Gdzie lekarstwo?

MK header

Pani Eliza Orzeszkowa napisała do książki zbiorowej, wydanej we Lwowie z okazyi jubileuszu Adama Krechowieckiego, artykuł p. t. „Spółczesna cywilizacya”. Przedrukowany on był następnie w „Przeglądzie Powszechnym”, „Kuryerze Litewskim” i kilku pismach galicyjskich. Przyczyną takiej wziętości był rozgłos autorki, świetnem władającej piórem, oraz bardzo żywotny temat.

Autorka poruszyła kwestyę: dlaczego cywilizacya nasza, pomimo postępu wiedzy i sztuki, nietylko nie uszczęśliwia ludzkości, ale tych dwóch czynników używa na schlebianie nizkim popędom człowieka, z zapomnieniem o tem, co prawdziwie pożyteczne, wielkie i piękne.

Przyczynę główną tego smutnego zjawiska widzi pani Orzeszkowa w fatalnej właściwości natury ludzkiej, która sprawia, że, jak zabawki w ręku dziecka, wymyślone przez ludzkość zdobycze wykrzywiają się i psują.

„Nie oparły się temu tragicznemu prawu idee i dzieła religii, patryotyzmu, rodziny, miłości, nie oparły się nauka i sztuka, nie oparło się wszystko to, co ogarnia wyraz: „cywilizacya”.

Przez czas jakiś wszelkie dzieło ludzkie, jak zdrowe drzewo, wzrasta bujnie, płodzi kwiaty cudowne i owoce żywiące, aż po upływie czasu karleć zaczyna, próchnieć i sączyć z siebie truciznę.

Czy Syzyf dźwignie się kiedy z otchłani, w którą go niemoc własnej jego natury zanurzyła?

– Może, bo siłę dźwigania się z nizin ku wyżynom posiada.

Tylko punkt oparcia ze wzroku utracił i nie wie, o co zaczepić ma swą dłoń, martwo sterczącą ku górze.

Czy ktokolwiek wzrok i dłoń jego ku zbawczej oporze doprowadzi?

– Może, ale będzie to chyba przychodzień z bardzo czystych, bardzo gorących, bardzo słonecznych wyżyn duchowych, sam bardzo czysty, gorący, słoneczny – i prosty…”

Ponieważ ewentualność zjawienia się takiego mitycznego przychodnia jest bardzo problematyczna, a nazwanie ludzkości Syzyfem zdaje się zapowiadać bezowocność jej wysiłków, – przyszłość przedstawia się rozpaczliwie.

Ten rozdźwięk beznadziejny dziwi nas i boli pod piórem autorki, co z dekadentyzmem nic wspólnego mieć nie chce, co za hasło pracy swej literackiej obrała: „gorycze osobiste życia na miód dla społeczeństwa przerabiać”, krzepić, podnosić, do wytrwania pobudzać.

Z artykułu tego niejeden mógłby fałszywe wyprowadzić wnioski i powagą autorki się zasłonić. W celu więc zapobieżenia temu uważam za potrzebne parę uwag skreślić.

Prawdą jest, że oś cywilizacyi naszej dziwnie się w kierunku materyi, używania, zmysłowości wykrzywiła, ale to nie jest objaw wyłączny naszych czasów: jest to logiczne następstwo systematycznego odchrześcijanienia świata. Kult ciała, materyi, zbytku, ubóstwienie państwa, w którem ginęła jednostka, a nawet rodzina, ciasno pojęty patryotyzm , nie uznający praw innych narodów – takim był ideał greko-rzymskiej cywilizacyi. Ani sztuka, ani filozofia nie wpływały na umoralnienie społeczeństwa – były to kosztowne zabawki dla uprzyjemnienia życia nielicznej garstki wybranych. Religii, we właściwem znaczeniu, nie było: nietylko nikt się z prawem Bożem nie liczył, ale nie było ono nigdzie sformułowane.

Na gruzach starożytnej powstała chrześcijańska cywilizacya, widomymi przejawami której są olbrzymie a wspaniałe tumy gotyckie, uniwersytety, zgromadzenia zakonne najrozmaitszej reguły, liczne klasztory wraz ze szkołami, bibliotekami, przytułkami i szpitalami. Świadczą one o nieznanych Grecyi i Rzymowi ideach miłości Boga i bliźniego.

Wiek XV stał się epoką przełomową, w której wraz z odrodzonym w literaturze, w sztuce, w prawodawstwie duchem poganizmu, któremu nawet część duchowieństwa hołdować zaczęła, wielkie wynalazki (igły magnesowej, prochu, papieru, druku) oraz odkrycie Ameryki, a z nią chęć wyzyskania jej materyalnych zasobów – popchnęły ludzkość na tor, po którym dotąd kroczy.

Wprawdzie popędy samolubne, chęć używania i bogacenia się choćby kosztem innych – tkwiły zawsze w naturze ludzkiej; nie były od nich wolne i Wieki Średnie, – ale Kościół z tymi popędami walczył i takowe hamował. Takim hamulcem w sferze indywidualnej był katechizm i szkoła katolicka; w sferze stosunków społecznych – prawodawstwo, cechy, bractwa; w sferze politycznej – moralna przewaga Papieży nad władzą królewską (koronacya, ekskomunika); w sferze stosunków międzynarodowych – poczucie solidarności państw i narodów, tworzących wielką „Rzeczpospolitą Chrześcijańską”; w dziedzinie myśli wreszcie – wykształcenie naukowe, na podstawie filozofii chrześcijańskiej oparte.

Otóż odrodzony pogański racyonalizm powoli wszystkie te hamulce zrywać począł. Powaga Papieży obaloną została przez Reformacyę, zrazu na korzyść władzy królewskiej, dopóki i tej Rewolucya nie strąciła z piedestału, niszcząc zarazem wszystkie stowarzyszenia, przez Kościół zapoczątkowane (cechy, bractwa, zakony); filozofia ubóstwiwszy rozum ludzki, wyzwoliła go z wędzidła dogmatów i norm moralnych, torując drogę do ateizmu, socyalizmu i anarchii.

Niesłychanie szybki rozwój wiedzy przyrodniczej w ubiegłem stuleciu, którym się tęgie nawet umysły odurzyć i olśnić dają, a z nim rozkwit przemysłu, handlu i środków lokomocyi, musiał wśród tak usposobionej ludzkości być wyzyskanym na cześć „Bóstwa Finansów” i pięciu jego satelitów, dosadnie przez szanowną autorkę opisanych.

Olśniony ich blaskiem, świat coraz bardziej zapominał Boga i Jego zakon, coraz bardziej się odchrześcijaniał, a najwymowniejszym przykładem tego procesu jest cywilizacya obecnej Francyi, nienawiść Boga, systematycznie wszczepiana w serca dzieci za pomocą systemu szkolnictwa, które bezwyznaniowa klika zmonopolizowała w swem ręku.

Gdyby święty Paweł stanął wpośród nas, jak niegdyś w Areopagu, nie mówiłby już o Bogu nieznanym, lecz o Bogu zapomnianym, wzgardzonym.

Jednak nie skądinąd przyjdzie ratunek dla ludzkości. Bez Chrystusa nie znajdzie ona w sobie siły życiodajnej i podzieli los Syzyfa.

Trzeba o tem pamiętać, trzeba mieć odwagę jawnie to głosić światu. Tak! mieć odwagę, bo Chrystus Pan dziś nie w modzie, nawet w społeczeństwach, mianujących się jeszcze chrześcijańskiemi.

Stawiąc pytanie: dlaczego nauka i sztuka, które zdają się być niewątpliwie czynnikami uszlachetniającymi, nie uszczęśliwiają jednak świata, – pani Orzeszkowa zapomniała o tem, co gdzieindziej powiedziała, że one tylko wówczas przyczyniają się do szczęścia ludzkości, kiedy służą idei dobra, skąd wypływa, że same w sobie celu nie mają, że niezawsze są czynnikami uszlachetniającymi.

Może niejeden z czytelników zapyta: „A cóż jest dobro?” – jak Piłat pytał Zbawiciela: „Co jest prawda?” – i, jak Piłat, nie zechce słuchać odpowiedzi.

O ile jednak udało mi się poznać przekonania autorki „Chama,” „Australczyka”, „Anastazyi”, wierzy ona, że jedynem prawdziwem źródłem Prawdy i Dobra jest Ten, co o sobie powiedział: „Jam jest droga, i prawda, i żywot’ (Jan XIV, 6). Czemuż wprost do Niego nie nawołuje, a każe oczekiwać jakiegoś mistycznego Przychodnia?

Chrystusa nie trzeba szukać, bo już dawno znaleziony; trzeba tylko doń wrócić, Jego nauką wszelkie stosunki, tak osobiste, jak rodzinne, społeczne, narodowe i międzynarodowe, przepoić.

Zadanie to przedewszystkiem świętych i kapłanów. – Świętych na zawołanie mieć nie możemy; kapłanom zbyt często zarzucają jednostronność, zacofanie, nieszczerość i na prawdy przez nich głoszone zamykają uszy, na te same prawdy, które chętnie z ust świeckich przyjmą. Wobec tego dzielnie bardzo mogą i powinni pomagać nam literaci, pedagogowie, krytycy i publicyści, szczerze na katolickim stojący gruncie.

O głoszenie tej prawdy, która jedynie wyswobadza (Jan VIII, 32), my, kapłani, błagamy was, mężowie i niewiasty pióra, a błagamy w imię wspólnej wiary w Chrystusa, w imię wspólnej miłości Ojczyzny!

X. Witold Czeczott

Przepisał G. G. M. Źródło: „Myśl Katolicka”, rok I (1908), nr 34, s. 265.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s