Komunikat Stowarzyszenia im. Ks. Goliana ws. ks. Rafała Trytka

Zasadą naczelną Stowarzyszenia im. Ks. Zygmunta Goliana jest patrzenie na wszystko, na całą rzeczywistość, przez pryzmat katolicki, integralnie katolicki, bez żadnej domieszki naturalizmu, liberalizmu, progresizmu, modernizmu i innych błędów zakażających działalność tak wielu katolików od dekad (cf. informacja o SKG).

Czynić to pragnie biorąc sobie za wzór myśl i działalność katolików integralnych z czasów pontyfikatów Piusa  IX, Leona XIII i św. Piusa X oraz tych, którzy podjęli bezkompromisową walkę z soborowym neomodernizmem i innymi nowoczesnymi błędami.

A ponieważ naszą wiarę integralnie wyznawaną uważamy za największe nasze dobro, chcemy ją szerzyć wśród ludzi dobrej woli, naszych bliźnich. Wymaga to nie tylko głoszenia prawdy, ale też i przestrzegania przed błędem i postępowaniem niezgodnym z duchem katolickim i kościelnym.

W tym celu napisaliśmy niedawno temu o różnych polskich działaczach katolickich, którzy nie bacząc na konsekwencje swych czynów ośmieszają katolicyzm i szkodzą sprawie Kościoła, który dziś bardziej niż kiedykolwiek wymaga odpowiednio przygotowanych i bezkompromisowych obrońców.

Sytuacja ta naturalnie wymusza na nas powiedzenie słowa o ks. Rafale Trytku, duszpasterzu tej grupy, przy okazji wyjaśniając, dlaczego z tym kapłanem sedewakantystycznym nie współpracujemy w żaden sposób.

I. Prywata

Choć ze sprawozdania ks. Trytka to nie wynika, jest rzeczą powszechnie znaną, że sławna już „pierwsza pielgrzymka wiernych katolików z Polski do Rzymu” odbyła się w całkowitej tajemnicy przed „wiernymi katolikami w Polsce”. Oprócz wąskiego grona najbliższych współpracowników ks. Trytka (omówionych we wspomnianym komunikacie) oraz kilku (?) innych osób udało się organizatorom i ich duszpasterzowi wyjechać w zupełnej tajemnicy.

Choć lakoniczna notka o „przerwie technicznej” pojawiła się na stronie „Katolika”, sam duszpasterz „Katolika”, „Tenete Traditiones” i polskich sedewakantystów nie ogłosił tej pielgrzymki nigdzie, choć do prowadzenia biuletynu dla swoich wiernych jest zobowiązany przez Dyrektorium Duszpasterskie Instytutu Rzymsko-Katolickiego, do którego należy. Taki jest właśnie cel tego rodzaju biuletynu, by móc informować swoich wiernych o wydarzeniach związanych z duszpasterstwem, by nie było prywaty, pogłosek, pokątnego przekazywania informacji. W przeciwnym razie powstają podziały w kaplicach, szerzą się plotki i nieufność, a traci na tym przede wszystkim autorytet kapłański. Kościół jest społecznością widzialną, instytucją publiczną (choć różni się od innych swą nadprzyrodzoną naturą). Jej przedstawicielem jest stan duchowny, którego członkowie zawsze działają publicznie[i].

Nie jest to pierwszy przypadek tego rodzaju prywaty uprawianej przez ks. Trytka. W ubiegłym roku ponoć wygłosił pierwsze od dwunastu lat rekolekcje i znów, nie dla „wiernych katolików w Polsce”, ale dla jakiejś grupy zwanej Bractwem Modlitewnym Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. O tych rekolekcjach „wierni katolicy w Polsce” dowiedzieli się post factum. Z tego, co można się dowiedzieć z Internetu, nie jest to ani pierwsze, ani jedyne Bractwo pod opieką ks. Trytka, a była nawet kaplica w Zgorzelcu (o której nadal informuje strona Tenete Traditiones). Znowu, dobrze byłoby w tej sprawie działać otwarcie i roztropnie i tego rodzaju informacje zamieszczać w biuletynie dostępnym dla wiernych, a nie tylko tych, którzy przeszukują Internet w poszukiwaniu różnych stowarzyszeń religijnych.

Trzeci przykład jest nie mniej wymowny. Polska jest dużym krajem, gdzie żyje tylko jeden kapłan nie utrzymujący jedności z modernistami. Na co dzień odprawia w Krakowie, co jest publicznie znane i każdy katolik ma możliwość udania się na Mszę św. wedle porządku ogłoszonego publicznie. Bywa we Wrocławiu, co jest również publicznie znane i każdy katolik ma możliwość udania się tam na Mszę. Wyobraźmy sobie, że jedyny kapłan non una cum udaje się regularnie do innego dużego miasta, np. stolicy, i tam odprawia po różnych mieszkaniach Msze św. w niektóre niedziele czy święta obowiązkowe, ale dla uprzednio poinformowanych ludzi i nigdzie nie jest to ogłoszone. By sparafrazować króla Henryka IV, i Warszawa warta jest Mszy.

Organizatorkom najwyraźniej jednak zależy na prywatnych Mszach i prywatnej pobożności, a nie na tym, by jak najwięcej ludzi, którzy zerwali z modernistami, miało możliwość udania się na Mszę non una cum. Na pewno bowiem znajdą się ludzie z północnej czy centralnej Polski, którzy by chętnie przybyli. Tym bardziej, że ludzie z samej Warszawy przyjeżdżają aż do Krakowa, a nic nie wiedzą o warszawskiej Mszy… Aby to było po kościelnemu, należy skończyć z prywatą (w Warszawie, ale i w Przemyślu i kto wie gdzie jeszcze) i ogłosić to publicznie, tak, by umożliwić lub ułatwić ludziom obecność na Mszy św., w której nie wymawia się imienia pozbawionych władzy modernistów[ii].

Wracając do Instytutu Rzymsko-Katolickiego sytuacja z przynależnością ks. Trytka również nosiła wszelkie znamiona prywaty. Tę przynależność na początku września 2017 r. ogłosiła Organizacja Monarchistów Polskich, „Katolik” oraz „Tenete Traditiones”. Brak wspomnianego biuletynu nie był jedynym powodem, dla którego wierni, którzy dowiedzieli się o tym ogłoszeniu z Internetu nie dawali wiary jego treści. Otóż zasady panujące w rzeczonym Instytucie zostały nawet przetłumaczone na język polski i widnieją na stronie „Katolika”. Na stronie internetowej ks. Trytka informacja o przynależności do IRK pojawiła się mniej więcej na przełomie listopada i grudnia. Jednakże do tej pory nie wiedzą o tym wierni ks. Trytka, którzy nie szukają tego rodzaju informacji w Internecie.

II. Katolicyzm bezkompromisowy i nieustępliwy?

We wspomnianej relacji z pielgrzymki do Rzymu niektórych katolików z Polski ks. Trytek powołuje się na ideał, który przyświecał nam, planującym od kilku lat założenie integralnie katolickiego stowarzyszenia (co ziściło się 21 lutego b.r.), pisząc:

Po tej owocnej pielgrzymce, której sercem była codzienna Msza sprawowana w oratorium poświęconym świętemu papieżowi Grzegorzowi VII – jego pamięć jest tak droga wszystkim ultramontanom, a więc po prostu bezkompromisowym katolikom – wróciliśmy do Ojczyzny, mając w sercu Rzym katolicki i papieski.

Nie za bardzo wiemy jednak, jak publiczna działalność ks. Trytka ma się do „bezkompromisowego katolicyzmu”, a przynajmniej niektóre znane powszechnie poczynania:

a) Współpraca z redakcjami „Katolika”, „Tenete Traditiones” i Ruchem Christus Rex

Jest sama w sobie kompromitująca bardziej, niż wszystko inne. Na podstawie publicznie znanych faktów wykazaliśmy metody tej grupy, ich całkowity brak przygotowania do działania, zarówno na polu akcji katolickiej jak i na polu politycznym. Wskazaliśmy tylko na niektóre ich „dzieła” i „czyny”, które już przyniosły faktyczną szkodę sprawie katolickiej w Polsce i nie tylko.

Ks. Trytek figurując na ich stronach, uczestnicząc w ich wydarzeniach, udzielając im wywiadów (w przeszłości czy teraźniejszości) legitymizuje ich działalność, sam przyczyniając się do ich „dzieła”, które nie służy dobrej sprawie. Otóż, głównie z tego powodu całe to środowisko rozbisurmaniło się przez tyle lat i trudno w tej chwili mieć nadzieję na poprawę z ich strony.

Ostatnim przykładem tej „udanej” współpracy jest wyżej omówiona tajna wycieczka do Rzymu, która stanowi bezpośrednią przyczynę obu naszych komunikatów.

b) Współpraca z Organizacją Monarchistów Polskich, która jest organizacją wolnorynkową, ekonomicznie liberalną

Katolicy integralni odrzucali zarówno socjalizm (komunizm), jak i liberalizm, w tym ekonomiczny, jako dwa zbrodnicze systemy nowoczesne, które powstały na ruinach porządku tradycyjnego, Bożego, obalonego w dużej mierze przez Rewolucję Francuską (nie jesteśmy też w ogóle w stanie pojąć, jak monarchiści-legitymiści godzą ów liberalizm z porządkiem przedrewolucyjnym i chrześcijańskim). Niech jako przykład wystarczy trzecia część artykułu hr. Ostrowskiego o tym, jak katolicy szkodzą sprawie Kościoła (pojawi się na łamach „Myśli Katolickiej” 30 maja b.r.).

Naszą intencją nie jest tu rozważanie „plusów i minusów” Organizacji Monarchistów Polskich, ale ks. Trytek powinien być świadom, że swoją stałą współpracą i autorytetem legitymizuje poglądy ekonomicznie liberalne, bliższe lożom masońskim niż nieustępliwemu katolicyzmowi i chrześcijańskiemu porządkowi społecznemu. Prawdą jest też, że w przeszłości pismo liberałów „Najwyższy Czas!” nazwał „najlepszym tygodnikiem na rynku” (źródło). Żaden katolik nieustępliwy nie mógłby tego powiedzieć, ani współpracować z kapitalistami, nawet jeśli są jednocześnie monarchistami.

c) Uczestnictwo w „I Sympozjum Tradycji Katolickiej” organizowanym przez Trzecią Drogę

To, co zostało powiedziane w komunikacie ws. pewnych aktywistów katolickich również tu znajduje swe zastosowanie, choć w większym stopniu, bowiem większa jest odpowiedzialność kapłana niż świeckich „narodowych radykałów pseudointegralnych katolików”. Jest to najwymowniejszy przykład sprzeczności z zasadami bezkompromisowo wyznawanej wiary.

d) Wykłady dla Centrum Edukacyjnego „Powiśle”

To już jest w ogóle trudne do wytłumaczenia. Centrum Edukacyjne „Powiśle” regularnie zaprasza bardzo dziwnych ludzi nie mających nic do czynienia z „katolicyzmem bezkompromisowym”, a niekiedy nawet z jakimkolwiek. Zamiast edukować (e-ducere), czyli wyprowadzać z błędu, wypacza umysł swych słuchaczy przestawiając mieszaninę prawdy z fałszem. Natomiast ks. Rafał Trytek przyjmuje zaproszenie, by uczestniczyć w tym festiwalu relatywizmu (15 XI 2016 i 8 VIII 2017). Czy to są godziwe środki zdobywania dusz dla wiary katolickiej, która nie znosi kompromisu z błędem?

III. Apostolat „Facebookowy”

Chodząc od lat kilku na Mszę do ks. Trytka niektórzy z nas dopiero niedawno temu dowiedzieli się o istnieniu jego „Facebookowego” apostolatu i ze zgrozą raz po raz obserwujemy pojawiające się tam słowa, poczynania, „lajki”, które wypaczają katolickie spojrzenie na rzeczywistość, a niekiedy są po prostu błędne lub wręcz nie przystoją katolickiemu duchownemu.

Niech wystarczy tylko jeden, niedawny przykład:

Lefebryści kanonizują już obdarzonego charyzmatem nieomylności abpa Lefebvre’a od dekad, a ks. Trytek bpa de Castro Mayera (który był co najwyżej opinionistą)… W ogóle, takie lajkowanie i pisanie na profilu ks. Bałemby nie jest dobrym sposobem na przekonanie go do całkowitego zerwania z modernistami i podjęcia odpowiednich kroków, by dołączyć do tych, którzy stoją na stanowisku bezkompromisowym wobec modernistów. A w Polsce pilnie potrzeba takich kapłanów.

Podsumowanie

Celem niniejszego komunikatu jest wyjaśnienie powodów, dla których nie jest możliwa nasza współpraca z jedynym kapłanem w Polsce, co do którego mamy pewność, iż należy do Kościoła wojującego. A taka współpraca wydawałaby się całkiem naturalna i nawet pożądana. Akcja katolicka, do której również świeckich wzywa nauczanie papieskie, winna być podporządkowana duchowieństwu.

Czynimy to nie tylko z uwagi na samo sedno tej sprawy i by uniknąć tworzenia pozorów. Drugim, niemniej ważnym powodem jest wzgląd na skutki, jakie powyższe poczynania wywołują u różnych świeckich katolików w Polsce. Wielokrotnie spotkaliśmy się bowiem z opiniami świadczącymi o braku zmysłu katolickiego, np. liczy się tylko Msza i nieważne są okoliczności; dobrze, że się coś dzieje, nieważne jak i w jakich okolicznościach i kogo przy okazji się legitymizuje; była możliwość uczestniczenia w pielgrzymce z Mszą non una cum, więc czemu nie, etc. Po części przynajmniej są to skutki działalności ks. Trytka, jak wynika z tych samych rozmów.

Nie jest to „pranie brudów”, bowiem te sprawy są publicznie znane (z wyjątkiem oczywiście prywatnych Mszy w niedziele i święta), choć często niewłaściwie rozumiane przez przeciętnego katolika. Nie wszystko tu też piszemy – nie chodzi nam o gromadzenie obszernego materiału dowodowego – a rozumny Czytelnik czytał będzie również między wierszami. Skupiliśmy się tu tylko na przedstawieniu spraw ogólnie znanych w świetle zmysłu katolickiego, przez którego pryzmat na wszystko chcemy patrzeć. Brzydząc się wszelkim antyklerykalizmem, czynimy to w tym samym duchu, w którym Juliusz hr. Ostrowski pisał o tym, jak katolicy szkodzą sprawie Kościoła, podając konkretne przykłady duchownych[iii].

Wreszcie, podobnie jak w przypadku Redaktora Naczelnego „Katolika”, przez kilka lat niejednokrotnie zwracaliśmy się prywatnie do ks. Trytka w tych i innych sprawach, aż do grudnia ubiegłego roku włącznie. Proponowaliśmy również konkretną pomoc[iv].

Ta jednak lutowa pielgrzymka wykazała, że na próżno nasze starania. Niestety, nie zapowiada się koniec ani prywaty, ani trudnych do pogodzenia z „bezkompromisowym katolicyzmem” poczynań i związków. Niniejszy komunikat miał się pojawić najpierw w marcu, potem w kwietniu, zwlekaliśmy jednak. Zdecydowaliśmy się go opublikować, ponieważ dalej ks. Trytek widnieje jako „duszpasterz” strony Tenete Traditiones, dalej na Facebooku pojawiają się treści niepoważne, dalej to P. Mikłaszewski i P. Jazłowski zapraszają na swoich stronach internetowych na pielgrzymkę „pod duchowym przewodnictwem i opieką Wielebnego Księdza Rafała Trytka”, podczas gdy wierni uczęszczający na Mszę do ks. Trytka nadal nic o niej nie wiedzą…

Uważamy jednak, że sytuację można poprawić, ale że nie może też obyć się bez zdecydowanych kroków, skoro sprawy zaszły tak daleko. Trzeba by oczywiście przestać zadawać się z wszelkim szemranym towarzystwem i przestać je legitymizować w Internecie, na Facebooku i gdzie indziej.

Żadną miarą nie wzywamy do tego, by przestać chodzić na Msze odprawiane przez ks. Trytka. Wręcz przeciwnie, uważamy, iż wszyscy, którzy rozumieją powagę kryzysu w Kościele powinni odciąć się od modernistów oraz odprawiać wyłącznie Msze non una cum i uczęszczać wyłącznie na takie Msze (czyli w Polsce tylko do ks. Rafała Trytka). Zwłaszcza ci, którzy przyjmują nasze ideały bezkompromisowego trzymania się prawdy katolickiej. Dlatego regularna praktyka sakramentalna jest warunkiem przyjęcia do naszego Stowarzyszenia.

Niektórzy prości ludzie zarzucą nam bez wątpienia, że takim aktem odciągniemy ludzi od sedewakantyzmu w Polsce. Ci ludzie powinni się natomiast zastanowić, dlaczego przez tyle lat sprawa katolicka i „sedewakantystyczny” apostolat w Polsce tak marne przynoszą owoce. I czy winne jest tu niedawno powstałe Stowarzyszenie im. Ks. Goliana, czy też przyczyna leży gdzie indziej.

Czyniąc przygotowania do założenia Stowarzyszenia im. Ks. Goliana planowaliśmy zająć stanowisko reverentialis silentii wobec duszpasterza sedewakantystów w Polsce. Uznaliśmy, że lepiej będzie milczeć, niż zwracać uwagę na te problemy, żywiąc tymczasem nadzieję na poprawę sytuacji. Owa rzymska wycieczka i te najnowsze sprawy wymusiły na nas jednak krok, jakim jest niniejszy komunikat. W tej chwili nasz stosunek do ks. Trytka wyrażają najtrafniej słowa o. Guérard des Lauriers OP skierowane do abpa Lefebvre’a w publicznym liście z 12 kwietnia 1979 r.:

Nie jesteśmy „przeciwko Ekscelencji” i jesteśmy jeszcze „za Ekscelencją”; nie możemy już być „razem z Ekscelencją”. […] Jesteśmy „bezwarunkowi” tylko wobec Prawdy!

Stowarzyszenie im. Ks. Zygmunta Goliana
W sobotę Suchych Dni letnich
i św. Filipa Nereusza
26 V 2018 r.

Przypisy:

[i] Oczywiście zawsze kierując się roztropnością i mądrością. Zdarzało się przecież w czasach prześladowań, że Kościół ukrywał się w katakumbach. Każdy jednak, kto chciał, wiedział, jak zostać katolikiem. Tak było podczas Rewolucji Francuskiej. W pewnym sensie podobnie było w czasach kryzysu modernistycznego za czasów Leona XIII, św. Piusa X i później, jak i w okresie soborowym i po nim. Wielu duchownych broniło wtedy wiary piórem korzystając z pseudonimów.

[ii] To samo tyczy się oczywiście także innych nieogłaszanych Mszy odprawianych w Krakowie w niedziele i święta obowiązkowe.

[iii] Np. „Myśl Katolicka”, rok III (1910), nr 33, ss. 323-324nr 34, ss. 333-334nr 40, ss. 395-397. Takich przykładów katolickiej polemiki, z polskiej i zagranicznej prasy integralnie katolickiej, dawniejszej i dzisiejszej, można by przytoczyć więcej. Np. Instytut Matki Dobrej Rady, w podobnym tonie, wydał komunikat ws. Radio Spada, włoskiego stowarzyszenia „tradycjonalistycznego” założonego m.in. przez wiernych przyjmujących to samo stanowisko teologiczne, co Instytut. By usunąć pozory jakiejś współpracy czy nawet poparcia Instytut wydał ten komunikat (zob. „Sodalitium” nr 67 wydania włoskojęzycznego, ss. 38-40). Niedawno pojawił się kolejny w sprawie tego stowarzyszenia tradiekumenicznego. W ubiegłym zaś roku ks. Franciszek Ricossa, przełożony tegoż Instytutu, w kazaniu w niedzielę w oktawie Wniebowstąpienia skrytykował zorganizowane przez stowarzyszenie Radio Spada tradiekumeniczne zadośćuczynienie za paradę sodomitów. Radio Spada jest „tylko” tradiekumeniczne. Trzecia Droga nie tylko uprawia tradiekumenizm, ale wyznaje ponadto doktrynę potępioną przez Kościół. IMBC krytykuje Radio Spada i ostrzega przed nim wiernych. Ks. Trytek uczestniczy w „bezprecedensowym” sympozjum Trzeciej Drogi.

[iv] M.in. chcąc zorganizować spotkania z wiernymi oraz wykłady dla biskupa Sanborna podczas ostatniej wizyty Jego Ekscelencji w Polsce w 2014 r. Wykładów nie było, a Ekscelencja skrócił swój pobyt i udał się wcześniej na Węgry, gdzie wszystko jest tak, jak należy.