Artykuł wstępny numeru specjalnego „Sodalitium” poświęconego polemice wokół tezy z Cassiciacum (2003 r.)

Nie pierwszy raz oddajemy w Państwa ręce numer specjalny „Sodalitium”. Numer specjalny może wobec tego nie wzbudzić zainteresowania części Czytelników: przepraszamy ich więc, zapewniając ich, że nasze pismo wróci do swych zwyczajowych tematów jak i zróżnicowania artykułów oraz autorów.

To, że musieliśmy z tego numeru uczynić numer specjalny, raz jeszcze poświęcony naszemu stanowisku teologicznemu dotyczącemu obecnej sytuacji autorytetu w Kościele po Soborze Watykańskim II, spowodowane jest innym numerem specjalnym, poświęconym sedewakantyzmowi, pisma włoskiego dystryktu Bractwa Św. Piusa X, „La Tradizione cattolica”. „Sodalitium” odpowiada więc, czego się można było spodziewać, na dossier kapłanów abpa Lefebvre’a na temat wakatu Stolicy Apostolskiej i tezy zwanej z Cassiciacum, opracowanej przez bpa M. L. Guérard des Lauriers. A korzystając z okazji opublikowaliśmy również dwie inne odpowiedzi na ten sam temat: jedną dla dominikańskiego pisma „Sól ziemi” (fr. „Le Sel de la terre”) (również na stanowisku lefebrystycznym) i drugą na biuletyn ks. Grossin (który, przeciwnie, utrzymuje stanowisko ściśle sedewakantystyczne).

Msza pontyfikalna kard. Castrillona Hoyosa w Rzymie 24 maja 2003 r.

Lecz, podczas gdy omawia się „wielkie teorie”, wydarzenia następują po sobie i nie mogą nie przyciągnąć naszej uwagi. W świecie kościelnym wiele mówiono o ostatniej encyklice Jana Pawła II o Eucharystii oraz o Mszy odprawionej 24 maja u św. Marii Większej przez kardynała Castrillon-Hoyosa. Co do Mszy odprawionej przez kolumbijskiego hierarchę, w tym numerze znajdą Państwo krótki artykuł, który wyraża przyjęte przez nas stanowisko wobec tej celebracji i ogólniej wobec możliwości odprawiania Mszy za pozwoleniem tych, którzy zajmują stolice biskupie. Inicjatywa Mszy u św. Marii Większej zrodziła się w Turynie, w środowiskach Mszy odprawianej z indultem w kościele Miłosierdzia (znanym w mieście jako kościół wisielców). 6 maja na drzwiach kościoła widniały dwa ogłoszenia. Na jednym można było przeczytać: „Msza święta po łacinie w starym rycie i z chorałem gregoriańskim (za pozwoleniem arcybiskupa Turynu)”. A na drugim: „Podstawowe zajęcia z ekumenizmu. II rok. Nasze wspólne wyznanie wiary. Grecka Cerkiew prawosławna. Kościół katolicki. Kościół ewangelicki reformowany kantonu Vaud. Rumuńska Cerkiew prawosławna. Rosyjska Cerkiew prawosławna”. Wszystko zorganizowane jest przez Katolicką Komisję Diecezjalną na rzecz Ekumenizmu i Dialogu. Arcybiskup Turynu, który „pozwala” na Mszę „w starym rycie” jest szefem Komisji, która szerzy w diecezji (i to nawet w kościele z indultem na Mszę św. Piusa V!) herezję ekumenizmu.

Ta sama mieszanka katolicyzmu i błędu znajduje się w encyklice Ecclesia de Eucharistia, gdzie wspaniałe cytaty z Soboru Trydenckiego ujęte są w stylu i mentalności modernistycznej (włącznie z tym, co dotyczy historyczności Ewangelii), teilhardiańskiej (nr 8) i ekumenicznej: z jednej strony dokument ten gani interkomunię (nr 44), ale, z drugiej strony, potwierdza (nry 45-46) wartość świętokradczego prawa takiego, jak kanon 844, który (w pewnych okolicznościach) pozwala niekatolikom otrzymywać trzy sakramenty od katolików i który, vice versa, pozwala katolikom otrzymywać te same sakramenty od niekatolików (przeciwko kanonom 731 §2, 855, 856, 1258 kodeksu Benedykta XV). Encyklika Jana Pawła II wyraża nowe pojęcie Eucharystii i Kościoła, których katolik nie może przyjąć.

Dwie sprawy w dziedzinie politycznej zasługują, według nas, na to, by się nad nimi pochylić: szkic konstytucji europejskiej oraz wojna wszczęta przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię przeciwko Irakowi. Jan Paweł II słusznie przypomina, że żadna konstytucja ludzka nie może pomijać Boga i że Europy nie da się pojąć bez odniesienia do jej „chrześcijańskich korzeni”. Ale wydaje się, że to stanowisko jest doktrynalnie redukcyjne i praktycznie nieskuteczne. Doktrynalnie redukcyjne, ponieważ społeczność ma się opierać nie na „Bogu”, który może być Wielkim Architektem świata, ale na Trójcy Przenajświętszej, i na Panu Jezusie i jego królowaniu, zanegowanym przez Sobór Watykański II. Praktycznie nieskuteczne, ponieważ nawet jeśli uzyska się (co do czego można mieć wątpliwości) tę konstytucyjną aluzję do „chrześcijańskich korzeni” (a raczej „judeochrześcijańskich”, co może być mało szczęśliwym oksymoronem), tylko uzyska się chrześcijańskie „błogosławieństwo” dla antychrześcijańskich praw wspomnianej konstytucji, które rzeczywiście zostaną promulgowane. Anatema prawdopodobnie byłaby więcej warta niż bezużyteczny kompromis. Francuskie loże głoszą ateizm, loże anglosaskie powołują się na Boga; drugie z pewnością nie są nam bliższe niż pierwsze…

Prezydent Bush pod ścianą płaczu w Jerozolimie

Wojna w Iraku nie rozpoczęła się dwoma wojnami w Zatoce Perskiej, ale wraz z izraelskim bombardowaniem z 1986 r., mającym na celu uniemożliwienie państwu baaskiemu wejście w posiadanie bomby atomowej, którą bez problemu posiadać może państwo hebrajskie. Wielu katolików, którzy określani są mianem „tradycjonalistów” (ale którzy raczej, w najlepszym wypadku, uczęszczają na Msze „z indultem władzy diecezjalnej”) nie obawiało się w tym przypadku opowiedzieć się przeciwko Watykanowi, wychwalając agresję Stanów Zjednoczonych i nazywając ją „wojną sprawiedliwą” lub nawet antymuzułmańską krucjatą, na podobieństwo tej, którą głosił o. Marek z Aviano. Ponieważ doktryna wojny sprawiedliwej stanowi część społecznej doktryny Kościoła, której my się trzymamy, nie możemy jako wojny sprawiedliwej uznać agresji (opartej na kłamstwie dotyczącym „broni masowego rażenia”, którą na Bliskim Wschodzie posiada tylko Izrael), która z pewnością nie ma za cel obrony Chrześcijaństwa (w sensie społecznego porządku, Christianitas – przyp. tłum.), ale obronę syjonizmu. Czy urojony bin Laden wymyśla świętą wojnę islamską „przeciwko żydom i krzyżowcom”? I oto w taki sam sposób wymyśla się wojnę sprawiedliwą neokrzyżowców Busha, Blaira i Sharona przeciwko „integrystycznym” muzułmanom (inni, naturalnie, są dobrzy). Wymagajmy przynajmniej od krzyżowców, by byli katolikami: czy to będzie zbyt wiele…

Tłumaczył z języka francuskiego E. Ostrzyhomski. Źródło: pismo „Sodalitium”, nr 55 z listopada 2003 roku (wersja francuskojęzyczna), ss. 2-3. Tłumaczenie zaznaczonej wyżej odpowiedzi na zarzuty dominikanów z Avrillé i ks. Grossin można przeczytać tutaj, a odpowiedź na dossier „La Tradizione cattolica” tutaj. Natomiast kolejny artykuł z tego numeru, o wyborze Papieża, przeczytać można tutaj.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s