uroczystości kościelnych, nie tylko w kościele czy kaplicy na czas nabożeństw, ale również i w domu, wymaga odpowiedniego przygotowania się wewnętrznego, ale i zewnętrznego. Świętowanie zatem pociąga za sobą odświętny strój, jako najbardziej jawny zewnętrzny wyraz wewnętrznego usposobienia duszy. Nie bez powodu wielcy święci i mistrzowie życia duchowego pisali o zewnętrznym wyglądzie człowieka jako sposobie na rozeznanie jego duszy (zob. tekst w temacie).

Przyszły jednak czasy, gdy świadomość godności i powagi człowieka prawie całkowicie została zatarta w świadomości mas. Człowiek dorosły nie ubiera się już na co dzień jak dorosły, skromnie, godnie i poważnie, a w ubiorze zapanowała powszechna już „bylejakość”, niedbalstwo, nieskromność, wręcz brzydota. Stąd też i gdy chodzi o ubiór odświętny, odróżniający się od codziennego, najlepszy, jaki się posiada, prawie powszechnie przepadł wraz z wieloma innymi dobrami kultury cywilizowanych narodów, dóbr należących także, a może i przede wszystkim, do Kościoła jako Matki i Wychowawczyni narodów.

O kwestii ubioru traktowali ludzie zawsze, acz rzadko. Należało to bowiem do pewnej spuścizny kulturowej, do powszechnie szanowanych i zachowywanych zwyczajów, które były niejako oczywiste tak dla ludzi prostych, jak dla tych z wyższych stanów. Ubiór bowiem człowieka kulturalnego nie tylko miał za zadanie zakrycie jego ciała, ale również wyrażenie porządku, jaki zawsze panował w społecznościach ludzkich: określał płeć, przynależność narodową, stan, niekiedy zawód lub był związany z jakąś konkretną tymczasową okolicznością lub zajęciem. Ułatwiał przez to znacznie życie zorganizowanych społeczności ludzkich. Upiększał szarą codzienność. Stanowił nieodzowną cechę kultury wszystkich cywilizowanych społeczeństw.

Ma to jednak i o wiele głębsze znaczenie. Ubiór człowieka ma związek nie tylko z cnotą skromności, która polega na ładzie i ujęciu w karby w dziedzinie ruchów i uczynków ciała (św. Tomasz, Summa, II-II, q. 143, a. 1 (c)), ale również z cnotami umiarkowania (złoty środek w rzeczach małych, do jakich należy ubiór zewnętrzny), sprawiedliwości (oddawanie każdemu co się mu należy) oraz po prostu miłości bliźniego (niedbalstwo w ubiorze jest brakiem szacunku, miłości, wobec bliźniego).

Odpowiedni do sytuacji, miejsca, czasu i własnego stanu ubiór pełni ponadto rolę wychowawczą. Od dawien dawna pobożni i oświeceni chrześcijanie uczyli swe dzieci czci dla Pana Boga i Jego świętych poprzez przygotowanie mieszkania (sprzątanie, porządki, okolicznościowe ozdoby czy wystrój) przed większymi uroczystościami kościelnymi, poprzez bardziej wytworne nakrycie stołu i potrawy oraz odświętny strój, który zakładano tylko na większe okazje. Dzieci w tych wszystkich przygotowaniach miały zawsze swój udział, przez co uczyły się nie tylko „teorii”, ale i poprzez konkretną „praktykę”, jak obchodzić dzień święty. Nawet członkowie najbiedniejszych miejskich i wiejskich rodzin mieli specjalne stroje i obuwie na szczególne okazje. Świadectwa tego faktu z przeszłości są wyrzutem dla dzisiejszego sproletaryzowanego społeczeństwa, a nawet współczesnych katolików, którzy w żaden sposób nie przypominają stworzeń rozumnych oddających chwałę Bogu całym swym jestestwem i majętnością (por. Communio z XI po Zielonych Świątkach). Wszyscy chrześcijanie zawsze dawali świadectwo swej wiary nie tylko słowem, ale i postawą i ubiorem, a czynili to zwłaszcza katolicy stawiający tamę modernistycznemu sprofanowaniu i sprymityzowaniu świętej religii po Soborze Watykańskim II. Wspomina o tym choćby ks. Girouard w swym biuletynie „Convictions” („Przekonania”) sprzed ponad dekady. Do dziś można to ujrzeć na własne oczy wśród kulturalnych Amerykanów, Francuzów, Włochów, Polaków…

Najlepszym sposobem na podniesienie swych bliźnich i w tej dziedzinie jest oczywiście dobry przykład. Ale że człowiek nowoczesny krnąbrny jest często i „mądry” na swój sposób (bo czy niewiedza w tej dziedzinie może być dziś w ogóle do pomyślenia? Przecież każdy „poznał” strój galowy już w podstawówce!), warto przytaczać słowa osób mogących stanowić autorytet w tej materii. Ponadto, do natury człowieka grzechem pierworodnym skażonego należy tendencja do niestałości w ćwiczeniu się w cnotach (czy kompletnym zaniedbaniu niektórych), zwłaszcza w tym, co małe. Stąd też i konieczność napominania, a nawet karcenia, bowiem sam przykład nie zawsze wystarczy. Dlatego wśród obowiązków duchownych niepoślednie miejsce zajmuje wychowanie religijne wiernych, między innymi co do tego, jak świętować dzień święty, m.in. poprzez podkreślenie wartości stroju zewnętrznego jako wyrazu podejścia do uroczystości kościelnych, napominanie w razie potrzeby oraz panowanie nad stosowaniem się do zasad ubioru w miejscach kultu.

Niech jednak następujące słowa pomogą przypomnieć sobie ogólne zasady jak również ich zastosowanie w naszych współczesnych realiach tym, którzy jakimś dziwnym sposobem mogą ich nie znać, jak również tym, którzy wiedzą, jak się odpowiednio ubrać do kościoła, ale nie wiedzą, dlaczego tak jest i chcieliby sobie uporządkować pewne pojęcia w tej materii.

I. Zaniedbanie w ubiorze może być grzechem przeciwko cnocie skromności

Warto przypomnieć naszym czytelnikom, że współczesna tendencja, by ubierać się w sposób niezobowiązujący do pracy, na spotkania, a szczególnie na Mszę św. jest wykroczeniem przeciwko cnocie skromności. Dawniej żaden mężczyzna, niezależnie od swej pozycji społecznej, nie przyszedłby do kościoła na Mszę św. bez garnituru albo marynarki, krawata i obuwia wizytowego. 

W dzisiejszych czasach brakuje dobrych przykładów, których powinny dostarczać elity, a niemal wszyscy mężczyźni we wszystkich stanach przyjęli ubiór niezobowiązujący. Należałoby zwrócić uwagę, że na osobach o wyższym statusie społecznym spoczywa większy obowiązek niż na innych, aby dbać o ubiór we wszystkich okolicznościach ze względu na wpływ, jaki wywierają [na otoczenie].

Poniżej kilka zdrowych zaleceń Royo Marina OP, który był znanym przedsoborowym teologiem moralnym.

o. Royo Marin

Skromność jest cnotą wywodzącą się z umiarkowania, która nakazuje, byśmy w ruchach zewnętrznych i wewnętrznych oraz w ubiorze zachowywali się zgodnie ze słusznymi wymogami naszego stanu oraz pozycji społecznej (św. Tomasz, Summa, II-II, q. 160).

Skromność jest cnotą, przy pomocy której człowiek przestrzega zasad stosowności w gestach i ruchach ciała, w postawach oraz w sposobie ubioru. Mówiąc o skromności koniecznie należy pochylić się nad dwiema sprawami: godnością każdej osoby oraz tych, którzy przebywają w jej towarzystwie.

Skromność ciała ma wielką wagę dla jednostki i dla społeczeństwa. Zwykle ocenia się ludzi po rzeczach zewnętrznych i dlatego każdy nieumiarkowany gest, wpatrywanie się, niedyskretne spojrzenia czy jakiekolwiek inne niekontrolowane ruchy są zazwyczaj interpretowane jako oznaki nieopanowanego i nieuporządkowanego wnętrza. Nie bez powodu św. Augustyn zaleca w swej Regule, aby ze szczególną uwagą przestrzegać zasad zewnętrznej skromności ruchów nie dając bliźnim okazji do zgorszenia.

Czytamy także w Piśmie św., że „Z wejrzenia można poznać męża, a z wyrazu twarzy można poznać roztropnego. Ubiór ciała i szczerzenie zębów w uśmiechu, i chód człowieka wydają go” (Eklezjastyk XIX, 26-27).

Wadami przeciwnymi skromności w obejściu jest sztuczność oraz niegrzeczność i prostactwo.

Jeśli mowa o skromności w ubiorze, twierdzi św. Tomasz, każdy grzech, który popełnia się w tej materii jest związany z jakimś nieumiarkowaniem danej osoby w określonych okolicznościach (św. Tomasz, Summa, II-II, q. 169, a. 1). To nieumiarkowanie może wynikać z braku dostosowania się do zwyczajów osób, między którymi się żyje lub z przesadnego przywiązania i dbałości o ubiór oraz ozdoby. Może się przerodzić w nieuporządkowanie z powodu próżności, zmysłowości oraz nadmiernego zainteresowania strojem.

Może się także zdarzyć, że zgrzeszy się przeciwko skromności w ubiorze przez niedomiar dbałości o wygląd. Na przykład, gdy ktoś nierozsądnie lekceważy ubieranie się w zgodzie ze swym stanem, lub chce zwrócić na siebie uwagę przez brak staranności w stroju.

(Antoni Royo Marin OP, The Theology of Christian Perfection [Teologia chrześcijańskiej doskonałości]Foundation for a Christian Civilization, Mount Kisco, NY, USA, 1987 r., ss. 431-432)

Z języka angielskiego tłumaczył Czytelnik. Źródło: Tradition in Action. O wartości tej strony, ale również o dziwnym stanowisku jej redakcji przeczytać można tutaj.

II. Zasady ubioru w parafii św. Gertrudy Wielkiej (West Chester, Ohio, USA)

Jest to parafia sedewakantystyczna, przy której prowadzone jest prężne życie chrześcijańskie bez żadnej komunii z modernistami. Parafią tą kieruje bp Daniel Dolan, a posługuje tam również m.in. ks. Antoni Cekada.

Zasady ubioru

Kobiety i dziewczęta:
– skromna sukienka lub spódnica
– nakrycie głowy (mantylki dostępne w kościele)
– żadnego obcisłego, wydekoltowanego, krótkiego, z rozcięciami, bezrękawkowego czy odsłaniającego ubrania
– żadnych spodni

Mężczyźni i chłopcy:
– elegancka koszula i krawat
– garnitur, marynarka lub sweter
– buty wizytowe

Zakazane wszystkim:
– krótkie spodenki
– podkoszulki („t-shirty”)
– bluzy dresowe
– spodnie dresowe
– buty sportowe
– dżinsy
– ubrania z napisami, dużymi znakami firmowymi, logo sportowymi, etc.

Tłumaczenie własne za: sgg.org.

III. Zasady ubioru ze strony Seminarium Trójcy Przenajświętszej na Florydzie

Mężczyźni

Marynarka i krawat w niedziele oraz święta obowiązkowe. Wykluczone są kolczyki. Wykluczone są krótkie spodenki.

Kobiety

Wymagana jest sukienka lub spódnica; wykluczone są spodnie i krótkie spodenki. Spódnica musi zakrywać co najmniej kolana (w pozycji stojącej oraz siedzącej – przyp. tłum.), nie może być dopasowana czy odsłaniająca w jakikolwiek sposób. Nieskromne rozcięcia są zabronione. Ubiór powinien być nieprzylegający i nieopinający sylwetki. Wymagane jest także nakrycie głowy. Zabronione są prześwitujące bluzki, jak i ubrania, które są wydekoltowane z przodu czy z tyłu.

Wszyscy

Wykluczone jest obuwie sportowe, sandały (jak widać dotyczy to także kobiet – przyp. tłum.), chodaki, japonki, odzież dżinsowa także w dni powszednie. Wykluczony jest piercing (przekłuwanie języka, nosa, brwi itp. – przyp. tłum.). Zabronione jest również noszenie odzieży z napisami (np. bluz czy kurtek). Muszą być zachowane standardy chrześcijańskiej skromności. Nikt w obcisłym, prowokacyjnym, czy w inny sposób odsłaniającym ubraniu nie zostanie wpuszczony do kościoła.

Z języka angielskiego tłumaczyła A. Potocka. Źródło: strona seminarium.

IV. Bp Sanborn o niedzielnym stroju

Bp Donald Sanborn, rektor Seminarium Trójcy Przenajświętszej, jest osobą znaną w Polsce, bowiem odwiedził nasz kraj już kilkakrotnie. Poniższy tekst jest tłumaczeniem fragmentu audycji radiowej Restoration Radio Network, sezon 5, seria „Clerical Conversations” (luźne rozmowy z duchownymi), odcinek nr 20: Ubiór w niedzielę, z 7 kwietnia 2016 roku.

Odcinka tego można wysłuchać na stronie radia.

P. Stefan Heiner: Wasza Ekscelencjo, chciałbym przywołać przykład z kaplicy Ekscelencji na Florydzie. Pamiętam, jak raz Justyn Soeder [jeden z byłych prowadzących audycje w Restoration Radio – przyp. tłum.] siedział w kaplicy w ławce i był ubrany w koszulę z krawatem. Wasza Ekscelencja podszedł do niego. Dla tych, którzy nigdy nie byli na Flordzie, bp Sanborn lubi przeprowadzać inspekcję swoich wiernych przed Mszą św., żeby sprawdzić, czy stosują się do obowiązujących zasad ubioru. Ekscelencja podszedł więc i poklepał Justyna po ramieniu mówiąc „MARYNARKA i krawat”. Justyn miał oczywiście bardzo ładną koszulę i krawat, ale marynarkę pewnie zostawił w samochodzie. Chciałbym od tego zacząć naszą rozmowę: Justyn ma koszulę i krawat, dlaczego tak ważne jest, by mieć MARYNARKĘ i krawat oraz czy gorąca, duszna Floryda może być wymówką?

Bp Sanborn: Ważne jest by mieć na sobie marynarkę oraz krawat, ponieważ w niedzielę powinniśmy być ubrani najlepiej, jak to tylko możliwe w granicach naszych możliwości finansowych. Powinniśmy mieć specjalny garnitur, czy ubiór, który zakładamy w niedzielę. Słyszeliśmy o tym, że dawniej ludzie mieli, na przykład, niedzielne buty, które zakładali tylko w ten dzień.

Dalej, ponieważ jest to najważniejsza rzecz, jaką robimy, nasz ubiór na Mszę jest formą uwielbienia Pana Boga. Nie przychodzimy ubrani w sposób swobodny, jak gdybyśmy się wybierali na mecz. Przychodzimy, by oddać cześć Wszechmogącemu Bogu i oddajemy Mu hołd przez to, jak jesteśmy ubrani.

Współczesny świat stracił jakiekolwiek pojęcie o tym, jak należy się ubierać. Jeśli spojrzeć na zdjęcia z lat 50., widać, że ludzie ubierali się elegancko, gdy wybierali się w podróż samolotem. Jeśli spojrzymy na zdjęcia sprzed stu, czy osiemdziesięciu lat, z Coney Island, nawet z rekreacyjnych miejsc, jak plaże czy promenady, wszyscy ludzie byli ładnie ubrani. Mieli na sobie marynarki, krawaty. Również wszystkie panie były elegancko ubrane, nawet w ciepłe dni. Całkowicie zatraciliśmy to pojęcie!

Ubieranie się odpowiednio jest formą oddawania sprawiedliwości innym. Nie powinniśmy narzucać innym, żeby patrzyli na naszą brzydotę. Powinnimy zrobić wszystko, co możemy, żeby się dobrze prezentować. To forma oddawania sprawiedliwości innym. Tak jak przyjemna rozmowa jest formą oddawania sprawiedliwości innym ludziom, nie używanie brzydkich słów, dla przykładu. Największą zaś sprawiedliwość jesteśmy winni Panu Bogu, zatem najlepsza rzecz, jaką mamy w szafie, powinna być zakładana w niedzielę. Buty powinny błyszczeć. Zawsze powinniśmy być przyzwoicie ubrani w niedzielę.

Pamiętam, że gdy byłem mały, nosiliśmy oczywiście, jako dzieci, marynarkę i krawat na Mszę. Rodzice pozwalali nam założyć ubrania do zabawy dopiero po 18 wieczorem. Cały dzień musieliśmy być porządnie ubrani, bo była niedziela, bo był to szczególny dzień.

Z języka angielskiego tłumaczyła Czytelniczka.

V. Przykłady z historii i dziś

W języku angielskim funkcjonowało i do dziś jest obecne wyrażenie „Sunday Best”, czyli określenie na najlepsze ubranie, które przeznaczone jest na noszenie w niedzielę i przy ważniejszych okazjach. Oto przykład „Sunday Best” z Anglii z początku ubiegłego stulecia:

(źródło: bbc.co.uk)

Tu zaś „Sunday Best” przed kościołem w USA z lat ’60:

(źródło: triangulations.wordpress.com)

A tak wyglądała para prezydencka po Mszy świętej w Massachusets na początku lat ’60:

Od tamtych czasów w zasadzie nic się nie zmieniło jeśli chodzi o standardy ubioru kościelnego (klasyczną elegancję) wśród kulturalnych Europejczyków, Amerykanów i nie tylko. Ale o tym niżej.

Stare zdjęcie katolickiej pary w Rzymie, pewnie Amerykanie na pielgrzymce:

(źródło: churchpop.com)

W 1955 r. w Bostonie podczas Mszy:

(źródło: texascatholic.com)

A oto przykład z Polski, z I Komunii świętej w roku 1952 w małej polskiej wsi Kolanowice:

(źródło: kolanowice.com.pl)

Wszyscy są bardziej elegancko ubrani niż dzisiejszy „inteligent” czy „mieszczanin”, a nawet „katolicki aktywista”, o którego godności stanowią trampki, dżinsy i podkoszulek, czasami nawet z orzełkiem. Proszę też zwrócić uwagę, jak godnie prezentują się nasi chłopi: wyprostowani, pogodni, ubrania najwyższej jakości, na jaką ich było stać.

Zresztą, każdy zapewne ma jakieś dawne fotografie rodzinne, dzięki którym aż rzuca się w oczy upadek kultury ubioru w naszym narodzie. Jednym bowiem z najfatalniejszych skutków wymordowania elit narodu przez Niemców i bolszewików w trakcie ostatniej wojny oraz wieloletnich rządów komunistycznych w Polsce jest według mnie proletaryzacja naszego narodu, jednego z najszlachetniejszych w Europie. W związku z omawianym tu tematem nie mogę oprzeć się przytoczeniu w tym miejscu jakże trafnego komentarza czytelnika bloga P. dra Stanisława Krajskiego, który podpisał się jako „jdas” pod tekstem dotyczącym związku między płaszczami i futrami a proletaryzacją. Oto jego pełna treść:

Komentując powyższą wypowiedź p. Alicji można powiedzieć, że zachowanie tam opisane to echo, niestety zanikającej, obyczajowości jaka panowała jeszcze nie tak dawno na wsi. Zaznaczam, że obyczajowości według mnie bardzo pozytywnej. Myślę, że większość z czytelników tego bloga ma, przynajmniej częściowo, pochodzenie chłopskie lub robotnicze. Jeżeli nie w pierwszym, to w drugim lub trzecim pokoleniu. Jeżeli tak to proszę popatrzeć na stare zdjęcia tamtych ludzi pochodzące sprzed kilkudziesięciu lub więcej lat. Otóż wszyscy bez wyjątku, w sytuacjach oficjalnych, w niedzielę, święta i uroczystości ubrani byli elegancko i z klasą. Na pole i do obory oczywiście ubierało się najgorsze, znoszone ciuchy, ale do kościoła to już obowiązkowo w najlepszych strojach. Skąd się to brało? Myślę, że ci prości, często niepiśmienni ludzie, naśladowali lokalnych właścicieli ziemskich, ludzi majętnych i kulturalnych. Można powiedzieć, że usiłowali, przynajmniej tam gdzie było to możliwe im dorównać, czyli można powiedzieć, że „ciągnęli się w górę”. Stąd fotografie wykonane przed lokalną wiejską gospodą po mszy w niedzielę, wyglądają tak jakby miało tam miejsce spotkanie dyplomatów. Proces ten został niestety przerwany brutalnie przez wojnę i socjalizm. Bogatych gospodarzy wymordowano lub rozkułaczono, prowadząc jednocześnie celową politykę mającą wzbudzić wśród chłopów niechęć i pogardę dla nawyków i zachowań „burżuazyjnych”. Stąd zamiast równania w górę, nastąpiło równanie w dół, które niestety trwa do dzisiaj, a brak dobrych wzorców sprawia, że nie zanosi się aby w tej materii coś miało się zmienić.

(źródło: krajski.wordpress.com)

VI. Kilka ogólnych rad praktycznych

Wyżej przytoczone zasady z parafii św. Gertrudy i z Seminarium Trójcy Przenajświętszej są tylko wymogami „minimum”, za niezachowanie których jest się po prostu wyproszonym z kościoła lub kaplicy. Zresztą i Pan Jezus mówił o gościu nieodpowiednio ubranym na wesele, który z tej właśnie racji został wyrzucony „w ciemności zewnętrzne” (cf. Mat. XXII, 1-14). Przypowieść, rzecz jasna, ma znaczenie duchowe, ale gdyby strój nie odgrywał żadnego znaczenia, z pewnością Pan Jezus nie wykorzystałby takiego obrazu. Bądź, co bądź, ponieważ chrześcijanin, jako człowiek szlachetny, stara się we wszystkim być doskonały (cf. Mat. V, 48), w małym i wielkim, zgodnie ze słowami samego Zbawiciela („Dobrze, sługo dobry i wierny! Ponieważ nad małym byłeś wierny, nad wieloma cię ustanowię, wejdź do wesela pana swego” – Mat. XXV, 23), przeto warto przyłożyć należną wagę i do zewnętrznego wyrazu naszego szacunku dla Pana Boga.

Pozwolimy tu sobie pominąć chwalebny zwyczaj strojów lokalnych, ludowych i szlacheckich. Jako że, poza nielicznymi wyjątkami, jak Podhale, w naszym kraju stroje te prawie całkowicie wyszły z użycia (poza występami zespołów ludowych i innymi rzadkimi występami artystycznymi), ich ewentualny powrót może być tylko skutkiem długofalowego i naturalnego (a nie sztucznego) procesu, który nie jest tematem niniejszego artykułu.

Wśród kulturalnych ludzi z kręgu cywilizowanych narodów przyjęło się natomiast, że dziennym formalnym ubiorem dla mężczyzn jest garnitur (lub ewentualnie tzw. zestaw koordynowany, czyli złożony z marynarki i spodni na kant różnych odcieni czy kolorów), a dla kobiet elegancka sukienka (ewentualnie spódnica i bluzka, sweter lub marynarka). W zależności od stanu i majątku może to być tylko jeden strój kościelny, albo kilka (np. jeden na niedziele, a inny na największe uroczystości roku liturgicznego). I taki to strój pasuje do kościoła w niedziele i święta na ceremonie liturgiczne, które jak najbardziej spełniają kryteria formalnych wydarzeń w życiu chrześcijanina. W tygodniu, ze względu na obowiązki zawodowe nie zawsze jest to możliwe.

Pewne bardziej szczegółowe rady praktyczne dotyczące tego „minimum” oraz wykraczające poza nie, zarówno dla panów jak i dla pań, zostaną udzielone w odrębnych wpisach.

Należy jeszcze dodać słowo o innych rzeczach wnoszonych do kościoła. Akcesoria takie, jak torebki czy torby i inne dodatki powinny w kościele być ograniczane do minimum, czyli osobistej torebki kobiecej. Na walizki, plecaki czy (o zgrozo) plastikowe reklamówki nie ma miejsca w kościele czy kaplicy, zawsze na to znajdzie się jakiś przedsionek, bagażnik, ewentualnie zakrystia (przy braku jakiegokolwiek innego miejsca, tyczy się to zwłaszcza naszych czasów i małych kaplic-katakumb). Przewalające się po podłogach reklamy „Biedronki”, „Lidla” czy innych sklepów nie przystoją miejscu świętemu, w którym odprawia się obrzędy ku czci Stwórcy ładu i piękna. Czegoś takiego nie spotyka się zupełnie w Stanach, Kanadzie, czy Europie Zachodniej, a u nas niestety się to zdarza. Choć niektórzy twierdzą, że u nas nie da się tak, jak na Zachodzie. Da się, trzeba jednak wiedzieć jak oraz mieć chęci.

Jeszcze na koniec: niektórzy usprawiedliwiają nieodpowiedni strój do kościoła długą podróżą, którą muszą odbyć na Mszę niedzielną czy świąteczną w dalekiej kaplicy. W świecie wygodnych pociągów i autobusów, a tym bardziej z własnym samochodem, aż trudno uwierzyć, by dorosły normalny człowiek mógł sobie taki powód wymyślić. Już ostatecznie można sobie właściwe ubranie zapakować w pokrowiec, albo wziąć przykład z naszych przodków, którzy niekiedy mieli kilka kilometrów do przejścia pieszo, a zawsze robili to w najlepszym stroju, jaki mieli. Nikt dziś butów przez pół Polski nie musi nosić w rękach.

To są wszystko małe rzeczy, a kto nie chce być święty? Przeto nierzadko spotyka się ludzi szukających sposobów na świętość w środkach wielkich i nadzwyczajnych, a w czymś tak małym, jak ubiór zewnętrzny można z niewielkim trudem dawać świadectwo swego poważnego podejścia do wiary wyrażonej w świętych obrzędach oficjalnej modlitwy Kościoła.

Redakcja „Myśli Katolickiej”

P.S. Polecamy, przy okazji, wspomniany już blog P. Stanisława Krajskiego, który stanowi doskonałe źródło zapoznania się z podstawami (i nie tylko) kultury w jej wymiarze społecznym (sztuka savoir-vivre’u). Na pewno każdy z osobna i całe grupy ludzi wyniosą z tej lektury znacznie większe korzyści, niż ze śledzenia wybryków modernistów czy niekończących się zalotów przełożonych FSSPX wobec tych fałszerzy wiary. Czytać trzeba, rzecz jasna, ze zrozumieniem, lecz „dla chcącego nic trudnego”. I tu też, jak we wszystkim, koniecznie trzeba zacząć od postaw, a nie od pomarańczowej muszki.

– – –

Tekst pierwotnie pojawił się na blogu Pelagiusza z Asturii. Dla „Myśli Katolickiej” został nieznacznie poprawiony, dodane zostały też zasady ubioru z seminarium biskupa Sanborna i niektóre przykłady z przeszłości.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s