Czy Apostołowie byli niedouczeni, niewykształceni, ignorantami?

Dominik Ghirlandaio, Apostołowie Jakub Większy, Szczepan, Piotr (1493 r, Florencja, Galeria Akademii)

Wczorajsza Ewangelia z IV niedz. po Zielonych Świątkach przypomina o powołaniu przez Pana Jezusa trzech rybaków na Apostołów. Było ich w sumie dwunastu, różnych co do pochodzenia, charakteru, osobistych cnót i wad, zawodu, wykształcenia. Po nich przyszli następni, jak Maciej, Szczepan, Paweł, Tymoteusz, Łukasz, Kleofas.

W kręgach modernistycznych, ale nie tylko, nierzadko powtarza się, że Apostołowie byli niewykształconymi prostaczkami, niedouczonymi, ignorantami. Z prostych środowisk się wywodzili i takimi prostaczkami pozostali. Oraz takimi wysłał ich Pan Jezus w świat, do obcych, by żyli z głoszenia Ewangelii, której „doświadczyli”, którą „przeżyli”, etc…

Jak w ogóle można coś takiego przypuścić, jeśli się wierzy, że Jezus Chrystus, który ich osobiście wybrał spośród tak wielu, jest Prawdą, Wszechwiedzącym Bogiem, Panem i Stwórcą? Choć większość z nich nie posiadała stopni naukowych ani dyplomów, ani nawet formalnego, jak się to dziś nazywa, wykształcenia, to tyczy się to oczywiście etapu ich życia przed powołaniem przez Pana Jezusa.

Gdy zostali powołani, przez lat około trzy pouczani byli o wszystkim przez Boskiego Mistrza. Nauka ta nie polegała na cudownym wlewaniu do umysłów prawd boskich, lecz odbywała się drogą normalną poznania ludzkiego: wytężonego wysiłku umysłowego, dopytywania, proszenia o wyjaśnienie (jak przy wszystkich przypowieściach, wystarczy zerknąć do Ewangelii). Ponieważ nie była to zwykła nauka przyrodzona, jak filozofia czy matematyka, lecz teologia, święta doktryna, temu umysłowemu wysiłkowi oczywiście towarzyszyła łaska, lecz zakładała ona ów element przyrodzony.

Przez cały okres publicznego nauczania Pana Jezusa Apostołowie zostali odpowiednio przygotowani do tego, do czego zostali powołani, tj. by nieść Ewangelię całemu stworzeniu (Mt. XXVIII, 19-20; Mk. XVI, 15-16). Im to dane było „poznać tajemnice królestwa niebieskiego” (Mat. XIII, 11). Nawet po Zmartwychwstaniu pouczał ich Pan Jezus, „otworzył im umysł, żeby zrozumieli Pisma” (Łk. XXIV, 45). Następnie przyobiecany im Duch Święty pouczył ich o całej prawdzie (Jan XVI, 12-15), tj. dopełnił w zrozumieniu tego, co byli usłyszeli od Syna Bożego.

Już w dawnych wiekach heretycy wysuwali zarzut o ignorancji Apostołów. Ich celem było wykazanie, że wiara Kościoła nie jest wiarą Pana Jezusa, że tradycja jest w Kościele skażona, że Kościół nie jest boskiego pochodzenia. M.in. Tertulian, w swej Preskrypcji, odpiera te zarzuty (zwłaszcza roz. XX – XXVI). Ci, którzy dzisiaj wysuwają ten pogląd o braku wykształcenia Apostołów czynią to zwykle z bardziej prozaicznych powodów: albo zwykłego osobistego niedouczenia, albo po to, aby wywyższyć błędnie pojmowaną prostotę ponad „pyszną uczoność” (jakby pycha była nieodłączną towarzyszką wiedzy, wykształcenia, mądrości). W naszych czasach powszechnej proletaryzacji, obniżenia poziomu w każdej dziedzinie życia, całkowitego upadku systemu nauczania, nie jest to niestety czymś zaskakującym. Apostoł-prostaczek ma być wzorem dla proletariusza światowego, nawet wyznania katolickiego.

Jednakże już ponad sto lat temu zwalczał ten pogląd Michał hr. Plater na łamach „Myśli Katolickiej”:

Zarzuci mi kto może w obronie prostaczków litwomańskich, że wszak Apostołowie byli prostaczkami. Odpowiem, że robić porównanie takie byłoby rzeczą arcyryzykowną. Apostołowie bowiem, że pierwszem wezwaniem Chrystusa, poszli za Nim, rzucając sieci, cła, zarobki, żony – poszli w gorącości ducha propter Jesum, nie, jak idą częstokroć dzisiejsi prostaczkowie, propter esum, w poszukiwaniu chleba i czci ludzkiej… Zresztą, jeśli pierwszych Swych uczniów wybrał Pan ze sfer niewykształconych, toć wypuścił ich z pod Swych skrzydeł już jako mędrców prawdziwych. I nie byli to pierwsi z brzegu, lecz wybrani z wielu! Wszak byli wśród nich zaszczyceni pokrewieństwem Chrystusowem; byli uprzedni słuchacze Chrzciciela; był gardzący zyskiem celnik piśmienny, rzeczy nowych opowiadacz; byli synowie gromu, łaską wyróżnieni, i ci, w których sercach zdrady nie było, i uczeń niełatwej wiary, wzór pozytywisty; był Andrzej, uzacniony pierwszem wezwaniem, i brat jego, z wiary i miłości najprzedniejszy, Cephas; byli też o chwilę późniejsi: najmędrszy z faryzeuszów Szaweł i uczony dziejopis Łukasz.

„Prostota a prostactwo”, „Myśl Katolicka”, rok VI, (1913), nr 18, ss. 138-139

Przedstawianie Apostołów jako prostaczków, ignorantów, niedouczonych, a następnie podawanie takiego zniekształconego obrazu jako wzoru do naśladowania jest zabiegiem wyjątkowo szkodliwym. Szkodliwym w ogóle, ponieważ każdy katolik ma obowiązek znania swej wiary, nie tylko po to, by nie dać się zwieść różnym kacerzom i fałszywym prorokom, ale również w celach apologetycznych: „zawsze gotowi do odpowiedzi każdemu, co się domaga od was sprawy z tej nadziei, którą macie” (I P III, 15). A w szczególe gdy chodzi o nas, Polaków, tak nieskorych do wysiłku umysłowego, o czym z rozżaleniem pisano i mówiono od dawna (i o czym na łamach „Myśli Katolickiej” będzie niejednokrotnie). Również wykształcenie religijne kulało u nas, jeszcze przed Soborem Watykańskim II, a dziś jest przecież bez porównania gorzej.

Naśladujmy Apostołów w ich uległości prawdzie, w pilności, w wytrwałości w pracy, również a może przede wszystkim umysłowej,

„et in captivitatem redigentes omnem intellectum in obsequium Christi” (II Cor. X, 5)

„crescentes in scientia Dei” (Col. I, 10)

E. Ostrzyhomski

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s