Trochę o podstawach

Poniższy tekst z ubiegłorocznego „Opportune Importune” („W porę, nie w porę”), biuletynu Domu św. Piusa X, założonego w 2001 roku w okolicach Rimini (Włochy) przez ks. Hugona Carandino, który na krótko wcześniej opuścił FSSPX, przypomina o kilku sprawach dość podstawowych, o których warto sobie niekiedy przypominać. Ważną rzeczą jest uwaga dotycząca tego, że cały prawie „ruch tradycjonalistyczny” sparaliżowany jest przez błędną doktrynę dotyczącą papiestwa. Póki ten problem autorytetu w Kościele nie zostanie właściwie rozwiązany, na próżno miotać się będą we wszystkie strony inicjatywy działające w imię „nieteologicznego”, ale „roztropnościowego” stanowiska FSSPX, czy w imię indultu/motu proprio i innych miłych koncesji udzielonych przez modernistów. Kwestia ta jest bowiem kluczowa dla wiary, a tylko na niej oprzeć się może akcja autentycznie katolicka.

E.C.

„Opportune, Importune” nr 32 

Artykuł wstępny

Niniejszy biuletyn, przygotowany na początku Wielkiego Postu, dotrze do oratoriów naszego Instytutu prawie pod koniec okresu wielkopostnego, a do domów pewnie po Wielkiej Nocy. Obowiązek ciążący na każdym chrześcijaninie a polegający na wiernym trzymaniu się prawa i ducha Wielkiego Postu, aby móc święcie obchodzić Zmartwychwstanie Pańskie, jest naruszany przez Bergoglio i jego zwolenników, którzy działają już bezczelnie, wyrządzając niezmierzone szkody duszom. Istnieją też szkody „uboczne”, które dotykają tych, którzy nie zgadzają się z linią wyznaczoną przez argentyńskiego jezuitę. Chciałbym pokrótce omówić kilka aspektów tych ostatnich.

Pierwsza z tych szkód jest paradoksalna: niezgoda z doktrynalnymi błędami Bergoglio w imię wiary katolickiej przy jednoczesnym używaniu argumentów właściwych dla historycznych wrogów świętej Wiary. Oskarżanie tego, którego ma się za prawowitego papieża, Wikariusza Chrystusa, Głowę widzialną Kościoła, o działanie przeciwko Kościołowi, i co za tym idzie, przeciwko samemu Chrystusowi, jest tragicznym w skutkach skrótem, który od dawna paraliżuje tak zwany katolicki ‘tradycjonalizm’. Tylko jeden przykład z wielu: uznawanie Bergoglio za papieża (dygresję w nawiasie, której polski Czytelnik nie zrozumie, pominąłem – przyp. PA) i oskarżanie go, gdy sprawuje to, co powinno być magisterium piotrowym, o wyrządzanie szkody duszom swym ekumenicznym otwarciem na Lutra nie jest oznaką katolickiej prawowierności, ale raczej… luteranizmu! Niejeden Czytelnik przeczyta te słowa ze zdumieniem albo poirytowaniem, jednakże myśl tak wielu ‘tradycjonalistów’ zgadza się z językiem, którego przeciwko Papiestwu używał Luter, gdy negował nieomylność następców Piotra i oskarżał ich o wykolejenie w sprawach wiary i obyczajów. Powód tego paradoksu (znalezienie się wśród nieprawowiernych w imię prawowierności) można znaleźć w nauczaniu tych, którzy – jako mniej lub bardziej świadomi spadkobiercy starego gallikanizmu i (świadomi) zwolennicy Akcji Francuskiej – od lat siedemdziesiątych zniekształcili sumienia dobrych katolików, rozpowszechniając przekonanie, że papieże mogą błądzić w nauczaniu doktrynalnym i promulgować szkodliwe prawa liturgiczne (nowy mszał, nowy rytuał) i dyscyplinarne (nowe prawo kanoniczne). Rzecz jasna, aby zachować zagrożoną błędami Bergoglio wiarę, droga nie polega na wyborze między stroną ugodową abpa Lefebvre’a (którego miejsce zajmuje dziś bp Fellay) czy pozornie ekstremistyczną (bp Williamson), ale raczej na integralnym przyjęciu doktryny katolickiej, począwszy od stwierdzenia wakatu Stolicy Apostolskiej.

Drugą „uboczną” szkodą jest zapominanie tego, co się stało przed Bergoglio. Prawdą jest, że ludzka natura ma czasami tendencję do idealizowania przeszłości (choćby dlatego, że miło jest rozpamiętywać czasy, gdy byliśmy młodsi…), ale nie wolno jej całkowicie zniekształcać. Niedawna przeszłość Kościoła wskazuje na poprzedników Bergoglio jako na osoby, które doprowadziły do (chwilowego) triumfu modernizmu w „samych wnętrznościach Kościoła” (są to słowa św. Piusa X – przyp. PA). Odsyłam Czytelników do archiwum pisma „Sodalitium”, w którym będą mogli Państwo jeszcze raz prześledzić etapy niszczycielskiego pochodu modernistycznych błędów.

Kto jest zgorszony – i słusznie – figurą Lutra na Watykanie, nie może zapominać, że jest to skutkiem niezliczonych spotkań ekumenicznych podjętych przez Jana Pawła II i Benedykta XVI z protestantami, anglikanami i greckimi schizmatykami. Bergogliańska pochwała Lutra jest echem pochwał wygłoszonych przed nim i lepiej od niego, przez Wojtyłę i Ratzingera.

Bergoglio stale przyjmuje odwiedziny ze strony żydowskich i islamskich delegacyj? Jest to konsekwencją gorszących dni w Asyżu zainaugurowanych przez Jana Pawła II i kontynuowanych przez Benedykta XVI, podobnie jak wizyt w synagogach, pod Ścianą Płaczu, w meczetach i innych akatolickich świątyniach, pocałowania Koranu (JPII) i modlitwy bez obuwia w kierunku Mekki w Błękitnym Meczecie w Stambule (BXVI), spotkań z delegacjami żydowskiej masonerii B’nai B’rith, etc.

Amoris laetitia? Proszę przeczytać nowe normy „stwierdzenia nieważności” małżeństwa i zobaczą Państwo, jak już Wojtyła i Ratzinger rozstroili nierozerwalność małżeństwa. Chwila modlitwy dla [uczczenia] zwłok DJ Fabo (zasłużony dla sprawy eutanazji we Włoszech „muzyk”-samobójca – przyp. PA)? Od dekad pogrzeby kościelne samobójców, żyjących w konkubinacie oraz rozwodników w nowych związkach są już praktyką. Anglikańskie nieszpory na Watykanie? Proszę przeczytać raz jeszcze Krótką analizę krytyczną Novus Ordo Missae, aby przypomnieć sobie, że już od pierwszej niedzieli Adwentu 1969 roku ryt ‘protestancki’ (który Benedykt XVI określił ‘rytem zwyczajnym’ i jako taki został przyjęty przez wielu ‘tradycjonalistów’) zastąpił Najświętszą Ofiarę Mszy w prawie wszystkich kościołach.

Wydaje się jakby Bergoglio służył, aby „skatolicyzować” swych poprzedników, a to, znowu, z powodu minimalistycznej wizji papiestwa (przyjąwszy, że papieże mylą się w dziedzinie wiary, wybieramy tych, którzy się być może mniej mylili). Jak tak dalej pójdzie to nie pozostaje nam nic innego, jak wyczekiwać dnia, w którym kontestować się będzie przyszłych okupantów Stolicy Apostolskiej w imię prawowierności… Bergoglio!

Tym, którzy przeczytają tych kilka linijek jeszcze w Wielkim Poście składam życzenia wytrwania w modlitwie i pokucie oraz przygotowania Komunii wielkanocnej dobrą i świętą spowiedzią. Wszystkim składam życzenia wiernego naśladowania Chrystusa zmartwychwstałego, aby uczestniczyć w Jego zwycięstwie. Zmartwychwstały obiecał boską asystencję św. Piotrowi i (wszystkim) jego następcom: a zatem, w jedności z dobrymi chrześcijanami wszystkich czasów, wołajmy zawsze: „niech żyje Papież”.

Ks. Hugon Carandino

Z języka włoskiego tłumaczył Pelagiusz z Asturii. Źródło: strona Instytutu Matki Dobrej Rady. Całość najnowszego numeru wspomnianego biuletynu można ściągnąć w formacie PDF z następującej strony, a z tej wcześniejsze numery.

– – –

Tekst pierwotnie pojawił się na blogu Pelagiusza z Asturii.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s