Artykuł wstępny numeru specjalnego „Sodalitium” poświęconego katolikom integralnym (2007 r.)

Czytelnicy, którzy zapoznali się z tekstem przedstawiającym Stowarzyszenie im. Ks. Goliana, wiedzą już, że jeden z aspektów jego działalności dotyczy wspierania posługi duszpasterskiej Instytutu Matki Dobrej Rady poprzez tłumaczenie artykułów redagowanych przez jego kapłanów w piśmie „Sodalitium”. Inspirację do powstania owego pisma i wyboru samej nazwy stanowiła działalność Sodalitium Pianum, organizacji założonej przez ks. prał. Benigniego, której członkowie oddali się do dyspozycji św. Piusa X, pragnąc wykorzystać swe siły w prowadzonej przez Papieża walce z dążącymi do zniszczenia Kościoła modernistami.

W poniższym artykule wstępnym z lipca 2007 r. ks. Franciszek Ricossa, przełożony Instytutu, przybliża historię dwóch pokoleń katolików. Pierwsze z nich, żyjące w czasie pontyfikatów Piusa IX i Leona XIII, broniło władzy doczesnej Wikariusza Chrystusa i przez prowadzoną na szeroką skalę pracę społeczną skutecznie opierało się zainicjowanemu przez masonerię procesowi dechrystianizacji Włoch, czym zyskało sobie miano nieustępliwego. Kolejne, przyjmujące za podstawę swojego programu encyklikę św. Piusa X Pascendi, wystąpiło przeciw modernizmowi, zarówno temu religijnemu, jak i społecznemu, a przez wierne przylgnięcie do całego magisterium Kościoła i dyrektyw papieskich zostało nazwane pokoleniem katolików integralnych. Oba pokolenia przy tym aktywnie wojowały piórem w obronie Papieża, Kościoła i wiary.

Podobnie jak redaktorzy „Sodalitium”, SKG i „Myśl Katolicka” uważają się za spadkobierców idei, która przyświecała obu tym pokoleniom, a którą tak dobrze oddają słowa z dewizy pontyfikatu naszego świętego patrona: „Odnowić wszystko w Chrystusie”. Dlatego zachęcamy naszych Czytelników do potraktowania niniejszego artykułu zgodnie z jego przeznaczeniem, czyli jako wstępu do nieco dłuższej lektury w postaci programu Sodalitium Pianum, którego tłumaczenie zamieściła już przed ponad stu laty redakcja częstochowskiej „Myśli Katolickiej”, krótkich notek biograficznych włoskich katolików nieustępliwych i integralnych oraz francuskich odpowiedników tych ostatnich, a także artykułu wstępnego pierwszego numeru „Fede e Ragione”, którego założycielem był wybitny dziennikarz i przedstawiciel katolików integralnych – ks. Paweł de Töth.

W.O.

Artykuł wstępny

Drodzy czytelnicy, „Sodalitium” wychodzi od Bożego Narodzenia 1983 r. Ile pism powstaje i upada w ciągu kilku lat, a szczególnie, gdy, tak jak w naszym przypadku, dotkliwie brakuje środków! Po tylu latach możemy jednak powiedzieć, że „Sodalitium” nadal się ukazuje, mimo że nie może pochwalić się jakąś regularnością. Nigdy nie było ono dziennikiem ani tygodnikiem, nie jest już, od dawna, miesięcznikiem ani dwumiesięcznikiem.

Ta szczególna cecha naszego pisma (nie ważne czy nadana celowo, czy z przymusu) uniemożliwia mu nadążanie za nowościami. Daje to jednak biuletynowi możliwość zgłębienia tematów, które w przeciwnym razie zmuszeni bylibyśmy odstawić z powodu ciągle pojawiających się wiadomości: jest to więc biuletyn formacyjny, a nie jedynie informacyjny. Niektórzy czytelnicy skarżą się, że często zajmujemy się historią, mimo że chodzi o historię Kościoła. Nie rozumieją, że w naszej historii często, jeśli nie zawsze, znajduje się wyjaśnienie teraźniejszości i zapowiedź przyszłości.

Ten numer „Sodalitium” jest numerem specjalnym, monotematycznym, który będzie mógł przez to zafascynować jednych, a innych zanudzić. Przepraszamy tych drugich i zachęcamy, aby poczekali cierpliwie na następny numer. Ten poświęcony jest, w stuletnią rocznicę wydania encykliki wymierzonej w modernizm, Pascendi dominici gregis (8 września 1907), ruchowi katolickiemu. Chcemy oddać hołd tym, którzy poprzedzili nas w bitwie toczonej (bardziej piórem niż mieczem) przeciwko tym, których ks. prał. Benigni (i św. Pius X) nazywał „wrogami wewnętrznymi i zewnętrznymi” Kościoła, i na rzecz Panowania (także społecznego) Chrystusa Króla.

Niedawno Antoni Socci przypomniał, że zadaniem Kościoła jest raczej uświęcanie, niż cywilizowanie. Możemy się pod tym podpisać, pod warunkiem nie przeciwstawiania uświęcania cywilizowaniu. Cel Kościoła jest, bez wątpienia, wybitnie duchowy i nadprzyrodzony: chwała Boża i zbawienie oraz uświęcenie dusz. Lecz z jednej strony cel ten łatwiej zostanie osiągnięty przez większość, jeśli społeczność doczesna będzie sprzyjać działalności uświecającej Kościoła i, z drugiej strony, ewangelizacja prowadzona przez Kościół nie może nie nieść z sobą narodzin cywilizacji chrześcijańskiej, Christianitas, która choć nie jest wolna od braków, dąży do uznania, na wszystkich poziomach społeczeństwa, królewskiego panowania Chrystusa. „Były niegdyś czasy – naucza Leon XIII w swojej encyklice Immortale Dei – kiedy filozofia Ewangelii sterowała państwami, kiedy boża moc chrześcijańskiej mądrości przenikała ustrój prawa, instytucje, obyczaje ludów, wszystkie warstwy i sprawy państwa; kiedy religia przez Chrystusa ustanowiona, należne sobie zajmując w świecie stanowisko, cieszyła się wszędzie przychylnością panujących i władz opieką, kiedy między kapłańską a świecką zwierzchnością kwitła zgoda i przyjazna usług wymiana. W takim stanie rzeczy świecka społeczność błogie nadspodziewanie rodziła plony, których pamięć żyje i żyć będzie, tak licznymi dziejów stwierdzona pomnikami, że ich żadne wymysły przeciwników nie zniszczą, ani przygłuszą.” „Nie, Czcigodni Bracia – pisze św. Pius X w Notre charge apostolique – w tych czasach duchowej i społecznej anarchii, kiedy każdy uważa się za nauczyciela i prawodawcę, musimy stanowczo przypomnieć, iż nie jest możliwe zbudowanie społeczeństwa w inny sposób, niż zbudował je Bóg. Nie jest możliwe zbudowanie społeczeństwa, jeśli Kościół nie położy jego fundamentów i nie będzie kierował jego budową. Cywilizacji nie trzeba już odkrywać, ani budować nowego społeczeństwa w obłokach. Ona była i jest – to cywilizacja chrześcijańska i katolickie społeczeństwo. Chodzi jedynie o ich ustanowienie i nieustanne odnawianie na naturalnych i nadprzyrodzonych podwalinach, przeciwko ciągle odradzającym się atakom szkodliwych utopii, buntów i bezbożności: Omnia instaurare in Christo”. Główne dzieło ks. prał. Benigniego, (założyciela Sodalitium Pianum), Historia społeczna Kościoła (Storia sociale della Chiesa) (Vallardi, Mediolan, VII tomów, 1906-1933) przedstawia ten społeczny wpływ Kościoła od jego narodzin aż do końca średniowiecza na stronach, które każdy działacz katolicki powinien przeczytać. (Dzieło to zostało wznowione przez Centro Librario Sodalitium, pierwsze cztery tomy są już w sprzedaży – przyp. tłum.)

Nie możemy, na tych kilku stronach, omówić tych chwalebnych czasów, w których wzrastało i rozgałęziało się drzewo Kościoła aż do swojego szczytu w XIII w., ani też naszkicować obrazu walki, którą sam Kościół podjął od XIV wieku, przeciwko coraz bardziej zawziętym wrogom, którzy niszcząc społeczeństwo chrześcijańskie, liczyli i nadal liczą (świadomie lub nie) na doprowadzenie dusz do zguby. W tym numerze ograniczamy się, w hołdzie św. Piusowi X, do przypomnienia niektórych z jemu współczesnych, którzy otwarcie bronili prawdy.

Sarkofag z ciałem św. Piusa X czczony na ołtarzu papieskim w bazylice św. Piotra z okazji jego kanonizacji (29 V 1954)

Krótkie notki biograficzne, które x. Carandino zredagował dla naszych czytelników – aby zachęcić ich do zgłębienia tematu – są więc ograniczone: odnośnie czasu – do okresu, który obejmuje mniej więcej pontyfikaty Piusa IX, Leona XIII i św. Piusa X; co do miejsca – przede wszystkim do tego kraju, Włoch, które Boża Opatrzność wybrała na siedzibę Wikariusza Chrystusa i swojego Kościoła i które jednak właśnie w tym okresie cierpiały wskutek tego brutalnego ataku rozpoczętego przez tzw. włoskie „risorgimento”. Risorgimento, które było jednak antywłoskie, ponieważ antykatolickie i które zainicjowało ten proces dechrystianizacji lub apostazji naszego kraju, która trwa i obecnie coraz bardziej postępuje.

Dlatego nie chodzi tylko o mniej lub bardziej zakurzoną historię; ponieważ dzisiejsza bitwa nie jest niczym innym niż kontynuacją wczorajszej.

Dwa pokolenia katolików zjednoczyły się w obronie Kościoła w czasie tego sztormu. Zebranych wokół Piusa IX i Leona XIII katolickich katolików nazywano we Włoszech „nieustępliwymi” (intransigenti), a we Francji „ultramontanami”. Używam nazwy „katoliccy katolicy”, ponieważ byli oni tylko i jedynie katolikami: nie katolikami liberalnymi, nie katolikami-demokratami, nie katolikami-socjalistami, nie katolikami-nacjonalistami. Kiedy konstytucje i prawodawstwo państw stało się laickie (czyli w rzeczywistości ateistyczne), kiedy przez przełamanie murów Porta Pia i zdobycie Rzymu (przez wojska rewolucjonistów w 1870 r. – przyp. tłum.), zniszczono ostatnie prawdziwie katolickie państwo, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, katolicy znaleźli się sytuacji bez precedensu. Krzyż już nie triumfował, triumfowała masoneria i katolicki działacz z samego faktu bycia katolickim działaczem zaczął być postrzegany jako element wywrotowy w państwie i to nie tylko w państwach niewiernych lub protestanckich, lecz także w krajach, które szczyciły się tradycją katolicką sięgającą dwóch tysiącleci, a w których ludność prawie w całości składała się z katolików.

Trzeba o tym powiedzieć i to zapamiętać: kto zreorganizował ruch katolicki, kto stworzył akcję katolicką, kto założył i rozwinął prasę katolicką, banki ludowe i niezliczone dzieła społeczne. Nie byli to katolicy liberalni, nie byli to katolicy-demokraci, nie byli to katolicy-moderanci i ugodowcy, ale prawdziwi katolicy nieustępliwi, katolicy Syllabusa, zdecydowani przeciwnicy rewolucji: ci, którzy są dziś całkowicie wykluczeni i zepchnięci na margines przez ruch, który nazywa się (lub nazywał się) katolickim.

W związku z tym zostaną zbadane dwa okresy. Pierwszy rozpoczyna się od mniej więcej 1864 r., wraz z opublikowaniem Syllabusa, prawdziwego „streszczenia głównych błędów naszych czasów”, aż do końca pontyfikatu Leona XIII (1903 r.). Jest to epoka bezkompromisowości i „kwestii rzymskiej”, walki Kościoła z liberalnym państwem, wkrótce zdominowanym przez masonerię. Ostatnie twierdzenie potępione przez Syllabus przedstawia – wręcz przeciwnie – program tych katolików: „Papież rzymski NIE może i NIE powinien pogodzić się i pojednać się z postępem, liberalizmem i cywilizacją współczesną”. I to jest podsumowanie programu bezkompromisowego. 17 września 1867 r. w Bolonii narodziło się dzieło Mario Faniego i Jana Acquaderniego „Towarzystwo Włoskiej Młodzieży Katolickiej” („Società della Gioventù Cattolica Italiana”), której hasło brzmiało: „modlitwa, działanie, poświęcenie”. Data założenia nie jest przypadkowa: jest to rocznica bitwy pod Castelfidardo, kiedy, w 1860 r., wojska papieskie starły się w pobliżu Loreto z wojskami włoskimi; była to klęska, to prawda, ale był to również początek tej „krucjaty”, w której katoliccy ochotnicy z całego świata (a przede wszystkim z Włoch), chwycili za broń dla Kościoła i Papieża. Wielu z nich (jak sam Fani lub w 1870 r. Sacchetti) będą wśród protagonistów pierwszego ruchu katolickiego. To „Towarzystwo Włoskiej Młodzieży Katolickiej”, zorganizowało w Wenecji w 1874 r., po upadku Rzymu, pierwszy Włoski Kongres Katolicki (Congresso Cattolico Italiano). Wkrótce potem, pod przewodnictwem Paganuzziego, powstało Dzieło Kongresowe (Opera dei Congressi), które od 1874 do 1904 roku było duszą katolicyzmu nieustępliwego. Katolicyzm, który nie mógł liczyć, tak jak ten z okresu restauracji, na poparcie rządów (przynajmniej niektórych), ale który miał przewagę nad katolikami z czasów restauracji, osłabionymi przez „tradycjonalistyczny” fideizm, w postaci ponownego odkrycia, z woli Leona XIII, filozofii i teologii św. Tomasza z Akwinu. Leon XIII zawsze wskazywał na wroga: judaizm i masonerię, a rodzącemu się socjalizmowi i komunizmowi (potępionym już w zarodku przez Piusa IX w 1849 r.) przeciwstawiał – zawsze wzorując się na św. Tomaszu – katolickie zasady społeczne. Na kongresie w Mediolanie w 1897 r., ks. prał. Jakub Scotton mógł oznajmić, nawiązując do stanu Dzieła, że tylko w ciągu roku zostało założonych 1830 komitetów parafialnych, 310 sekcji młodzieżowych, 160 nowych domów wiejskich, 223 towarzystwa robotnicze, 33 pisma i 16 kół uniwersyteckich: prawdziwe „kontrpaństwo” katolickie, które musiało niepokoić mniejszość masońską w rządzie. Rozruchy w Mediolanie w 1898 r. dały rządowi (zachęconemu przez katolików „liberalnych” i ustępliwych) pretekst do objęcia prześladowaniami antysocjalistycznymi także ruch katolicki. Lecz okres katolicyzmu nieustępliwego nie zakończył się z powodu represji sądowych i policyjnych, ale raczej przez pojawienie się, w samym sercu tego ruchu, odchylenia, które przyjmowało na polu społecznym i politycznym mentalność dążącą wkrótce potem do zniszczenia tej religijnej prawowierności za pomocą modernizmu. Modernizm – ściek wszystkich herezji – chciał i nadal chce reformować katolicyzm i wiarę, godząc je ze światem i współczesną filozofią subiektywistyczną: „dzisiejszy katolicyzm – mówili – nie będzie w stanie zgodzić się z prawdziwą nauką, jeśli nie przekształci się w chrześcijaństwo bezdogmatyczne, tzn. w tolerancyjny i liberalny protestantyzm”. Katolicy musieli więc bronić nie tylko społeczeństwa doczesnego, ale i tego duchowego. Encyklika Pascendi (1907) i dekret Lamentabili będą nowym Syllabusem, nowym przewodnikiem tych katolików integralnie katolickich, i z tego powodu określanych pogardliwie „integrystami”. Katolicy integralni nie powinni być jednak uważani, jak robili to niektórzy, za katolików, którzy w porównaniu do poprzedniego pokolenia wycofują się, których nie interesuje społeczne panowanie Chrystusa i ograniczają się (ograniczają się!) do obrony dogmatu. Obalenie tej tezy znajduje się już w programie Sodalitium Pianum, który czytelnik znajdzie w tym numerze. Ci sami ludzie, którzy walczyli w epoce nieustępliwości, bronili, w nowym wieku, integralności wiary: znajdziemy następnie przedstawicieli „starych” (Paganuzzi, Sacchetti, a przede wszystkim Scottonowie) i „młodych” (Medolago Albani, de Töth, Benigni), wcześniej podzielonych ze względu na różną wrażliwość, teraz jednak zjednoczonych przeciwko modernizmowi. Temu religijnemu, oczywiście, lecz także temu społecznemu ks. Murriego (który w słynnym przemówieniu w San Marino połączy obronę modernizmu religijnego z obroną swojej demokracji chrześcijańskiej), który doprowadzi w 1904 r. do zniesienia przez św. Piusa X Dzieła Kongresowego pod przewodnictwem Grosoliego, zwolennika Murriego. Program ostatniego świętego Papieża, „odnowić wszystko w Chrystusie”, był programem katolików integralnych, a dziś jest także i naszym. Sprzeciwiła mu się, w 1919 r., powstająca Partia Ludowa (Partito popolare) spadkobierców Murriego (który w międzyczasie został ekskomunikowany i

Apostata ks. Romulus Murri, ojciec „Demokracji chrześcijańskiej”

popadł w apostazję). Partia ks. Sturzo skupia katolików liberalnych i katolików-socjalistów czy demokratów (dwie dusze, które spotkają się w Demokracji chrześcijańskiej w osobach De Gasperiego i Dosettiego), ale nie katoliccy katolicy, prawdziwi katolicy integralni i nieustępliwi (próba skatolicyzowania P.L. w latach 20. za pomocą „prawego” skrzydła nie udała się): „dogmatem” ludowców i chrześcijańskich demokratów była bezwyznaniowość: partia katolików nie mogła być i nazywać się wyznaniową lub katolicką! Faszyzm i konkordat z 1929 r. zmiotły z drogi – jeśli można tak powiedzieć – zarówno ludowców, jak i pamięć o kwestii rzymskiej. W 1929 r. przestało wychodzić także pismo, które podtrzymywało stanowisko integralnie katolickie ks. prał. Benigniego i ks. de Töth, „Fede e ragione”, którego program został tu zamieszczony. W okresie powojennym na tronie Piotrowym zasiada Papież Pius XII, który kanonizuje w pewnym sensie katolicyzm integralny przez kanonizację św. Piusa X (1954 r.), którą stanowczo chciał przeprowadzić pomimo zarzutu, jakim było właśnie poparcie dla integryzmu i Sodalitium Pianum (polecamy przeczytać obronę antymodernistycznych działań św. Piusa X i Sodalitium przez Kongregację Rytów przedrukowaną ostatnio przez nasze Centro Librario). Ale w okresie tym świat ujrzał również ruch katolicki w rękach tej demokracji chrześcijańskiej potępionej w osobie ks. Murriego, a także Marka Sangniera i Sillionu we Francji. Temu zawdzięczamy, we Włoszech, odmowę umieszczenia w konstytucji imienia Boga i nierozerwalności małżeństwa (1948 r.) oraz akceptację suwerenności ludu; temu sojusz z sekularystami z De Gasperim i z lewicą z Moro; temu zawdzięczamy ustawy dotyczące rozwodu i aborcji, wszystkie podpisane przez chadeckich prezydentów, szefów rządu i ministrów, a w naszych czasach projekt ustawy DICO (o tzw. związkach cywilnych – przyp. tłum.) promowany przez przedstawicieli „świata katolickiego”, takich jak Prodi i Bindi… Sobór Watykański II, przy pomocy deklaracji Dignitatis humanae personae (1965 r.) nazwanej przez samego Józefa Ratzingera czymś w rodzaju anty-Syllabusa, akceptuje zasadę wolności religii, kultu i sumienia, która radykalnie zaprzecza królewskiemu panowaniu Chrystusa. Nie dziwimy się więc widząc symboliczne wydarzenie, w którym ważny przedstawiciel świata katolickiego, prof. Paweł Prodi, brat aktualnego premiera, wychwala rolę sekty masońskiej w przemówieniu wygłoszonym 16 września 2006 r. (por. „Hiram”, pismo G.O.I. [Wielkiego Wschodu Włoch – przyp. tłum.], 4/2006) na konferencji o „Kwestii laickiej w dzisiejszych Włoszech”, zgodnie z życzeniem Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu Włoch, Gustawa Raffiego, z okazji równonocy wrześniowej, i tak samo w przypadku Romano Prodiego, szefa rządu, który żąda sekularyzacji i absolutnego rozdziału Państwa i Kościoła, swego czasu bronionego przez prezydenta Kennedy’ego („La Stampa”, 11 i 13 maja 2007 r.). Zdrada apostaty Murriego doskonale wypełnia się w tych ostatecznych konsekwencjach!

Paweł Prodi, brat Romana oraz Gustaw Raffi, wielki mistrz Masonerii

Celem tego numeru „Sodalitium” jest wznowienie programu św. Piusa X: odnowić wszystko w Chrystusie.

Katolickim czytelnikom naszego pisma chcemy przypomnieć chwalebną przeszłość, aby zobowiązali się dziś ponownie podnieść sztandar Chrystusa Króla, a nie jakieś dwuznaczne sztandary, które do nas nie należą.

Dla młodzieży z Akcji Katolickiej lub tzw. ruchów powstałych po Soborze, te strony mogą być sposobem na ponowne odkrycie ich własnych, prawdziwych źródeł i zdanie sobie sprawy z faktu, że aktualny ruch katolicki został przejęty przez wroga.

Młodym, którzy uważają się za buntowników wobec współczesnego świata, ale słuchają mistrzów pochodzących w rzeczywistości z lóż masońskich, które stworzyły współczesny świat, być może dlatego, że patrząc na Kościół i katolicyzm widzą tylko podróbkę i ruiny, proponujemy te strony, aby odkryli na nich prawdziwą i jedyną Tradycję katolicką.

Dla nas, redaktorów „Sodalitium”, zostaje zadowolenie z oddania hołdu św. Piusowi X i tym, którzy walczyli u jego boku za Chrystusa Króla, za Jego Kościół i za chrześcijaństwo, świadomych, że nie jest to bitwa o pokrytą kurzem przeszłość, ale sprawa, o którą nadal toczy się bój, dzisiaj, przy naszych ubogich środkach z pewnością, ale również z Bożą pomocą. My nie zmieniliśmy sztandaru! Exurge Domine, et judica causam tuam!

Tłumaczył z języka włoskiego Władysław Ostrowski. Źródło: „Sodalitium”, nr 61 z lipca 2007 roku (wersja włoskojęzyczna), ss. 2-6. Błąd w dacie kanonizacji św. Piusa X poprawiono (29 zamiast 30 maja).

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s