Ks. Carandino o okolicznościach swego odejścia z FSSPX

Ks. Hugon Carandino, w poniższym tekście z 2003 roku omawia okoliczności swojego odejścia z Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X i jak zwykle celnie i zwięźle omawia błędy szerzone przez wspomniane zgromadzenie. Błędy te stanowią fundament naznaczonego wieloma sprzecznościami działania lefebrystów, które z kolei wywołuje zamieszanie u wiernych, którzy nie przestali myśleć. Te rzeczy potępiał już wiele lat wcześniej o. Michał Guérard des Lauriers OP, którego również dotknęła „polityka przemilczania” prowadzona w odniesieniu do tych, którzy odmówili trzymania się „charyzmatycznych” biskupów FSSPX.

Tekst ten jest kolejnym interesującym świadectwem historycznym dotyczącym stosunków między lefebrystami a sedewakantystami.

W.

„Opportune, Importune” nr 5 

Artykuł wstępny

12 marca 2000 roku (sic), w święto św. Grzegorza Wielkiego podjąłem decyzję odejścia z Bractwa Św. Piusa X z powodu heterodoksyjnego, więc nie do przyjęcia, stanowiska, które to stowarzyszenie kapłańskie przyjęło w odniesieniu do papiestwa.

Decyzja ta skonkretyzowała się 30 czerwca tego samego roku wraz z otwarciem Domu pw. św. Piusa X w San Martino dei Mulini, w regionie Rimini. Od owego momentu publicznie przyjąłem teologiczną tezę zwaną z „Cassiciacum”, która wykazuje, że Jan Paweł II nie jest formalnie Papieżem i zacząłem współpracować z kapłanami Instytutu Matki Dobrej Rady z Verrua Savoia, wstępując następnie do Instytutu 21 września 2002 roku. Dwa lata później powody decyzji odejścia od „lefebrystycznej” linii zostały z kolei potwierdzone przez publikację dossier Bractwa o sprawie „sedewakantystycznej”.

Wraz z tym dossier przyznano w końcu istnienie utrzymujących wakat Stolicy Apostolskiej, których wcześniej systematycznie ignorowano (w liście z 26 stycznia 1998 skierowanym do kapłanów włoskiego dystryktu Bractwa obecny przełożony, być może w nieco zbytnim uniesieniu, napisał: „Musimy do cna ignorować tych, którzy nas zostawili, nawet jeśli nas atakują, a nawet jeśli robią dobre rzeczy. Są pewne nazwy, których nigdy nie wolno wymawiać ani pisać: ‘Sodalitium’, ‘Simple lettre’ [biuletyn francuski], Paladino, Milani, Vinson, etc…”).

Celem treści publikacji, jak podkreślono na pierwszych stronach, było uspokojenie „oddziałów” szczególnie doświadczonych i zdezorientowanych w ostatnich czasach. Przypomnę kilka faktów, które wywołały poruszenie wśród popierających Bractwo:

– publikacja na łamach pisma „Sodalitium”, w grudniu 2000 roku, dossier dotyczącego trybunałów kanonicznych Bractwa[i]. Dossier ujawnia istnienie „trybunałów” wewnętrznych Bractwa, które zastępują decyzje Świętej Roty „papieża” w sprawach unieważnienia małżeństwa,

– pertraktacje z Janem Pawłem II przed, podczas i zwłaszcza po jubileuszu: te pertraktacje złudziły bardziej umiarkowaną część, żyjącą nadzieją „powrotu”, wywoławszy następnie przykry zawód i jednocześnie przeraziły część jeszcze nieusposobioną do „powrotu”, która pozostaje na stanowisku ustawicznego czuwania,

– porozumienie z Janem Pawłem II dokonane przez „tradycjonalistów” z Campos (Brazylia) w styczniu 2002 roku. Brazylijczycy szli dalej drogą, którą już podążali dzięki biskupowi Fellay i zatem, jeśli porozumienie rozważa się w negatywnym świetle, Bractwo ma ciężką winę pchnięcia współbraci z Campos w objęcia modernistów. Jeśli z drugiej strony porozumienie rozważane jest w pozytywnym świetle, utwierdza się sąd co do gallikańskiego odchylenia Bractwa, które woli niezależność od podporządkowania się temu, którego słowem uznaje za „papieża”,

– zamieszanie wywołane przez „kanonizację” Escrivy de Balaguera i nowe stanowisko Bractwa co do kwestii nieomylności Papieża w kanonizacjach[ii], która jest sprzeczna z tradycyjną doktryną Kościoła.

Z powodu tych faktów wśród licznych wiernych Bractwa wzmogły się wątpliwości, niepokoje i pytania bez odpowiedzi. Dwóch włoskich członków Trzeciego Zakonu Bractwa wręcz opuściło tę sodalicję i zostało wiernymi Instytutu z Verrua. Ta sytuacja, coraz trudniejsza do opanowania, zmusiła więc Bractwo do próby stawienia czoła sprawie, aby ograniczyć szkody. Główny argument, na którym opiera się uczony wywód owego dossier to „roztropnościowy charakter” stanowiska lefebrystycznego (używam tego terminu w tym samym duchu, z którym w dossier mówi się o „guerardianach”, czyli przyjmujących Tezę biskupa Guérard des Lauriers) w stosunku do najwyższej władzy: „wziąwszy pod uwagę złożoność problemu […] i nie posiadając władzy, by móc wydać orzeczenie w sprawie osoby Jana Pawła II naszym obowiązkiem jest dalej uznawać go jako Najwyższego Pasterza, bowiem to jest powszechnym przekonaniem Kościoła rozproszonego po świecie” (s. 21).

Zatem dla Bractwa Św. Piusa X Jan Paweł II jest papieżem, nie wolno negować jego autorytetu na podstawie „umiarkowanego” roztropnościowego rozwiązania, które unika dwóch skrajności przedstawianych po „lewej” przez modernizm, a po „prawej” przez sedewakantyzm. Ale jest „papieżem”, który się myli, bowiem naucza błędów Soboru i odprawia ryt, który prowadzi do utraty Wiary: wskutek tego katolik nie może przyjąć jego nauczania, ani nawet mszy odprawianej przez niego i kler, który jest z nim w komunii.

Problem stanowiska Bractwa polega właśnie na tym rzekomym roztropnościowym stanowisku, które zgodnie z rygorem logiki winno uniemożliwić katolikowi odrzucenie magisterium i reformy liturgicznej, które wywodzą się od tych, których uznaje się za prawdziwych papieży.

Na przykład, jeśli obiera się drogę roztropnościową, jak można określić mszę „papieża” Pawła VI „mszą bękarcią… odprawianą przez bękarcich kapłanów”, jak to powiedział abp Lefebvre w słynnej homilii w Lille gorącego lata 1976 roku? Nawet jeśli w nowym rycie znalazłyby się aspekty, które mało się podobają, powinno się jednak zawiesić wszelki sąd i odprawiać ją.

I jeszcze: jak można wprost odrzucać Msze tradycyjne dozwolone przez „papieża” Jana Pawła II? W optyce „roztropnościowego sądu” rację mieliby członkowie „Una voce” czy Bractwa Św. Piotra, którzy, choć błądzą we wnioskach, okazują się być bardziej spójni od „lefebrystów” w odniesieniu do katolickiej doktryny o papiestwie.

Jest jeszcze ów najpoważniejszy błąd oczekiwania od Kościoła jutra potępienia Kościoła dzisiejszego. W ten sposób, jak Jan Paweł II potępił Kościół przeszłości, tak też w przyszłości hipotetyczny Pius XV miałby potępić Kościół naszych czasów! A więc w optyce Bractwa Kościół katolicki tymczasowo błądzi, a jego nauczycielska nieomylność została tajemniczo przeniesiona na niektórych biskupów wybranych przez Opatrzność: kto nie będzie się trzymał nauczania i decyzji tych biskupów (chodzi o „sedewakantystów” czy „guerardian”) oddala się od prostej drogi.

Ale, jeśli Jan Paweł II jest papieżem, nie trzeba czekać na orzeczenie Kościoła jutra. „Kościół” dzisiejszy już się wypowiedział na temat Soboru, nowej mszy i nawet na temat samego abpa Lefebvre’a, którego uważa za schizmatyka i ekskomunikowanego[iii]. Na podstawie orzeczenia „Kościoła” setki milionów katolików trzymają się magisterium „papieża”, uczęszczają na „mszę papieża”, są podporządkowani „papieżowi” i niektórzy z nich otrzymali od „papieża” możliwość zachowania Mszy św. Piusa V i organizowania w jakiś sposób tradycyjnych zgromadzeń.

Oprócz tego, że argument z przyszłego orzeczenia sprzeczny jest z tezą o wadze „powszechnego przekonania Kościoła rozproszonego po świecie” przywołaną w dossier, bowiem hipotetyczny Pius XV musiałby orzec, że „powszechne przekonanie” naszych czasów było błędne: w rzeczy samej „powszechne przekonanie Kościoła rozproszonego po świecie” przyjęło, oprócz Jana Pawła II, również sobór, nową mszę, ekumenizm, ekskomunikę abpa Lefebvre’a, etc.

Możemy dojść do wniosku, że dla katolika jedyny i prawdziwy wybór leży między podporządkowaniem się Janowi Pawłowi II a stwierdzeniem wakatu Stolicy Apostolskiej. Rozwiązanie charyzmatycznego episkopalizmu Bractwa jest stanowiskiem hybrydowym, heterodoksyjnym, obcym Wierze katolickiej: wobec tego kapłani i wierni mają moralny obowiązek odcięcia się od tych błędów.

I jeszcze ostatnia uwaga: współbracia lefebrystyczni podkreślają przenikliwość swego założyciela stanowiącą podstawę i regułę roztropnościowego stanowiska. Otóż abp Lefebvre, w liście skierowanym do przyszłych biskupów napisał, że Jan Paweł II jest Antychrystem. Kilkanaście lat później, w grudniu 2000 roku jeden z tych biskupów i przełożony Bractwa, bp Fellay, spotkał się na Watykanie z Janem Pawłem II, uznając go za Wikariusza Chrystusa i na kolanach pobożnie przyjął jego błogosławieństwo.

Zadajemy sobie pytanie: ta dłoń, która udzieliła biskupowi Fellay błogosławieństwa i która niewiele miesięcy wcześniej podpisała liczne dokumenty odnoszące się do „mea culpa”, między innymi kartkę włożoną w żydowską „Ścianę płaczu”, czy ta dłoń była dłonią Antychrysta czy Wikariusza Chrystusa?

Jeśli jest dłonią Antychrysta, co utrzymywał abp Lefebvre, dlaczego ją całować? Jeśli jednak była dłonią Wikariusza Chrystusa, co utrzymywał ten sam abp Lefebvre przy innych okazjach, dlaczego ograniczać się do całowania jej i nie przyjąć, synowsko i roztropnościowo, również wszystkich tekstów podpisanych przez tę dłoń w owych latach?

Ks. Hugon Carandino

P.S. Za każdym razem, gdy w sposób krytyczny analizujemy doktrynalne dewiacje Bractwa Św. Piusa X jesteśmy oskarżani o „mówienie źle o Bractwie”. Nie chcemy mówić źle o nikim, ale nie chcemy też, by mówiono źle o Kościele. W rzeczy samej lefebryści, którzy przypisują Kościołowi i Papiestwu poważne błędy przeciwko Wierze z pewnością „mówią źle” o Nieskalanej Oblubienicy Chrystusa. Pytamy się zatem: dlaczego ci, którzy zgorszeni są uprawnionymi zarzutami doktrynalnym, które wysuwamy wobec Bractwa, nie gorszą się niedopuszczalnymi oskarżeniami, które Bractwo wysuwa wobec Kościoła?

Niestety lefebrystyczny kler nie ma już katolickiego pojęcia Kościoła i wierni, zwłaszcza młode pokolenia, przyjmują te błędy szczerze uznając je za „doktrynę odwieczną”. Wśród tych wiernych nieliczni są ci, którzy uświadamiają sobie poważny problem podporządkowania władzy prawowitej, co jest nieodłącznym elementem bycia katolikiem. Zwłaszcza ci, którzy są rodzicami, winni uważniej rozważać ten problem, aby nie poprowadzić swych własnych dzieci na stanowiska heterodoksyjne.

O ile uważa się Mszę za ważniejszą od Wiary, człowiek pozostaje więźniem tej pułapki. Ale Msza, aby podobała się Bogu, nie może być oderwana od Wiary. Oto dlaczego na Msze wschodnich schizmatyków, ważne i odprawiane w rycie tradycyjnym, nie można uczęszczać (nawet roztropnościowo). A nieomylność Papieża należy do Wiary, mało tego, określa regułę samej Wiary[iv].

Tłumaczył z języka włoskiego Wezuwiusz. Źródło: „Opportune importune” nr 5 z Wielkiejnocy 2003 roku, ss. 1-3. Tu wszystkie numery tego pisma w formacie PDF. Przypisy tłumacza:

[i] „To prawda, że nasze orzeczenia zastępują orzeczenia roty rzymskiej” – bp Tissier de Mallerais. Taki cytat umieszczony został na okładce numeru specjalnego pisma „Sodalitium” omawiającego iście schizmatyckie trybunały „kanoniczne” FSSPX. W wersji włoskojęzycznej jest to numer 52 z grudnia 2000 roku, a w wersji francuskojęzycznej jest to numer 51 z grudnia 2000 roku.

[ii] Ks. Ricossa omawia tę zmianę stanowiska w artykule o nieomylności Papieża w kanonizacjach, nr 54 włoskojęzycznego wydania z czerwca 2002 roku (ss. 4-5), nr 53 francuskojęzycznego wydania z lipca 2002 roku (ss. 29-31) (artykuł ten znajduje się również na stronie internetowej Instytutu), a także w krótkim komentarzu do „kanonizacji” Escrivy de Balaguera w numerze 54 francuskojęzycznego wydania pisma z grudnia 2002 roku (ss. 36-38) (artykuł ten również znajduje się na stronie internetowej Instytutu). Oba teksty zostaną przetłumaczone dla „Myśli Katolickiej”.

[iii] Artykuł niniejszy został napisany oczywiście przed „zniesieniem” „ekskomunik”, o co prosiło FSSPX i za co potem dziękowało. Vide Deklaracja Instytutu Matki Dobrej Rady a propos zniesienia ekskomuniki z 2009 roku.

[iv] Jest to jedna z najważniejszych prawd katolickich, które otwarcie neguje FSSPX, zastępując regułę bliższą naszej wiary, jaką jest żywe magisterium (Papież i biskupi z nim w jedności), regułą dalszą, czyli tradycją, dokładnie jak to robią od wieków „prawosławni” i analogicznie do tego, jak to robią protestanci (zastępujący regułę bliższą Pismem św., które również jest regułą dalszą). O tym temacie traktuje ex professo artykuł ks. Murro „Reguła naszej wiary” w numerze 43 francuskojęzycznego wydania „Sodalitium” z kwietnia 1997 roku (ss. 31-34) (dostępny również na stronie internetowej Instytutu), ale po części również artykuł ks. Murro przeciwko błędom (lefebrystycznym) biskupa Williamsona. Pierwszy tekst również zostanie przetłumaczony dla „Myśli Katolickiej”.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s