Artykuł wstępny numeru 27 pisma „Sodalitium” (1991 rok)

Od roku 1987 „Sodalitium” przyjmuje oficjalnie „tezę” o. Guérard des Lauriers dotyczącą aktualnej sytuacji w Kościele, zwaną „tezą z Cassiciacum” (od nazwy pisma, które opublikowało ją po raz pierwszy w 1979 r.). Przyjmując ją wiedzieliśmy, że również i my, tak jak bp Guérard, będziemy „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą” w ogniu krzyżowym skierowanym z kilku frontów.

Rzeczywiście, trzy tezy sprzeciwiają się „tezie z Cassiciacum”: ta, wedle której Jan Paweł II jest Papieżem i to jednym z najlepszych; ta, wedle której jest on złym Papieżem, ale Papieżem; ta, wedle której nie jest wcale Papieżem, nie tylko przed Bogiem (co jest wielce prawdopodobne), ale też przed Kościołem: jest czystym i najzwyklejszym antypapieżem. Warto na koniec zaznaczyć istnienie stanowiska, najbardziej zniechęcającego ze wszystkich trzech, tych, dla których wszystko to nie ma w ogóle znaczenia…

Po pięciu latach niektórzy żywili nadzieje na nasze „nawrócenie”: powinniśmy się pogodzić z Ecône i uznać Autorytet; powinniśmy, przeciwnie, rzucać anatemy na antypapieży i (być może) współpracować przy przyszłych konklawe; lub powinniśmy przestać się interesować tymi tematami i zacząć mówić o czymś innym.

Odpowiadamy, że „teza” o. Guérard jest teologicznym opisem aktualnej sytuacji autorytetu w Kościele, była ona prawdziwa w roku 1979 i jest prawdziwa w 1991, ponieważ omawiana sytuacja niestety się nie zmieniła.

Jan Paweł II nie jest Papieżem formalnie, nie ma władzy papieskiej ani prymatu jurysdykcji, ani też asystencji Chrystusa. Jak zmienić tę obserwację, kiedy on sam potwierdza ją każdego dnia, jak zrobił to ostatnio na Węgrzech, gdzie udał się, aby „oddać cześć Bogowi Izraela” wspólnie z rabinami oraz oddać hołd kalwinom prześladowanym przez katolików i oświadczyć, jeszcze raz („L’Osservatore Romano”, 19-20 sierpnia 1991 r.), że ekumenizm jest nieodwracalny?

Jan Paweł II jest „Papieżem” materialnie o ile jego wyznaczenie nie zostało unieważnione przez żadnego kardynała lub biskupa; o ile żaden biskup, który uczestniczy we władzy w Kościele, nie wezwał K. Wojtyły do wycofania swoich błędów, pod karą uznania go za pozbawionego, również materialiter, urzędu papieskiego, który zajmuje nieprawowicie.

Śmierć arcybiskupa Lefebvre’a i biskupa de Castro Mayera definitywnie przypieczętowała ich odmowę zostania tymi biskupami, którzy przywrócą prawdziwą władzę w Kościele.

Zdarzenia te nie osłabiają zatem, lecz potwierdzają analizę sytuacji, którą przeprowadził w swojej tezie najbardziej wybitny teolog, który pozostał wierny tradycji.

Stąd nie tylko nie zmieniamy [naszego stanowiska], ale uważamy przyjęcie tezy za jedną z największych łask naszego kapłaństwa.

Inni mogą nas pytać: jaką współpracę można przewidywać między Wami, a innymi grupami, które, nie podzielając Waszego stanowiska, chcą jednak bronić tradycji Kościoła? Trzeba przede wszystkim rozróżnić między tymi, którzy uznają i tymi, którzy nie uznają władzy Jana Pawła II. Z pierwszymi nie jest możliwa żadna komunia, nawet, z zasady, zwykła obecność na Mszy. Nie jest katolickim głoszenie każdego dnia przy ołtarzu, że Jan Paweł II jest naszym Papieżem, oraz systematyczne odmawianie mu posłuszeństwa i szydzenie z niego. Kto broni Wiary, musi bronić jej całej: Msza św. Piusa V, tak samo jak posłuszeństwo Papieżowi, jest warunkiem zbawienia wiecznego (Bonifacy VIII). Co do tych, którzy nie uznają Jana Pawła II, lecz uważają go za antypapieża (antypapieża jakiego Papieża, chcielibyśmy wiedzieć…) należy poczynić rozróżnienie. Jeśli skądinąd są szczerze katolikami, można (a jeśli nie ma innych Mszy, trzeba) uczestniczyć w ich obrzędach i przyjmować od nich sakramenty. Można przyjaźnie współpracować z tymi, którzy tego chcą, dla dobra dusz. Jednakże ta współpraca siłą rzeczy ma swoje wewnętrzne ograniczenia: nie widzimy na przykład możliwości posiadania wspólnego seminarium lub bractwa kapłańskiego, jeśli nie zgadzamy się w ważnych kwestiach, nawet jeśli nie dotyczą one same w sobie Wiary. Ta ograniczona, ale rzeczywista i dobroczynna współpraca jest jednak, ściślej rzecz ujmując, uwarunkowana przez Wiarę: kto twierdziłby na przykład, że Kościół i hierarchia się skończyły, że wierni (!) lub biskupi, którzy nie otrzymali władzy od Papieża, w rzeczywistości posiadają ją jednak, aby rządzić trzodą lub… aby wybrać Papieża, naruszałby depozyt Wiary.

Wydało nam się, że uczciwość i obowiązek tego wymagają, by przypomnieć, na podstawie jakiego prawa pełnimy dzisiaj katolicką posługę kapłańską, [oraz] wobec których wiernych i kapłanów szczęśliwie ją sprawujemy.

W oczekiwaniu, aż Pan Nasz Jezus Chrystus, niewidzialna Głowa Kościoła, w tryumfie Swojej Matki, sprawi w cudowny sposób, że Teza z Cassiciacum stanie się bezużyteczna, i da nam z powrotem prawdziwego i prawowitego Papieża, nieomylnego przewodnika wszystkich wiernych.

Tłumaczył z języka włoskiego Władysław Ostrowski. Źródło: pismo „Sodalitium”, nr 27 z listopada 1991 roku (wersja włoskojęzyczna), ss. 2-3. Wkrótce pojawi się inny artykuł z tego numeru.

5 thoughts on “Artykuł wstępny numeru 27 pisma „Sodalitium” (1991 rok)

  1. Sodalitium pisze w 1991 roku: „Jan Paweł II jest „Papieżem” materialnie o ile jego wyznaczenie nie zostało unieważnione przez żadnego kardynała lub biskupa; o ile żaden biskup, który uczestniczy we władzy w Kościele, nie wezwał K. Wojtyły do wycofania swoich błędów, pod karą uznania go za pozbawionego, również materialiter, urzędu papieskiego, który zajmuje nieprawowicie.
    Śmierć arcybiskupa Lefebvre’a i biskupa de Castro Mayera definitywnie przypieczętowała ich odmowę zostania tymi biskupami, którzy przywrócą prawdziwą władzę w Kościele.”

    Mam więc pytanie: Dlaczego inni biskupi (szczególnie ci przyjmujący tezę z Cassiciacum) nie zrobią dziś tego czego wtedy nie zrobili arcybiskup Lefebvre i biskup de Castro Mayer?

    • Nikt nie ma dziś jurysdykcji (w akcie). Jurysdykcja przechodzi przez Papieża, nie przez kogokolwiek innego, na tych, którzy w niej mają udział.

      Jeśli dobrze rozumiemy „Sodalitium”, to sprawa ma się tak z abpL i bpdCM:
      Abp Lefebvre złożył rezygnację z urzędu Przełożonego Generalnego Duchaczy w 1968 r. Przełożeni Generalni niektórych zgromadzeń mają prawo głosu na Soborze Powszechnym, więc uczestniczą we władzy w Kościele. Mają jurysdykcję, choć nie terytorialną (jak ordynariusz), lecz nad osobami, czyli swymi podwładnymi.
      Bp de Castro Mayer złożył rezygnację z urzędu biskupa diecezji Campos w 1981 r. W oczywisty sposób uczestniczył we władzy w Kościele jako pasterz swojej diecezji.

      Obaj złożyli rezygnację, której nie mógł przyjąć Papież, ponieważ go wówczas nie było, co najmniej od 1965 r.

      W tym miesiącu jeszcze pojawi się na łamach „Myśli Katolickiej” artykuł „Wybór Papieża” omawiający ten właśnie temat: czyli kto ma prawo wybrać Papieża w Kościele i dlaczego.

  2. Szanowni Państwo, sedewakantyści zostali tu celowo i w sposób nie do końca obiektywny przedstawieni jako osoby nieracjonalne, a przecież główny nurt sedewakantyzmu to nie konklawizm. (Nawiasem mówiąc, Panowie niestety chcą sądzić papieża i jawnie występują przeciw Bellarminowi, mówiąc: to Guerard des Lauriers ma rację, a Bellarmin, no cóż, jej nie ma, lecz w sumie nie będziemy się z tym afiszować).

    • Pisząc, że ks. Ricossa celowo przedstawił sedewakantystów jako osoby nieracjonalne przypisuje Pan ks. Ricossie złą wolę.
      W argumentacji należy jednak z góry zakładać dobrą wolę przeciwnika, chyba że zła jest wyraźna. Tu na pewno tak nie jest.

      Otóż ks. Ricossa przekonany jest, że teza z Cassiciacum wyjaśnia obecny wakat dogłębniej, niż inna teza sedewakantystyczna, ta mianowicie, która opiera się na herezji osobistej Papieża, do tego formalnej, czyli takiej, która ma skutki prawne, czyli skutkującej utratą urzędu ipso facto. Jednakże jeśli przyjąć wszystkie logiczne konsekwencje takiej tezy ma się do czynienia z końcem sukcesji apostolskiej oraz, jeśli przyjmie się, że cała hierarchia popadła w herezję formalną, zniknięcie wszystkich uprawnionych do tego wyborców Papieża.

      By uniknąć tego wniosku teoretycznego, niektórzy sedewakantyści, spójnie ze swoimi przekonaniami przechodzą do konklawe, twierdząc, że biskupi (a nawet zwykli księża, i niekiedy nawet świeccy), którzy zachowali wiarę, mają prawo wybrać Papieża. I to jest konklawizm.

      Oczywiście, że znaczna część sedewakantystów nie przechodzi od swych przesłanek teoretycznych do tych konsekwencji praktycznych. To prawda. Lecz niektóre przesłanki logicznie do tego prowadzą i przed tym przestrzega ks. Ricossa, wyjaśniając, że teza z Cassiciacum nie dopuszcza takiej możliwości, wyjaśniając całą sytuację lepiej.

      Nie ma to jednak nic wspólnego z większością czy mniejszością, bo nie o liczby tu chodzi, lecz o teoretyczne niebezpieczeństwo, które, niestety, ziściło się niejednokrotnie. Ba, nie tylko ziściło się, ale jest rzeczywiście rozważane przez innych, jako możliwość. Przykładem tego jest prof. Tello z Hiszpanii, wspomniany w tym artykule. Każdy, kto przyjmuje wakat Stolicy Apostolskiej a przypisuje sobie w obecnej sytuacji jurysdykcję, która tylko przez Papieża przechodzi na innych członków hierarchii, może z łatwością popaść w ten błąd konklawizmu. Jest to „sesjonizm kreatywistyczny”, o którym wkrótce będzie krótki artykuł.

      Reszta to już nie nawias, a temat z teologii, który znacznie przekracza ramy krótkiego komentarza. W tym temacie prosimy uważnie przeczytać artykuł o tradycjonalizmie teologicznym i pod nim zadawać pytania, jeśli dotyczą tej materii.

      Wreszcie, prosimy i nam nie przypisywać ukrytych intencji („lecz w sumie nie będziemy się z tym afiszować”). Wszystko, co przyjmujemy, jest jasno wyłożone na niniejszej stronie i będzie rozwijane w nowych artykułach i odpowiedziach na pytania Czytelników. Jeśli ma Pan jakieś pytania, chętnie odpowiemy.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s