„Bądźmy całkowicie i nieustraszenie katolikami we wszystkich objawach naszego życia prywatnego i społecznego”

Niektórzy katolicy uważają, że zasady katolickie nie są dziś możliwe do wdrożenia, że wierne trzymanie się nauczania Kościoła prowadzi do paradoksów nie do rozwiązania, że sentire cum Ecclesia należy zastąpić myśleniem po swojemu, że „ultramontanizm (czyli bezwarunkowe trzymanie się i oddanie Papieżowi) jest skończony, jeśli w ogóle kiedykolwiek był możliwy” (jak uważają motupropriowcy z Rorate Coeli – ale nie tylko oni). Niektórzy zatem wzywają do niepodporządkowania się Papieżowi (którego nadal uważają za takiego), inni obawiają się nade wszystko, by ich nie nazwano klerykałami czy papistami, inni twierdzą, że Kościół prowadzi działalność szkodliwą, więc w imię wiary trzeba zastępować ten „Kościół oficjalny” jednocześnie widząc w nim Kościół (!!!). Wielu wprost i otwarcie neguje pewne punkty nauczania Kościoła, dopasowując wiarę do swoich działań społecznych, politycznych czy nawet religijnych.

My jednak, za ultramontanami, którzy nas poprzedzili mówimy:

Bądźmy całkowicie i nieustraszenie katolikami we wszystkich objawach naszego życia prywatnego i społecznego…

Zrozumiejmy więc, że śmiałe i wyraźne wyznawanie katolicyzmu jest pierwszym warunkiem prawdziwego powodzenia wszędzie – na niwie apostolstwa społecznego, w dziedzinie propagandy doktrynalnej i na polu walki. A zrozumiawszy tę prawdę, stosujmy ją w życiu!…

I my będziemy dalej stosować w życiu wszystkie zasady katolicyzmu, w życiu prywatnym i publicznym, w dziedzinie społecznej, politycznej i religijnej, nawet jeśli jedni będą nam mówić, że nie są one możliwe do zastosowania dziś, a inni że nie są możliwe do zastosowania w Polsce, lecz „tylko na Zachodzie”.

E.O.

Papież

Franciszek Veuillot umieszcza w „Univers” artykuł następujący:

Ręką, co prowadzi walkę międzynarodową przeciwko religii katolickiej, kieruje duch nienawiści, który jednak jasno widzi sytuacyę. Przebiegłość jego ujawnia się w zaciekłych usiłowaniach koncentrowania wszystkich zamachów i zwracania ich przeciwko Papieżowi. Wie on, że potęga Kościoła polega na wierności i łączności z Tym, Kto reprezentuje Chrystusa Pana na ziemi.

Taktyka ta ma jednak dla sekciarzy stronę ujemną. Usiłując bowiem ugodzić społeczeństwo katolickie w samo serce, jednocześnie składa wobec świata nowy, mimowolny wprawdzie, lecz wymowny dowód powagi Najwyższego Pontyfikatu i ukazuje katolikom ich najistotniejszy i najnieodzowniejszy obowiązek.

Obowiązek ten dobrze jest rozważać często, właśnie w świetle tej przebiegłej nienawiści wrogów…

Przeciwko Osobie Piusa X koalicyę oszczerstw, gwałtów i przewrotności organizuje nie tylko szatańska przebiegłość, lecz także nienawiść wściekła i niespokojna. Spisek antyklerykalny bowiem zdaje sobie dobrze sprawę, że duch i działalność panującego Papieża – to najwyższe antydotum przeciwko truciźnie, przez którą sekta chce stopniowo zezwierzęcić i zdeprawować duszę ludu.

I dlatego to właśnie tak zwana niewłaściwie „polityka” Piusa X jest wprost opatrznościowej wagi.

Wobec szerzącego się coraz powszechniej ducha negacyi i zniszczenia, Najwyższy Pasterz przynosi ludowi światło i siły mu potrzebne. Chce zaspokoić jego najtajniejsze i najgorętsze aspiracye. Daje mu lek na najboleśniejsze cierpienia.

Niebezpieczeństwu i bólom denerwującej niepewności przeciwstawia doktrynę mocną i pełną; anarchii i niekarności – autorytet, pewny swego początku i niezachwiany w wyrokach swoich.

Sumienie ludzkie, zmęczone ogólnem zwątpieniem, zatrwożone bezładem powszechnym, siłą konieczności i logiki w tej wierze i w tej potędze szukać będzie wkrótce ucieczki i podtrzymania. Zbliża się dzień, w którym każdy, kto nie zechce zginąć, zwróci się ku jasności bez chmury i uchwyci skały niewzruszonej.

Podać społeczeństwu, pogrążonemu w rozpaczy, ustępstwa w dziedzinie dogmatu i kompromisy w dziedzinie moralności w celu jakoby pozyskania go – byłoby to samo, co rzucić je w otchłani zamętu, w którym ono walczy z agonią i z którego usiłuje wyrwać się.

Tak – powtórzmy tym ugodowcom przesadnym, co sami dotknięci są chorobą, z której pragną uleczyć świat – nic nie jest bardziej na czasie, nic lepiej nie odpowiada tajemnym pragnieniom i palącym potrzebom czasu, jak „non possumus” i afirmacye Piusa X.

Zamiast tamować ich skuteczność przez nierozum lub tchórzostwo, obowiązkiem każdego katolika jest zwiększać ich wpływ.

Aby dokonać tego, wystarczy przejąć się doskonale duchem Papieża. Wystarczy okazywać wszędzie i zawsze niewzruszoną miłość doktryny i karności, przez którą jedynie czyny ludzkie zyskują moc Bożą.

Bądźmy całkowicie i nieustraszenie katolikami we wszystkich objawach naszego życia prywatnego i społecznego…

Naszego życia społecznego!… Umyślnie użyliśmy tego wyrazu, oznaczającego zespół czynów i poglądów, co do których dyrektywy Piusa X były niedawno przedmiotem dziwnych i niewłaściwych komentarzy. Niektórzy katolicy, z jakiemś nieusprawiedliwionem uczuciem żalu czy niepokoju, sądzili, że Ojciec Święty, żądając od naszych prac społecznych katolicyzmu nieskalanego i wyraźnego, tem samem ograniczył rady i zachęty, których Poprzednik Jego tak hojnie udzielał społecznej akcyi katolickiej. Był to błąd, wprost trudny do wytłómaczenia.  Przeciwnie, nic bardziej nad to słuszne żądanie Papieża akcyi społecznej wśród nas zagrzać i rozwinąć nie może. Wobec jasnych instrukcyi Piusa X akcya ta bowiem okazuje się bardziej, niż kiedykolwiek, nieodłączną cząstką samejże akcyi katolickiej. Nowe te lub raczej wznowione instrukcye nietylko żadną miarą nie mogą sparaliżować lub przytłumić jakiejkolwiekbądź z prac naszych, lecz owszem niema wśród prac tych ani jednej, któraby, poddając się rzeczonym instrukcyom, nie znalazła odrodzenia swego życia wewnętrznego i nie zyskała stanowczej dobrej marki wobec wiernych. Gdyby zaś która z nich odczuła z tego względu jakieś skrępowanie, byłoby to dowodem, że duch jej nie jest już prawdziwie katolickim, a więc i społecznym w katolickim znaczeniu tego słowa.

Zrozumiejmy więc, że śmiałe i wyraźne wyznawanie katolicyzmu jest pierwszym warunkiem prawdziwego powodzenia wszędzie – na niwie apostolstwa społecznego, w dziedzinie propagandy doktrynalnej i na polu walki. A zrozumiawszy tę prawdę, stosujmy ją w życiu!…

Przepisał G.G.M. Źródło: „Myśl Katolicka”, rok III (1910), nr 34, ss. 336-337.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s