Komunikat Stowarzyszenia im. Ks. Zygmunta Goliana ws. pewnych aktywistów katolickich

„Christus voluit omnes ab errore revocare et maluit mori, quam tacere.
Jak katolicy szkodzą sprawie Kościoła”

Nemini dantes ullam offensionem,
ut non vituperetur ministerium nostrum…
(II Kor. VI, 3; lekcja z I Niedz. Wielkiego Postu)

Akcja katolicka, której rzeczywistymi twórcami byli katolicy nieustępliwi we Włoszech, ultramontanie w pozostałych częściach Europy, a potem katolicy integralni (za pontyfikatu św. Piusa X), jest dziełem bardzo wymagającym, za które nie sposób się zabierać bez odpowiedniego przygotowania.

Gdy osoby nieodpowiednie zabierają się za nią, skutek jest łatwy do przewidzenia. Ludzie odwracają się od Kościoła, którego wrogom jednocześnie ułatwia się pracę.

Dlatego każdy, kto chce iść śladami tych, których zwano gli intransigenti, podejmując trudy akcji katolickiej, winien często rozmyślać nad słowami z II Listu św. Pawła do Koryntian, które Kościół podaje nam w I Niedzielę Wielkiego Postu: „Nie dając nikomu żadnego zgorszenia, aby nie było ganione posługiwanie wasze, ale we wszystkim okazujmy się jako słudzy Boży…”[i]

Jak ogłosiliśmy w pierwszym artykule redakcyjnym „Myśli Katolickiej” praca zewnętrzna (akcja katolicka) Stowarzyszenia im. Ks. Zygmunta Goliana ma dwie strony. Zasadniczo polega na przedstawianiu zdrowej doktryny katolickiej, aby szerzyć i zaszczepiać spojrzenie integralnie katolickie na rzeczywistość u swych Czytelników i Sympatyków.

Drugą jednak stroną naszej działalności, której nie będziemy zaniedbywać, choć zajmować ona będzie znacznie mniej miejsca na łamach naszego organu, będzie „omnes ab errore revocare”, bowiem świadectwo prawdy i sprawiedliwość jej należna również tego wymagają. Wiedział o tym bp Guérard des Lauriers, którego tam cytujemy. Wiedział o tym też Juliusz hr. Ostrowski, czołowy polski katolik integralny z początku ubiegłego wieku, który na łamach pierwotnej „Myśli Katolickiej” przestrzegał przed różnymi wypaczającymi wiarę katolikami, włącznie z duchownymi, wymieniając ich z nazwiska.

Dlatego też niniejszy komunikat bierze swą nazwę od tytułu artykułu założyciela Związku Katolickiego i członka Sodalitium Pianum: „Christus voluit omnes ab errore revocare et maluit mori, quam tacere. Jak katolicy szkodzą sprawie Kościoła”[ii].

Komunikat ten dotyczy grupy aktywistów prowadzących strony internetowe „Katolik. Głos Tradycji”, „Tenete Traditiones” oraz organizację Christus Rex. Jego celem jest wykazanie, że ta grupa nie nadaje się do akcji katolickiej i szkodzi w Polsce sprawie Kościoła. Udowodnimy to zwracając uwagę na trzy rzeczy: nieroztropność w działaniu, brak odpowiedniego przygotowania na polu formacji umysłowej i religijnej, wreszcie wątpliwej jakości „katolicyzm integralny”, który jest skutkiem braków w formacji. Na koniec też będzie słowo o metodzie i niedawnej „pielgrzymce wszechpolskiej”, która stanowi bezpośrednią przyczynę niniejszego komunikatu.

Każdy będzie się mógł przekonać, że należy się od nich trzymać z daleka, bowiem w ich nieprzewidywalności jedynym pewnikiem jest to, że w przyszłości niejedną jeszcze szkodę wyrządzą sprawie katolickiej w Polsce[iii].

I. O kogo chodzi i jakie związki ich łączą

Rzecz nie jest taka prosta, więc nie tylko trzeba powiedzieć, o kogo chodzi, ale jakie związki ich łączą lub łączyły, bo nie są to związki statyczne, lecz dynamiczne.

I tak, choć Redaktorzy Naczelni pozostają Ci sami, inni członkowie niekiedy są, niekiedy nie są członkami drugich redakcji, niekiedy po jakimś publicznym oświadczeniu.

Niezmiennie Redaktorem Naczelnym strony i pisma „Katolik. Głos Katolickiej Trydycji” jest P. Tomasz Jazłowski, który jest magistrem teologii, co nie jest bez znaczenia, jak się okaże.

P. Jazłowski jest również szefem Ruchu Christu Rex i Redaktorem Naczelnym strony tego ruchu.

P. Michał Mikłaszewski jest Redaktorem Naczelnym strony „Tenete Traditiones”, nawet wtedy, gdy był jedynym członkiem redakcji tej strony (przynajmniej jawnym). Był również współzałożycielem Ruchu Christus Rex we wrześniu 2013 r., ale zeń wystąpił 1 czerwca 2015 r., po wydaniu publicznego oświadczenia. Był też członkiem redakcji „Katolika” od 2011 r., ale z przerwami (np. wiosną 2017 r. nie należał do redakcji). Od kilku miesięcy znowu jest jej członkiem.

Trzy uwagi: są to rzeczy publicznie znane, wystarczy zajrzeć na strony, o których mowa.

Po drugie: pomimo zmiennych aliansów i przeskakiwania P. Mikłaszewskiego od redakcji do redakcji można mówić o jednym środowisku, bowiem wyznaje ono te same zasady, przyjmuje te same metody (wyjątkiem jest wyjaśnienie obecnego wakatu Stolicy Apostolskiej, ale to jest w omawianym tu temacie zupełnie nieistotne).

Po trzecie: mówiąc o szkodliwości tego środowiska jako takiego, nie mamy na myśli wszystkich członków wszystkich redakcji, obecnych i byłych, i to w równym stopniu. Za każde dzieło wspólne odpowiada zawsze ostatecznie szef, przywódca, czyli Redaktor Naczelny. Za „Katolika” i Christus Rex P. Jazłowski, a za „Tenete Traditiones” P. Mikłaszewski.

II. Nieroztropność i poważne braki w formacji umysłowej i religijnej

Roztropność to cnota kardynalna, polegająca na umiejętnym i sprawnym kierowaniu swym postępowaniem w życiu. Jest to cnota zupełnie podstawowa, najważniejsza poniekąd, przynajmniej w przyrodzonym porządku działania ludzkiego. Stąd zwano ją woźnicą cnót wszystkich (auriga virtutum).

Oczywiste jest, że przewinienia przeciwko roztropności w życiu prywatnym są mniejszej wagi, niż przewinienia wobec niej w porządku działalności publicznej, społecznej, czy w akcji katolickiej. Św. Tomasz z Akwinu mówi nawet o prudentia gubernativa, roztropności rządzącej, czyli roztropności właściwej dla rządzących, kierujących innymi, naczelników, przywódców.

A Redaktor Naczelny siłą rzeczy jest przywódcą, w jakimś stopniu posiada faktyczną władzę.

Otóż środowisko, o którym mowa, działa w dziedzinie politycznej i na polu akcji katolickiej. Ponadto i niestety, w sposób stały postępuje nieroztropnie i to od dawna.

Poniższe przykłady świadczą o braku przygotowania do podjęcia działalności publicznej pod kątem braku roztropności. Są one również dowodem poważnych braków w formacji umysłowej i religijnej.

Pominiemy rzeczy w sumie małej wagi, a także niektóre większej. Podajemy tylko kilka bardziej znamiennych publicznie znanych przypadków.

A) Sprawa ks. Walerego K.

Kto: Redakcja „Katolika”, z P. Jazłowskim na czele oraz P. Mikłaszewskim (wówczas) jako jednym z członków.

Kiedy: wrzesień – grudzień 2014 r.

Przebieg ważniejszych publicznie znanych wydarzeń:

Ks. Walery K. jest grekokatolickim kapłanem sedewakantystą, który prowadził swój apostolat we Wschodniej Ukrainie. Z powodu trwającej tam wojny musiał uciekać.

Z różnych powodów wybrano mu Kraków, przynajmniej tymczasowo.

Kto jednak był przezorny i roztropny, wiedział, że kłopoty mogą być i że należy odpowiednio podejść do przyjęcia nieznanego kapłana obcego nam rytu, żonatego (choć jego żona nie przybyła do Polski) i to jeszcze z Ukrainy, nawet jeśli dalekiej. Należało po prostu postąpić ostrożnie, jak roztropność tego wymaga.

Ks. Walery był w Polsce trzy razy, o ile pamiętamy. Na pewno był tu w lipcu 2014 r. a potem od końca sierpnia na stałe, z przerwą na przełomie września i października. Wrócił prawdopodobnie po rzeczy na Ukrainę, aby następnie osiedlić się w Polsce. Po tym drugim, wyłącznie krakowskim, pobycie ks. Walerego gliwicka ekipa „Katolika” zapraszała ks. Walerego na łamach swej strony internetowej z powrotem do Krakowa. Ciekawe, że mieszkając w Gliwicach zapraszali duchownego w zasadzie nie do siebie. Nie wiadomo, czy obiecywali również pokrycie kosztów utrzymania ks. Walerego, tego nie było w oświadczeniu. Wiernych w Krakowie bardzo wówczas zdziwiło to „zaproszenie” do Krakowa.

Niemniej jednak ks. Walery w październiku wrócił do Krakowa, aby wkrótce jednak przenieść się do Gliwic, gdzie grupa związana z „Katolikiem” i Christus Rex przyjęła go rzeczywiście nader gościnnie, urządzając kaplicę. Nawet jego coniedzielne kazania umieszczano w Internecie, w serwisie Youtube i na łamach „Katolika”.

Na nieszczęście jednak, bowiem pomimo posiadania tytułu magistra teologii (co jest, przypominamy, faktem publicznie znanym), P. Jazłowski umieszczał zupełnie bezmyślnie wszystkie słowa, jakie wychodziły z ust tego grekokatolickiego kapłana o wątpliwej formacji teologicznej. Ks. Walery wygłosił kilka herezji, nawet jakieś oświadczenia, w którym również były błędy[iv].

http://glostradycji.blogspot.com/2014/10/oswiadczenie-x-walerego-kudriavtseva.html (strona już nie istnieje)

http://glostradycji.blogspot.com/2014/10/musimy-szanowac-nastepcow-apostoow-ks.html (strona już nie istnieje)

Gdy pewien wierny z Redakcji strony Ultramontes zwrócił uwagę na błędy głoszone przez ks. Walerego, P. mgr teologii uznał za stosowne publiczne zamieszczenie zarówno zarzutów, jak i obrony sporządzonej przez samego ks. Walerego.

Ci, którzy mówili, że będą kłopoty, zaczęli drżeć z przerażenia.

Grekokatolicki kapłan wówczas jednak zreflektował się i prawdopodobnie z obawy o zarzuty herezji, albo przynajmniej poważnych braków w formacji teologicznej, sięgnął po inny środek: zarzucił swoim własnym protektorom (choć pozbawionym roztropności, jednak gościnnym) faszyzm, nacjonalizm i inne tego rodzaju winy, nie do końca prawdziwe, ale cóż, gdy umieszcza się faszystowskie obrazy na swej stronie (o czym niżej), nawet duchowni z innych krajów mogą podejrzewać taką organizajcę o faszyzm. Te zarzuty dotknęły również ówczesnego członka i duszpasterza Ruchu Christus Rex, ks. Rafała Trytka.

I tak ks. Walery wrócił (uciekł przed polskimi „faszystami”?) przed Bożym Narodzeniem na Ukrainę, tym razem jednak do Lwowa, a w pewnym publicznie dostępnym biuletynie pewnego biskupa Polakom dostało się za to, że „swojego nie przyjęli” (jak Żydzi P. Jezusa!).

I tu jeden fakt nieznany publicznie, ale znany Redaktorowi Naczelnemu „Katolika”, który został zanegowany przezeń publicznie w oświadczeniu Redaktorów Naczelnych z 6 grudnia 2017 r. (być może po prostu zapomniał). Niedługo później (w styczniu 2015) jeden z amerykańskich biskupów poprosił pewnego nieanonimowego wiernego, którego znał, aby zwrócił się do Redakcji „Christus Rex”, by ta usunęła wszystkie jego zdjęcia ze swojej strony, bowiem nie chce mieć nic wspólnego z faszystami. Choć ów nieanonimowy wierny bronił wówczas zarówno P. Jazłowskiego jak i ks. Trytka przed zarzutami, osobiście spełnił życzenie Ekscelencji, po niedzielnej Mszy, przy okazji zwracając po raz kolejny uwagę P. Jazłowskiemu na ogólny brak przygotowania do działalności publicznej.

Nie trzeba też być bardzo bystrym, by uważać, że ów biskup nie chce swych zdjęć tylko na tej jednej stronie prowadzonej przez tego jednego człowieka, ale na wszystkich stronach prowadzonych przez tak nieodpowiedzialnego człowieka i ludzi z nim związanych („Katolik”, Christus Rex, „Tenete Traditiones” P. Mikłaszewskiego, który wówczas, w latach 2013-2015, należał do Ruchu Christus Rex).

Podsumowanie: nieroztropność Redaktora Naczelnego „Katolika” i „Christus Rex” w jednej osobie zaszkodziła nie tylko jemu samemu i jego dziełom, ale również wszystkim polskim sedewakantystom. Po drugie, moralny organizm człowieka trzeba ćwiczyć całościowo. Sama cnota gościnności nie wystarczy, by dobrze przyjąć gościa. Trzeba też być jednocześnie bardzo roztropnym.

B) Sprawa ks. Sławomira S.

Kto: P. Mikłaszewski, Redaktor Naczelny „Tenete Traditiones”, herbu Ostoja (informacje czerpiemy z publicznie dostępnej autobiografii)

Kiedy: 2015 r.

Przebieg ważniejszych publicznie znanych wydarzeń:

Ks. Sławomir Siąkała podobno otrzymał święcenia kapłańskie od bpa Stanisława Sawickiego, który kojarzony jest ze starokatolikami i „kościołem narodowym polskim”. W każdym razie do poważnych sedewakantystów nie należy (choć podobno jest sedewakantystą), ale raczej do jakiejś sekty, nie działając przy tym w sposób kościelny, czyli otwarcie. Kapłan jest bowiem osobą publiczną i natura Kościoła wymaga, by działał otwarcie.

P. Mikłaszewski, herbu Ostoja, wedle swej autobiografii od 2013 r. jest sedewakantystą, związanym z apostolatem ks. Rafała Trytka (który obecnie widnieje jako jego „duszpasterz” na stronie „Tenete Traditiones” więc należy przypuszczać, że zgadza się z treścią publikowaną przez swego aktywnego „wiernego”). W 2015 r. jednakże organizował ks. Sławomirowi S. apostolat na Śląsku, a także podejmował próbę rozszerzenia go o Trójmiasto. O tym nie informuje swego czytelnika w dość szczegółowej autobiografii, choć na jego stronie „Tenete Traditiones” nadal widnieją informacje o najwyraźniej nieudanej próbie rozkręcenia ks. Sławomirowi apostolatu.

I tak, 15 kwietnia 2015 r. ks. Sławomir odprawił „pierwszą Mszę od Soboru Watykańskiego II w Gliwicach”, a 23 kwietnia zostało „erygowane” oratorium tamże:

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2015/05/pierwsza-katolicka-msza-sw-w-gliwicach.html

(ciekawe, swoją drogą, skąd ks. Sławomir ma władzę „erygować” oratoria… może od biskupa Sawickiego…)

Najpóźniej 6 maja została „erygowana” już druga kaplica na Śląsku, tym razem w Grodźcu:

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2015/05/rzymsko-katolicka-kaplica-pw-swietego.html

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2015/06/msza-sw-i-procesja-w-boze-ciao.html

Niestety strona tej kaplicy już nie istnieje.

Pod koniec czerwca już przybył jakiś biskup z Meksyku:

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2015/06/mozliwosc-przyjecia-sakramentu.html

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2015/06/kaplica-pw-swietego-krzyza-porzadek.html

Warto wiedzieć, że bp Sanborn nie chce mieć do czynienia nie tylko z tym biskupem, ale również z kimkolwiek, kto ma lub miał cokolwiek do czynienia z tym biskupem. Nie jest to bowiem poważny człowiek, m.in. udziela święceń niegodnym kandydatom (co nie jest bez znaczenia dla tu omawianego tematu).

W międzyczasie „erygowana” miała być trzecia kaplica, tym razem w Trójmieście:

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2015/06/mozliwosc-powstania-kaplicy-w.html

Jak już wspomnieliśmy, P. Mikłaszewski 1 czerwca 2015 r. wystąpił z Ruchu Christus Rex, wygłaszając przy okazji jedno ze swych licznych oświadczeń (sami nie wiemy, czy je wszystkie mamy, tak ich jest wiele). Co istotne w kontekście tu omawianym, Redaktor Naczelny wówczas jednoosobowej redakcji „Tenete Traditiones” zawarł tam następujące zdanie:

Co będzie dalej, czas pokaże. I tak, prędzej czy później, musiałbym opuścić RCR, gdyż w związku z moimi planami na przyszłość, nie będę mógł być formalnie członkiem żadnej organizacji politycznej.

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2015/06/oswiadczenie.html

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2015/06/w-odpowiedzi-na-stawiane-mi-zarzuty.html

Co wszyscy choć minimalnie pojętni, zgrozą przejęci, wzięli za ogłoszenie planów wstąpienia do seminarium, co przy tym biskupie z Meksyku było całkiem możliwe… Przynajmniej na razie, Bogu dzięki, nic z tego.

Podsumowanie: nieroztropność Redaktora Naczelnego „Tenete Traditiones” doprowadziła wówczas do niemałego zamieszania wśród katolików w Polsce wraz z tym ogłoszeniem równoległego „apostolatu sedewakantystycznego” kapłana (?) o niewiadomej proweniencji i tożsamości. Nigdy bowiem na łamach „Tenete Traditiones” ani nazwisko, ani twarz ks. S. nie były upublicznianie, czego wymaga jednak publiczny charakter postępowania na sposób kościelny. Kapłan jest osobą publiczną i jako taki winien być znany z nazwiska (przynajmniej w czasach, gdy nie ma prześladowań). Pokazało to, nie po raz pierwszy ani ostatni, jak pozbawiony zmysłu katolickiego i kościelnego jest P. Mikłaszewski, herbu Ostoja.

C) Złamany bojkot Światowych Dni Młodzieży

Kto: P. Tomasz Jazłowski, Redaktor Naczelny „Katolika”; P. Mikłaszewski, Redaktor Naczelny „Tenete Traditiones” i różni członkowie wspomnianych redakcji

Kiedy: lipiec 2016 r.

Przebieg ważniejszych publicznie znanych wydarzeń:

Okupant Stolicy Apostolskiej miał przybyć do Polski w lato 2016 r. na tzw. Światowe Dni Młodzieży. Katolicy, odcinający się od komunii ze wszystkimi modernistami po prostu ignorują Bergoglio, podobnie jak jego poprzedników. Natomiast moderniści masowo mieli przybyć na ów festiwal.

Mało sensu miało, by ci pierwsi wzywali do bojkotu tego wydarzenia. Po pierwsze, sedewakantyści po prostu ignorują modernistów zajmujących diecezje katolickie, z rzymską na czele, więc im takie wezwanie do bojkotu nie jest potrzebne. Po drugie, moderniści i tak by nie posłuchali tego rodzaju wezwania. Ma ono chyba sens wyłącznie odnośnie niezdecydowanych indultowców/motupropriowców i lefebrystów, którzy czasami sami nie wiedzą, czy Bergoglio trzeba traktować jak papieża, czy jak niepapieża.

A jednak P. Mikłaszewski wzywał do bojkotu tego wydarzenia:

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2016/07/bojkot-tzw-swiatowych-dni-modziezy-i.html

Nie pamiętamy, czy akurat w tym czasie P. Mikłaszewski należał do redakcji „Katolika”, być może jego ówczesne plany na to nie pozwalały, ale w każdym razie P. Jazłowski umieścił owo wezwanie do bojkotu na swej stronie internetowej:

http://glostradycji.blogspot.com/2016/07/bojkot-tzw-swiatowych-dni-modziezy-i.html

Po to chyba, by następnie publicznie dać świadectwo nie wiary, ale „pożądliwości oczu”, bowiem „z czystej ciekawości” ów bojkot złamał zarówno Redaktor Naczelny „Tenete Traditiones”, jak i Redaktor Naczelny „Katolika”, prawdopodobnie wraz ze swymi redakcjami (nie pamiętamy też, czy wówczas ks. Trytek był członkiem redakcji „Katolika”).

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2016/08/boze-widzisz-i-grzmisz.html

Na łamach „Katolika” owo publiczne świadectwo „czystej ciekawości” również się znalazło:

http://glostradycji.blogspot.com/2016/08/boze-widzisz-i-grzmisz.html

Podsumowanie:

W zasadzie to nie wiadomo, jak to można w ogóle nazwać… świadczy to jednak z pewnością o jakichś brakach z dziedziny formacji religijnej i o zwykłej bezmyślności.

D) Tradiekumenizm A: „szeroko rozumiany ruch Tradycji katolickiej”

Kto: P. Mikłaszewski, Redaktor Naczelny „Tenete Traditiones”

Kiedy: 2013 – wiosna/lato 2017 r.

Przebieg ważniejszych publicznie znanych wydarzeń:

W tym okresie Redaktorem Naczelnym i jedynym przynajmniej publicznie znanym strony „Tenete Traditiones” był P. Mikłaszewski a jego strona była „blogiem poświęconym szeroko rozumianemu ruchowi Tradycji katolickiej, oraz polskiej idei narodowej i monarchistycznej”.

Była zatem publicznym świadectwem ekumenizmu stosowanego w środowisku „tradycjonalistów”. Nawet pewna osoba prywatnie zwróciła na to uwagę Redaktorowi Naczelnemu 25 lutego 2014 r., ale napis pozostał, i to przez kilka kolejnych lat. Ów opis bloga został zastąpiony około wiosny czy lata 2017 r. i od tamtej pory blog jest już „poświęcony Katolicyzmowi Rzymskiemu integralnemu oraz polskiej idei narodowej i monarchistycznej”, jednak mylące zdjęcie o. Calvet, o. Guérard des Lauriers i abpa Lefebvre’a nadal tam widnieje. Co o nim sądzić, można dowiedzieć się z ubiegłorocznego wywiadu z ks. Franciszkiem Ricossą, przełożonym Instytutu Matki Dobrej Rady. O takich to mówi tam włoski duchowny:

Dla niektórych „katolicyzm integralny” stał się pewną przypinką, jakąś etykietką pozbawioną treści, którą się stosuje do wszystkiego i jego przeciwieństwa. Wieczni młodzieńcy, bawiący się rzeczami, które ich przerastają.

Akurat w Polsce jest takich niemało, a ostatnio nawet „wyklęty kleryk” posługuje się tym terminem, pewnie nie wiedząc, co to w ogóle znaczy, albo mając pojęcie podobne do tego, które szerzą ludzie pokroju P. Klucznika, P. Mikłaszewskiego czy P. Jazłowskiego, który również od ubiegłego roku tak opisuje stronę „Katolika”.

Podsumowanie:

Prowadzącego bloga tradiekumenicznego trudno było posądzać o całkowite trzymanie się zasad katolickich (katolicyzm integralny), niemniej jednak nic w tej sprawie nie uległo zmianie po zmianie opisu, bowiem dalsza działalność bloga (nie tylko pozostająca tam fotografia) świadczy o tym, że P. Mikłaszewski jest takim właśnie wiecznym młodzieńcem, bawiącym się rzeczami, które go przerastają.

E) Tradiekumenizm B: „bezprecedensowy” ekumeniczny dzień „tradycji”

Kto: P. Tomasz Jazłowski, Redaktor Naczelny „Katolika”; P. Mikłaszewski, Redaktor Naczelny „Tenete Traditiones”

Kiedy: 23 lipca 2016 r.

Przebieg ważniejszych publicznie znanych wydarzeń:

Obaj Panowie najpierw zareklamowali „I Sympozjum Tradycji Katolickiej”:

Wstępnie należy zauważyć, że organizator tej „bezprecedensowej” imprezy to Trzecia Droga. Jest to organizacja, która otwarcie neguje nauczanie Kościoła w sprawie wyznaniowości państwa:

I choć nasza wizja państwa w teorii pozostaje wizją państwa świeckiego to jest taką jeśli chodzi o instytucyjne wpływy duchowieństwa na organy sprawujące władzę, pozostaje zaś pod wpływem i inspiracją bieżącego katolickiego nauczania. (Deklaracja Ideowa, podkreślenie SKG)

Pomijając już fakt niemożliwości pogodzenia „wizji państwa świeckiego” i „bieżącego katolickiego nauczania” (3droga ma tu na myśli posoborowe, o czym można przekonać się z ich strony) z odwiecznym nauczaniem Kościoła katolickiego, trudno wyobrazić sobie, by ktokolwiek wyznający bezkompromisowy katolicyzm przyjął zaproszenie od tego rodzaju organizacji.

Samo zaś „I Sympozjum Tradycji Katolickiej” miało ekumeniczny charakter, czego dowodzi kilka faktów.

Po pierwsze, już sama nazwa owego wydarzenia sugeruje istotną jedność trzymających się dziś Tradycji, a w praktyce zostało to podkreślone przez zaproszenie duchownych przedstawiających zupełnie przeciwne stanowisko w sprawie tak fundamentalnej dla wiary jak kwestia Papieża i obowiązku podporządkowania się Wikariuszowi Chrystusa.

Po drugie, co gorsze, organizatorzy sympozjum sami, własnymi słowami, potwierdzili ekumeniczny (prowadzący do relatywizmu) charakter tego spotkania, pisząc:

Trzecia Droga i portal 3droga.pl jako organizatorzy wydarzenia nie ustawiają się przy żadnej ze stron linii Tradycji, a jedynie chcemy wysłuchać, nauczyć się, a także promować ważne katolickie treści.

Znowu, m.in. sprawa papiestwa jest w ten sposób przedstawiona jako coś zupełnie drugorzędnego, podczas gdy stanowi ona istotną część depozytu wiary i Tradycji Kościoła, co negują niektórzy współcześni „tradycjonaliści”. Podobnie z nieomylnością powszechnego magisterium zwyczajnego, negowaną m.in. przez lefebrystów. Zarówno uznawanie tych prawd, jak ich negowanie określone jest zbiorczym mianem „katolickich treści”.

Po trzecie, pierwotnie planowano dwa wykłady: ks. Łukasz Szydłowski z FSSPX (organizacji negującej nieomylność powszechnego magisterium zwyczajnego i obowiązek podporządkowania się Papieżowi) miał mówić o „nowej mszy”, a ks. Rafał Trytek o społecznym panowaniu Chrystusa. Dwa tematy w zasadzie nie mające nic ze sobą wspólnego. W ten sposób ks. Szydłowski miał przedstawić swój produkt, a ks. Trytek swój. Gawiedź natomiast obecna na targu mogła sobie wybrać, który jej bardziej pasuje, albo, co gorsza, nawet oba.

Choć ostatecznie ks. Szydłowski nie pojawił się na owym tradiekumenicznym sympozjum, pierwotna nazwa i intencja pozostały.

Na koniec, dla tych, którzy mogą nie rozumieć wagi tych faktów dodajemy: czym innym byłoby zorganizowanie publicznej debaty, ogłoszonej jako debaty (a nie jako sympatyczne sympozjum), między dwoma punktami widzenia przeciwnymi sobie w tym, czy w innym punkcie doktryny katolickiej. Jedna strona by zareklamowała to wydarzenie w swoich mediach, a druga w swoich. I tak czynią poważni sedewakantyści, otwarci na polemikę z modernistami, indultowcami/motupropriowcami i lefebrystami. Tu jednak było inaczej i wiara została poddana zasadom panującym na targu. Mało to „bezkompromisowe”, a raczej wcale.

Podsumowanie:

Uczestnictwo obu Redaktorów Naczelnych (z innymi członkami redakcji?) w „I Sympozjum Tradycji Katolickiej” jest chyba najbardziej wymownym przykładem sprzeczności z katolicyzmem wyznawanym i praktykowanym integralnie. Zarówno od strony organizatorów, otwarcie negujących nauczanie Kościoła, jak i od strony samego wydarzenia, w istocie ekumenicznego. Należy dodać, że P. Gierula, od niedawna członek redakcji „Tenete Traditiones”, należy do organizacji Trzecia Droga. Wydaje się więc, że stosują się przynajmniej do niego słowa potępienia skierowane m.in. przez Piusa IX w Sylabusie błędów. P. Redaktor Naczelny „Tenete Traditiones” dobrze by zrobił, gdyby odwiódł swego redakcyjnego kolegę od tego błędu.

F) „Głos w pewnej dyskusji, która była toczona w tradycyjnym gronie”

Kto: P. Tomasz Jazłowski, Redaktor Naczelny „Katolika”; P. Mikłaszewski, Redaktor Naczelny „Tenete Traditiones”

Kiedy: kwiecień 2017 r.

Przebieg ważniejszych publicznie znanych wydarzeń:

Na wiosnę 2017 r. P. Mikłaszewski nie był członkiem redakcji „Katolika” (ale był nim wtedy ks. Rafał Trytek), lecz „tylko” Redaktorem Naczelnym strony „Tenete Traditiones”.

Na swym wówczas tradiekumenicznym (o czym było wyżej) blogu umieścił tekst pt. „Który ryt jest właściwy? Kilka słów o Triduum Sacrum”. Z racji tego tradiekumenicznego charakteru jego strony tekst ten umknął przynajmniej niektórym sedewakantystom. Jednakże wkrótce, a dokładnie 20 kwietnia, Redaktor Naczelny „Katolika” (który jest magistrem teologii, przypominamy) umieścił ów tekst na swojej stronie.

Zwrócono uwagę P. Pelagiuszowi na ten trącący herezją tekst, więc P. Pelagiusz napisał „sprostowanie” dotyczące błędów tam zawartych i przy okazji przestrzegł przed P. Mikłaszewskim, nieposiadającym odpowiedniego przygotowania do publicystyki nie tylko katolickiej.

Koniecznie trzeba przy okazji zwrócić uwagę na dwie rzeczy:

1) Tekst umieszczony na łamach strony internetowej zwącej się katolicką podlega pod zasady obowiązujące prasę katolicką. Jako tekst należący do domeny publicznej, rządzi się zasadami domeny publicznej. Wcale nie jest konieczne wyłącznie prywatne podjęcie polemiki czy zwrócenie uwagi na błąd.

2) Faktem jest jednak, że we wspomnianym tekście P. Pelagiusz po raz trzeci zwrócił uwagę P. Mikłaszewskiemu na jego błędne poglądy dotyczące tradycyjnych obrzędów i godzin Wielkiego Tygodnia. Po raz pierwszy uczynił to prywatnie, w obecności jednego świadka, w Wielkim Tygodniu 2014 r. Po raz drugi uczynił to publicznie w komentarzu tutaj.

I tak, na rzeczowe argumenty P. Pelagiusza P. Mikłaszewski zareagował diatrybą dotyczącą osoby P. Pelagiusza.

Po pewnym czasie P. Mikłaszewski wrócił do grona redaktorów strony „Katolika”, gdzie pozostaje do dziś, zapewne w nagrodę za „dokonania” na polu osobliwie rozumianej akcji katolickiej.

Podsumowanie:

1) P. Mikłaszewski dowiódł swych braków w wiedzy dotyczącej tematu, ale także zacietrzewienia w błędzie, po uprzednim, i to dwukrotnym, zwróceniu mu uwagi.

2) P. Jazłowski wykazał się co najmniej niefrasobliwością, jeśli już nie brakiem formacji doktrynalnej, umieszczając tekst P. Mikłaszewskiego na swojej stronie, i to bez komentarza.

3) Jak do tej pory, brak merytorycznej odpowiedzi na artykuł P. Pelagiusza. P. Pelagiusz przy okazji zwrócił uwagę na niekompetencję w tematach poważnych i w ogóle w działalności katolickiej zarówno Redaktorowi Naczelnemu „Katolika” jak i Redaktorowi Naczelnemu „Tenete Traditiones”.

4) We wspólnym oświadczeniu wspomnianych Redaktorów Naczelnych z 6 grudnia 2017 r. (opublikowanym tu i tu), ów artykuł P. Mikłaszewskiego nazwany został „głosem w pewnej dyskusji, która była toczona w tradycyjnym gronie”. Otóż głos ten był publiczny, umieszczony na dwóch stronach internetowych („Katolika” i „Tenete Traditiones”) oraz rozmaitych mediach społecznościowych, na których bardzo intensywnie działają wspomniani aktywiści. Internet nie jest „tradycyjnym gronem”. Trudno też nazwać tekst stwierdzający, że Kościołowi przez wieki brakowało zmysłu liturgicznego „głosem w pewnej dyskusji”, chyba że wśród heretyków.

5) We wspomnianym oświadczeniu z 6 grudnia 2017 r. Redaktorzy Naczelni napisali, iż gdyby różne „pomówienia i nieścisłości” oraz „osobiste żale i pretensje” były słuszne, to „z radością pokajaliby się publicznie”.

Jak to pełne radości publiczne kajanie wygląda choćby w tym jednym przypadku „głosu w pewnej dyskusji” dotyczącej najświętszych obrzędów Kościoła? Otóż artykuł, który w ogóle wywołał odpowiedź P. Pelagiusza zniknął zupełnie z obu stron i wszystkich mediów społecznościowych. Diatryby zaś pozostały. W taki zatem oto sposób P. Jazłowski i P. Mikłaszewski biorą odpowiedzialność za swoje słowa i czyny. Wszystko wskazuje na to, że nic się nie zmieniło i kompromitujące słowa czy czyny, bezmyślnie wypowiadane przez absolwenta gimnazjum lub równie bezmyślnie kopiowane przez magistra teologii, będą w przyszłości znikały po tym, jak już swą szkodę wyrządzą.

A jednak tytuł magistra teologii oraz herb polskiego szlachcica do czegoś zobowiązują. Mało tego, zwykła ludzka uczciwość do czegoś zobowiązuje: by wziąć odpowiedzialność za swoje słowa.

III. „Katolicyzm integralny” czy „rewolucja narodowa”?

Omawiane tu grono zajmuje się zarówno działalnością religijną, jak i polityczną. Są to dwie dziedziny odrębne, choć katolik na niwie politycznej nie przestaje być katolikiem. Obie, wreszcie, wymagają bardzo dobrego przygotowania, zwłaszcza, gdy człowiek stara się być w pierwszym szeregu, a nawet przywódcą (Redaktorem Naczelnym czy szefem organizacji politycznej lub religijnej).

Na polu akcji religijnej podstawą każdego katolika winny być: katechizm, nauczanie Kościoła (nie tyle dogmatyka, co raczej magisterium), apologetyka.

Na polu akcji politycznej podstawą każdego katolika winny być: encykliki papieskie (Diuturnum illud, Immortale Dei, Rerum novarum,Graves de communi re, Au milieu des sollicitudes, Notre consolation, Notre charge apostolique, Quadragesimo anno). A dla zdolniejszych: doktryna św. Tomasza z Akwinu i dobre podręczniki z filozofii politycznej oparte na tej doktrynie.

Natomiast ani strona „Katolika”, ani „Tenete Traditiones”, choć od ubiegłego roku powołują się obie na „katolicyzm integralny”, nie przedstawiają prawdziwego obrazu tego szlachetnego pojęcia.

Z kolei, ani „Tenete Traditiones”, ani ruch Christus Rex nie przestawiają nawet podstaw katolickiej doktryny politycznej, czy to w jej podstawach, czy to w jej szerszym omówieniu. Przeciwnie, umieszczane tam teksty świadczą dobitnie o znacznej ignorancji magisterium Kościoła w tej materii czy doktryny św. Tomasza.

I choć nie chcemy tu posądzać Redaktorów Naczelnych tych trzech stron o takie rzeczy, jak faszyzm, prawdą jest, że wywodzą się oni ze środowisk „rewolucji narodowej” czyli „radykalnego nacjonalizmu”, który trudno pogodzić czy to z „katolicyzmem integralnym”, czy to z katolicką doktryną polityczną. Powołują się również na Roberta Larkowskiego czy Leona Degrelle’a, którzy nie są dobrymi wzorami ani myślenia, ani działania, ani dla katolika, ani dla Polaka. O myśli i jednego i drugiego będzie w przyszłości na łamach „Myśli Katolickiej”, gdzie obok przedstawiania we wszystkim integralnie katolickiego spojrzenia na rzeczywistość wykładać będziemy również podstawy katolickiej doktryny politycznej, opierając się na podstawowych źródłach wymienionych wyżej i w naszym pierwszym tekście redakcyjnym.

Tymczasem na udowodnienie ideologicznego pochodzenia P. Jazłowskiego i P. Mikłaszewskiego niech wystarczą następujące obrazy:

Ta kominiarka skutecznie odstręcza wszelkie poważne osoby…

„Katolicki integralny nacjonalizm rewolucyjny” – trudno o dobitniejszą contradictio in terminis

Partito Nazionale Fascista… chyba P. Jazłowski nie umieścił tego obrazka po to, aby nawrócić faszystów na „katolicyzm integralny”?

Raczej winniśmy się ujmować za chrześcijanami w Ziemi Świętej niż za muzułmanami…

P. Gierula, członek redakcji „Tenete Traditiones”, zwolennik państwa świeckiego i bojownik Hezbollahu (który akurat państwa świeckiego nie uznaje).

Wyglądającą raczej jak prostytutka „Europę” separatystów rasowych ocenzurowaliśmy z uwagi na skromność chrześcijańską. Owa „Europa” wydaje się ponadto parodiować Matkę Bożą, przedstawianą niekiedy z promieniami dookoła, jak w wizerunku z Guadalupe w Meksyku, czy z rękoma w dół, jako że wszystkie łaski na ludzi przez Nią spływają. Na pewno jednak wzbudza „uczucia patriotyczne” zniewieściałych polskich nacjonalistów.

Zamiast niekatolickiego „separatyzmu rasowego” nasi „katolicy integralni” winni głosić społeczne panowanie Chrystusa (które niekiedy rzeczywiście głoszą, nie negujemy tego, ale tego rodzaju teksty nie są do pogodzenia z katolickim porządkiem społecznym).

Niektórych innych obrazów łatwo dostępnych w Internecie nie publikujemy tutaj, albo dlatego, że są zbyt gorszące, albo dlatego, że naszym celem nie jest przysporzenie dodatkowych kłopotów omawianym osobom.

IV. Słowo o metodzie i o ubiorze

A) Kopiści, etc.

P. Jazłowski, jako Redaktor Naczelny „Katolika” i szef organizacji Christus Rex ma pod sobą kilkuosobowe zespoły ludzi. Jest ponadto magistrem teologii, o czym można się dowiedzieć z jego stron.

P. Mikłaszewski, choć z reguły był Redaktorem Naczelnym samego siebie miewał raz po raz jakiegoś pomocnika (w tej chwili jest nim wspomniany wyżej „bojownik Hezbollahu”).

W Polsce potrzeba dobrze przygotowanych katolików, gorliwych, wielkodusznych i ofiarnych, gotowych działać na polu akcji katolickiej, jest jeszcze pilniejsza niż w wielu innych krajach. M.in. na polu publicystyki autentycznie katolickiej jest wielka luka do zapełnienia.

Choć P. Mikłaszewskiemu nie można odmówić skłonności twórczych (choć jakiej jakości, widać po powyższym przykładzie), to metoda redakcji „Katolika”, Ruchu Christus Rex i w pewnej mierze także „Tenete Traditiones” polega po prostu na kopiowaniu artykułów z innych stron, których prowadzący poświęcają wiele czasu na tłumaczenie czy pisanie dobrych tekstów w obronie wiary dziś tak powszechnie atakowanej przez modernistów i wielu „tradycjonalistów”.

Dwóch prowadzących katolickie blogi zwróciło się z prośbą do P. Jazłowskiego o przestanie kopiowania tekstów i rzeczywiście, choć nie od razu, kopiowanie ustało. Prośbie o przestanie kopiowania towarzyszyło wezwanie do pracy twórczej oraz przede wszystkim do większej roztropności w doborze tekstów oraz do podjęcia głębszej formacji umysłowej i religijnej.

To drugie akurat niestety bezskutecznie. Na stronie „Katolika” widać obecnie brak dalszego pomysłu na działanie. Jest to już w zasadzie tylko kopia „Tenete Traditiones” wraz z ogłoszeniami o porządku nabożeństw w krakowskim oratorium pw. Królowej Polski. A, jak wiadomo, gdy komuś się nudzi, może sporo narozrabiać… chyba że redakcja „Katolika” rzeczywiście zajęła się formacją doktrynalną.

W każdym razie, odruch kopisty wrócił, tym razem jednak „tylko” co do obrazów:

Nasi Czytelnicy z łatwością rozpoznają „pożyczone” ilustracje.

A tu bardzo osobliwy sposób podawania źródła:

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2018/03/x-anthony-cekada-obrzedy-wielkiego.html

Kopiowanie przez redakcje „Katolika” oraz „Tenete Traditiones”, a niegdyś także Ruch Christus Rex, wartościowych materiałów poważnych duchownych sedewakantystycznych z innych stron katolickich ma także drugi aspekt. Powoływanie się na poważnych duchownych winno do czegoś zobowiązywać, jeśli nie ma być tylko tanim lepem na „lajki” i „wejścia”.

Jednakże wymowne są w tym temacie następujące ilustracje:

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2016/08/100-tysiecy-odwiedzin-strony-tenete.html

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2017/07/komunikat.html

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2018/01/ogoszenie.html

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2018/01/httpswww.html

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2018/03/79-rocznica-koronacji-piusa-xii-okragy.html

B) O ubiorze

Zwłaszcza powoływanie się na biskupa Sanborna powinno do czegoś zobowiązywać. We wspomnianym wyżej wspólnym komunikacie z grudnia 2017 r. Redaktorzy Naczelni „Katolika” i „Tenete Traditiones” wyrazili swe zdziwienie wobec poglądu P. Pelagiusza, według którego omawiani tu Redaktorzy nie byliby wpuszczeni do żadnej kaplicy prowadzonej przez kapłana związanego z biskupem Sanbornem.

Otóż, zasady ubioru panujące w kaplicach związanych z biskupem Sanbornem są jasne i publicznie znane. Są to po prostu zasady katolickiej skromności i godziwości. Sam amerykański biskup omówił je wyraźnie w jednym z programów Restoration Radio, co zostało przetłumaczone na język polski na blogu P. Pelagiusza. Akurat tego żaden z Redaktorów Naczelnych nie skopiował na swoją stronę, a szkoda, bowiem być może coś by z tego zostało w głowie. Zasady te w skrócie opisane są również na stronie Seminarium Trójcy Przenajświętszej (którego rektorem jest bp Sanborn).

Każdy sobie zatem może odpowiedzieć na pytanie, czy Panowie w dżinsach, podkoszulkach jakichkolwiek, a tym bardziej z napisami w rodzaju „Śmierć wrogom Ojczyzny” lub „Ukrainiec nie jest moim bratem”, bluzach z kapturami, w kamuflażu i glanach itp. zostaliby wpuszczeni do kaplicy związanej z biskupem Sanbornem, gdzie panują zasady słusznie głoszone przez biskupa Sanborna?

V. „Pierwsza pielgrzymka wiernych katolików z Polski do Rzymu”

Kto: P. Tomasz Jazłowski, Redaktor Naczelny „Katolika”; P. Mikłaszewski, Redaktor Naczelny „Tenete Traditiones”, członkowie redakcji i nie tylko

Kiedy: 18-24 lutego 2018 r.

Przebieg ważniejszych publicznie znanych (częściowo post factum) wydarzeń:

Ostatnim aktem tej mającej wszelkie znamiona tragikomedii (komedii dla innych, tragedii dla pozostałych sedewakantystów w Polsce) działalności jest nieogłoszona nigdzie „pierwsza pielgrzymka wiernych katolików z Polski do Rzymu”.

Nawet na stronie „Katolik. Głos Tradycji” lakoniczna notatka z 18 lutego mówiła o przerwie technicznej do końca miesiąca:

http://glostradycji.blogspot.com/2018/02/komunikat-redakcji.html

„Pielgrzymi” oczywiście nie omieszkali się po powrocie pochwalić doprawdy mistrzowsko zaplanowanym wyczynem, który umknął uwadze „wiernych katolików w Polsce”, włącznie nawet z tymi w Krakowie:

http://tenetetraditiones.blogspot.com/2018/02/pierwsza-pielgrzymka-wiernych-katolikow.html

http://glostradycji.blogspot.com/2018/03/pierwsza-pielgrzymka-wiernych-katolikow.html

Lecz wtajemniczona grupa ludzi podpisała się jako „RZYMSCY KATOLICY W POLSCE”:

Podsumowanie:

Ten zupełnie niekościelny sposób działania potajemnie, w ukryciu, po to, by potem chwalić się i jeszcze mówić o „rzymskich katolikach w Polsce” jest bezpośrednią przyczyną opublikowania niniejszego komunikatu, bowiem stanowi najświeższy dowód sposobu działania tej grupy. Czas bowiem pokazał, że po tylu latach nic się nie zmieniło…

Nie twierdzimy przy tym, że wszystkie osoby obecne na pielgrzymce winne są tego rodzaju postępowania. Powinny się jednak były zorientować, że informacji o tej prywatnej wycieczce nie było nigdzie, a stron sedewakantystycznych w Polsce nie ma wiele. Do tego ci pielgrzymi, którzy doskonale wiedzą o kompromitującym sprawę katolicką w Polsce działaniu gliwickich aktywistów, postąpili bardzo nierozważnie udając się na taką „pielgrzymkę”, swą obecnością legitymizując omawianych tu „Redaktorów Naczelnych” i ich metody.

VI. Zakończenie

Niniejszy dość długi komunikat ma raczej charakter dossier bowiem pokrywa kilka lat działalności tych, przed którymi przestrzega. I tak pominięto w nim niemałą liczbę wydarzeń i ilustracji znanych lub dostępnych publicznie. Już dawno temu ta „aktywistyka” winna była być ukrócona, a wierni w Polsce ostrzeżeni przed czytaniem tych stron i współpracą z osobami stojącymi za nimi.

Oto zaś nasze uwagi końcowe:

1) Wieloletnia „działalność” na polu religijnym i politycznym gliwickiej ekipy i przynajmniej niektórych ich współpracowników szkodzi sprawie katolickiej w Polsce i zyskuje nieprzychylny rozgłos za granicą. Nie tylko członkowie Stowarzyszenia im. Ks. Goliana są tego świadomi, ale też i inni wierni w Polsce. Niniejszy komunikat jest bowiem owocem współpracy nie tylko członków SKG, ale i sympatyków, którzy dostarczali informacji nt. niektórych spraw tu poruszonych.

2) P. Jazłowskiemu, Redaktorowi Naczelnemu „Katolika” i szefowi Ruchu Christus Rex w czasie, gdy do obu należał również P. Mikłaszewski (więc podległy mu w tych dwóch inicjatywach) wielokrotnie zwracano uwagę prywatnie (pocztą elektroniczną i osobiście) i to przez okres kilku lat na nieroztropność w postępowaniu oraz na niewłaściwy dobór treści zamieszczanych na stronie „Katolika” i Ruchu Christus Rex oraz w drukowanej wersji pisma „Katolik”. Jeśli P. Jazłowski i P. Mikłaszewski pozwolą, treści wiadomości prywatnych (bez podawania danych nadawcy) możemy opublikować. My bierzemy odpowiedzialność za swoje słowa.

3) Tajemnicą, przynajmniej po ludzku rzeczą nie do pojęcia, jest rola ks. Rafała Trytka jako „duszpasterza” tych ludzi i brak reakcji (przynajmniej nam znanej) na publiczne przewinienia tych ludzi nie tylko przeciwko roztropności… Ale to odrębny temat.

W każdym razie, duszpasterz danego środowiska winien jednak wiedzieć, co robią jego wierni publicznie i reagować. W przeciwnym razie ma się podstawy do przypuszczenia, iż zgadza się z publiczną działalnością tych, na których stronach widnieje lub z którymi współpracuje, m.in. organizując prywatne pielgrzymki.

4) W kontekście wieloletniego szkodzenia sprawie katolickiej w Polsce, pomimo wielokrotnego zwracania przez nas uwagi, nie bardzo wiemy, co powiedzieć o życzeniach dla SKG i MK ze strony redakcji „Katolika”, do której również należy (przynajmniej w chwili składania owych życzeń) Redaktor Naczelny „Tenete Traditiones”.

http://glostradycji.blogspot.com/2018/03/mysl-katolicka-i-stowarzyszenie-im.html

Chyba że to tylko po to, by tworzyć jakieś pozory, czemu my się jednak stanowczo sprzeciwiamy. Nasze przekonania oraz metody się różnią, w pewnych punktach nawet diametralnie. Nie tylko nie widzimy możliwości współpracy, a nawet przestrzegamy przed tą grupą „narodowych rewolucjonistów”, którzy przypięli sobie łatkę „katolików integralnych”.

5) Jak zaznaczyliśmy na początku, odpowiedzialność za tę aktywność ponoszą przede wszystkim Redaktorzy Naczelni tych stron internetowych. Nie twierdzimy też, że wszystko co owa grupa robi, jest złe czy błędne. Zbyt wiele razy jednak udowodnili, że do działania zewnętrznego nie są odpowiednio przygotowani i że szkodzą sprawie Kościoła w Polsce. Dlatego mamy jedną szczerą radę dla owego środowiska: przestać działać, pozamykać strony, wziąć się za formację umysłową i religijną, a potem dopiero spróbować swych sił na bardzo wymagającym polu akcji katolickiej[v].

6) Nie tylko Redaktorzy Naczelni i współpracownicy „Katolika”, „Tenete Traditiones” i Christus Rex, ale każdy, kto w jakikolwiek sposób sięga po zaszczytny sztandar akcji katolickiej, w obronie naszej świętej wiary i Kościoła, zarówno przed wrogami zewnętrznymi jak i wewnętrznymi (w tym różnymi fałszywymi przyjaciółmi), winien regularnie rozważać słowa św. Pawła, którymi rozpoczęliśmy niniejszy komunikat: Nemini dantes ullam offensionem, ut non vituperetur ministerium nostrum; sed in omnibus exhibeamus nosmetipsos sicut Dei ministros…

Stowarzyszenie im. Ks. Zygmunta Goliana
W święto św. Hermenegilda, 13 IV 2018 r.

Przypisy:

[i] Tłumaczenie polskie za: Mszał rzymski benedyktynów tynieckich z 1949 r.

[ii] Artykuł ten pojawił się w trzech częściach: „Myśl Katolicka”, rok III (1910), nr 33, ss. 323-324; nr 34, ss. 333-334; nr 40, ss. 395-397. Inny artykuł miał za tytuł tylko pierwszy człon, łacińską sentencję bł. Dunsa Szkota. Opublikowaliśmy go tutaj.

[iii] W treści niniejszego komunikatu podajemy obrazki z omawianych tu stron internetowych, ponieważ ich redakcje nie biorą odpowiedzialności za swoje słowa i czyny i kasują kompromitujące teksty oraz obrazy, gdy już swoją szkodę wyrządziły.

[iv] Biskupom katolickim w okresie wakatu przypisywał jurysdykcję, oraz twierdził, że brakiem szacunku wobec biskupa sedewakantystycznego jest nieprzyklękanie, gdy całuje się pierścień. Była to zapewne odpowiedź na informację, jaką umieścił na swym blogu przed wizytą bpa Sanborna P. Pelagiusz. P. Pelagiusz uczynił to z troski o religijne wychowanie swych czytelników, a informację wziął od samego bpa Sanborna, który o tym niejednokrotnie powiedział w publicznie dostępnych odcinkach Restoration Radio. Redaktor Naczelny i magister teologii w jednej osobie nie przeczytał tego i umieścił zawierające błędy oświadczenie ks. Walerego.

[v] Pozwolimy sobie tu raz jeszcze przytoczyć słowa o. Woronieckiego, zawarte w naszym pierwszym artykule redakcyjnym: „Kto chce przodować, innych uczyć i nimi kierować, ten musi najpierw nad sobą popracować i odpowiednio się wykształcić, aby nie być ślepym wodzem. U nas, gdzie wykształcenie religijne tak nisko stoi, ci wszyscy, którzy w akcji katolickiej udział biorą, powinni nieraz poważnie zapytać samych siebie, czy w dziedzinie nauki wiary posiadają dostateczne przygotowanie do tej pracy, jakiej się podjęli; a jeśli odpowiedź nie wypadnie na ich korzyść, powinni choćby kosztem największych wysiłków odebrać na własne potrzeby trochę tego czasu, który nieraz tak wspaniałomyślnie oddali na potrzeby innych; powinni też i na przyszłość zawsze nieco czasu dla siebie zarezerwować, aby móc dopełnić w wykształceniu to, czego w niem brakuje, i pracować nad ciągłym jego rozwojem. Choć w ten sposób na swą pracę społeczną mniej czasu będą mogli poświęcać, praca ta będzie jednak stokroć owocniejsza i trwalsza. Jednym z najważniejszych rezultatów gruntowniejszego przygotowania się do akcji katolickiej naszych pracowników na tem polu, będzie zachęcenie do niej wielu jednostek dobrej woli i nieraz może nieźle przygotowanych, które dotąd trzymały się na uboczu, zrażone bezpłodnym miotaniem się tylu katolickich działaczy, nie posiadających gruntownego wykształcenia i przygotowania” (Przewodnik po literaturze religijnej i pokrewnych dziedzinach filozofji i nauk społecznych, wydanie II, Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań, 1927, s. 15).