Missio i sessio oraz autorytet biskupa: za pośrednictwem Papieża czy wiernych?

Władza biskupa od Papieża się bierze (św. Stanisław, biskup i męczennik, obraz wiszący w krużgankach klasztoru franciszkanów w Krakowie)

Gwoli wstępu trzeba wyjaśnić dwa terminy użyte w poniższym artykule przez ks. Ricossę, a które ukuł o. Guérard des Lauriers w kontekście rozważań na temat słuszności w ogóle i warunków udzielania sakr w obecnej sytuacji Kościoła, Kościoła pozbawionego autorytetu (w artykule wspomnianym w przypisie tłumacza nr ii).

By je wyjaśnić, trzeba najpierw przytoczyć podstawowe rozróżnienie, jakie czyni o. Guérard des Lauriers między missio a sessio. Missio, czyli misja, odnosi się do misji powierzonej przez Zbawiciela Apostołom, a w nich Kościołowi, misji nauczania i uświęcania ludzi (Mt XXVIII, 19-20). Kontynuowana jest ona przez (ważną) władzę święceń. Sessio odnosi się natomiast to jurysdykcji, czyli zasiadania na stolicach biskupich, z rzymską włącznie, z władzą (autorytetem) związywania i rozwiązywania i z odpowiadającym jej obowiązkiem posłuszeństwa podwładnych (wszystkich Papieżowi a niższego kleru i świeckich biskupom). Wszelka władza od Boga pochodzi, ale w Kościele zawsze za pośrednictwem Papieża. W czasach normalnych te dwie rzeczy, missio i sessio, są złączone w osobach Papieża i biskupów podporządkowanych Papieżowi. W sytuacji obecnej są one niestety rozłączone, missio posiadają i kontynuują wszyscy duchowni wierni Wierze katolickiej i przekazujący ważne sakramenty, podczas gdy sessio znajduje się w stanie zawieszenia, w możności, nie jest obecnie sprawowana w akcie. Ich złączenie nie jest możliwe, póki ci, którzy mają tytuły do stolic biskupich nie powrócą do integralnego wyznania wiary.

Terminu „sesjonizm” („sessionisme”) o. Guérard des Lauriers używa by nazwać dwie obsesje, które nie biorą pod uwagę wewnętrznych warunków autentycznej sessio w Kościele (czyli że powinna być ściśle podporządkowana przekazywaniu nieskalanej wiary oraz że bierze się od Papieża). Jako „sesjonizm zestarzały” zdecydowaliśmy się przetłumaczyć „le sessionisme invétéré” abpa Lefebvre’a i jego zwolenników, którzy odmawiają zbadania obiektywnej wartości Bergogliańskiego (wcześniej Montiniańskiego, et al.) „zasiadania” i przyjmują je za takie, jakim się wydaje. Wszelkie pozory pozwalają przypuszczać, że Bergoglio zasiada na Stolicy Piotrowej, więc jest Papieżem, jak rozumują. Podobnie z biskupami na innych stolicach. Abp Lefebvre był przyzwyczajony do tego, że Rzym miał zagwarantowaną sessio i tak mu zostało. W swej koncepcji lefebryści odrywają bowiem sessio od missio, a przecież jurysdykcja zwyczajna wewnętrznie przyporządkowana jest przekazywaniu wiary i uświęceniu poprzez ważne sakramenty. Że tak faktycznie nie jest obecnie, widać to na co dzień od czasów Soboru Watykańskiego II.

Natomiast jako „sesjonizm stwórczy” przetłumaczyliśmy „le sessionisme créativiste” tych, którzy z samej missio wyciągają sessio, „stwarzając” w ten sposób sessio, czyli jurysdykcję, z niczego, jurysdykcję, która jest tylko fikcyjna, tak, jak ta, którą przypisują Bergoglio uczniowie abpa Lefebvre’a. Czynią to przypisując sobie stałą jurysdykcję, czy to terytorialną, czy to personalną, czy to zwołując dzikie konklawe, czy nawet wymagając, by zwracano się do nich z dyspensami, do udzielania których prawo mają tylko biskupi cieszący się autentyczną jurysdykcją.

E.O.

Autorytet biskupa: za pośrednictwem Papieża czy wiernych?

ks. Franciszek Ricossa

Pan Nasz Jezus Chrystus założył Kościół: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała] i na tej Skale zbuduję Kościół mój” (Mt XVI, 18). Obietnica stała się rzeczywistością: Kościół, zrodzony na krzyżu (DS 3328) i promulgowany w dniu Zesłania Ducha Świętego (DS 3328), musi kontynuować na ziemi misję powierzoną Synowi przez Boga Ojca: „Jako mnie Ojciec posłał, tak Ja was posyłam”.

Małe ziarno gorczycy stało się wielkim drzewem: Kościół rozszerzył się przez wieki na cały świat („in omnem terram exivit sonus eorum et in fines orbis terrae verba eorum” [„Na wszystką ziemię wyszedł głos ich i na krańce okręgu ziemi słowa ich” – przyp. tłum.] Ps. XVIII, 5), zasadzony na krwi Apostołów, aż znowu stanie się „małą trzódką” (Łk XII, 32) powróciwszy, w czasach wielkiej apostazji, do małej liczby, jak w jego początkach.

Jednakże w tych zmiennych kolejach historii Kościół zabezpieczają słowa jego Założyciela: „A bramy piekielne go nie przemogą” (Mt XVI, 18) „Ja jestem z wami aż do skończenia świata” (Mt XXVIII, 20).

Te słowa Zbawiciela oznaczają, że nawet jeśli Kościół będzie prześladowany, zdradzony, sprowadzony do małej garstki, nawet, kiedy będzie się wydawać, że zniknął (św. Beda), Kościół zawsze zachowa swoje istotne cechy, będzie dalej taki, jakim go chciał i uczynił Pan Jezus.

Ten przywilej pozostania niezmienionym aż do chwalebnego powrotu Chrystusa nazywa się „niezniszczalnością”. Te istotne cechy Kościoła, których nie można zmienić, są nazywane „boską konstytucją Kościoła”.

Co dzisiaj robić?

Istnieją zatem w Kościele instytucje i prawa z prawa boskiego, niereformowalne i niezniszczalne; istnieją również instytucje i prawa z prawa kościelnego[i], doprecyzowujące i determinujące prawo boskie, które Kościół, w swojej mądrości i pod przewodnictwem Ducha Świętego, zechciał wprowadzić dla dobra dusz.

Na przykład prymat rzymski lub biskupstwo (kan. 108 § 3) są instytucjami z prawa boskiego. Godność kardynalska lub mandat rzymski pozwalający legalnie wyświęcić biskupa są z prawa kościelnego.

Bardzo ciężkim obowiązkiem jest również posłuszeństwo prawom Kościoła (boskim lub kościelnym), zarówno dziś, jak i w przeszłości; a jeśli w sytuacji poważnej konieczności, jak ta, która zachodzi dzisiaj, można i należy, zastosowując cnotę epikei, pominąć przepisy niektórych czysto kościelnych praw, nawet tych ważnych, to przenigdy nie można atakować tego, co sam Bóg ustanowił i czego chciał niezachwianie dla swojego Kościoła.

Biskupi bez jurysdykcji zwyczajnej

Jeśli chodzi o kwestię prawowitości konsekracji biskupich w celu zachowania i przekazania Ofiary Mszy i sakramentów, bp Guérard des Lauriers wypowiedział się na ten temat w artykule opublikowanym w piśmie „Sous la Bannière” („Pod Sztandarem”) i zamieszczonym ponownie w 16 numerze „Sodalitium”[ii].

Na pytanie: „Czy dozwolone jest dzisiaj wyświęcać biskupów bez mandatu rzymskiego” dominikański teolog odpowiedział w istocie w ten sposób: jeśli twierdzi się (i dowodzi), że Jan Paweł II nie jest (przynajmniej) formalnie Papieżem, to tak; w przeciwnym razie – nie. Rzeczywiście, można przypuszczać czyjąś zgodę, jeśli tej osoby nie ma lub jest nieosiągalna. Jednak przypuszczanie zgody Papieża, kiedy ten „papież” jej wyraźnie odmówił, jest kpiną.

Stwierdziwszy dozwolony charakter (la liceità) konsekracji biskupich bez mandatu rzymskiego, bp Guérard doprecyzował jednak natychmiast to stanowisko: ci biskupi mogą i muszą sprawować Missio, czyli władzę święceń (i mają zatem jurysdykcję „przemijającą” per modum actus); lecz nie mogą przypisywać sobie Sessio czyli jurysdykcji zwyczajnej (zarówno tej terytorialnej, nad terytorium diecezji, jak i personalnej nad wiernymi), która w Kościele nie może pochodzić skądinąd jak od Prima Sedes, tzn. od Papieża, jak to przypomniał Pius XII w encyklice Mystici corporis.

Kwestia prawa boskiego

To odrzucenie przypisywania jurysdykcji zwyczajnej biskupom konsekrowanym w sposób dozwolony (lecitamente) bez mandatu rzymskiego jest oparte na prawie boskim.

Rzeczywiście, sposób wybierania kandydata na biskupstwo zmienił się na przestrzeni wieków: przyszły biskup mógł być wyznaczony przez lud, przez duchowieństwo, przez biskupów prowincji, przez kanoników katedry, a nawet przez królów i przez cesarzy; zawsze jednak za wyraźną lub domniemaną zgodą Papieża[iii].

I jeśli osoba biskupa była wyznaczana przez innych, a nie przez Papieża, i jeśli władza święceń była nadawana nowo wybranemu przez biskupów-konsekratorów, to jurysdykcja i autorytet pochodziły zawsze jedynie od Papieża (DS 3804, Pius XII). Jest to kwestia prawa boskiego, chodzi więc zatem o poszanowanie boskiej konstytucji Kościoła, takim jakim go chciał Jezus Chrystus.

Sesjonizm zestarzały i sesjonizm stwórczy

Z tego powodu bp Guérard des Lauriers odrzucał nie tylko stanowisko arcybiskupa Lefebvre’a („Jan Paweł II jest Papieżem, nawet jeśli jest złym Papieżem”), które zdefiniował jako „sesjonizm zestarzały”, ale też stanowisko pewnych sedewakantystów („sesjonizm stwórczy”), którzy, przypisując sobie autorytet lub jurysdykcję, których nie mieli, rościli sobie prawo do ogłoszenia Stolicy Apostolskiej także za materialnie pustą i/lub nawet (zgodnie z logiką) do wyboru Papieża: podczas gdy te dwa zadania należą tylko do tych, którzy posiadają jurysdykcję i autorytet w Kościele.

Stanowisko bpa Guérard nie uniemożliwia konklawe, lecz stoi na przeszkodzie „konklawizmowi”, czyli pseudokonklawe przeprowadzonym przez osoby prywatne bez autorytetu, „konklawe”, które stają się wpierw pośmiewiskiem a następnie popadnięciem w herezję. Gdyby przyjęli rozróżnienie „materialiter-formaliter”, niektórzy świeccy nie zrobiliby z siebie właśnie ostatnio takiego pośmiewiska, organizując jedno z tych operetkowych pseudokonklawe. A bp Guérard zwracał uwagę, że ów „konklawizm” prowadził nieuchronnie do herezji: przypisywanie sobie autorytetu, który, jeśli nie pochodzi od Papieża, miałby pochodzić od Kościoła; ogłaszanie przeto domyślnie, że władza pochodzi z dołu, że Kościół jest nad Papieżem.

Autorytet pochodzi od wiernych (abp Lefebvre)

Kiedy, podczas Vaticanum II, narzucono doktrynę „kolegializmu”, abp Lefebvre słusznie się temu sprzeciwił, argumentując, że stwarza się najwyższą władzę habitualną (Papież i biskupi) obok jedynej najwyższej władzy (samego Papieża), której chciał Chrystus. A nawet Papież nie może zmienić boskiej konstytucji Kościoła (DS 3114). Kiedy, w czerwcu 1988 r., abp Lefebvre konsekrował czterech biskupów bez mandatu rzymskiego, naruszył pierwszy warunek dozwoloności (stwierdzenie, że Jan Paweł II nie jest prawdziwym Papieżem), ale nie drugi: nie przypisał swoim biskupom żadnej jurysdykcji zwyczajnej.

Dlatego byliśmy wszyscy zdumieni i przerażeni, czytając trzy dokumenty arcybiskupa Lefebvre’a opublikowane pośmiertnie w 82 numerze „Fideliter”, lipiec-sierpień 1991 r., ss. 13-17.

Chodzi o list do biskupa de Castro Mayera z 3 grudnia 1990 r. i list do ks. Rifana z 20 lutego 1991 r. z „Notą odnośnie nowego biskupa, który musi zastąpić J.E. biskupa de Castro Mayera”.

Abp Lefebvre określa w nich, jaką władzą cieszył się będzie przyszły konsekrowany (bp Licyniusz Rangel, rzeczywiście konsekrowany w Campos 28 lipca 1991 r.).

Tak pisał abp Lefebvre: Przypadek Campos jest prosty: „chodzi o większość kapłanów diecezjalnych i wiernych, którzy, za radą emerytowanego biskupa, wyznaczają następcę i proszą biskupów katolickich o konsekrowanie go. W ten sposób realizowała się sukcesja biskupów w pierwszych wiekach, w łączności z Rzymem, tak jak i my jesteśmy w jedności z Rzymem katolickim, a nie z Rzymem modernistycznym” (ss. 13-14).

Lud i kler wyznaczają biskupa i wszystko gra. Ale nadają mu jeszcze autorytet i jurysdykcję?

Pojawia się podejrzenie: „Wierny kler i lud Campos udzielają sobie następcę Apostołów, biskupa katolickiego i rzymskiego, ponieważ nie mogą już otrzymać go od modernistycznego Rzymu” (s. 14). W Campos jest już „biskup”, mianowany przez „papieża” i osadzony na stolicy, swego czasu, przez biskupa de Castro Mayera. Nowy „Następca Apostołów” otrzymuje jedynie władzę święceń (do wyświęcania księży, bierzmowania, itd.) czy także jurysdykcję? Władzy święceń udzielają mu biskupi: co dają „kler i wierni Campos”? Autorytet?

Tak, autorytet. Abp Lefebvre mówi o „autorytecie biskupim” (s. 15). Nowy biskup nie jest biskupem rezydencjalnym (s. 16), lecz ma jurysdykcję, która pochodzi… od kleru i od wiernych; on „nie ma innego tytułu jurysdykcji [a więc jakiś ma! – przyp. red.] niż ten, który bierze się z wezwania kapłanów i wiernych…, którzy poprosili go o przyjęcie biskupstwa” (s. 16). Czy chodzi po prostu o autorytet de facto, do udzielania sakramentów, prowadzenia dusz, wynikający z władzy święceń? Można co do tego wątpić, bowiem abp Lefebvre to podkreśla (s. 17), kiedy mówi o „władzy jurysdykcyjnej biskupa, która nie pochodzi z nominacji Rzymu, ale z konieczności zbawiania dusz”. Wierni i księża winni są temu „następcy Apostołów”, „sprawowanej przezeń władzy” „wielkoduszne posłuszeństwo” (s. 17).

Na koniec najbardziej jednoznaczne stwierdzenie: „Ponieważ jurysdykcja biskupa nie ma charakteru terytorialnego, ale personalny, a jej źródłem jest to, że wierni muszą zbawić swe dusze, jeśli grupa wiernych w sąsiednich diecezjach zwróci się do biskupa z prośbą o kapłana, to ta grupa przez ten właśnie fakt udziela władzy biskupowi, aby czuwał nad przekazywaniem wiary i łaski w tej grupie za pośrednictwem księdza, którego wysyła” (s. 17).

Grupa wiernych daje zatem władzę, autorytet i jurysdykcję biskupowi. Rozróżnienie między jurysdykcją terytorialną a personalną nie zmienia powagi stwierdzenia: na przykład biskup polowy z jurysdykcją nad żołnierzami lub biskup rezydencjalny z jurysdykcją nad mieszkańcami diecezji znajdują się w tym samym stosunku, pod kątem swojej jurysdykcji, wobec Papieża, który im jej udziela!

Nikt nie daje tego, czego nie ma: jeśli lud (lub Kościół odrębny od Papieża) udziela władzy, to dlatego, że ją ma: i dlatego lud lub Kościół są autorytetem. Jest to jansenistyczna teza pseudosynodu (conciliabolo) w Pistoi, wedle której władza jest udzielana przez Boga Kościołowi (czyli społeczności wiernych), a przez niego pasterzom, którzy są sługami Kościoła dla zbawienia dusz. Ta teza została potępiona jako heretycka przez Piusa VI (DS 2603).

Nie do nas, ale do Kościoła należy stwierdzenie, w jakim stopniu teza arcybiskupa Lefebvre’a i ta heretycka są zbieżne, i w jakim stopniu abp Lefebvre zdawał sobie sprawę z podobieństwa tych dwóch tez; mamy nadzieję, że jest to tylko nieścisłość językowa.

Możemy jednak i musimy potępić skrajną powagę i niebezpieczeństwo wynikające z tego stanowiska, które, zbiegiem okoliczności, zostało przyjęte przez angielskiego sedewakantystę w jego biuletynie, w którym poprosił biskupa obdarzonego jurysdykcją (wedle arcybiskupa Lefebvre’a), by zwołał konklawe. („Counter-Reformation Association. News and Views”, wrzesień-październik 1991 r.). I tak zeszły się „sesjonizm zestarzały” lefebrystów razem z „sesjonizmem stwórczym” konklawistów!

Niebezpieczna tendencja

Dla Bractwa Św. Piusa X takie epizody nie są niczym nowym. Aby nie uznać nieprawowitości Pawła VI i Jana Pawła II, zanegowało nieomylność powszechnego magisterium zwyczajnego zdefiniowaną przez Sobór Watykański I (DS 3011, CIC kan. 1323 § 1) i stwierdziło, że dyscyplina Kościoła może być szkodliwa dla dusz (jeszcze jedna teza jansenistyczna: cfr. DS 2678) i że może on podawać swoim dzieciom truciznę (przeciwko Soborowi Watykańskiemu I, DS 3071).

Wskutek tego struktury Bractwa są, de facto, coraz bardziej utożsamiane z kościelnymi. Jako widzialne znamię prawdziwego Kościoła Papieża zastępuje się Matką Bożą: abp Lefebvre mówi „Ubi Maria, ibi Ecclesia” [„Gdzie Maryja, tam Kościół”] („Fideliter”, nr 71, s. 7).

Stwierdza się, że dziś magisterium Kościoła to abp Lefebvre („Fideliter”, nr 72, s. 10), niezniszczalność Kościoła to, znowu, abp Lefebvre (ibidem).

Teraz przewiduje się biskupów, którzy otrzymują autorytet od ludu… Mamy nadzieję, że bp Rangel odetnie się od tej koncepcji i że wypowie się na temat sytuacji pozbawienia autorytetu, która dotyka dzisiaj Kościół. W międzyczasie każdy wierny, bez polemiki, ale stanowczo, musi jednak to wszystko zdecydowanie i definitywnie odrzucić.

Trzeba pracować dla obrony Kościoła; ale tego, którego chciał Bóg, i takiego, jakim On go chciał.

Przypis

W ostatnim numerze „Fideliter” (nr 83) opublikowano deklarację kapłanów diecezji Campos, w której potępiony przez nas błąd jest rozmyty, ale nie obalony. Powtarzam, że biskupi bez mandatu rzeczywiście mają jurysdykcję przejściową dla udzielania sakramentów (szczególnie pokuty), ale nie mają jurysdykcji zwyczajnej (autorytetu, prawa do posłuszeństwa) nie tylko terytorialnej, ale też PERSONALNEJ. Jeden, jak i drugi autorytet mogą pochodzić tylko od Stolicy Apostolskiej.

Tłumaczył z języka włoskiego Władysław Ostrowski. Źródło: pismo „Sodalitium”, nr 27 z listopada 1991 roku (wersja włoskojęzyczna), ss. 4-6. Artykuł wstępny tego numeru przeczytać można tutajPrzypisy tłumacza:

[i] Co do trudności w oddaniu w języku polskim słów „legge” (łac. lex) i „diritto” (łac. ius), zob. uwagę tłumacza w artykule wstępnym z pisma „Fede e Ragione”.

[ii] Chodzi o artykuł „Consacrer des évêques ?”, dostępny w języku francuskim tutaj, a w języku włoskim tutaj. Zostanie przetłumaczony na polski i pojawi się na łamach „Myśli Katolickiej” w przyszłości.

[iii] O wyborze Papieża traktuje artykuł z „Sodalitium” przetłumaczony tutaj, oraz komentarze do tego artykułu dostępne tutaj.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s