Nowa „msza” „bękartem”, czyli czy Paweł VI „nielegalnie promulgował” Novus Ordo Missae

Bugnini, architekt Novus Ordo Missae z Montinim, który usilnie pragnął jego wdrożenia

Wielu katolików jeszcze przed Soborem Watykańskim II, zwłaszcza w Kurii Rzymskiej[i], odczuło nowy powiew w Kościele, którego rzeczywistym sprawcą był Jan XXIII, wielki otwieracz okien (ipse dixit). Jednakże „ruch tradycjonalistyczny” skierowany przeciwko tym nowinkom modernistycznym ukształtował się na dobre jako wyraz sprzeciwu wobec nowej „mszy”, którą Paweł VI ogłosił 3 kwietnia 1969 r. i faktycznie narzucił światu katolickiemu od pierwszej niedzieli Adwentu tego samego roku. Sprzeciw ten opierał się nie tyle na „przywiązaniu” do starszych obrzędów czy zwyczajów, ale na teologicznych przesłankach, które swój precyzyjny i publiczny wyraz otrzymały w Krótkiej analizie krytycznej Novus Ordo Missae. Nowa „msza” niezgodna jest z teologią katolicką i dlatego nie tylko do zachowania starej, ale też i do zniesienia nowej wzywał ten tekst teologiczny opracowany w głównej mierze przez dominikańskiego teologa wykładającego wówczas na Lateranie, o. Michała Ludwika Guérard des Lauriers.

Katolikom nie było obce, że wszelkie prawa powszechne, w tym liturgiczne, a zwłaszcza dotyczące sakramentów, obwarowane są nieomylnością (zwaną negatywną lub praktyczną). Po prostu Papież czy(li) Kościół nie może zatruwać wiary swych wiernych, przeciwnie, ma ją zawsze karmić najzdrowszym pokarmem duchowym. Kościół nie może nawet pozwolić na szkodliwą dla życia duchowego praktykę, jak uczy Grzegorz XVI w breve Quo graviora z 1833 r. Fakt zaś szkodliwości nowej „mszy” był oczywisty dla wielu, ona to, a raczej stojąca za nią sprotestantyzowana doktryna, prowadziła prostą drogą do utraty wiary i apostazji (co widać od dekad codziennie). Należało jakoś zatem pogodzić wymagania wiary i fakt szkodliwości luterańskiego obrzędu ogłoszonego przez Montiniego.

W ten sposób powstał jeden z głównych mitów pierwszej doby tradycjonalistycznego oporu wobec modernistycznej katastrofy: przekonanie, że Paweł VI nie promulgował prawidłowo upragnionego przez siebie obrządku, zatem ten w żadnym wypadku nie może być uznawany za obowiązujący i zastępujący Mszę tradycyjną. Msza zwana trydencką nie została więc zniesiona, a „papież” i jego nieomylność pozostały nienaruszone. Mit ten zresztą, pośrednio, potwierdził Benedykt XVI, stwierdzając w „motu proprio” Summorum pontificum z 7 lipca 2007 r., że stara Msza, co prawda wg. edycji Jana XXIII, nigdy nie została zniesiona. Już sam fakt istnienia indultów, z 1971 r. dla Anglii i Walii, z 1984 i 1988 r. dla całego świata, koniecznych by ją odprawiać przez te wszystkie lata zadaje kłam temu twierdzeniu, ale moderniści mało się troszczą o spójność, zwłaszcza z wiarą, gdy ich głównym zadaniem jest chorobliwa mania nowości (cf. św. Piusa X Pascendi Dominici gregis o modernistach).

Przekonanie o nieprawidłowym promulgowaniu nowej „mszy” czy jej „nieprawowitości” było długo kultywowane zwłaszcza w środowiskach Bractwa Świętego Piusa X. Na potrzeby chwili tworzono argumentację, drukowano artykuły, głoszono wykłady, etc. Takie przeświadczenie szerzył na przykład ks. Paweł Kramer, który choć nie należał nigdy do FSSPX, współpracował z Bractwem w obszarze swego „apostolatu fatimskiego”. Podobnie za błędnym promulgowaniem nowego mszału argumentowali m.in. przełożeni dystryktu USA, ks. Laisney i jego następca, ks. Scott.

Amerykański duchowny, ks. Antoni Cekada

Z ich stanowiskiem polemizuje ks. Antoni Cekada w artykule z 2000 roku, z którego treścią każdy „tradycjonalista” winien się zapoznać: „Czy Paweł VI ‘nielegalnie promulgował’ Novus Ordo?”. W owym tekście, w oparciu o same dokumenty i oświadczenia watykańskie, zwłaszcza Pawła VI, oraz typowe słownictwo tego rodzaju dokumentów Kościoła wydanych w przeszłości, ks. Cekada dowodzi, że nie ma żadnego oparcia w rzeczywistości twierdzenie, jakoby Paweł VI nie zachował formy promulgacji w wydaniu nowego mszału. Wszystkie warunki zostały aż nadto spełnione, jakkolwiek w przypadku Papieża są one minimalne i dotyczą raczej istoty samego prawa jako takiego.

Otóż, sam Paweł VI wielokrotnie wyraził swoje obiektywne intencje. Dla przykładu, oto jego słowa, wypowiedziane na konstystorzu kardynalskim z 24 maja 1976 roku, które były publiczną odpowiedzą na działalność arcybiskupa Lefebvre’a (pamiętamy tzw. „gorące lato” 1976 r., czyli okres wzmożonego napięcia na linii Lefebvre-Montini[ii]) i jednocześnie jednoznacznie wyrażały jego wolę:

To w imię Tradycji prosimy wszystkich naszych synów, wszystkie wspólnoty katolickie, by odprawiały, z godnością i gorliwością odnowioną Liturgię. Przyjęcie nowego „Ordo Missae” nie jest oczywiście pozostawione wolnemu wyborowi kapłanów czy wiernych: a Instrukcja z 14 czerwca 1971 roku przewidziała odprawianie Mszy w starożytnej formie, za pozwoleniem ordynariusza, tylko przez starszych i chorych kapłanów, którzy sprawują Boską Ofiarę bez ludu. Nowe Ordo zostało promulgowane ponieważ zastępuje stare, po dojrzałych przemyśleniach, wskutek zaleceń Soboru Watykańskiego II. Nie inaczej nasz święty Poprzednik Pius V uczynił obowiązującym zreformowany Mszał mocą swego autorytetu, w wyniku [ustaleń] Soboru Trydenckiego.

Tej samej uległości wymagamy, mocą tego samego najwyższego autorytetu, który otrzymaliśmy od Jezusa Chrystusa, wobec wszystkich innych reform liturgicznych, dyscyplinarnych, duszpasterskich, dojrzałych w tych latach jako wdrożenie dekretów soborowych. Wszelka inicjatywa, która ma na celu stawianie im przeszkód nie może sobie rościć tytułu do czynienia usług Kościołowi: w rzeczy samej przynosi mu wielkie szkody.

(tłumaczenie P. Pelagiusza)

Trudno z takimi wypowiedziami pogodzić brak woli ze strony domniemanego „prawodawcy” i możliwość nieposłuszeństwa wobec jego wadliwej „promulgacji”, jeśli jednocześnie uznaje się autorytet Pawła VI i jego następców, włącznie z Benedyktem XVI, którzy równie energicznie wprowadzali „odnowiony obrządek”.

Mamy zatem do wyboru dwie możliwości: albo nowa „msza” obowiązuje i zniosła starą (do „motu proprio” Summorum pontificum), albo, rozumiejąc jej szkodliwość dla wiary, musimy dojść do wniosku, że Paweł VI nie był Papieżem, że nie miał władzy Chrystusowej, działając na szkodę Boga (wprowadzając fałszywy kult) oraz samego Kościoła powszechnego (kult szkodliwy dla dusz).

Bp Fellay, obecny przełożony generalny FSSPX, tylko kontynuuje „pragmatyczne” podejście założyciela, usianie kompromisami doktrynalnymi, jak akceptacja Novus Ordo Missae

Sytuacja jednak z biegiem czasu i pod wpływem większej „hojności” modernistów (wspomniane indulty i motu proprio) zmieniła się i dziś w zasadzie już mało kto kwestionuje to, że novus ordo missae został promulgowany należycie oraz że jest główną praxis Kościoła, „formą zwyczajną jednego rytu rzymskiego”. Podobnie jednak jak z „roztropnościowym stanowiskiem” co do chodzenia na nową „mszę”, stanowisko co do jej prawnego statusu uległo w Bractwie diametralnej zmianie. Potwierdził to bp Fellay w swej deklaracji z 2012 r.:

7. Oświadczamy, że uznajemy ważność ofiary Mszy i Sakramentów odprawianych z intencją robienia tego, co Kościół robi według rytów określonych w typicznych edycjach Mszału rzymskiego i Rytuału Sakramentów prawowicie promulgowanych przez papieży Pawła VI i Jana Pawła II. (tłumaczenie polskie całej deklaracji)

W Polsce (może i nie tylko) dalej jednak kapłani FSSPX głoszą wykłady o „bękarciej mszy”, choć uznają ją za prawowity ryt Kościoła „promulgowany” ważnie przez „Ojca świętego”. Bękart jednak to tyle, co nieprawowity potomek i trzeba nie byle jakiej egzegezy, wręcz ezoterycznej, by zrozumieć, jak nowy ryt może być prawowity, ważnie promulgowany i „bękarci” zarazem.

Pierwszym jednakże, który nazwał nowych kapłanów wykształconych w nowoczesnych seminariach i nową „mszę” „bękartami” był właśnie abp Lefebvre podczas słynnego kazania w Lille, 29 sierpnia 1976 roku (tekst francuski kazania), w samym sercu wspomnianego gorącego lata. Francuski purpurat nazywał wówczas rzeczy po imieniu naglony wymaganiami wiary, które nie dopuszczają uznawania za katolickie tego, co wypacza wiarę i prowadzi do potępienia. Niemniej jednak droga, którą obrał, była drogą pragmatyzmu i „roztropnościowego stanowiska”, ciągle zmieniającego się w zależności tylko i wyłącznie od możliwości uzyskania kanonicznego zatwierdzenia FSSPX. Tą właśnie możliwością podyktowana była propozycja francuskiego arcybiskupa, by w Kościele Msza współistniała z „mszą”, propozycja, którą wysunął wobec Jana Pawła II 24 grudnia 1978 r. jako jeden z kroków ku wyjściu z kryzysu, ale także wobec Pawła VI już w 1976 r.[iii]

To ta radykalna niespójność w sprawach wiary, powodowana podejściem czysto „pragmatycznym”, doprowadziła do tych „ważnych” i „prawowitych” „bękartów” soboru i innych łamigłówek (np. „nielegalna” kasata FSSPX w 1975 r.), które są powtarzane po dziś dzień, nierzadko bez wątpienia szczerze, zwłaszcza przez wprowadzanych w błąd wiernych. Tego rodzaju zagwozdki znikają zupełnie w optyce przynajmniej formalnego wakatu Stolicy Apostolskiej od czasów soboru. Paweł VI i jego następcy wyraźnie nie mieli intencji zabiegania o dobro i cel Kościoła, jakim jest chwała Boża i zbawienie dusz. Dlatego zarówno nowe ryty jak i cały Sobór Watykański II, to zatrute źródło, z którego biorą się wszystkie inne błędy i reformy, są rzeczywiście „bękartami” Kościoła, czyli nie są jego, nie wywodzą się od Autorytetu Kościoła. Katolicka wiara daje nam przeto pewność, że gdy Chrystus Pan podniesie swój Kościół z jego obecnego stanu, do którego doprowadzili go jego wewnętrzni wrogowie, moderniści i katolicy liberalni, na pewno te reformy zostaną przez prawowitą władzę ogłoszone nieważnymi i całkowicie pozbawionymi mocy prawnej.

Redakcja „Myśli Katolickiej”

– – –

Tekst jest nieco przeredagowanym artykułem z bloga Pelagiusza z Asturii.

[i] Mówi o tym ks. Ricossa w swym wieloczęściowym artykułe o Janie XXIII, „Papież Soboru”, w częściach XI, XII i XIII.

[ii] Oto główne wydarzenia tego okresu:6 V 1975 r. FSSPX zostało zlikwidowane przez tych samych modernistów, którzy je w 1970 r. zatwierdzili; 27 X 1975 r. wycofano listy dymisorialne, konieczne do święceń; 24 V 1976 r. przemowa Pawła VI podczas konsystorza kardynalskiego (której istotny fragment przytoczony jest wyżej); 12 VI 1976 r. suspensa abpa Lefebvre’a od wyświęcania (odtąd wszyscy, których wyświęcił, byli suspendowani a divinis); 22 VII 1976 r. suspensa a divinis samego arcybiskupa Lefebvre’a (czyli w ogóle od odprawiania Mszy i udzielania sakramentów); 29 VIII 1976 r. słynna Msza w Lille, gdzie zebrało się ok. 10,000 wiernych; 11 IX 1976 r. Montini przyjmuje przełożonego „skasowanego” FSSPX na audiencji. Treść tej rozmowy niedawno opublikowano.

[iii] Co wynika z niedawno opublikowanego zapisu rozmowy wspomnianej w przypisie drugim.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s