Ogólny rys akcyi katolików w życiu publicznem

MK header

Nagłówek pisma „Myśl Katolicka”

Zgodnie z obietnicą, ma łamach „Myśli Katolickiej” pojawiać się będą również artykuły z integralnie katolickiego pisma, który stanowi dla nas wzór i od którego wzięliśmy nazwę. Zaczynamy naszą serię artykułów od tekstu nakreślającego podstawy akcji katolickiej w życiu publicznym. Jest on oparty w głównej mierze na ustępach z organu prasowego, „ani oficjalnego, ani nieoficjalnego”, Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, „Corrispondenza Romana”. Organ ten słynący z wystąpień antymodernistycznych kierowany był przez ks. prałata Benigniego jako odpowiedź na apel Ojca Świętego Piusa X do walki z modernizmem i obrony czystości zasad katolickich. Z tą właśnie agencją ścisłą współpracę zawiązał tygodnik „Myśl Katolicka”.

Prezentowany tekst przenika istotna myśl o ścisłym związku zasad z działaniem, tak zapoznana przez liberałów, którzy stawiają wolność ponad wszelką niezmienną zasadę. Ta „zasada” liberalna sama w sobie niszczy wszelką społeczność, stawiając „wolność” ponad podstawowymi zasadami społeczności, dlatego ta sprzeczność wewnętrzna, próba założenia społeczności na zasadach liberalnych, zawsze prowadzi do kolejnej, jeszcze większej sprzeczności, graniczącej z absurdem: do absolutyzmu (co widać wyraźnie i w dzisiejszych państwach „demokratycznych”, opartych na zasadach liberalnych, a jednak wtrącających się w każdą dziedzinę życia prywatnego i rodzinnego).

Natomiast akcja katolicka opierać się musi wyłącznie na zasadach katolickich. Katolicy powinni wdrażać je w życiu społecznym i politycznym. Zasady te zawarte są m.in. we wspaniałych encyklikach Leona XIII Immortale DeiDiuturnum illudRerum novarum. Tekst poniższy omawia m.in. cztery formy liberalizmu, które potępia wspomniany Papież w Immortale Dei, ukazując tym samym wszystkim katolikom jak straszliwy to błąd. Wnioskiem tekstu jest: zasady nasze mogą być albo katolickie, albo liberalne. Tertium non datur. Tylko czy obierając te drugie możemy się jeszcze zwać katolikami?

G.G.M.

Ogólny rys akcyi katolików w życiu publicznem

„Corrispondenza Romana” podaje kilka ustępów ze znakomitego studyum Maurycego de la Taille, zatytułowanego: „Akcya katolików w życiu publicznem”, zaznaczając, że chociaż autor zwraca się do swych rodaków, to jednak traktuje prawdy tak pod względem doktryny jak i praktyki ogólne, więc prawdy te stosują się zarówno do katolików świata całego i wszyscy katolicy wziąć je do serca winni. W tym właśnie celu dla katolików wszystkich narodowości „Corrispondenza Romana” ustępy te przytacza.

„Natchnieniem każdej akcyi jest zasada. Każda akcya zbiorowa, zorganizowana i trwała winna czerpać natchnienie w zasadach obowiązujących powszechnie. Jeśli katolicy mają obowiązek zgodnego i jednolitego działania, niezbędnem jest, by kierowali się jednemi i temi samemi zasadami. Lecz gdzie czerpać te zasady? W prawie chrześcijańskiem czy też w prawie nowoczesnem? w tradycyjnych poglądach na wzajemny stosunek Kościoła z państwem, na absolutną niezależność spraw duchowych i na ich niezbędną przewagę nad świeckiemi, czy też w teoryach, wypracowanych w ciągu XVIII wieku, skodyfikowanych w 1789 r., na których opierają się prawie wszystkie społeczeństwa nowoczesne?

„Prawo chrześcijańskie wspiera się na zasadzie władzy i wytwarza system obowiązków, niezmiennych, jak prawda, chociaż giętkich, jak życie.

„Prawo nowoczesne opiera się na zasadzie liberalnej i wyradza owe tysiączne układy, mające na celu pogodzenie, chociaż względne, wolności z wymaganiami życia społecznego.

„Dziwnem zrządzeniem, prawo nowoczesne wznosi gmach absolutnej władzy państwa na fikcyi prawnej, która we władzy upatruje tylko sumę indywidualnej woli jednostek, – podówczas gdy prawo chrześcijańskie, czyniąc państwo mandataryuszem woli wyższej, ogranicza jego władzę prawami odwiecznemi, tak sumienia jednostki, jak i prawami rodziny, a zwłaszcza Kościoła.

„Z którego więc z tych dwóch kodeksów akcya katolicka zbiorowa czerpać winna dla siebie dyrektywy i bodźce?

„Czy aby wybór pierwszego nie odetnie katolików od świata, zobowiązując ich może do powstrzymania się od wszelkiego współpracownictwa z ludźmi, którzy nie podzielają ich przekonań religijnych?

„Wybór drugiego zaś, liczą, może rozwiąże im ręce; bo nie potrzebując krępować się tak dalece i zamykać się w ciasnem kółku, będą mogli swobodnie powiększać swe szeregi, a raczej, ściślej mówiąc, przekroczyć je nawet, by wejść tam, gdzie przyjmują wszystkich bez różnicy, wierzących i niewierzących, grupując ich, naturalnie, nie w imię katolicyzmu, lecz w imię równych praw i wolności.

„Tylko te dwie alternatywy są do wyboru. Należy jednak zastrzedz, że tu nie idzie o to, czy wierzący, zgrupowani około swego sztandaru, mogą zawierać rodzaj aliansów z niewierzącymi, zgrupowanymi pod sztandarem swoim, jak to robią jakieś obce sobie mocarstwa, np. jak Francya zawiera alians z Anglią, – czy nie? Takie bowiem koalicye nie wymagają zasad wspólnych: wystarczy tu najzupełniej tylko zgodność pewnych interesów, przy całkowitem zachowaniu odrębności celów ogólnych i spraw, aliansem nie objętych. Nie idzie również i o to, czy katolicy mogą pod sztandar katolicki przyjmować niekiedy niewierzących, którzyby szczerze pod tym sztandarem pracować chcieli, tembardziej zaś, czy mogą pod sztandar ten dopuścić pobożnych i zacnych członków innych wyznań, np. protestantów, co do których mieliby pewność, że oni bez obłudy zbliżają się i pragną zaciągnąć się szczerze w ich szeregi, dla zjednoczenia wszystkich sił kraju w jednej sprawie Królestwa Bożego.- Tacy bracia-współpracownicy winni znaleźć chętne przyjęcie, tem chętniejsze, im przychodzą z bardziej daleka.

„Co do tego bowiem chyba dwóch zdań być nie może.

„Lecz tu idzie o co innego, a mianowicie, czy odpowiednią jest rzeczą, by katolicy zleli się w jeden organizm, w jedną całość jakąś z niewierzącymi we wspólnej pracy pod jednym sztandarem, który przecie nie może być w tych warunkach katolickim, lecz chyba tylko liberalnym, bo jedynie ten jeszcze ma szanse, że ogół niewierzących, chcących pracować z nami, nie odrzuci go.

„Niestety, dziś trzeba w pracy publicznej wybierać między nienaruszalną całością zasad katolickich, a liczbą stronników.”

Postawiwszy tak jasno kwestyę, p. de la Taille powiada, że „istnieje kodeks zasad chrześcijańskich w dziedzinie polityki”, a opierając się na encyklice „Immortale Dei”, która „Syllabus Piusa IX podaje jako wyraz myśli chrześcijańskiej”, dowodzi, że Leon XIII „wylicza w niej, według gradacyi zstępującej, cztery formy liberalizmu, by wszystkie je potępić jedną po drugiej”.

Na czele stoi liberalizm absolutny, którego zasadą, podobnież jak i racyonalizmu, jest autonomia rozumu ludzkiego, a skutkiem – zniesienie wszelkiej różnicy między dobrem a złem.

Za nim idzie liberalizm bardziej umiarkowany, lecz mniej logiczny, który nie zaprzecza praw Bogu, jako twórcy prawa naturalnego, lecz odrzuca Jego interwencyę, jako dawcy prawa objawionego.

Dalej następuje liberalizm, który uznając Objawienie i przyjmując je jako obowiązujące dla jednostek, z pod praw jego wyjmuje jednak państwo, jak gdyby Bóg nie miał takiegoż prawa być prawodawcą dla państw, jak i dla jednostek i jak gdyby niezależność państwa w tym względzie nie pociągała za sobą takiejże niezależności jednostek.

Nakoniec idzie liberalizm, który możnaby nazwać liberalizmem praktycznym, a który polega na nadmiernej miłości zgody. Szuka on układów tam nawet, gdzie nic niema do zyskania, a wszystko jest do stracenia; czyni ustępstwa bez względu na ich naturę, t. j. choćby nawet były przeciwne prawdzie, sprawiedliwości i dobru religii.

Przepisał G. G. M. Źródło: „Myśl katolicka”, rok I (1908), nr 37, s. 290.

Tu można zostawić komentarz.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s